Bardzo personalne pytanie.
Ale przeciez bardzo wazne.
Czytajac forum,nie sposob nie zuawazyc,ze czesciej jest przyczyna smutku,rozgoryczenia,czasem glebokiego zalu...
A przeciez,nie tak mialo byc...
Wiec,jak to jest z ta miloscia?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czym jest MILOSC?
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Bardzo personalne pytanie.
Ale przeciez bardzo wazne.
Czytajac forum,nie sposob nie zuawazyc,ze czesciej jest przyczyna smutku,rozgoryczenia,czasem glebokiego zalu...
A przeciez,nie tak mialo byc...
Wiec,jak to jest z ta miloscia?
Podobne tematy
Jesli chodzi o milosc do czlowieka to moim zdaniem milosc jest wtedy kiedy znamy kogos naprawde dobrze i wtedy go kochamy.
Milosc to wymiana, a nie jednostronne dawanie.
Nie wierze, ze milosc moze byc prawdziwa jesli czuje sie ja do kogos , kto moze nas zaszokowac swoimi tajemnicami albo zachowaniem. To znaczy, ze za malo go znamy ta osobe, by ja kochac.
Milosc nie konczy sie wtedy kiedy ktos jest oszpecony, chory, stary albo kiedy nie ma niczego.
Nie jest oparta na poczuciu obowiazku. Nie sprawia, ze robimy chore rzeczy. Nie sprawia, ze sami siebie krzywdzimy w jej imie.
Mysle, ze czlowiek, ktorego absolutnie musimy kochac zeby przezyc zycie bez upadania na twarz to my sami.
Taka milosc powinna byc czula i pelna akceptacji. Bo tak naprawde tylko my sami bedziemy ze soba zawsze, az do samego konca.
Jednak nie widze sensu zycia w milosci do ludzi. Sa tez inne rodzaje milosci, o wiele silniejsze i wazniejsze.
A przecież nie tak miało być. Zgadzam się Zbyś.
Miłość to subiektywny zestaw subiektywnych uczuć i emocji.
Dzieli się na:
-prawdziwą ( taką jak moja, a Wy wszyscy gówno wiecie)
-chorą (ja go kocham, on mnie nie)
-nieszczęśliwą (on mnie kocha, ja go nie)
-tragiczną ( ja go kocham, on mnie kocha, ale jutro na siódmą do roboty)
-romantyczną ( on się na mnie popatrzył w tramwaju, łaaaaał)
-platoniczną (nie staje mu, czy to moja wina?)
Ogólnie o miłości wie się najwięcej w wieku 14 lat, potem ta wiedza systematycznie spada.
Przyczyna cierpienia jest to ze myli sie milosc z oczekiwaniami spelnienia roznych potrzeb, oraz myslenie zyczeniowe z faktami. Natomiast sama milosc latwo jest zdefiniowac. Jesli chodzi o czlowieka, bo chyba to masz na mysli, jest to oddanie dla drugiego czlowieka poprzez szacunek, troske, zyczliwosc, nieegocentryczna pomoc, lojalnosc, poszanowanie zasad, stalosc, itp, co w sumie jest wiecej niz przyjazn. W tym ujeciu milosc wynika z naszego postepowania a nie naszych oczekiwan. Niestety nie kazdy to rozumie, co prowadzi do nieporozumien. To co napisalem jest odwroceniem "ogolnego pogladu spolecznego" na to czym jest milosc, jednak w moim rozumieniu pogladu, ktory jest po prostu bledny (wynikajacego z filozofii hedoistycznej).
Świetne i bardzo konkretne zagadnienie ![]()
Tyle wykładni ile wypowiadajacych sie osób.
Pitagoras świetnie to ujął ![]()
Ja na przykład już zgłupiałem i nie mam pojecia co to znaczy ![]()
Tylko dodam jeszcze odrobinkę: zawsze mnie śmieszy nazywanie tym słowem - szczególnie przez młodych, niedojrzałych ludzi - odczucia czegoś w brzuchu ("motylków"), przyspieszonego tętna, uderzeń goraca, braku apetytu, zawirowań w głowie itp. objawów.
Po krótkim czasie ..."motylki" zdychają, przywraca sie trzeźwość umysłu, wraca zimna krew i pragmatyzm.
Bo bardzo szybko okazuje sie, że pomyłkowo "miłością" nazwano chyba ...dolegliwości gastryczne ![]()
Miłość to wybór(i jego podtrzymywanie).
