netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy warto dać mu drugą szansę?

70 odpowiedzi15 913 wyświetleńzałożony przez Groza, 04.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto dać mu drugą szansę?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1

Temat: Czy warto dać mu drugą szansę?

Witajcie!

Piszę, bo mam nie lada zagwozdkę.

4,5 roku temu poznałam faceta. Od samego początku burzliwie. Ogromne przyciąganie, mega pożądanie, olbrzymia ilość czasu spędzana wspólnie. Pierwsze podejście do związku trwało kilka miesięcy, po czym się rozmyślił. Pozostaliśmy w kontakcie, bo uwielbialiśmy ze sobą przebywać. Pożądanie było jednak zbyt wielkie, regularnie mu ulegaliśmy, wbrew wszystkiemu. Ja wciąż byłam zakochana, on wciąż nie wiedział o co mu chodzi, jak niedojrzały chłopaszek.

Nie mogłam już wytrzymać tej niepewności, wyjechałam do Hiszpanii. Rozpaczał, martwił się, że nie wrócę, że kogoś tam poznam. Wiem, to irracjonalne. Pies ogrodnika. Wciąż go kochałam, jak szalona. Wbrew rozsądkowi. Przyleciał wraz z grupą znajomych świętować sylwestra. Wciąż było czuć olbrzymią chemię. Tego się po prostu nie dało zatrzymać. Po 9-miesięcznym wyjeździe, okazało się, że naprawdę na mnie czekał, przez cały ten czas mnie wyczekiwał i wreszcie może z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że szczerze kocha. Od tamtej chwili byliśmy już razem. Zerwał też z dziewczyną, z którą wtedy był. Wszystko z mojego powodu.

Związek oficjalny trwał nieco ponad 2 lata. Pierwszy rok był, jak zwykle, pełen wzlotów i upadków. K. jest zazdrosny. Nie lubi kiedy pojawiają się obok mnie inni faceci, uważa, że każdy mnie pożąda, pragnie i pewnie chce mu mnie zabrać. Wiem, to wynik problemów z samooceną. Nie przepada z tego powodu za wyjściami do ludzi, bo obawia się, że będzie zmuszony z kimś konkurować. Dodajmy, że nie jestem w stanie skupić się na żadnym innym facecie, będąc w związku. Zupełnie to do mnie nie pasuje.

Drugi rok bycia razem spędziliśmy już mieszkając razem. Przeżyliśmy też 3,5 miesięczne szkolenie wojskowe, kiedy nie mógł mieszkać ze mną 24h/dobę. Przyjeżdzał stęskniony co tydzien, dwa, trzy... Obiecywał dzieci, ślub, pierścionek. Tak było do kwietnia/maja tego roku. Naprawdę się cieszyłam, że wszystko już się ułoży, że on naprawdę sobie zdał sprawę, że jestem TĄ jedyną dla niego. Do czasu.... do sierpnia kiedy po moim powrocie od znajomych (on nie miał ochoty iść), wyznał mi pod wpływem alkoholu, że coś się dla niego dzieje, coś się w nim wypaliło, że musi iść dalej sam, beze mnie. Wszystko mówił z wielką serdecznością, przyjaźnią, miłością. Całym sobą, z wielkim rozżaleniem. Kolejnego dnia to powtórzył, po czym po dwóch dniach ze łzami w oczach przyznał, że okropnie tego żałuje. Nie miałam siły...

Nie spałam kilka dni z rzędu, poszłam na zwolnienie lekarskie,bo nie byłam w stanie chodzić do pracy. Nie jadłam, nie piłam, nie spałam, nie mogłam pracować. A on dalej krzątał się po domu.... do tego uznał, że chce ze mną mieszkać jeszcze ok miesiąca, bo dopiero wtedy może się wyprowadzić. W tym czasie pił, wypluwał na mnie jad, nie wiedzieć dlaczego. Miał wiele żalu, że nie zatrzymałam go, że go nie prosiłam by został. Postąpiłam zgodnie z sobą, nigdy nikogo nie będę błagać, by został. Nigdy. Wyprowadził się zatem, nie mieszkamy już ze sobą ponad miesiąc.

On chce wrócić. Obiecuje wielkie zmiany. Chce o mnie dbać, dawać radość, szczęście. Wiąże mnie z nim cudowna nić porozumienia, ale.... czy to wystarczy? Czy powinnam mu wciąż ufać? Zaufanie zostało bardzo mocno nadszarpnięte... Przyznał , że musiał to zakończyć bo tak czuł. Zauroczył się kimś, z kim się nawet nie spotykał, choć próbował. W międzyczasie pojawiła się też inna dziewczyna, z którą się spotykał, ale uznali, że nic z tego nie będzie.

To sprawia, że czuję się jak zabawka. Nie wyszło z innymi po rozstaniu, które pewnie zarządził żeby mieć czyste sumienie, bo przeciez mnie nie zdradzil, co podkresla bardzo intensywnie. Pragnie powrotu, zmian, pracy nad związkiem.

Cała moja rodzina jest już przeciwko niemu. Wiem, zapodziałam gdzieś swój rozsądek i pewnie powinnam go mocno kopnąć w tyłek. Tak mocno, by poleciał w siną dal.

Kiedy z nim jestem..... wciąż zapominam o bożym świecie... jest mi dobrze, tęsknię... ale pamiętam też poranne wymioty z wyczerpania.... pamiętał łzy wsiąkające w pościel, dzień kiedy wyznał mi, że się zauroczył w innej... Wszystko pamiętam.


Czy ktokolwiek jest się w stanie tak zmienić? Czy można do tego stopnia zmienić rdzeń swojej osobowości? Czy zmienność można na tyle kontrolować? Czy to wciąż będzie on, jeśli będzie tak bardzo kontrolować swoje emocje?


Pomocy...

Z góry ogromnie Wam dziękuję


Pozdrawiam

Gosia

2 Ostatnio edytowany przez carmen_boy (2014-11-04 21:56:23)

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Kochana Gosiu, sama widzisz..., na chwilę obecną Twój ex-chłopak sam nie wie czego chce. I ta ilość kobiet... Moim zadaniem, on nie nadaje się teraz do związku, a po tym wszystkim - jak Ty bidulko nabierzesz do niego zaufania, pewności. No raczej nie nabierzesz. Szkoda, żebyś tkwiła w związku, w którym ktoś Cię nie szanuje, nie traktuje poważnie. Poza tym, zwróć uwagę na jego zazdrość. Być może był taki zazdrosny o Ciebie, bo sam miał grubo za uszami. Zostaw go na długi czas, skup się na sobie i za jakiś czas będziesz mogła spojrzeć z dystansem na Wasz harmider.

3

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Dziękuję carmen.

Aktualnie on się stara, chce bardzo wrócić.
Nie wiem czy byłabym w stanie mu jeszcze zaufać... To cholernie dla mnie trudne.
Planuję wszystko pozostawić czasowi do rozstrzygnięcia.

4

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Najlepiej tak.

Niech on najlepiej się wyszaleje (lub mu to już zostanie, bo taki jest), a Ty spróbuj się odseparować, bo jaki jest sens bycia tylko ciepłym zapieckiem, kiedy coś inne nie wyjdzie, nie wypali. Myślę, że po prostu jako kobieta zasługujesz na więcej.

5

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Pytałam go o to. Rozmawialiśmy.
Mówi, że moglibyśmy wspólnie chodzić na terapię dla par... Dla mnie to krótkotrwałe i raczej męczące rozwiązanie.
Za każdym razem, kiedy pomyśli o innej, mamy biec do terapeuty?

Kiedy to piszę, czuję że nie powinnam dawać szansy, a kiedy on się tylko pojawia, cała mięknę w środku.........

6

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Zasugeruj mu terapię indywidualną, bo wspólnej raczej nie potrzebujcie i każ wrócić za rok smile. Zobaczysz jak zareaguje. Gosia..., przecież wiesz..

7

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Mózg wie, ale serce jeszcze go nie słyszy...

Tema terapii powraca jak bumerang. Na razie go na nią nie stać... To droga sprawa. Niestety.

8 Ostatnio edytowany przez carmen_boy (2014-11-04 22:23:11)

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Tema terapii powraca jak bumerang. Na razie go na nią nie stać... To droga sprawa. Niestety.

No to bardzo się stara. Bierze Cię na słówka smile.

Jak ktoś chce, znajdzie sposób.
Jak ktoś nie chce, znajdzie wymówkę.

9

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Czuję to, co piszesz. Czuję, że on wiele obiecuje.
Chyba czekam na cud. A to na razie są cudawianki i obiecanki cacanki.
Oczekuję efektów. Chcę widzieć rezultat przemiany.

Nie wiem czy aż tak można ingerować w swoją osobowość.
Jak myślisz?

10

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Odpowiadając na tytuł - NIE.

11

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
assassin napisał/a:

Odpowiadając na tytuł - NIE.

Ahahah smile. Gosia - nie smile.

12

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Witajcie!

Piszę, bo mam nie lada zagwozdkę.

4,5 roku temu poznałam faceta. Od samego początku burzliwie. Ogromne przyciąganie, mega pożądanie, olbrzymia ilość czasu spędzana wspólnie. Pierwsze podejście do związku trwało kilka miesięcy, po czym się rozmyślił. Pozostaliśmy w kontakcie, bo uwielbialiśmy ze sobą przebywać. Pożądanie było jednak zbyt wielkie, regularnie mu ulegaliśmy, wbrew wszystkiemu. Ja wciąż byłam zakochana, on wciąż nie wiedział o co mu chodzi, jak niedojrzały chłopaszek.

