Witam, czytam to forum od jakiegoś czasu i widzę, że można tu liczyć na dobre słowo/poradę. Od jakiegoś czasu w głowie siedzi mi jeden facet. Poznaliśmy się dwa tygodnie temu. od razu wpadliśmy sobie w oko. Pierwsze spotkanie zakończyło się wymianą numerów telefonów oraz jego prośbą o to, żebym skontaktowała się z nim. Po paru dniach zadzwoniłam. Nie odebrał. Oddzwonił parę dni później przepraszając, mówiąc, że tęskni, komplementował i wspominał nasze spotkanie. po czym....napisał,żebym się w niego nie wkręcała bo on nie nadaje się do związków i jest złym człowiekiem. Od jego kumpla dowiedziałam się, że m. niedawno zakończył wieloletni związek z którego ciężko mu się otrząsnąć. parę dni temu zaprosiłam m. na urodziny przyjaciółki. odmówił. stwierdził, że nie ma ochoty. gdy zapytałam czemu, on już nie odpisał. Jak myślicie, czy dać sobie z nim spokój? czy może dać facetowi czas, przeczekać ciężkie chwile, nie działać w pośpiechu i jest szansa na to, że jednak coś z tego będzie?
Podobne tematy
Odpuścić zdecydowanie.
Chyba, że chcesz robić za okazjonalny materac albo koleżankę do wyżalania się.
Plus dla gościa za szczerość.
Zastanawiam się właśnie czy to szczerość czy użalanie się nad sobą.
Jedno i drugie ![]()
Ale jest czas na użalanie się po rozstaniu. skoro to było niedawno to nie Tobie oceniać.
A facet nie chce Cię wykorzystywać i to akurat dobrze o nim świadczy, chociaż jak będziesz bardzo nalegać to może się "złamie" na jakiś seks bez zobowiązań. Rozumiem, że taka opcja Ci nie przeszkadza?
Nie oceniam. Uważam to za jak najbardziej naturalne i nie mówię, że to złe. Nauczona doświadczeniem nie chcialabym wchodzić w takie układy o jakich mówisz. Stad moje pytanie. Bo facet wydaje się na prawdę w porządku. Tylko chyba spotkaliśmy się w złym czasie.
Tylko chyba spotkaliśmy się w złym czasie.
Nie ma czegoś takiego jak "zły czas", prędzej - to nie jest facet, o którego Ci chodzi.
Albo inaczej: skoro twierdzisz, że ci taka sytuacja nie pasuje a ten facet ma jedynie TO do zaoferowania na ten moment, tzn., że nie jest to facet dla Ciebie.
A często chcemy naginać pod siebie fakty, zamiast stworzyć sobie inne, lepsze możliwości z kim innym, kto będzie może nie w 100%, ale chociaż 60% chciał tego co my, a tu dopasowanie oczekiwań zerowe.
Ehh moze faktycznie naginam fakty, ale to chyba właśnie dlatego, ze wiem, ze jest dobrym człowiekiem, w wielu kwestiach mi zaimponował... Ciężko o takich w dzisiejszych czasach.
Ciężko o takich w dzisiejszych czasach.
Jest dokładnie tak jak wierzysz, że jest ![]()
Chyba zbyt wiele razy dostałam po dupie od życia, żeby wierzyć, ze jest inaczej. Czy zaraz dowiem się, ze widocznie dałam się tak traktować?
Czy zaraz dowiem się, ze widocznie dałam się tak traktować?
Ależ skąd.. ![]()
Przykro mi to mówić, ale jak poczytasz co nieco o podświadomości i wzorcach to Ci się temat przekuwania oczekiwań n/t świata i ludzi ( w tym potencjalnych partnerów) na tzw. empirię rozjaśni ![]()
Z oczekiwaniami z kolei łączy się płynnie kwestia posiadania i egzekwowania swoich granic.
Dłuższy temat, ale jeden ogólny wniosek można z tego wyprowadzić - nie ma przypadków. Choć lubimy sobie w ten sposób tłumaczyć sytuacje, kiedy wolimy nie myśleć o swoim na nie wpływie z różnych powodów ![]()
Bardzo chętnie poczytam:)
12 2014-12-05 12:02:19 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2014-12-05 12:04:49)
Ja podobnie jak ty spotkalam mezczyzne, ktory swoim dobrem, swoja pomoca itd tak mi zaimponowal, ze az strach...
Do tego doszly feerie enegretyczne, ktore odczuwalismy oboje, gdy rozmawialismy...
Zauroczyl mnie. Jednak zdaje sobie sprawe, ze to moze byc tylko jego uprzejmosc... Wcale mi sie to nie podoba.
Zastopowalam to piszac mu o co chodzi... Tak sadzilam...
Nadal mi pomaga, nadal iskrzy jak nie wiem co. Jednak oboje staramy sie to ogarnac. Slabo to wychodzi, no ale coz...
On wie, ze ja jestem sama, ja wole obstawiac, ze poza dzieckiem, o ktorym mi mowil, posiada tez zone, o ktorej nikt tu nie slyszal...
Uznalam, ze mimo zbyt duzym obciazeniem bedzie to co sie klulo miedzy nami tak dla niego jak i dla mnie.
On jest Holendrem, ja Polka, rozmawiamy tylko o angielsku...
Roznica kultur, bariera jezykowa, pracujemy razem... Poddalam sie... teraz tylko czekam, az mi przejdzie...
Probuje tworzyc kolejne dni...
Dziwne jest to, że poprosił abyś Ty zadzwoniła a zazwyczaj faceci robią to pierwsi, dając wyraźny sygnał dziewczynie, że są zainteresowani znajomością. Więc dla mnie tutaj już był znak, że coś nie gra.
Druga sprawa to jeśli on jest poharatany po związku to nie wiadomo co mu może odbić - tak jak wyżej koleżanka napisała - użalanie się nad sobą to jedno, ale może dochodzić do skrajnych reakcji; nagle stwierdza, że ma prawo żyć i szaleć, pójdzie do klubu z kolegami a wyląduje z jakąś lalunią z łóżku. Różnie reaguje się na koniec związku. Po co Ci mieszanie się w jego emocjonalne rozterki? Jeśli będziesz robić za jego osobistego psychoterapeutę w nadziei, że biedny chłopczyk przestanie płakać po swojej dziewczynie a Ty wtedy wylądujesz na jej miejsce to z góry mówię - najgorszy możliwy układ.
Jedno wyjście - odpuścić i omijać kolesia ![]()