Miłość to odrobina oksytocyny w nudnym i szarym życiu ![]()
Miłość to odrobina oksytocyny w nudnym i szarym życiu
Musiałes aż tak to wzniosłe uczucie ...trywializować? ![]()
Miłość jest uczuciem polegającym na pragnieniu służenia bliskiej osobie, miłowania i opiekowania się tą osobą.
Miłość jest uczuciem polegającym na pragnieniu służenia bliskiej osobie, miłowania i opiekowania się tą osobą.
Dragonis rozwiń to jakoś. Właśnie zdałam sobie sprawę że nikogo nie kocham bo ani nie mam pragnienia służyć a i z tym opiekowaniem się też jakoś kiepsko.
Dragonis napisał/a:Miłość jest uczuciem polegającym na pragnieniu służenia bliskiej osobie, miłowania i opiekowania się tą osobą.
Dragonis rozwiń to jakoś. Właśnie zdałam sobie sprawę że nikogo nie kocham bo ani nie mam pragnienia służyć a i z tym opiekowaniem się też jakoś kiepsko.
Ja mam jeszcze gorzej- wychodzi, że kocham swoich klientów...
Jozefina napisał/a:Dragonis napisał/a:Miłość jest uczuciem polegającym na pragnieniu służenia bliskiej osobie, miłowania i opiekowania się tą osobą.
Dragonis rozwiń to jakoś. Właśnie zdałam sobie sprawę że nikogo nie kocham bo ani nie mam pragnienia służyć a i z tym opiekowaniem się też jakoś kiepsko.
Ja mam jeszcze gorzej- wychodzi, że kocham swoich klientów...
Taka miłość ekonomiczna...
Kiedy "ja" stoi w cieniu "Ty" i się nie skarży.
Jezu...
Stać w czyimś cieniu?Brrr,to zmarznąć można.
hahaha , widzę obawy
Tak mnie to rozbawiło, że nawet nie będę prostować! Ludzie, czego Wy się boicie??? Bo ja w cieniu nie znikam ![]()
Ja to mam tak, że np. natrafiam na jakiś piękny wiersz i myślę w danej chwili "Ależ tak! To jest dokładnie to sedno, którego sama nie potrafiłabym lepiej wyrazić, właśnie dokładnie to mam na myśli mówiąc o miłości".
Haha a później jest kolejny dzień, kolejny rok, doświadczenia, poznane historie itd. i ten sam wiersz może wydać już nietrafiony, naiwny lub zbyt smutny tudzież wesoły
I nagle jest olśnenie, że przecież ta "miłość" to jest najtrafniej opisana w takim czy innym np. utworze muzycznym.
Konkludując myślę, oczywiście subiektywnie całkowicie, że dla mnie miłość jest jakimś lustrem, w którym odbijać chcę się lepsza ja. A moje "ja" przecież wciąż się zmienia i... uczy.
"Czym jest MILOSC?"
To pewnie ta herbata z domowym sokiem malinowym, ktorą właśnie dostalem do łóżka na przeziębienie
Kiedy "ja" stoi w cieniu "Ty" i się nie skarży.
Jezu...
Miłość, to krótki stan, gdy ktoś inny myśli o nas dokładnie to, co my sami:)
*niestety nie ja to wymyśliłem:p
kiedy zaczynasz prac czyjes skarpetki i gacie ![]()
kiedy zaczynasz prac czyjes skarpetki i gacie
A jeżeli ja sam sobie piorę? To znaczy, że ...jestem EGOISTĄ? ![]()
ze kochasz siebie i ze... lubisz swoje gacie;)
Jesli chodzi o milosc do czlowieka to moim zdaniem milosc jest wtedy kiedy znamy kogos naprawde dobrze i wtedy go kochamy.
Milosc to wymiana, a nie jednostronne dawanie.
Nie wierze, ze milosc moze byc prawdziwa jesli czuje sie ja do kogos , kto moze nas zaszokowac swoimi tajemnicami albo zachowaniem. To znaczy, ze za malo go znamy ta osobe, by ja kochac.
Milosc nie konczy sie wtedy kiedy ktos jest oszpecony, chory, stary albo kiedy nie ma niczego.
Nie jest oparta na poczuciu obowiazku. Nie sprawia, ze robimy chore rzeczy. Nie sprawia, ze sami siebie krzywdzimy w jej imie.