Nie mogłam już wytrzymać tej niepewności, wyjechałam do Hiszpanii. Rozpaczał, martwił się, że nie wrócę, że kogoś tam poznam. Wiem, to irracjonalne. Pies ogrodnika. Wciąż go kochałam, jak szalona. Wbrew rozsądkowi. Przyleciał wraz z grupą znajomych świętować sylwestra. Wciąż było czuć olbrzymią chemię. Tego się po prostu nie dało zatrzymać. Po 9-miesięcznym wyjeździe, okazało się, że naprawdę na mnie czekał, przez cały ten czas mnie wyczekiwał i wreszcie może z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że szczerze kocha. Od tamtej chwili byliśmy już razem. Zerwał też z dziewczyną, z którą wtedy był. Wszystko z mojego powodu.

Związek oficjalny trwał nieco ponad 2 lata. Pierwszy rok był, jak zwykle, pełen wzlotów i upadków. K. jest zazdrosny. Nie lubi kiedy pojawiają się obok mnie inni faceci, uważa, że każdy mnie pożąda, pragnie i pewnie chce mu mnie zabrać. Wiem, to wynik problemów z samooceną. Nie przepada z tego powodu za wyjściami do ludzi, bo obawia się, że będzie zmuszony z kimś konkurować. Dodajmy, że nie jestem w stanie skupić się na żadnym innym facecie, będąc w związku. Zupełnie to do mnie nie pasuje.

Drugi rok bycia razem spędziliśmy już mieszkając razem. Przeżyliśmy też 3,5 miesięczne szkolenie wojskowe, kiedy nie mógł mieszkać ze mną 24h/dobę. Przyjeżdzał stęskniony co tydzien, dwa, trzy... Obiecywał dzieci, ślub, pierścionek. Tak było do kwietnia/maja tego roku. Naprawdę się cieszyłam, że wszystko już się ułoży, że on naprawdę sobie zdał sprawę, że jestem TĄ jedyną dla niego. Do czasu.... do sierpnia kiedy po moim powrocie od znajomych (on nie miał ochoty iść), wyznał mi pod wpływem alkoholu, że coś się dla niego dzieje, coś się w nim wypaliło, że musi iść dalej sam, beze mnie. Wszystko mówił z wielką serdecznością, przyjaźnią, miłością. Całym sobą, z wielkim rozżaleniem. Kolejnego dnia to powtórzył, po czym po dwóch dniach ze łzami w oczach przyznał, że okropnie tego żałuje. Nie miałam siły...

Nie spałam kilka dni z rzędu, poszłam na zwolnienie lekarskie,bo nie byłam w stanie chodzić do pracy. Nie jadłam, nie piłam, nie spałam, nie mogłam pracować. A on dalej krzątał się po domu.... do tego uznał, że chce ze mną mieszkać jeszcze ok miesiąca, bo dopiero wtedy może się wyprowadzić. W tym czasie pił, wypluwał na mnie jad, nie wiedzieć dlaczego. Miał wiele żalu, że nie zatrzymałam go, że go nie prosiłam by został. Postąpiłam zgodnie z sobą, nigdy nikogo nie będę błagać, by został. Nigdy. Wyprowadził się zatem, nie mieszkamy już ze sobą ponad miesiąc.

On chce wrócić. Obiecuje wielkie zmiany. Chce o mnie dbać, dawać radość, szczęście. Wiąże mnie z nim cudowna nić porozumienia, ale.... czy to wystarczy? Czy powinnam mu wciąż ufać? Zaufanie zostało bardzo mocno nadszarpnięte... Przyznał , że musiał to zakończyć bo tak czuł. Zauroczył się kimś, z kim się nawet nie spotykał, choć próbował. W międzyczasie pojawiła się też inna dziewczyna, z którą się spotykał, ale uznali, że nic z tego nie będzie.

To sprawia, że czuję się jak zabawka. Nie wyszło z innymi po rozstaniu, które pewnie zarządził żeby mieć czyste sumienie, bo przeciez mnie nie zdradzil, co podkresla bardzo intensywnie. Pragnie powrotu, zmian, pracy nad związkiem.

Cała moja rodzina jest już przeciwko niemu. Wiem, zapodziałam gdzieś swój rozsądek i pewnie powinnam go mocno kopnąć w tyłek. Tak mocno, by poleciał w siną dal.

Kiedy z nim jestem..... wciąż zapominam o bożym świecie... jest mi dobrze, tęsknię... ale pamiętam też poranne wymioty z wyczerpania.... pamiętał łzy wsiąkające w pościel, dzień kiedy wyznał mi, że się zauroczył w innej... Wszystko pamiętam.


Czy ktokolwiek jest się w stanie tak zmienić? Czy można do tego stopnia zmienić rdzeń swojej osobowości? Czy zmienność można na tyle kontrolować? Czy to wciąż będzie on, jeśli będzie tak bardzo kontrolować swoje emocje?


Pomocy...

Z góry ogromnie Wam dziękuję


Pozdrawiam

Gosia

jasne ,daj mu szanse,wprowadzi się,znowu zadomowi,za jakies 2 miesiące pojawi się znowu jakas
lalunia ,znowu stwierdzi ze musicie odpocząć od siebie,znowu będzie mu w tobie wszystko przeszkadzalo.....
scenariusz się powtorzy,bo przecież najfajniej jest gonic króliczka...... a ze ktoś przez to cierpi ,a co tam..........pojęczy ,pojęczy a ty go znowu przyjmiesz.........

13

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Wszystko niby wiem.

Głupia jestem, bo wciąż wierzę w przemianę... Ale takie przemiany są chyba tylko w bajce.

Bardzo Wam dziękuję za szczerość. Wiem, że jestem naiwna.

14

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Kiedy to piszę, czuję że nie powinnam dawać szansy, a kiedy on się tylko pojawia, cała mięknę w środku.........

I to jest to, ty miekniesz, przesuwasz granice na jego korzysc, manipulujesz konsekwencjami
i inwestujesz w zludzenia , a on hmmm ,
on juz wie , ze moze sobie na coraz wiecej pozwolic,bo jestes jak wosk w jego rekach , czemu mialby sie zmieniac ? A jesli, to juz nie dla ciebie, przyzwyczailas go do swojej miekkosci.

15

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Masz dużo racji pinkpiwonio. Ja zawsze byłam przy nim miękka, zapominałam o własnym mózgu, a on to wykorzystuje i mnie przez to nie szanuje. Ciepłe ze mnie kluchy.... a on się potrafi tym bawić.

16

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Droga Gosiu

Przeczytalam cyt" Zerwał też z dziewczyną, z którą wtedy był. Wszystko z mojego powodu"

I juz wiecej nie musialam czytac zeby wiedziec jak sie twoja historia konczy.

Nie cieszylo by mnie ze ktos z mojego powodu zrywa z obecnym partnerem by byc ze mna a dlaczego a no dlatego ze rownie dobrze moze to zrobic za Jakis czas ze mna czyli wymienic mnie na kogos innego.

Ciebie to napawalo wtedy Duma a jak to terza widzisz?????

A no widzisz.

Co do twojego pytania , odpowiedz brzmi nie nie dawac mu ani 2 ani 3 a ni jakej kolwiek szansy , chyba ze chcesz sie katowac co Jakis czas.

17

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Dla mnie to wtedy nie była żadna duma. Współczułam tej dziewczynie.

Ale poruszyłaś ważny temat, wiadomo, mogę być i właściwie już byłam kolejną.

Powtarza, że chce wrócić, bo naprawdę zrozumiał, jak bardzo kocha. Ale nie chcę się dawać już nabrać...
Jak można po takich wydarzeniach ponownie zaufać? Ciągle bym się zastanawiała kiedy nastąpi krach na giełdzie uczuć.

Sama sobie odpowiadam, ale jesteście bardzo pomocni w prowadzeniu analizy.

18

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Dla mnie to wtedy nie była żadna duma. Współczułam tej dziewczynie.

Ale poruszyłaś ważny temat, wiadomo, mogę być i właściwie już byłam kolejną.

Powtarza, że chce wrócić, bo naprawdę zrozumiał, jak bardzo kocha. Ale nie chcę się dawać już nabrać...
Jak można po takich wydarzeniach ponownie zaufać? Ciągle bym się zastanawiała kiedy nastąpi krach na giełdzie uczuć.

Sama sobie odpowiadam, ale jesteście bardzo pomocni w prowadzeniu analizy.

On nie zrozumial ze cie kocha bo cie niegdy nie kochal.

Ludzie ktorzy kochaja nie robia drugiej osobie takich swinstw.

Cos pewnie nie wyszlo po jego mysli z nowa zdobycza albo byla madra i  go wczesniej przejzala.

Ty pelnisz tu role wyjscia awaryjnego , furtki .

Ja wiem jak bardzo okrutnie to brzmi ale tak to niestety  wyglada

19

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Obawiam sie ze kocha, ale to chora miłość - to mu wykrzyczałam.

Obawiam się też, że to jest związane z pewnymi problemami psychologicznymi, on potrzebuje terapii, którą też mi obiecał, ale w którą już chyba nie wierzę. Nie można przecież aż tak ingerować w swoją osobowość... Taka jest natura.


I masz rację, czuję się jak ostatnia deska ratunku. On się nie wyszalał, choć ma już prawie 30stke na karku. Jest chwiejny, nie wie o co mu tak naprawdę w życiu chodzi. To trudny człowiek, którego miałam nadzieję poskromić.

20

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Pierwsze podejście do związku trwało kilka miesięcy, po czym się rozmyślił

Ja wciąż byłam zakochana, on wciąż nie wiedział o co mu chodzi, jak niedojrzały chłopaszek.

Pies ogrodnika

Po 9-miesięcznym wyjeździe, okazało się, że naprawdę na mnie czekał, przez cały ten czas mnie wyczekiwał i wreszcie może z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że szczerze kocha

Czyzby???????

Zerwał też z dziewczyną, z którą wtedy był. Wszystko z mojego powodu.


To jak w koncu czekal czy czekali z byla we dwojke????????


