Mam 28 lat (no dobra teraz już rocznikowo 29
) i w sumie do tej pory 0 doświadczenie jeśli chodzi o relacje damsko-męskie. Całe życie byłem nieśmiałym grubaskiem co sprawiło, że nigdy nawet nie byłem na randce z dziewczyną. 2 lata temu postanowiłem jednak to zmienić. Zacząłem ćwiczyć, mocno schudłem (prawie 40kg) przez co poprawił się mój wygląd zewnętrzny. Zacząłem się też lekko zmieniać wewnętrznie. Nie jestem już aż taką szarą i nieśmiała myszką jak niegdyś. Znajomi mówią mi wprost, że zmiana jest tak ogromna jakby się mówiło o 2 różnych osobach. To wszystko jednak widoczne jest w gronie przyjaciół. W środku dalej jestem nieśmiałym, przestraszonym chłopakiem - zwłaszcza jeśli chodzi o potencjalne związki z kobietami. Mam taką pracę, że jeżdżę po różnych firmach w swoim miejście regularnie. W jednym z nich 3-4 tygodnie temu miałem sytuację w której dziewczyna parokrotnie obsypała mnie komplementami a jej koleżanki (siedzą w 4-6 osób w pokoju) wielokrotnie namawiały mnie o podanie jej numeru mojego telefonu. Widać było, że jej zależało. Przestraszyłem się tej sytuacji. One widzą, że jestem nieśmiały, wiem, że darzą mnie sympatią więc często dość żartowały sobie z tego tematu i parokrotnie do niego wracały. Ta dziewczyna widać było, że jest mną zainteresowana. Poza tym, że się nieco przestraszyłem tej sytuacji, nie chciałem niczego próbować bo w tym samym czasie sam myślałem o zaproszeniu na randkę kogoś innego. Chciałem być po prostu fair. Nie wyszło mi, osoba, którą chciałem zaprosić powiedziała mi wprost, że jesteśmy tylko znajomymi i tak mnie traktuje i będzie traktować. Cóż wielkich nadziei sobie nie robiłem i tak więc i nie rozpaczałem długo z tego powodu. Nie chciałbym rezygnować jednak ze swojej metamorfozy z powodu tej jednej, pierwszej porażki. Chciałbym spróbować zaprosić tę dziewczynę z tej firmy. Kwestie przełamania się, kwestie problemów związanych z pierwszą randką w życiu itp fakt, że jestem straszliwym domatorem i po prostu boję się wychodzić do ludzi, że nie lubię imprez itp zostawię już sobie do rozwiązania.
Chciałbym jednak wcześniej przeprowadzić malutki "wywiad" wśród jej koleżanek z pokoju na jej temat. Jak już wspominałem, wiem, że mnie lubią, to widać
zresztą wielokrotnie próbowały mnie kokietować. Chciałbym więc w zaufaniu je wypytać czy może dalej jest "wolna" i w sumie jaką jest osobą, towarzyską ? domatorką ? może to zapalona imprezowiczka ?
Czy Waszym zdaniem takie coś nie leży w złym guście ? O co można wypytać w takiej sytuacji koleżanki ? Co powinienem ewentualnie wiedzieć wcześniej ? Jakie informacje o niej by mi się przydały ?