Mysle, ze czlowiek, ktorego absolutnie musimy kochac zeby przezyc zycie bez upadania na twarz to my sami.
Taka milosc powinna byc czula i pelna akceptacji. Bo tak naprawde tylko my sami bedziemy ze soba zawsze, az do samego konca.Jednak nie widze sensu zycia w milosci do ludzi. Sa tez inne rodzaje milosci, o wiele silniejsze i wazniejsze.
Ostatnie zdanie nie pasuje do reszty, Nino.
Jeśli mówisz w nim o chrześcijańskiej wartości miłości bliźniego, to rzeczywiście w praktyce jest ona, dla znakomitej większości ludzi, nie do osiągnięcia i mało ważna.
Witaj Lustro
Masz rację,że coś z tą miłością jest nie tak. To samolubstwo człowieka często jest przeszkodą w wyrażaniu prawdziwej miłości. Jako ludzie niedoskonali mamy tendencję do skupiania się na sobie. Tę wrodzoną skłonność potęgują różne stresy, kłopoty finansowe czy atmosfera rywalizacji w pracy lub szkole. A sytuacja jest na tyle nieciekawa, gdyż Jezus ostrzegł, że w dniach ostatnich ludzie będą jeszcze bardziej utrwalać tę egoistyczną postawę. I tu jest chyba odpowiedź na Twoje pytanie.
Jeśli chodzi o wyrażanie miłości, to człowiek rozumie,że inaczej darzy się romantycznym uczuciem ukochana osobę, inaczej rodziców, dzieci , czy po prostu bliźnich.
Jako osoba wierząca w Boga i Jego umiłowanego Syna Jezusa Chrystusa wiem ,że nakazali Oni miłować nie tylko naszych bliskich i przyjaciół, ale także nieprzyjaciół. I wcale nie jest to łatwe, dlatego wiem ,że kosztuje to dużo wysiłku i muszę się tego stale uczyć. Co mnie do tego niejako przymusza? Odpowiedź jest zanotowana w 2 Liście do Koryntian 5:14,15 " Przymusza nas bowiem miłość Chrystusa, ponieważ osądziliśmy, że jeden człowiek umarł za wszystkich (...); a umarł za wszystkich, aby ci co żyją, nie żyli już dla samych siebie, lecz dla tego, który za nich umarł i został wskrzeszony". Słowem i czynem Jezus pokazał ,że szczęście wynika z dawania i usługiwania , a nie dogadzania sobie.
hjacynta napisał/a:Kiedy "ja" stoi w cieniu "Ty" i się nie skarży.
Jezu...
to jest autodestrukcja a nie milosc.
Dla mnie miłość to dązenie by druga osoba była szczesliwa i czynienie dla niej dobra.Nie wazne czy z nami czy nie,czysta chęc dobra drugiej osoby.Na pewno nie miłosc wypelniająca nasze deficyty,nastawiona na nas i spelnianie naszych wszystkich oczekiwań.Wreszcie to wybor dokonywany każdego dnia, ze sie chce byc z daną osobą i to ona jest dla nas najwazniejsze mimo wad a nie tysiące innych istnień.Czasem trud, czasem kompromis ale i radośc-obopolny interes mozna by rzec tak by było latwiej isc przez zycie.Dla mnie milosc powinna miec wiecej plusów jak minusow byl mogla funkcjonowac.Nie na zasadzie, ze głownie rani, zawodzi, rozczarowuje ale raz na miesiąc da nam radość i dlatego ją pielegnuje.raczej odwrotnie.Wiecej mam radości, czasem smutek do zaakceptowanie dlatego chce kochać i kocham druga osobę
Dawanie czegos od siebie i nie oczekiwanie niczego wzamian. wiele drobnych gestow nawet tak malo zauwazalnych, przytulenie, usmiech, dobre slowo, przykrycie drugiej osoby koldra gdy ta sie w nocy odkryje, stawanie sie lepszym czlowiekiem dla kogos. fizycznosc w zwiazku jest bardzo wazna ale nie od niej buduje sie zwiazek oparty na milosci, fundamentem prawdziwej milosci jest przyjazn. Mam takich znajomych, uchodzili za swietnie dobrana pare,wszystko robili wspolnie, weekendowo pomieszkiwali u siebie i naturalna koleja rzeczy postanowili sie pobrac ale w malzenstwie wytrwali jakis rok, wspolne zycie ich przeroslo, codzienna rutyna, obowiazki domowe, rachunki itp. pokazuje to ze jednak nie byli az tak dobrani a milosc nie byla az tak wielka, dopiero po wspolnym zamieszkaniu okazalo sie czego im brakuje i dopier wtedy poznali sie nawzajem dosc dokladnie.