Obiecywał dzieci, ślub, pierścionek


coś się w nim wypaliło, że musi iść dalej sam, beze mnie

Wszystko mówił z wielką serdecznością, przyjaźnią, miłością. - Piekna manipulacja!!!!!!!!!!!

uznał, że chce ze mną mieszkać jeszcze ok miesiąca, bo dopiero wtedy może się wyprowadzić - aha no tak bo tamta nie byla na tyle glupia zrby go wpuscic do swojego domu na stale

On chce wrócić. Obiecuje wielkie zmiany. Chce o mnie dbać, dawać radość, szczęście - Jasne tak jak z dziecmi ii pierscionkiem a no pewnie ze obiecuje w koncu z ta 2 mu nie wyszlo to gdzies sie musi podziac


Sorry moglabym jescze sporo wymienic tego co sama napisala , przepraszam ale gdzie ty tu widzisz MILOSC???????????????????????


Zwykly Manipulant i dupek, jak masz troche oleju w glowie to zakoncz ten cyrk

21

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Po 9-miesięcznym wyjeździe, okazało się, że naprawdę na mnie czekał, przez cały ten czas mnie wyczekiwał i wreszcie może z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że szczerze kocha. Od tamtej chwili byliśmy już razem. Zerwał też z dziewczyną, z którą wtedy był.

To nielogiczne trochę. Jeśli miał w tym czasie dziewczynę to raczej na Ciebie nie czekał, tylko dobrze się bawił smile
Widzisz, łatwo napisać że się kocha i tęskni, ale jeśli w tym czasie jest się w związku z kimś innym to takie słowa są raczej puste... Jak dla mnie oszukiwał i Ciebie i swoją ówczesną dziewczynę. Jeśli będziesz z nim, prędzej czy później zajmiesz jej miejsce, tj. on poczuje chemię do innej i to do niej będzie pisał że ją kocha i tęskni. Zakochanie (zmiany chemiczne w mózgu) trwa około 3-4 lata. Chyba domyślasz się już sama co stanie się po tym czasie...

22 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-05 16:05:31)

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Oczywiście, że miłość przeszła, to teraz jest tylko logiczny wybór co korzystniejsze na tym ETAPIE życia. Np nie ma nikogo lepszego na oku, albo wie że u Ciebie ma bezpieczną przystań.
Co innego jakbyście się nie znali.

23

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Witam, znam to troszkę z autopsji. Byłam wielce zakochana i świata nie widziałam, byłam w stanie wszystko zrobić dla tego jedynego. Każdy jego zły uczynek umiałam sobie jakoś wytłumaczyć, a i on zawsze miał coś na swoje usprawiedliwienie. Nawet w sytuacji kiedy znałam prawde a on łgał mi prosto w oczy koniec końców się pogodziliśmy. Ciężko było mi jednak zapomnieć o wszystkim. Koniec był taki że przejrzałam na oczy, zobaczyłam ile czasu straciłam, jak zmarnowałam 3 lata. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że nie byłam jedyna nigdy, i że w ten sam sposób traktuje większość kobiet. To zabawne, ale na początku tamtego związku odezwała się dziewczyna którą zostawił jak się okazało dla mnie, opowiedziała mi ich historie i to jak kiedyś dla niej też kogoś zostawił, ostrzegła, że scenariusz pewnie się powtórzy... miała oczywiście racje.

Pamiętaj że spotykamy na swojej drodze niesłychanie charyzmatycznych ludzi, świetnych mówców. Potrafią pociągnąć za sobą każdego i omamić pięknymi słowami. Przy takich facetach każda dziewczyna czuje się wyjątkowo, a Ci faceci najczęściej świetnie zdają sobie z tego sprawe i potrafią doskonale wykorzystać swój urok. Tacy ludzie najczęściej się nie zmieniają, nawet jeśli kogoś pokochają ciężko jest im się oprzeć pokusie spróbowania czegoś innego.

Osobiście radziłabym Ci się odciąć na jakiś czas od niego zupełnie, ale nie na tydzień bo to za krótko. Musi minąć tyle czasu żeby stać Cie było na chłodną ocene sytuacji. Żadnych smsów, czatów, telefonów, nic. Może wtedy rozum podpowie Ci co robić.

24

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Oj, jak dobrze, że można liczyć na Waszą szczerość!


Utwierdzacie mnie w przekonaniu, że taki typ się nie zmieni. Pięknie obiecuje.

I fakt, przy nim można czuć się naprawdę wyjątkowo, ale do czasu.... do czasu kiedy nie spotka kolejnej 'ofiary'.


Karotko, ten mój też łże prosto w oczy.... ale robi to tak pięknie, że wymiękam. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich atutów i umiejętności. Doskonale też wie co na mnie działa i to wykorzystuje. Perfidia w każdym calu.
Czy Ty zupełnie zerwałaś z nim kontakt? Jak Ci się to udało?

25 Ostatnio edytowany przez Karotka (2014-11-05 19:04:00)

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Po roku zamieniliśmy parę zdań grzecznościowych i to wszystko. Kontaktu nie ma praktycznie żadnego, choć teraz jestem już na niego gotowa i wiem, że nie ulegnę nigdy więcej "pięknym" oczkom. Ale to wszystko nie było łatwe. Pilnowałam się żeby nie dzwonić, nie pisać, starałam się do maximum wypełnić sobie czas, poodnawiałam stare znajomości, ciągle gdzieś wychodziłam - kino, teatr, wystawy co tylko się dało żeby nie myśleć. Potem było łatwiej, męska duma została urażona i sam nie dążył do kontaktu. Takie rzeczy zawsze bolą i nie da się niestety przejść przez to bezboleśnie. Dużo pomogli mi przyjaciele, których miałam zawsze obok siebie, tym bardziej, że wspierali mnie nie tylko przez głaskanie po główce, ale i przez krytyke i ostre choć prawdziwe słowa.

26

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Gosia -przyłączam się do głosów na "nie".Facet wydaje się niedojrzały,chwiejny jak chorągiewka,jak sobie wyobrażasz dalsze życie z nim?Bo z tego co opisujesz,to nawet jakbyscie się cudem pobrali,to niestety w każdej chwili może mu się odwidzieć,co do Twojej osoby.Dobrze ci tutaj radzą,zostaw go,strata twojego czasu i zdrowia.

27

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Rozum wie że to zostawi. Zdrowie djestem na wakacjachalej ubolewa... Właśnie jestem na wakacjach. Ledwo wylądowałam, już jestem chora... Stres stres stres

To naprawdę jest czysta głupota. A on porze dalej że na mnie już czeka. A ja na to naiwnie pozwalam.

28

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Chciałabym Wam podziękować!

ZROBIŁAM TO! Powiedziałam mu dzisiaj że nie dam dłużej rady!


DZIĘ-KU-JĘ!

29

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Witaj,Gosiu.bylam w bardzo podobnym zwiazku,na tyle podobnym,ze momentami czytajac Twoja opowiesc,czulam sie jakbym to ja napisala.Niestety w moim zwiazku byla jeszcze ostra przemoc,alkohol itd.Oczywiscie kobiety-ciagle inna.Do tego mial zmienne nastroje,totalna rozsypka.Zmienial zdanie kilka razy w ciagu dnia.Rozchodzilismy sie kilkadziesiat razy.Pierwszy raz mnie zdradzil z przypadkowa kobieta z netu-"zenil" sie z nia,zanim ja zobaczyl.Byl u niej dwa razy,po czym blagal bym go przyjela.Ja glupia to zrobilam.Po 3 lub 4mies byla kolejna fascynacja,tym razem na dwoch spotkaniach sie skionczylo.Oczywiscie,nie musze dodawac,ze na mnie nie mogl juz patrzec,bo byl juz ze mna ponad rok!Po tej fascynacji Bozenka ...zamieszkal z kolejna.I wtedy zostalam po raz pierwszy na dluzej odstawiona.Cierpialam potwornie!Dodam,ze bylam jego swiadomym wyborem,zabiegal o mnie kilka lat-az trudno w to uwierzyc,ale to prawda!Bylismy w sobie mega zakochani,pasowalismy intelektualnie.A nasz seks byl po prostu mistyczna uczta.Do tego telepatia,wspolodczuwanie.Wiec ja bralam te wszystkie argumenty sie kurczowo tego idioty trzymalam.Dalam kolejna szanse.Wrocilam do niego po jego 4-miesiecznym zwiazku i po wyprowadzeniu go z mieszkania tej kobiety przez policje.A dalej byla tylko patologia-wyrzucanie moich rzeczy,jedzenia,ktore gotowalam ,itd.Przy tym wszystkim zapewnial o glebokiej milosci do mnie.Odeszlam,bo zagrazalo to juz mojemu zyciu.Szybklo znalazl kolejna ofiare-wytrzymala z nim ok miesiaca.Potem byla okularnica-slub w planie,show na facie-za pol roku wyrzucila go z mieszkania.Od razu byla nastepna.Oczywiscie,klocil sie z nia tak jak z kazda,popadal w ciagi.Obiecywal,ze z nia zerwie,ze jej nie kocha,ze ma z nia beznadziejny seks itd...Nasz "powrot" trwal cale 3dni.Po czym wrocil do niej,...bo jest w ciazy!Stalo sie cos ,co bylo do przewidzenia!Zalamalam sie totalnie.Dlatego,dzieki temu,co Ci napisalam mozesz wysnuc odpowiednie wnioski.I opowiedziec na pytanie-"czy chcialabys byc teraz na moim miejscu"?Zycze Ci rozsadku i dokonania odpowiedniej decyzji.Pzdr.

