Witam.
Moj problem polega na tym, ze nie umiem sie okreslic co do uczuc..
Pierwszego faceta poznalam 5 lat temu, bylismy ze soba jakies trzy miesiace po czym on zerwal
Drugiego faceta poznalam 2 lata temu, spotykalismy sie miesiac - on zakonczyl znajomosc bo kochal byla
Trzeciego faceta poznalam 5 miesiecy temu - znajomosc bardzo slaba i krotka, zakonczylo sie tak po prostu bo nie pasowalismy do siebie, inne zdanie, zainteresowania, podejscie do zycia.
Najwiekszy problem jest w tym ze do kazdego cos czuje, kontakt mam tylko z tym co znam sie najdluzej, czasem spotykamy sie, nic miedzy nami nie ma, czasem tylko jaies pocalunki. Natomiast z tamtymi mam sporadyczny kontakt poniewaz mamy wspolnych znajomych. Po kazdym spotkaniu z danym osobnikiem wydaje mi sie ze go "kocham" potrafie myslec o nim caly dzien i przez to mam zly nastroj, za chwile do glowy przychodzi mi nastepny i sytuacja sie powtarza... wiem, ze tak naprawde nie kocham zadnego... ale po prostu juz nie wiem jak z tym walczyc, jak pozbyc sie tych mysli.. oczywiscie jakbym miala przedstawic sytuacje do ktorego cos czuje najbardziej to mysle ze jest to ten ktorego znam najmniej... byc moze to bierze sie stad ze jeszcze dobrze go nie poznalam, nie "nacieszylam" a juz byl koniec znajomosci..
Nie wiem juz co robic, zaczynam myslec ze jestem zla osoba, ze nie potafie kochac.. pewnie duzo ludzi pomysli, ze jestem jakas panienka ktora chcialaby miec kazdego faceta.. a to nie tak, po prostu kazdy z nich namieszal mi dostatecznie duzo w glowie i po prostu sobie odeszli.. nie bylam nigdy w powaznym zwiazku, mam prawie 23 lata i nie wiem co to znaczy byc z kims.. slyszalam od tych facetow, ze mam ciezki charakter i tym podobne rzeczy.. nie wiem juz co mam z tym zrobic, ale czuje ze dzieje sie cos niedobrego.. jestem tutaj nowa, chcialam sie "wygadac" i przyjme kazda rade i krytyke, moze jest tutaj ktos z podobnym problemem?
Podobne tematy
2 2014-11-21 01:13:52 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-21 01:23:00)
Lepiej rozwin ten ciężki charakter. Albo nawet nie - przemysl sobie czy to jest do poprawy, czy jest to konstruktywne czy na odczep. Poza tym pewnie jestes nieszczęśliwa i stąd desperacja. Z kazdym czujesz sie dobrze i "kochasz", a to tylko traktowanie egoistyczne, przedmiotowe - wszyscy są plasterkami dla Ciebie. Nawet nie wychodzi, że znacie się dobrze, więc kreowanie wyobrażeń (emocje w góre) i pozniej że jednak nie bedziecie razem (emocje w dół). Wahania nastrojow = zalezy mi? ![]()
PS wiesz czego chcesz oprócz tego, że miłości (kochać i być kochaną), ich wszystkich na raz, osobno, w różnych konfiguracjach itp. ?
Co z innymi? Po co rzucasz sie na nierokujące znajomosci i w nich tkwisz? Lepiej by bylo isc po nowe i to uciąć. No i zająć sie sobą, zeby sie ze soba czuć dobrze/lepiej.
ciezki charakter -nie umiem mowic o swoich uczuciach, ciezko jest mi nawiazac z kim kontakt, nie umiem patrzec w oczy przy rozmowie, nie ufam ludziom na ogol. Przez takie cos (wydaje mi sie) ze skonczyly sie te znajomosci chociaz tez nie do konca.
Jezeli chodzi o to wlasnie to zerwalam z nimi kontakt (oprocz tego jednego) bo wiem ze nic z tego nie bedzie, chcialam zapomniec jak najszybciej, rozum mi to mowi, ale w srodku cos jest nie tak skoro mysle o nich, nie mowie, nie pisze im o tym, udaje ze jest wszystko ok gdy sie spotkamy, a nawet ignoruje ich..
Z tym ktorym sie spotykam - konczylam znajomosc juz milion razy, ale z nim po prostu lubie sie spotkac bo przyzwyczailam sie do tego.. ta te chwile mysle ze nie ma do niego zadnych uczuc..
problem jest tez troche w tym ze chyba nie wiem czego chce ...
nie da sie tez tak calkiem od nich uciec..