Miłość to subiektywny zestaw subiektywnych uczuć i emocji.
Dzieli się na:
-prawdziwą ( taką jak moja, a Wy wszyscy gówno wiecie)
-chorą (ja go kocham, on mnie nie)
-nieszczęśliwą (on mnie kocha, ja go nie)
-tragiczną ( ja go kocham, on mnie kocha, ale jutro na siódmą do roboty)
-romantyczną ( on się na mnie popatrzył w tramwaju, łaaaaał)
-platoniczną (nie staje mu, czy to moja wina?)Ogólnie o miłości wie się najwięcej w wieku 14 lat, potem ta wiedza systematycznie spada.
No popatrz, to ja nie wiedziałam nawet, że doświadczyłam tragicznej, a tu proszę ![]()
Mnie się od razu nasuwa jak to Morrissey śpiewał "No, it's not like any other love. This one is different - because it's us."
Bardzo trafne moim zdaniem - dla każdego jego miłość jest unikalna i wyjątkowa właśnie dlatego, że tej osoby bezpośrednio dotyczy. Dla mnie miłość nie może trwać bez innych wartości, zwłaszcza bez zrozumienia, zaufania, szacunku, sama miłość jest uczuciem dość ogłupiającym moim zdaniem, bo nas popycha do działań nierzadko na zdrowy rozum bezsensownych. Fizyczność też jest ważna, nawet bardzo. Niezbędna moim zdaniem.
Miłość, to krótki stan, gdy ktoś inny myśli o nas dokładnie to, co my sami:)
*niestety nie ja to wymyśliłem:p
Kiepskie trochę. Bo co jeśli mowa o kimś z bardzo niską samoocena? Coś w stylu Jestem brzydka, mam krzywy nos i do niczego się nie nadaję?
Zresztą o jaką miłość autorce chodzi. Do rodziców? Dzieci? Rodzeństwa ? Przyjaciół? Partnera? Siebie samego? Domowego zwierzątka?
Miłość znaczy działanie.
Miłować = działać
Miłość jest jednym z najbardziej elementarnych doświadczeń w życiu każdego człowieka, towarzyszy nam od początku istnienia. Każdy z nas wcześniej czy później jej zaznaje. Mimo iż to tak proste słowo i na pozór zrozumiałe dla wszystkich, każdy z nas wyobraża sobie miłość inaczej i definiuje ją bardzo subiektywnie.Związek z drugim człowiekiem wymaga od obu stron wysiłku, relacje z ukochaną osobą powinny być odpowiednio pielęgnowane. Partnerzy muszą być świadomi, jak ważne jest dbanie o wzajemne szczęście i to nie tylko podczas szczególnych okazji, ale przede wszystkim - na co dzień.
Dla mnie miłość przede wszystkim nie ma nic wspólnego z uczuciami, które się szybko zmieniają albo przemijają. Miłość to stan, akt woli, który charakteryzuje się stałością bez względu na towarzyszące uczucia. Jest to wzajemne pragnienie dobra dla tej drugiej osoby.
Zresztą o jaką miłość autorce chodzi. Do rodziców? Dzieci? Rodzeństwa ? Przyjaciół? Partnera? Siebie samego? Domowego zwierzątka?
Może być jeszcze do Boga. ;p
Autorce chodzi chyba OGÓLNIE o miłość.
Polecam w takim razie Hymn o miłości, który chyba każdy kiedyś przeczytał.
Bardzo personalne pytanie.
Ale przeciez bardzo wazne.
Czytajac forum,nie sposob nie zuawazyc,ze czesciej jest przyczyna smutku,rozgoryczenia,czasem glebokiego zalu...
A przeciez,nie tak mialo byc...Wiec,jak to jest z ta miloscia?
Nie wierzę w przypadki, ale wczoraj pisałam znajomej z forum w liście, czym dla mnie jest miłość
To powtórzę.
Dla mnie MIŁOŚĆ TO UCZUCIE, które nadaje życiu smaku, głębi, może nawet sensu
To pragnienie szczęścia ukochanej osoby tak samo jak swojego własnego
To energia, która dodaje nam skrzydeł
To siła, która pozwala nam się rozwijać i stawać lepszym
To moc tworzenia i niszczenia.