30

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
Karotka napisał/a:

Witam, znam to troszkę z autopsji. Byłam wielce zakochana i świata nie widziałam, byłam w stanie wszystko zrobić dla tego jedynego. Każdy jego zły uczynek umiałam sobie jakoś wytłumaczyć, a i on zawsze miał coś na swoje usprawiedliwienie. Nawet w sytuacji kiedy znałam prawde a on łgał mi prosto w oczy koniec końców się pogodziliśmy. Ciężko było mi jednak zapomnieć o wszystkim. Koniec był taki że przejrzałam na oczy, zobaczyłam ile czasu straciłam, jak zmarnowałam 3 lata. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że nie byłam jedyna nigdy, i że w ten sam sposób traktuje większość kobiet. To zabawne, ale na początku tamtego związku odezwała się dziewczyna którą zostawił jak się okazało dla mnie, opowiedziała mi ich historie i to jak kiedyś dla niej też kogoś zostawił, ostrzegła, że scenariusz pewnie się powtórzy... miała oczywiście racje.

Pamiętaj że spotykamy na swojej drodze niesłychanie charyzmatycznych ludzi, świetnych mówców. Potrafią pociągnąć za sobą każdego i omamić pięknymi słowami. Przy takich facetach każda dziewczyna czuje się wyjątkowo, a Ci faceci najczęściej świetnie zdają sobie z tego sprawe i potrafią doskonale wykorzystać swój urok. Tacy ludzie najczęściej się nie zmieniają, nawet jeśli kogoś pokochają ciężko jest im się oprzeć pokusie spróbowania czegoś innego.

Osobiście radziłabym Ci się odciąć na jakiś czas od niego zupełnie, ale nie na tydzień bo to za krótko. Musi minąć tyle czasu żeby stać Cie było na chłodną ocene sytuacji. Żadnych smsów, czatów, telefonów, nic. Może wtedy rozum podpowie Ci co robić.

Karotka,kolejny raz ktos pisze tak jakby o mnie...Bylam z takim showmanem,mistrzem manipulacji,a Zdrada to jego drugie imie...Tkwilam w tym dlugo,a teraz zlowil kolejna ofiare...ktora w dodatku jest z nim w ciazy.I niestety z tego powodu cierpie...pzdr.

31

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Dziewczyny, nie wierzę, że tego typu historii jest tak wiele....

Dlaczego przyciągamy takich facetów?

Fakt, kanały myślowe, intelektualne, wyjątkowe połączenie myśli, seks przypominający swego rodzaju ucztę (nazwałaś to idealnie Ismeno!) to coś, co wydaje nam się być wyjątkowe i do przeżywania tylko z takim typem..... Mnie ten typ zawsze fascynował.

Ale..... nie takim kosztem. Nie kosztem zdrowa psychicznego.

Mam nadzieję, że uwolniłaś się już od niego na zawsze!

Odkąd powiedziałam mu, że dłużej psychicznie tego nie zniosę, czuję że zaraz rozkwitnę.... Czuję, że nikt już nie ma nade mną kontroli. Wreszcie znowu mogę cieszyć się spędzaniem czasu z ludźmi których lubię. On mi na to nie pozwalał.

Aż strach pomyśleć co przeszłaś Ismeno.. to niestety są typy patologiczne. Toksyczne związki.
Żałuję, że taki jest. Ty na pewno też.
Obie wiemy że się nie zmienią. Taka ich osobowość.

32

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Dziewczyny, nie wierzę, że tego typu historii jest tak wiele....

Dlaczego przyciągamy takich facetów?

Fakt, kanały myślowe, intelektualne, wyjątkowe połączenie myśli, seks przypominający swego rodzaju ucztę (nazwałaś to idealnie Ismeno!) to coś, co wydaje nam się być wyjątkowe i do przeżywania tylko z takim typem..... Mnie ten typ zawsze fascynował.

Ale..... nie takim kosztem. Nie kosztem zdrowa psychicznego.

Mam nadzieję, że uwolniłaś się już od niego na zawsze!

Odkąd powiedziałam mu, że dłużej psychicznie tego nie zniosę, czuję że zaraz rozkwitnę.... Czuję, że nikt już nie ma nade mną kontroli. Wreszcie znowu mogę cieszyć się spędzaniem czasu z ludźmi których lubię. On mi na to nie pozwalał.

Aż strach pomyśleć co przeszłaś Ismeno.. to niestety są typy patologiczne. Toksyczne związki.
Żałuję, że taki jest. Ty na pewno też.
Obie wiemy że się nie zmienią. Taka ich osobowość.

Gosiu,to piekne ,co piszesz,ale osobiscie ostrzegam przed takimi euforycznymi stanami uwolnienia.Niestety,nadal bedziesz sie miotac,to nie jest tak od razu.Pamietam jak niecale 2 lata wstecz odeszlam od tego gada imyslalam,ze kosmos podbije.Czulam taka wolnosc jakbym wyszla z wiezienia.Niestety jest to proces ,to nie dzieje sie tak ad hoc.Oczywiscie,nie sugeruje Ci,ze do niego wrocisz,ale uczulam Cie,ze to nie konczy sie tak szybko.Co tam jeszcze u Ciebie?Jak sobie radzisz?pzdr.

33

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Ismeno,

Wrocilam tu i przeczytalam w Twoim wpisie cos, co wlasnie sie ze mna dzieje.
Czuje sie, jak bym byla na glodzie. Jak bym odstawila ten usmiercajacy, bardzo silny narkotyk.

Wcale nie wystarczylo mu powiedziec, ze juz nie dam rady psychicznie tego zniesc, ze juz nie moge.

Aktualnie czuje wielki brak. Czuje ze tesknie za czyms, co mnie niszczy. Mam co raz czesciej stany wielkiego smutku.

Nie wiem jak to nazwac.. Boje sie ze niedlugo moge potrzebowac psychologa, jesli to nie przejdzie.

Staram sie bardzo duzo spotykac z ludzmi, jesc zdrowo, wspomagac sie naturalnie antydepresyjnie (dziurawiec, magnez + wit.B6, pomarancze), uprawiac sport bo wzmaga produkcje hormonu szczescia... Ale wciaz czuje wielka strate.

Boli mnie cale cialo. Znowu czuje ten fizyczny bol, jak zaraz po jego wrednych slowach.

Co wiecej, w ubieglym tygodniu zadzwonil. Powiedzial ze przez pomylke, bo myslal o mnie, a chcial zadzwonic do mamy. Mial glos zbitego psa. Oczywiscie wrocilo mi przez chwile poczucie winy, bylam w pracy, nie za bardzo moglam rozmawiac. Wieczorem sie odezwalam. Napisalam ze spotkalo mnie spore szczescie, bo dostalam umowe na stale, chce kupic mieszkanie.

Odpisal: 'to sobie kupisz... sama'

Dzien pozniej bylo tylko gorzej. Pytal skad w ogole ten pomysl z mieszkaniem, przeciez nic o tym nie mowilam. Pomyslalam sobie , ze to strasznie dziwne, bylo mi przykro. To tak, jakby to mialo znaczenie wczesniej. Gdybym chciala je kupic wczesniej, to by zostal? Zostalby interesownie, dla mieszkania? Chcialam sie pochwalic czyms milym, jak z przyjacielem, a tymczasem dostalam w leb... Jak po 4letniej wspolnej historii mozna sie nie cieszyc z czyjegos szczescia? Zazdrosc....? I to ma byc przyjazn? Milosc?

Dziewczyny, jak powstrzymac taka gonitwe mysli?

34

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Ismeno,

Wrocilam tu i przeczytalam w Twoim wpisie cos, co wlasnie sie ze mna dzieje.
Czuje sie, jak bym byla na glodzie. Jak bym odstawila ten usmiercajacy, bardzo silny narkotyk.

Wcale nie wystarczylo mu powiedziec, ze juz nie dam rady psychicznie tego zniesc, ze juz nie moge.

Aktualnie czuje wielki brak. Czuje ze tesknie za czyms, co mnie niszczy. Mam co raz czesciej stany wielkiego smutku.

Nie wiem jak to nazwac.. Boje sie ze niedlugo moge potrzebowac psychologa, jesli to nie przejdzie.

Staram sie bardzo duzo spotykac z ludzmi, jesc zdrowo, wspomagac sie naturalnie antydepresyjnie (dziurawiec, magnez + wit.B6, pomarancze), uprawiac sport bo wzmaga produkcje hormonu szczescia... Ale wciaz czuje wielka strate.

Boli mnie cale cialo. Znowu czuje ten fizyczny bol, jak zaraz po jego wrednych slowach.

Co wiecej, w ubieglym tygodniu zadzwonil. Powiedzial ze przez pomylke, bo myslal o mnie, a chcial zadzwonic do mamy. Mial glos zbitego psa. Oczywiscie wrocilo mi przez chwile poczucie winy, bylam w pracy, nie za bardzo moglam rozmawiac. Wieczorem sie odezwalam. Napisalam ze spotkalo mnie spore szczescie, bo dostalam umowe na stale, chce kupic mieszkanie.

Odpisal: 'to sobie kupisz... sama'

Dzien pozniej bylo tylko gorzej. Pytal skad w ogole ten pomysl z mieszkaniem, przeciez nic o tym nie mowilam. Pomyslalam sobie , ze to strasznie dziwne, bylo mi przykro. To tak, jakby to mialo znaczenie wczesniej. Gdybym chciala je kupic wczesniej, to by zostal? Zostalby interesownie, dla mieszkania? Chcialam sie pochwalic czyms milym, jak z przyjacielem, a tymczasem dostalam w leb... Jak po 4letniej wspolnej historii mozna sie nie cieszyc z czyjegos szczescia? Zazdrosc....? I to ma byc przyjazn? Milosc?

Dziewczyny, jak powstrzymac taka gonitwe mysli?

gosiu,Ty absolutnie nie boj sie isc do psychologa-oni pomagaja,naprawde.To specjalisci,widza problem z boku,zupelnie inaczej niz my.Jestes po prostu uzalezniona od tej chorej relacji,zupelnie tak jak ja.Ja mam o tyle latwiej,ze nie mam z nim kontaktu-on jakby sie rozplynal.Wrecz mam obawe,ze gdzies go przypadkiem spotkam (szczegolnie z ta baba).U mnnie juz nie ma iluzorycznych mysli o powrocie,o zyciu tylko z nim (zawsze bylo nas wiecej).Jemu chyba tez juz chyba nie zalezy bym byla jego ofiara.Ale jest u mnie poczucie smutku,straty,zalu,ze sie zaangazowalam,ze trafilam na idiote,ze tego nie docenil itd.dlatego,Gosiu ,ta faze przejscia do normalnosci-do tego co mialas przed tym zwiazkiem,nie mozesz p[rzejsc sama-jedynie z psychologiem-samemu naprawde sie nie da(wiem to bo sama z tym bladze).Daj znac jak tam u ciebie to wyglada.Trzymam za Ciebie kciuki.Pzdr.

35

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Dokladnie tak. Czuje pewne uzaleznienie i wiem, ze sie go pozbede, predzej czy pozniej.
Musze o tym pomyslec. Moze rzeczywiscie specjalista bylby w stanie mi uregulowac pewne sprawy...

Jakis czas temu szukalam. Prawie nigdzie nie ma miejsc, nawet prywatnie.

A Ty Ismeno jak sobie teraz radzisz? Jak dawno sie to wszystko wydarzylo? Jak sie teraz czujesz? Korzystalas z pomocy lekarza?

36

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Dokladnie tak. Czuje pewne uzaleznienie i wiem, ze sie go pozbede, predzej czy pozniej.
Musze o tym pomyslec. Moze rzeczywiscie specjalista bylby w stanie mi uregulowac pewne sprawy...

Jakis czas temu szukalam. Prawie nigdzie nie ma miejsc, nawet prywatnie.

A Ty Ismeno jak sobie teraz radzisz? Jak dawno sie to wszystko wydarzylo? Jak sie teraz czujesz? Korzystalas z pomocy lekarza?

Gosiu,zawsze znajdziesz pomoc bezplatna i terminy tez sie znajda(w duzych miastach jest sporo fundacji wszelakich-nie ma potrzeby dlugo czekac).Mysle,ze po prostu narazie nie chcesz tam pojsc(wyczuwam to,z tego ,co piszesz,a intuicje-uwierz -mam niemala),boisz sie lub obawiasz sie,ze psycholog otworzy ci oczy,zabierze Ci to iluzje,ktora masz w swojej glowie na jego temat i bedzie probowal cie z tego wyrwac.Nie musisz sie przede mna przyznawac,ze tak jest.Sama to przerabialam.Chodzilam do psychologa jak opn mi cos odwalil,ajak byl tzw "okres miodowy" to unikalam .Nie chcialam,zeby ktos mi "rozowe okulary"zdjal z nosa.To jest tez uzaleznienie...Tak sie nauczylysmy cierpiec,ze...dobrze nam z tym.Ale to jest chory stan.mam nadzieje,ze nie masz z nim kontaktu(wtedy jest ciezej wyjsc ns prosta).Pzdr.

37

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

pewnie masz racje. Na razie sie boje tam isc. Boje sie ze bol sie napietrzy...
Musze poszukac takiej fundacji w trojmiescie. Dzisiaj poszukam.

Kontakt ostatni byl w ubiegly piatek. Skonczyl sie moimi lzami, bo znowu wylano na mnie jad, na ktory nie zasluzylam... Napisalam ze w tym momencie przestaje sie odzywac i juz tego nie robie.

On tez cierpi. Wiem to. Nie ogarnia pewnie umyslem tego, co spowodowal.

Czy kazdy tak bardzo przezywa rozstania? Ja mam wrazenie ze jestem jedyna, choc wiem ze to sie dzieje na porzadku dziennym.... u kazdego z nas, kilka razy w zyciu, co najmniej kilka, jesli ktos ma szczescie.

ismeno, jak Ty sobie teraz radzisz? jak sie trzymasz?

38

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

pewnie masz racje. Na razie sie boje tam isc. Boje sie ze bol sie napietrzy...
Musze poszukac takiej fundacji w trojmiescie. Dzisiaj poszukam.

Kontakt ostatni byl w ubiegly piatek. Skonczyl sie moimi lzami, bo znowu wylano na mnie jad, na ktory nie zasluzylam... Napisalam ze w tym momencie przestaje sie odzywac i juz tego nie robie.

On tez cierpi. Wiem to. Nie ogarnia pewnie umyslem tego, co spowodowal.

Czy kazdy tak bardzo przezywa rozstania? Ja mam wrazenie ze jestem jedyna, choc wiem ze to sie dzieje na porzadku dziennym.... u kazdego z nas, kilka razy w zyciu, co najmniej kilka, jesli ktos ma szczescie.

ismeno, jak Ty sobie teraz radzisz? jak sie trzymasz?

Jesli mam byc szczera,nie czuje sie najlepiej.ciagle sa u mnie nawroty-tesknota za poczatkami(ktore byly basniowe),cieri zraniona ambicja(teraz jest inna),uzaleznienie od tego"HIGHU",ktory wytwarza chemia mozgu,ptworna zazdrosc-i to sie tak przeplata.Znam teorie dosc dobrzze,wiemjak to sie robi-ale po drodze przeszkadzaja emocje.Dlatego ,nie damy rady bez p[sychologa,Gosiu.pzdr.

39

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Zdecydowanie. To jest uzaleznienie od tego bycia na haju... To tego teraz brakuje w chemicznej strukturze naszego ciała. Też czuję ten deficyt.

Tłumaczę sobie, że to tylko związki chemiczne. Nie miłość.

Chemia się wypala. W końcu ją z siebie wypłuczemy czystymi płynnymi myślami...

Początki były piękne i u mnie. Rozumiem Cię doskonale.

Ale wiesz.. nie masz czego tej nowej kobiecie zazdrościć. Jej zniszczy życie, Twojego nie zdążył, bo mu nie pozwoliłaś i nie pozwolisz.
Trzymam za Ciebie kciuki!

40

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Zdecydowanie. To jest uzaleznienie od tego bycia na haju... To tego teraz brakuje w chemicznej strukturze naszego ciała. Też czuję ten deficyt.

Tłumaczę sobie, że to tylko związki chemiczne. Nie miłość.

Chemia się wypala. W końcu ją z siebie wypłuczemy czystymi płynnymi myślami...

Początki były piękne i u mnie. Rozumiem Cię doskonale.

Ale wiesz.. nie masz czego tej nowej kobiecie zazdrościć. Jej zniszczy życie, Twojego nie zdążył, bo mu nie pozwoliłaś i nie pozwolisz.
Trzymam za Ciebie kciuki!

Ja za Ciebie tez,Gosiu.I mam nadzieje,ze podejmiesz sluszna decyzje i umowisz sie na wizyte do psychologa.Ja osobiscie lubie do nich chodzic.A w Trojmiescie jest tego na pewno duzo.Musi byc np Osrodek Interwencji Kryzysowej-chociazby w Gdansku.Tam chodza ludzie,znajdujacy sie w kryzysie,np po smierci osoby bliskiej lub po rozstaniu.pzdr.

41

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Każdy zasługuje na szanse, ale takie TYPY na pewno nie!

42

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Zwłaszcza, że tych szans było już kilka...
Zbyt wiele puszczałam wcześniej płazem. To mu pewnie dało pewne przyzwolenie.

Spoglądając dzisiaj na telefon po usłyszeniu dzwonka wiadomości, znowu pojawiła się nadzieja, że to może on. To zupełnie absurdalne, bo wiem, że ten człowiek nie powinien ze mną żyć. To nienormalne... Mój umysł nie jest w stanie tego ogarnąć.

Właśnie zapisałam się do psychologa. Jestem ciekawa jak to będzie wyglądało, czy pomoże.

Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia z tego typu wizytami. Byłam zaledwie dwa razy w życiu: z problemami z bezsennością i po zwolnienie lekarskie, kiedy się rozstaliśmy....

Jak to zazwyczaj wygląda? To po prostu rozmowa o tym, co się stało?

43

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Zwłaszcza, że tych szans było już kilka...
Zbyt wiele puszczałam wcześniej płazem. To mu pewnie dało pewne przyzwolenie.

Spoglądając dzisiaj na telefon po usłyszeniu dzwonka wiadomości, znowu pojawiła się nadzieja, że to może on. To zupełnie absurdalne, bo wiem, że ten człowiek nie powinien ze mną żyć. To nienormalne... Mój umysł nie jest w stanie tego ogarnąć.

Właśnie zapisałam się do psychologa. Jestem ciekawa jak to będzie wyglądało, czy pomoże.

Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia z tego typu wizytami. Byłam zaledwie dwa razy w życiu: z problemami z bezsennością i po zwolnienie lekarskie, kiedy się rozstaliśmy....

Jak to zazwyczaj wygląda? To po prostu rozmowa o tym, co się stało?

Gosiu,opowiedz w duzym skrocie o tym zwiazku,pomijajac szczegoly tego jaki on dla ciebie byl.mow o sobie,co ty czujesz co Ty o tym myslisz.Psycholog bedzie Ci zadawac konkretne pytania,a ty odpowiadajac na nie,uzyskasz droge do wyjscia z tej sytuacji.I to wyjscie z tego stanu,w ktorym jestes bedzie troszke trwalo-nie obiecuj sobie,ze po jednej wizycie nagle przestaniesz rozpaczac po bylym-nie,y\tak dobrze nie ma.Ale sam fakt,ze zajmie sie Toba fachowiec,sprawi,ze bedzie ci latwiej,lzej-bo bedziesz to przechodzic nie sama,a z kims.W dodatku,oni naprawde swietnie sie na tym znaja.Moze sie pojawic podczas tej wizyty poczucie,ze ktos doskonale ta Twoja sprawe rozumie,ze nie jestes sama.I pamietaj,inni tez to przechodza.Pzdr.