DZIEN DOBRY WSZYSTKIM
Szczerze? Nie spodziewalam sie tylu odpowiedzi,bo pytanie,do latwych nie nalezy.
Pozwolicie,DRODZY UZYTKOWNICY,ze odniose sie imennie tylko do kilku.
Jedna z przyczyn jest to,ze nie ciepie czytac postow cytowanych i cytowanych,i cytowanych raz jescze.
Sens sie gdzies zatraca...
Nawet( w swojej naiwnosci),nie wiedzialam,ze MILOSC az tyle "odslon"
Nasz filozof i matematyk (przykro mi Pitagoras,ale nie moge Cie zwac Pitkiem)
IJOZEFINA,ktora pisze:
Zresztą o jaką miłość autorce chodzi. Do rodziców? Dzieci? Rodzeństwa ? Przyjaciół? Partnera? Siebie samego? Domowego zwierzątka?
Dziekuje CiApoteozaPrawdy
Rozumiesz.
LASTczesc,
lubie Cie czytac.Jestes merytoryczna,a przy tym delikatna i uwazna.
Nie zakladalam tego watku,zeby dojsc do jakiegos "OSWIECENIA"
Wydaje mi sie,ze po raz kolejny jednak punkt widzenia,zalezy od naszych personalnych doswiadczen i to spektrum dotyczy milosci,szczescia,zdrady,porzucenia,choroby...
Czy zatem jakikolwiek OBIEKTYWIZM JEST MOZLIWY?
DOBREJ NOCY WSZYSTKIM I CUDNEGO PORANKA
miłość tak piękne uczucie,
mam to wielkie szczęście, że jej doświadczam całe życie
znam miłość jako ukochane dziecko, znam miłość matki do dziecka,
wiem jaka jest miłość do mężczyzny i znam czym jest miłość, którą obdarza mnie mężczyzna
znam również ból i cierpienie z którym nierozerwanie łączy się, to uczucie
Dzięki Lustro za te słowa. To właśnie jedna z Twoich wypowiedzi zmobilizowała mnie do wyrażania odważnego wyrażania moich wypowiedzi na forum.
Wiem ,że miłość to najcenniejsza i najważniejsza cecha. Pewnie stąd tyle wpisów. Wszyscy pragniemy miłości, jednak coraz powszechniejszy jest zniekształcony pogląd na miłość. Pewnie wynika on, tak jak pisałam wcześniej z egoistycznego i materialistycznego sposobu myślenia w tym brutalnym świecie. Często nie pielęgnujemy uczucia miłości, jakby była nam dana raz na zawsze, a przecież słabości ciała osłabiają ją Łatwiej jest nam kochać tych co nas kochają. Ale czy powinniśmy poprzestać na miłości do tych co nas kochają?
Życie to najczęściej trudne wybory. Czy można zachować obiektywizm? Myślę ,że tak. Chociaż to też wcale nie jest łatwe.Jeśli jednak uświadomimy sobie swoje ułomności i nie damy ponieść się sentymentom gdy mamy do czynienia z ludźmi ubogimi lub w jakiś inny sposób pokrzywdzonymi przez los, wpływowi ludzi z pozycją, przekupstwom i czyjąś elokwencją, to możliwe jest zachowanie bezstronności.
Poradników na osiągnięcie szczęścia jest wiele. Dziś aktualnych , jutro nie. Właściwie czym jest szczęście? Może okazać się ,że co dla jednego jest szczęściem ,dla drugiego-nie. Jeśli chodzi o małżeństwa, to rzeczywiście związek małżeński może dać wiele radości, ale należy pamiętać o tym ,że osoby decydujące się na małżeństwo "będą mieć udrękę w ciele", bo przecież wszyscy jesteśmy niedoskonali i grzeszni. Różnimy się od siebie poziomem intelektualnym, strukturą emocjonalną oraz wychowaniem. Do tego mogą dojść problemy seksualne lub pogląd na wydawanie pieniędzy, wychowanie dzieci czy teściów.
Czasem dochodzi do zdrady, czy w tym przypadku (w myśl Hymnu o miłości) nasza miłość ma "obowiązek" wybaczyć i przejść nad tym do porządku dziennego? Czy miłość jest ponad zdradą partnera?
DZIEN DOBRY WSZYSTKIM
PRZYSZLOSC,piszesz:
Dla mnie MIŁOŚĆ TO UCZUCIE, które nadaje życiu smaku, głębi, może nawet sensu...