44

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Tak zrobię.

Boję się, że będę dużo płakać i nie będę w stanie zbyt wiele powiedzieć.

Dziękuję za rady smile

45

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Pewnie zaraz wszyscy mnie tutaj zjadą, ale ja bym dała szansę... nie odrazu. Najpierw by musiał bardzo się postarać i nie mówię tu o bukiecie kwiatów, ale ja bym dała....

46

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Alez ja po rozstaniu sie z nim spotykalam. Mowilam mu ze nie wiem czy dam rade, ale spotykalismy sie, wiec dostal szanse.. Slabo czulam zeby mu az tak bardzo zalezalo.
Raczej uslyszalam, ze nie bedzie z siebie pajaca robic, skoro nie ma zadnej gwarancji, ze znowu bedziemy razem...
Poza tym, ja juz psychicznie bym nie mogla. Stracilam do niego zaufanie po tak roznych dziwnych sytuacjach.

47

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Alez ja po rozstaniu sie z nim spotykalam. Mowilam mu ze nie wiem czy dam rade, ale spotykalismy sie, wiec dostal szanse.. Slabo czulam zeby mu az tak bardzo zalezalo.
Raczej uslyszalam, ze nie bedzie z siebie pajaca robic, skoro nie ma zadnej gwarancji, ze znowu bedziemy razem...
Poza tym, ja juz psychicznie bym nie mogla. Stracilam do niego zaufanie po tak roznych dziwnych sytuacjach.

Gosiu,ja Ci naprawde z calego serca zycze zebys nie byla w takim stanie jak ja.Rozstrzasajac to w kolko bedziesz sie cofac,a nie pojdziesz do przodu-po rozsaniu takie wahania sa normalne,ale po co sobie to przedluzac?Wiem,co czujesz,wiem jak cierpisz.Tylko psycholog jest w stanie pomoc Ci przejsc ta tzw"zalobe"-tak w psychologii okresla sie okres po rozstaniu.Nie tworz sobie zadnych iluzji w glowie o powrocie,dawaniu szansy.On sie nie zmieni.Pozniej bedziesz jeszcze bardziej sie meczyc.Pzdr.

48

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Masz rację.

Właśnie wróciłam z pierwszego spotkania. Było naprawdę dobrze.
Postawiła mi kilka pytań, których wcześniej sama sobie nie zadałam. Dotyczą mnie, już nie jego. Uznała też, że za dużo mówię w tym wszystkim o nim, zamiast o sobie.

Czuję, że bardzo mi to pomoże smile
Polecam wszystkim!

49

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Na YT jest takie nagranie programujące umysł, może pomoże a jeśli nie to na pewno przyniesie ukojenie:

Paul McKenna- Jak uleczyć złamane serce

Polecam słuchać w słuchawkach smile

50

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Masz rację.

Właśnie wróciłam z pierwszego spotkania. Było naprawdę dobrze.
Postawiła mi kilka pytań, których wcześniej sama sobie nie zadałam. Dotyczą mnie, już nie jego. Uznała też, że za dużo mówię w tym wszystkim o nim, zamiast o sobie.

Czuję, że bardzo mi to pomoże smile
Polecam wszystkim!

To super!Ciesze sie ,ze tam poszlas.Pamietam,ze ja z poczatku tez mowilam duzo o nim,zamiast o sobie-to chyba normalne.Te wizyty u psychologa naprawde pomagaja,ale istona jest nasza z nim wspolpraca.Nasz wklad jest bardzo wazny.pzdr.

51

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Dziewczeta,

Nie odzywalam sie do niego ponad dwa tygodnie. W niedziele mialam urodziny, poprosil mnie o spotkanie, chcial zlozyc zyczenia. Nie chcialam byc swinia i sie zgodzilam, ale zaznaczylam jasno i wyraznie ze moge sie spotkac na stopnie przyjacielskiej, zadnej innej.
Wyznawal wielka milosc, wyrazal wielki zal, mowil ze jestem miloscia zycia, ze bedzie zalowac do konca swych dni, ze tak mnie potraktowal... tendencja zwyzkowa.. jest na haju, to widac jak na dloni.
Caly czas mowilam, ze moim zdaniem powinien sie juz zaangazowac w kogos innego po prostu, tak jak zawsze chcial. On na to, ze nie moze, caly czas szuka na ulicy wlasnie mnie i nie wyobraza sobie beze mnie zycia... On mnie juz nie prosil, on blagal, jak to sam mowil.

Pozegnalismy sie normalnie, jak przyjaciele i pojechalam do domu.

Dzisiaj wychodzac rano z domu do pracy, stal pod moim blokiem. Czekal na mnie. Mowi ze nie spal od trzeciej w nocy i postanowil przyjechac, zeby powiedziec mi Dzien Dobry i zyczyc mi dobrego dnia.. Odprowadzil mnie tuz pod sama prace. Wiem ze nie mial zlych intencji... Oczywiscie gdzies tam to polechtalo to durne ego, ktore chyba kazdy z nas ma, jednak wiem, ze nie powinnam dawac mu juz nadziei. Powiedzialam mu przeciez ze psychicznie nie dam rady i przestalam sie odzywac, a on, jak widac, nie daje za wygrana...

Jest mi bliski, nie da sie ukryc, ale wiem ze to partner nie dla mnie.
Co robic?

52 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2014-12-10 17:41:20)

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

To samo co wcześniej, tylko sprintem w podskokach.

Jeśli chcesz, na podstawie swojego przykładu powiem Ci jakie będą jego dalsze kroki i poczynania ....
Teraz o ile nie ma na boku aktualnie innej ofiary - a nawet jeśli ją ma - możemy zaobserwować włączenie funkcji romantiko.
Tej funkcji przez okres kilku tygodni maksymalnie będą towarzyszyły typowe do wyrzygu objawy.
Teraz jak widzisz, jest wzdychanie, niby nieprzespane noce, on sam pełen jest szarmanckich romantycznych gestów w stosunku do Ciebie.
Będą jeszcze kwiatki na wycieraczce, czekoladki w skrzynce pocztowej i tym podobne bzdety.

Później będzie trochę mniej romantiko, ale więcej wzbudzania w Tobie współczucia i poczucia winy.
Wszak mogłabyś jednym swym słowem uśmierzyć jego ból.
Mój ex psychopata manipulant w tym okresie padał na kolana, płakał. Pisał romantyczne emaile do mnie do których wstawiał moje, bądź nasze wspólne zdjęcia. Wyznał, że bliski jest śmierci, że cierpienie po utracie mnie tak go opętało.
Że nie może jeść, nie może pić, spać, chodzić, siedzieć, stać.
Że teraz już wie jak wygląda piekło.

Generalnie w tym okresie zaczniesz się już bardzo łamać, albo nawet wrócisz do niego.

Ja jednak nie wróciłam - więc proces poszedł dalej.
Romantiko się skończyło, a pozostało tylko wzbudzanie litości i obwinianie.
Zaczyna się tym, że zaczynasz mieć wrażenie że spotykasz go na każdym kroku, że mimo że miasto duże to jakoś cały czas na niego trafiasz. Tak naprawdę to on Cię śledzi i te przypadki nie są przypadkami.
Zaczyna wystawać pod Twoim domem / mieszkaniem, nawet w nocy nerwowo przechadza się paląc papierosa i patrząc w Twoje okna. Często sa to długie godziny. Jeśli macie jeszcze jakikolwiek kontakt, na tym etapie usłyszysz że zrujnowałaś mu życie, że nic Cie nie obchodzi jego cierpienie, że on nie może już tak dłużej żyć, po prostu nie potrafi już być bez Ciebie, jak możesz być taka nieczuła na jego ból. Ale taka jest prawda - nic Ciebie nie obchodzi jego niedola.

Najpóźniej na tym etapie będziesz gotowa na to, żeby do niego wrócić.

Jeśli nie - przejdzie do ofensywy.
Ja miałam nieszczęście mieszkać na parterze.
Więc bardzo często próbował wejść na mój taras, jako że zabudowany to było mu trudno.
Ale próbował. Po rynnie, albo najpierw do sąsiadów a później gzymsem okiennym do mnie.
Wielokrotnie spadał.
Rzucanie drobnymi kamyczkami w okna. Kiedy wyglądasz uśmiecha się po psiemu, żebrząc o jedno Twe spojrzenie.
Nie nie, on niczego nie chce. Tylko porozmawiać. Wpuść go na chwilkę, on chce przecież tylko porozmawiać. Wytłumaczyć Ci, bo Ty niczego nie rozumiesz.
On chce tylko powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocha. Nie można przecież takiego pięknego związku jaki mieliście zostawiać z niedopowiedzeniami. Wysłuchaj go tylko.
Przez wszystkie te etapy będziesz zasypywana dowodami uznania i czułości.
Będziesz otrzymywać czułe smsy w środku nocy - żebyś była pewna tego, że on nie może spać myśląc o Tobie.

W tym momencie wracasz do niego. Przekonał Cię o swym dozgonnym uczuciu.
Macie miesiąc miodowy. Jest cudownie, sielanka. Jesteś taka szczęśliwa w tym Waszym 7 niebie. Idealnie.
Ale ... po jakimś czasie zauważasz, że on jakby odsuwa się coraz bardziej. Zaczynają się konflikty, kłótnie. Dużo Twoich łez, ale on nadal bardzo czuły, przeprasza Cię, zasypuje dowodami uczucia.
Jednak z tygodnia na tydzień niepostrzeżenie jest gorzej i gorzej.
I po jakimś czasie zauważasz, że ta zmiana na gorsze w Waszej relacji zaszła jakby niepostrzeżenie. W zasadzie nie umiesz określić momentu granicznego. Cierpisz skonfrontowana z rzeczywistością i musisz przyznać - że tak naprawdę to on wcale się nie zmienił. Przyznajesz to sama przed sobą i sprawia Ci to wielki ból.
Trwasz jednak w relacji, dopóki całkiem nie opadniesz z sił.
Wtedy decydujesz sie odejść.

Kiedy zdobędziesz się na ten krok - wszystkie etapy i kroki o których pisałam powyżej powtórzą się.
Tylko że każdy z nich będzie krótszy i szybciej zatoczycie pełne koło, aby znaleźć się w punkcie wyjścia.
I tak to się będzie powtarzało coraz szybciej i szybciej.

Jeśli jednak na ostatnim etapie nie zdecydujesz się do niego wrócić, nastąpi otwarty konflikt.
Najczęstszą emocją będzie agresja w stosunku do Ciebie.
Jak śmiałaś odrzucić jego miłość, uczucia ?! On Ci teraz za to pokaże.
Kiedyś wyszłam do sklepu osiedlowego wieczorem po kilka drobiazgów.
Odpowiedziałam na jego dobry wieczór, bo oczywiście spotkaliśmy się przypadkiem ... nie chciałam jednak rozmawiać, ani odpowiadać na pytania co u mnie. Ale on bardzo chciał, jak śmiałam odmawiać mu rozmowy ?!
Chciał rozmawiać tak bardzo, że aż oderwał mi rękaw od płaszcza.
Kobieta która z nim była (!) krzyczała za mną, że jestem niewychowaną suką bez serca, bo jak tak można potraktować drugiego człowieka ?! On krzyczał za mną, że o co mi chodzi, że przecież chciał tylko porozmawiać, że przecież jesteśmy przyjaciółmi ?!

Ja straciłam na przejażdżki na tej diabelskiej kolejce od miodu do gówna - 6 lat.
Dopiero po 6 latach po ostatnim etapie nie wróciłam, tylko poszłam dalej.
Teraz Twój ruch Gosiu. Teraz Ty wybierasz ile lat swojego życia chcesz na ten diabelski młyn zmarnować.

53

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Pamiętam Isabello, jak czytałam Twoją historię z zapartym tchem. Nie chciało mi się wierzyć, że to możliwe. Dałam sobie z nim spokój. Po drodze wydarzyły się kolejne, wątpliwie przyjemne historie.

Dzisiaj spotkałam się z nim z własnej inicjatywy. To ja to zaproponowałam.
Słyszę od jego znajomych i rodziny, jak bardzo się zmienił i jak bardzo walczy ze sobą o mnie. Zaczął biegać, zmienił pracę na o wiele lepszą. Ma wiele planów.

Widząc się z nim dzisiaj byłam już spokojna. Słuchałam go tylko, bo miałam wielką potrzebę, by z nim po prostu pobyć/porozmawiać.
Spotkanie po kryjomu, bo przecież moi bliscy by tego nie zrozumieli, powiedzieliby że to niepoważne, nierozsądne i zupełnie bez sensu.

A ja tym razem nie byłam już tak rozanielona, jak zwykle, choć bardzo się cieszyłam, że go widzę. Odczucia miałam przeróżne. Przede wszystkim nie wierzę już na 100% w jego słowa, choć bardzo bym chciała.

Czy on naprawdę byłby w stanie się tak diametralnie zmienić? Podkreśla, że jestem teraz jego motorem, że go napędzam do dobrych zmian i że to dla mnie chce się naprawdę zmienić..... ale słowa są piękne

54

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
IsaBella77 napisał/a:

To samo co wcześniej, tylko sprintem w podskokach.

Jeśli chcesz, na podstawie swojego przykładu powiem Ci jakie będą jego dalsze kroki i poczynania ....
Teraz o ile nie ma na boku aktualnie innej ofiary - a nawet jeśli ją ma - możemy zaobserwować włączenie funkcji romantiko.
Tej funkcji przez okres kilku tygodni maksymalnie będą towarzyszyły typowe do wyrzygu objawy.
Teraz jak widzisz, jest wzdychanie, niby nieprzespane noce, on sam pełen jest szarmanckich romantycznych gestów w stosunku do Ciebie.
Będą jeszcze kwiatki na wycieraczce, czekoladki w skrzynce pocztowej i tym podobne bzdety.

Później będzie trochę mniej romantiko, ale więcej wzbudzania w Tobie współczucia i poczucia winy.
Wszak mogłabyś jednym swym słowem uśmierzyć jego ból.
Mój ex psychopata manipulant w tym okresie padał na kolana, płakał. Pisał romantyczne emaile do mnie do których wstawiał moje, bądź nasze wspólne zdjęcia. Wyznał, że bliski jest śmierci, że cierpienie po utracie mnie tak go opętało.
Że nie może jeść, nie może pić, spać, chodzić, siedzieć, stać.
Że teraz już wie jak wygląda piekło.

Generalnie w tym okresie zaczniesz się już bardzo łamać, albo nawet wrócisz do niego.

Ja jednak nie wróciłam - więc proces poszedł dalej.
Romantiko się skończyło, a pozostało tylko wzbudzanie litości i obwinianie.
Zaczyna się tym, że zaczynasz mieć wrażenie że spotykasz go na każdym kroku, że mimo że miasto duże to jakoś cały czas na niego trafiasz. Tak naprawdę to on Cię śledzi i te przypadki nie są przypadkami.
Zaczyna wystawać pod Twoim domem / mieszkaniem, nawet w nocy nerwowo przechadza się paląc papierosa i patrząc w Twoje okna. Często sa to długie godziny. Jeśli macie jeszcze jakikolwiek kontakt, na tym etapie usłyszysz że zrujnowałaś mu życie, że nic Cie nie obchodzi jego cierpienie, że on nie może już tak dłużej żyć, po prostu nie potrafi już być bez Ciebie, jak możesz być taka nieczuła na jego ból. Ale taka jest prawda - nic Ciebie nie obchodzi jego niedola.

Najpóźniej na tym etapie będziesz gotowa na to, żeby do niego wrócić.

Jeśli nie - przejdzie do ofensywy.
Ja miałam nieszczęście mieszkać na parterze.
Więc bardzo często próbował wejść na mój taras, jako że zabudowany to było mu trudno.
Ale próbował. Po rynnie, albo najpierw do sąsiadów a później gzymsem okiennym do mnie.
Wielokrotnie spadał.
Rzucanie drobnymi kamyczkami w okna. Kiedy wyglądasz uśmiecha się po psiemu, żebrząc o jedno Twe spojrzenie.
Nie nie, on niczego nie chce. Tylko porozmawiać. Wpuść go na chwilkę, on chce przecież tylko porozmawiać. Wytłumaczyć Ci, bo Ty niczego nie rozumiesz.
On chce tylko powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocha. Nie można przecież takiego pięknego związku jaki mieliście zostawiać z niedopowiedzeniami. Wysłuchaj go tylko.
Przez wszystkie te etapy będziesz zasypywana dowodami uznania i czułości.
Będziesz otrzymywać czułe smsy w środku nocy - żebyś była pewna tego, że on nie może spać myśląc o Tobie.

W tym momencie wracasz do niego. Przekonał Cię o swym dozgonnym uczuciu.
Macie miesiąc miodowy. Jest cudownie, sielanka. Jesteś taka szczęśliwa w tym Waszym 7 niebie. Idealnie.
Ale ... po jakimś czasie zauważasz, że on jakby odsuwa się coraz bardziej. Zaczynają się konflikty, kłótnie. Dużo Twoich łez, ale on nadal bardzo czuły, przeprasza Cię, zasypuje dowodami uczucia.
Jednak z tygodnia na tydzień niepostrzeżenie jest gorzej i gorzej.
I po jakimś czasie zauważasz, że ta zmiana na gorsze w Waszej relacji zaszła jakby niepostrzeżenie. W zasadzie nie umiesz określić momentu granicznego. Cierpisz skonfrontowana z rzeczywistością i musisz przyznać - że tak naprawdę to on wcale się nie zmienił. Przyznajesz to sama przed sobą i sprawia Ci to wielki ból.
Trwasz jednak w relacji, dopóki całkiem nie opadniesz z sił.
Wtedy decydujesz sie odejść.

Kiedy zdobędziesz się na ten krok - wszystkie etapy i kroki o których pisałam powyżej powtórzą się.
Tylko że każdy z nich będzie krótszy i szybciej zatoczycie pełne koło, aby znaleźć się w punkcie wyjścia.
I tak to się będzie powtarzało coraz szybciej i szybciej.

Jeśli jednak na ostatnim etapie nie zdecydujesz się do niego wrócić, nastąpi otwarty konflikt.
Najczęstszą emocją będzie agresja w stosunku do Ciebie.
Jak śmiałaś odrzucić jego miłość, uczucia ?! On Ci teraz za to pokaże.
Kiedyś wyszłam do sklepu osiedlowego wieczorem po kilka drobiazgów.
Odpowiedziałam na jego dobry wieczór, bo oczywiście spotkaliśmy się przypadkiem ... nie chciałam jednak rozmawiać, ani odpowiadać na pytania co u mnie. Ale on bardzo chciał, jak śmiałam odmawiać mu rozmowy ?!
Chciał rozmawiać tak bardzo, że aż oderwał mi rękaw od płaszcza.
Kobieta która z nim była (!) krzyczała za mną, że jestem niewychowaną suką bez serca, bo jak tak można potraktować drugiego człowieka ?! On krzyczał za mną, że o co mi chodzi, że przecież chciał tylko porozmawiać, że przecież jesteśmy przyjaciółmi ?!

Ja straciłam na przejażdżki na tej diabelskiej kolejce od miodu do gówna - 6 lat.
Dopiero po 6 latach po ostatnim etapie nie wróciłam, tylko poszłam dalej.
Teraz Twój ruch Gosiu. Teraz Ty wybierasz ile lat swojego życia chcesz na ten diabelski młyn zmarnować.