...To moc tworzenia i niszczenia.
Czy moglabys to " niszczenie" jakos wytlumaczyc,bo destrukcja/niszczenie,nijak sie ma w mojej glowie do milosci.
INKA,piszesz:
miłość tak piękne uczucie,
...znam również ból i cierpienie z którym nierozerwanie łączy się, to uczucie
I znow bardzo prosze o rozwiniecie.
LAST,piszesz:
To właśnie jedna z Twoich wypowiedzi zmobilizowała mnie do wyrażania odważnego wyrażania moich wypowiedzi na forum.
Ciekawa jestem - ktora?
I znow,pelen spokoju post.
Ja Cie LAST,za ten spokoj podziwiam,musisz byc naprawde pogodzona z soba.
I znow cytat:
Czy miłość jest ponad zdradą partnera?
Jesli to bylo skierowane do mnie,to niestety nie moge na to pytanie odpowiedziec.
Miejmy wiec nadzieje,ze przeczyta to ktos,kto byl w takiej sytuacji i potwierdzi,badz zaneguje.
DOBRANOC WSZYSTKIM.SPOKOJNEJ NOCY I DOBREGO PORANKA
INKA,piszesz:
miłość tak piękne uczucie,
...znam również ból i cierpienie z którym nierozerwanie łączy się, to uczucieI znow bardzo prosze o rozwiniecie.
zranienie przez osobę, którą darzysz uczuciem, boli najbardziej
a jej odejście z tego świata, nieraz potrafi i ciebie ... zabrać
Kiedy "ja" stoi w cieniu "Ty" i się nie skarży.
+
Miłość jest uczuciem polegającym na pragnieniu służenia bliskiej osobie, miłowania i opiekowania się tą osobą.
=
Ratunku!!! toksyczny związek?
aaaale DLACZEGO - przecież JA WSZYSTKO...!?
?Ja robię swoje, a ty swoje.
Nie jestem na tym świecie po to, by spełniać twoje oczekiwania,
a ty nie jesteś na tym świecie, by spełniać moje.
Ty to ty, a ja to ja.
I jeśli przypadkiem natrafimy na siebie to wspaniale, jeśli nie, to nic nie można na to poradzić? .
To słowa Fritza Perlsa
A gdzie miłość?
W szacunku do siebie i (ewentualnie jw) SPOTKANEGO partnera...
ÓW stan, który powoduje, że chcemy ze sobą być i MNOŻYĆ (NIE DZIELIĆ!) ten czas oraz się wzajem o siebie troszczyć. Nie euforia, a "monotonna" codzienność z wyboru, potrzeby i chęci OBU uczestników ![]()
hjacynta napisał/a:Kiedy "ja" stoi w cieniu "Ty" i się nie skarży.
+
Dragonis napisał/a:Miłość jest uczuciem polegającym na pragnieniu służenia bliskiej osobie, miłowania i opiekowania się tą osobą.
=
Ratunku!!! toksyczny związek?
aaaale DLACZEGO - przecież JA WSZYSTKO...!??Ja robię swoje, a ty swoje.
Nie jestem na tym świecie po to, by spełniać twoje oczekiwania,
a ty nie jesteś na tym świecie, by spełniać moje.
Ty to ty, a ja to ja.
I jeśli przypadkiem natrafimy na siebie to wspaniale, jeśli nie, to nic nie można na to poradzić? .
To słowa Fritza Perlsa
A gdzie miłość?
W szacunku do siebie i (ewentualnie jw) SPOTKANEGO partnera...
ÓW stan, który powoduje, że chcemy ze sobą być i MNOŻYĆ (NIE DZIELIĆ!) ten czas oraz się wzajem o siebie troszczyć. Nie euforia, a "monotonna" codzienność z wyboru, potrzeby i chęci OBU uczestników
Tak... To chyba jedna z trafniejszych - i mnie odpowiadajacych - wykładnia.
PRZYSZLOSC,piszesz:
Dla mnie MIŁOŚĆ TO UCZUCIE, które nadaje życiu smaku, głębi, może nawet sensu...
...To moc tworzenia i niszczenia.Czy moglabys to " niszczenie" jakos wytlumaczyc,bo destrukcja/niszczenie,nijak sie ma w mojej glowie do milosci.
Lustro
Niszcząca moc miłości ma dla mnie wymiar miłości do Boga oraz do drugiego człowieka.