Niesamowite. Opisałaś moje 6 lat życia z psychopatą i psychicznym sadystą. Dokładnie te same fazy, ten sam powtarzający się cykl.

55

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Dziewczyny ... Bo to wszystko jest po prostu tak typowe w przypadku takich właśnie osobników, że aż do wyrzygania ...

56

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Gosiu, powiem szczerze, że wielce mnie zdziwił Twój post.

Pamiętam jak pisałyśmy PW i to raczej Ty przekonywałaś mnie, że ciągnięcie znajomości z moim jeszcze wtedy facetem, a już teraz Exem jest bezcelowe, bo oni się nie zmieniają i, że mam dać sobie spokój.

Szczerze mówiąc myślałam, że Ty już podjęłaś decyzje i, że jesteś jej w 100 % pewna. Przeczytaj swoje maile do mnie.
Pamiętasz jak się czułaś ? Jak płakałaś przez niego.. Chcesz do tego znowu wrócić?

Zmiana pracy to, że zaczął biegać to moim zdaniem nic.. Ile minęło czasu od Waszego rozstania 2 miesiące? Może trzy uważam, że to za mało na tą mentalną i psychiczną przemianę. To po prostu za krótki czas.

Poza tym przynajmniej dla mnie to on powinien chcieć się zmienić dla siebie nie dla Ciebie. Bo ta zmiana nie będzie długofalowa. Będziecie mieli gorszy czas, pokłócicie się i bardzo szybko zapomnij o tych zmianach, których rzekomo dokonał. Takie jest moje zdanie w tym temacie.

Pozdrawiam i trzymaj się!

57

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
babieniedogodzisz21 napisał/a:

Gosiu, powiem szczerze, że wielce mnie zdziwił Twój post.

Pamiętam jak pisałyśmy PW i to raczej Ty przekonywałaś mnie, że ciągnięcie znajomości z moim jeszcze wtedy facetem, a już teraz Exem jest bezcelowe, bo oni się nie zmieniają i, że mam dać sobie spokój.

Szczerze mówiąc myślałam, że Ty już podjęłaś decyzje i, że jesteś jej w 100 % pewna. Przeczytaj swoje maile do mnie.
Pamiętasz jak się czułaś ? Jak płakałaś przez niego.. Chcesz do tego znowu wrócić?

Zmiana pracy to, że zaczął biegać to moim zdaniem nic.. Ile minęło czasu od Waszego rozstania 2 miesiące? Może trzy uważam, że to za mało na tą mentalną i psychiczną przemianę. To po prostu za krótki czas.

Poza tym przynajmniej dla mnie to on powinien chcieć się zmienić dla siebie nie dla Ciebie. Bo ta zmiana nie będzie długofalowa. Będziecie mieli gorszy czas, pokłócicie się i bardzo szybko zapomnij o tych zmianach, których rzekomo dokonał. Takie jest moje zdanie w tym temacie.

Pozdrawiam i trzymaj się!

moze Gosia zwyczajnie potrzebuje adrenaliny?Moze jeszcze za malo ja ten facet skrzywdzil?Wiem jak to jest.Pisalam Gosi wielokrotnie by nie robila odwrotu od raz podjetej decyzji.I znow dziewczyna jest w tym samym miejscu....Pzdr.

58

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Jakoś nigdzie nie mogę tu nic doczytać o zdradzie. Chyba raz pojawił się ktoś w jego życiu, ale to chyba było, gdy mieliście przerwę w związku, z tego co zrozumiałam, i dawno temu, na samym początku znajomości. Więc tu by odpadł jeden z najpoważniejszych możliwych problemów.
Ta zazdrość, kłótnie, awantury to poważna sprawa, na dłuższą metę całkowicie uniemożliwiają funkcjonowanie w związku, niz dziwnego, że tak ciężko to znosiłaś. Ale z tym akurat można walczyć za pomocą terapii, a z tego co piszesz to on sam o tym wspominał, bez żadnej inicjatywy z Twojej strony. Czyli możliwe że naprawdę chce coś z tym zrobić. Więc bardziej tu widzę zaburzenie psychiczne niż złą wolę z jego strony, i jest szansa, że to się zmieni.
Jeśli chodzi o dobre strony, to niewątpliwie do takich należy bardzo silne i głębokie uczucie między Wami. Również to że jest pomocny, tak jak to było widać wtedy gdy źle się czułaś przez parę dni, a on Cię wspierał i się Tobą opiekował. Obie te rzeczy są bardzo cenne moim zdaniem. Z tego co ostatnio pisałaś co u niego, to odnoszę wrażenie że faktycznie ogarnął się i nad sobą pracuje.
Biorąc pod uwagę to wszystko to może kogoś to zdziwi, ale ja bym na Twoim miejscu dałabym mu szansę. Ale to Twoje życie więc decyzja też musi być Twoja, samo to sobie wszystko przemyśl.

59

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Wiem, ze mowicie na podstawie swojego doswiadczenia, madrosci, traumatycznych przezyc...

Wciaz sie bardzo miotam.
babieniedogodzisz, wiem. Wiem co pisalam...
Wszystko pamietam.

Sprawdzam swoje reakcje, badam kazde slowo, kazda intencje. Bardzo mnie korci,zeby sprobowac.
Wstrzymuje mnie odbior go przez moja psychike: usmiech wydaje sie ostry, trojkatny, pelen napiecia, gry slow. Nie mam juz tej swobody, jak kiedys. Powstrzymuje pewne rzeczy, odruchy. Nie czuje sie juz tak swobodnie.

'Nie wymagam od Ciebie teraz pelnej swobody, mowi', na co wykrzykuje 'Ale ja bez tego sobie niczego nie wyobrazam!'
Mowi to, jakby wciaz widzial tylko jedna strone medalu, te swoja.

Czas pokaze. Moze kiedys mi sie to zmieni. Wiem, ze w tej chwili, w takim stanie nie jestem w stanie tworzyc relacji z nikim innym. Nie czulabym jest uczciwa.

mohic, jest cos w tym, co mowisz.. ja wierze w jego AKTUALNE intencje, w pewne dobro jakie chce tworzyc, ale... to wszystko jest bardzo zmienne... nie chce go sprawdzac i poczekac czy nie zmieni zdania, ale nie jestem tez w stanie ani w to teraz wejsc na nowo, ani zupelnie odpuscic... tzw. zawieszenie dzialan

60

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Wiem, ze mowicie na podstawie swojego doswiadczenia, madrosci, traumatycznych przezyc...

Wciaz sie bardzo miotam.
babieniedogodzisz, wiem. Wiem co pisalam...
Wszystko pamietam.

Sprawdzam swoje reakcje, badam kazde slowo, kazda intencje. Bardzo mnie korci,zeby sprobowac.
Wstrzymuje mnie odbior go przez moja psychike: usmiech wydaje sie ostry, trojkatny, pelen napiecia, gry slow. Nie mam juz tej swobody, jak kiedys. Powstrzymuje pewne rzeczy, odruchy. Nie czuje sie juz tak swobodnie.

'Nie wymagam od Ciebie teraz pelnej swobody, mowi', na co wykrzykuje 'Ale ja bez tego sobie niczego nie wyobrazam!'
Mowi to, jakby wciaz widzial tylko jedna strone medalu, te swoja.

Czas pokaze. Moze kiedys mi sie to zmieni. Wiem, ze w tej chwili, w takim stanie nie jestem w stanie tworzyc relacji z nikim innym. Nie czulabym jest uczciwa.

mohic, jest cos w tym, co mowisz.. ja wierze w jego AKTUALNE intencje, w pewne dobro jakie chce tworzyc, ale... to wszystko jest bardzo zmienne... nie chce go sprawdzac i poczekac czy nie zmieni zdania, ale nie jestem tez w stanie ani w to teraz wejsc na nowo, ani zupelnie odpuscic... tzw. zawieszenie dzialan

I dalej sie ludzisz!Pzdr.

61

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Moze i ludze... Wciaz nie potrafie przestac o tym myslec.
To tez czesc schematu ktory jest Wam znany?

62

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Moze i ludze... Wciaz nie potrafie przestac o tym myslec.
To tez czesc schematu ktory jest Wam znany?

Dokladnie tak.Jestes na etapie pozegnania sie ze zloscia,troch mniej cierpisz ,poczulas sie minimalnie lepiej-rana sie zabliznia.Ale Ty ta rane na nowo rozgrzebujesz.Zapomnialas o tym zlu,ktore Ci robil.Twoj stan jest taki,ze masz na uwadze te dobre strony tej osoby.I to jest najbardziej niebezpieczny moment dla Ciebie...znow zaufac i zostac jeszcze mocniej skrzywdzona.Oddalaj od siebie te projekcje.No chyba ,ze lubisz byc zdradzana.Pzdr.

63

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Staram sie nie myslec za duzo, pozostawic decyzje losowi i przebiegowi wydarzen.
Skupiam sie na sobie i swoich potrzebach, wsluchuje sie w siebie..
Twoja teoria Ismeno wydaje sie miec rece i nogi.
Bede sie obserwowac...
Dziekuje!

64

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?
GosiaSrosia napisał/a:

Staram sie nie myslec za duzo, pozostawic decyzje losowi i przebiegowi wydarzen.
Skupiam sie na sobie i swoich potrzebach, wsluchuje sie w siebie..
Twoja teoria Ismeno wydaje sie miec rece i nogi.
Bede sie obserwowac...
Dziekuje!

Nikt nie zna lepiej Ciebie niz Ty sama.Pzdr.

65

Odp: Czy warto dać mu drugą szansę?

Dziewczęta, minął kolejny miesiąc od moich niepewności, wahań.
Po raz trzeci usłyszał, że nie dam rady.
W dzień zaćmienia, w dzień nowego roku astrologicznego weszłam w czystą dla siebie przestrzeń i zapragnęłam się tym z Wami podzielić.. smile

Pozdrawiam

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto dać mu drugą szansę?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026