Niemal kaźdy z nas słyszał o wojnach w imię miłości do Boga.
Znamy z historii kampanie wojskowe prowadzone w imię Boga na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. Także w imię Chrystusa krzyżowcy prowadzili walki o ziemie, które wcześniej znajdowały się pod panowaniem chrześcijańskim. Z kolei w Europie w XVI i XVII wieku mieliśmy wojny między protestantami a katolikami. Jest również w nowszej historii sporo krwawych wydarzeń, którym przyświecała miłość do Boga.
Ale drugie oblicze miłości można zobaczyć także w miłości człowieka do drugiego człowieka. Myślę o zbrodniach, które swoje powody mają w miłości a także o samobójstwach spowodowanych miłością nieodwzajemnioną, niespełnioną, nieszczęśliwą.
Oczywiście, jeśli patrzy się na miłość przez pryzmat "Hymnu do miłości" św. Pawła, to można powiedzieć, że powyższe przykłady niszczącej mocy miłości są niewłaściwe, bo to jest prawdziwa miłość kierowała ludźmi.
Tylko czy miłość ma tylko jedną prawdziwą definicję?
Niniejszy wątek pokazuje, że ile osób, tyle definicji miłości, sposobów jej postrzegania i odczuwania.
List św. Pawła do Koryntian to dla mnie definicja miłości idealnej, a jak wiemy ideałów nie ma, a nawet jeśli się zdarzają, to stanowią niezwykła rzadkość.
A co w takim razie z większością?
Czy miłość w wydaniu "nie-idealnym" jest gorsza lub nieprawdziwa?
Ale to już chyba temat na inną dyskusję ![]()
Pozdrawiam
Mam tylko jedna uwage logiczna do Twojej odpowiedzi Przyszlosc. Jesli ktos zabija np. w imie Marka to czy oznacza to ze Marek sobie tego zyczyl albo za tym stoi? Bo mnie sie wydaje ze wiele osob powoluje sie na Boga, glosi Jego nauke a malo kto z Nim tak naprawde rozmawial. Poza tym pierwsze slysze ze Bog kazal zabijac kogokolwiek. Oczywiscie byla taki bog, to bog ST ale to nie prawdziwy Bog o czym jest mowa w NT, slowa Jezusa do zydow: "Prawdziwy jest tylko Ten, ktory mnie poslal, ktorego wy nie znacie". A przeciez zydzi doskonale znali Jahwe, ktory byl tez tytulowany Panem tego swiata. A wiemy tez z NT kto jest Panem tego swiata. "Kto ma uszy niech slucha".
Gru-miał-Zbyś. / Bednarek - Cisza /
Mam tylko jedna uwage logiczna do Twojej odpowiedzi Przyszlosc. Jesli ktos zabija np. w imie Marka to czy oznacza to ze Marek sobie tego zyczyl albo za tym stoi? Bo mnie sie wydaje ze wiele osob powoluje sie na Boga, glosi Jego nauke a malo kto z Nim tak naprawde rozmawial. Poza tym pierwsze slysze ze Bog kazal zabijac kogokolwiek. Oczywiscie byla taki bog, to bog ST ale to nie prawdziwy Bog o czym jest mowa w NT, slowa Jezusa do zydow: "Prawdziwy jest tylko Ten, ktory mnie poslal, ktorego wy nie znacie". A przeciez zydzi doskonale znali Jahwe, ktory byl tez tytulowany Panem tego swiata. A wiemy tez z NT kto jest Panem tego swiata. "Kto ma uszy niech slucha".
Maniek
Rozumiem Twoje zastrzeżenie.
Zwróć jednak uwagę, że ja nie stawiam tez.
Staram się przywołać sytuacje, gdzie w imię miłości (być może źle wg innych pojętej, ale jednak) ludzie dokonywali niszczycielskich czynów.
Maniek_z_maniek
Z Bogiem każdy z nas może rozmawiać, bo modlitwa jest rozmową. Jest także przywilejem, ale Bóg wręcz naprasza by korzystać z tego przywileju. Prawdą jest również to ,ze Bóg wydawał wyroki na niegodziwych ludzi i doprowadzał do zagłady nikczemnych. Ale czy to świadczy ,że On sam jest okrutnikiem, zabójcą, ciemiężycielem? To właśnie Jezus znany z prawdziwej , doskonałej miłości świadczył o swym miłosiernym i kochającym sprawiedliwość i ludzi- Ojcu Jehowie (Jahwe).
Jehowa jest Wszechmocnym Bogiem i Stwórcą, lecz władca tego świata to Szatan. Stąd ta wszechobecna nienawiść. Jezus powiedział "Władca tego świata zostanie wyrzucony precz", dodał też "Nadchodzi władca świata. A on nic we mnie nie ma". To Szatan zaślepia serca i umysły ludzi. Rzuca oskarżenia i oszczerstwa na Boga, byśmy nie mogli dostrzec miłości Jehowy. Wielu słucha dobrą nowinę i jej nie słyszy.
Przyszłość
Czy są to nauki Jezusa, by nawracać mieczem? Jezus uczył,że kto mieczem wojuje od miecza ginie, zaś Jego uczniowie mieli przekuć miecze na lemiesze. Powiedział również, wielu będzie się powoływało na Niego , lecz On zaprze się ich. Jego uczniów miała wyróżniać miłość. Wszyscy , którzy nie chcieli i nadal nie chcą się jej uczyć nie są Jego uczniami. Gdy zapytano Go , jak brzmi największe przykazanie, odpowiedział "Masz miłować Jehowę, twojego Boga całym swym sercem i całą swą duszą , i całym swym umysłem". Drugie przykazanie dotyczy również miłości, a brzmi "Masz miłować swego bliźniego, jak samego siebie". Jeśli zatem kochamy Boga, to będziemy kochać także bliźnich. Jeśli jednak tak nie jest , to znaczy ,że nie miłujemy Boga., bo to właśnie miłość skłania nas do posłuszeństwa wobec Jego Słowa.
"Hymn do miłości" jest uświadomieniem nam , jak wygląda prawdziwa miłość. Owszem jako niedoskonali ludziom nie zawsze nam się udaje w pełni ją odzwierciedlać w stosunku do innych. Bóg to rozumie, zna nas, nasze pobudki, słabości. Jednakże mimo naszego grzesznego stanu powinniśmy dokładać wszelkich starań, by dążyć do przejawiania takiej szczerej miłości. Myślę ,że każdy powinien analizować szczerość swoich uczuć. Tylko w jakim lustrze trzeba się przeglądać, by obraz naszego oblicza nie był przekłamany i byśmy mogli coś w sobie poprawić, by lepiej wyglądać?
Piszesz o drugim obliczu miłości? Czy miłość pobudza kogoś do nie potrzebnych zadawań sobie ran? Przecież mamy się także siebie kochać. Czy zatem jeśli ktoś krzywdzi siebie, to trwa w miłości? Uczucia miłości trzeba się uczyć i je pielęgnować. Gdy rodzi się dziecko, rodzice od razu darzą je miłością. Dorosłym takie uczucie nie przychodzi równie spontanicznie. Być może dlatego w Biblii wielokrotnie powtórzono, że mamy się nawzajem miłować. Jezus wiedział, że miłość jest wystawiana na próby, dlatego uczył przebaczania. Nie warto zatem skupiać się na źle pojmowanej miłości , lepiej szukać tej prawdziwej i o niej mówić. To jest właśnie prawda o Bogu.
"Ale czy to świadczy ,że On sam jest okrutnikiem, zabójcą, ciemiężycielem? To właśnie Jezus znany z prawdziwej , doskonałej miłości świadczył o swym miłosiernym i kochającym sprawiedliwość i ludzi- Ojcu Jehowie (Jahwe). "
bog ST nie jest Bogiem NT. To rozne osoby. O tym napisalem. Mozna to udowodnic teologiczne (nie ta lista) a ze ludzie nauczeni sa inaczej to juz nic na to nie poradze. To logiczne ze milosierny nie mogl kazad mordowac ludzi. To zupelnie rozne "osoby" o roznych "charakterach", wrecz przeciwne sobie.
Maniek_z_maniek
Bóg ze ST jest Bogiem Wszechmocnym, a w NT jest mowa również o Jego Synu. Zgadzam się ,że to dwie różne osoby, ale nie zgadzam się ,że mają różne "charaktery". No chyba ,że Ty wiesz coś o czym Jezus nie wiedział, gdyż Jezus zawsze powoływał się na Pisma ST i swego Ojca. Powiedział "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (Jana 10:30). Jezus i Ojciec są "jedno" w tym sensie, że mają te same cele i uznają te same zasady i wartości. I to też można udowodnić na podstawie Biblii.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czym jest MILOSC?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026