Hej Kobietki.
Zaczne od tego że byliśmy szczęsliwi przynajmniej tak mi się wydawało.
Byliśmy parą przez rok.
Ja mieszkałam u niego.
Staraliśmy się o dziecko inicjatywa wyszła z jego strony że jest już gotów i chciałby żebym to ja była matką jego upragnionego dziecka.
proby trwały i trwały i z czasem uznaliśmy że trzeba wybrać się do ginekologa na wizyte okazało się ze nie mam jajeczkowania ![]()
byliśmy bardzo blisko. robiliśmy razem bardzo wiele rzeczy.
ale do czego daże?
pewnego pięknego ranka było wszystko ok. nagłe nie dogadnie a on wkurzony wstał i zaczą pakować moje rzeczy...
Nic z tym nie zrobiłam ponieważ nie był to pierwszy raz.
Pisał mi smsy że tego chyba właśnie chciałam......
Po czym spotykamy sie po tygodniu by odebrać reszte rzeczy a on widząc mnie powiedział "miałem nadzieje że juz Cię nigdy nie zobacze" zaczeliśmy rozmawiać uznał że był z przyzwyczajenia.
bardzo mnie to zabolało zapytałam czy to co było miedzy nami to nic? że dziecko o które się staraliśmy było właśnie z przyzwyczajenia? jak tak można? mieć problem i się bawić?
2 tygodnie przed tym wielkim rozstaniem to ja miałam gorszy dzien i postanowiłam odejsc prosił bym nie odchodziła bo to tu jest mój dom i moje miejsce. bardzo się starał i obiecywał że będzie dobrze.
teraz nie mamy kontaktu bo jak on to powiedział nie jestemu mu potrzebna.
Któregoś dnia napisałam do niego w pewnych sprawach by ulegulować rachunek pytanie skierowałam bo to on wczesniej zajmował się takimi rzeczami. A on odpisał tylko że mam dać mu spokoj bo zmieni numer. to był mój przed ostatni sms.
po nastepnym tygodniu zadzwonili do mnie z banku. postanowiłam napisać mu sms ze podałam jego numer kontaktowy.
Odpisał ok dzięki.
Po 5min dostałam drugiego smsa : A tak co słychać wszystko spoko?
nie odpisałam uznałam że tak będzie lepiej skoro chciałbym znikła z jego życia.
zapomniała bym dodać że siedzi z nową dziewczyną która ma 3 letniego synka.
nie chodzi mi o powrót jak tylko o to by kiedyś za rok,dwa mieć możliwość wyjaśnień bo to tak męczy że jak można tak oszukiwać 2 człowieka?? jak mozna jednego dnia kochać a drugiego juz nie? skad te plany na wspolną przyszłość skad pomysł na zaręczyny skoro tak łatwo mozna wszystko skończyć???
Jednego czego pragne to tego by z czasem zrozumiał że mógł zawsze na mnie liczyć i przejrzy na oczy co stracił. Nie dla powrotu ale dla tego by on zrozumiał jak ja sie czułam kiedy odchodził do innej... ![]()
1 2014-10-10 09:27:21 Ostatnio edytowany przez czarnasyla (2014-10-10 09:29:51)
Podobne tematy
Z tego co czytam zaczynam dochodzic do pewnosci ze w wiekszosci populacji milosc to w rzeczywistosci zachochanie sie, fascynacja, spelnienie potrzeb. MILOSC przychodzi dopiero po latach i jest to wiez oparta na wzajemnie respektowanych zasadach. Taka inna forma przyjazni oparta na wzajemnej fascynacji i szacunku.
Twój ex facet bujał się pewnie z myślami, nie wiedział czy kocha czy nie kocha, wykombinował w swoim rozumku, że dziecko uratuje wasze uczucia i związek, ale niestety stało się inaczej i jego bajkowy plan legł w gruzach.
Dodam, że facet chyba tez jest niedojrzały i niestabilny emocjonalnie. Rozumiem, że odczuwasz ból i żal, ale nie trać czasu na rozkminianie czemu, po co, jak i dlaczego. Szkoda życia i zdrowia. Wynieś z tego co najlepsze dla Ciebie i żyj dalej.
Najbardziej boli że szybko się pocieszył... i ciezko mi uwierzyć że będzie na dłuższą mete wychowywać nie swoje dziecko jak on nawet nie potrafi brudnych skarpet do brudnika wrzucić ...
Pocieszył się tak szybko bo w nim nie było żadnych głębszych uczuć. Chciał tą resztkę ratować dzieckiem, nie udało się więc czas odejść.
Te skarpety to już nie Twój problem, nowa będzie się z tym męczyć.
nie było uczuć to po co to wszystko? te starania prośby o to bym było w jego zyciu?
Jego ost sms dzien prze rozstaniem :
Jestem szczęsliwy przy Tobie.
a teraz odszedł i jest szczęsliwy tez?
Coś musiał Tobie mówić i utwierdzać sam siebie. Wydumał, że dziecko rozwiąże jego rozterki i wasze problemy. Nie wyszło i nic mu nie zostało.
Dziecko miało być jeszcze wtedy kiedy było dobrze wiec nie sadze ze chciał dziecko bo sie nie układało
To Ty tak myślisz, że było dobrze. On mógł już czuć niewiele.
Ja to tak odbieram. Moje zdanie.
To po co mnie zatrzymywał ???
Po te łzy prośby ? zatrzymywał mnie bym nie wyjechała za granice.
gdy chciałam wrocic do rodziców bo uznałam ze moze sie polepszy to stwierdził ze tu jest mój dom
i jak sie wyprowadze to on sensu nie widzi. po co pisał pare dni temu co słychać skoro jest u boku innej.
Ja nie chce wrócić bo wyrządził mi zbyt wiele krzywd ale chce wieciec skoro mnie nie kochał to, to wszystko naprawiał.
starał się.
nie mów mi że tylko ja czułam że było dobrze i dziecko było tylko bo myslał że będzie dobrze. o dziecko staralismy sie 8 miesiecy. wiec nie sadze ze na początku było zle bo było naprawde dobrze i nawet się nie kłociliśmy. nie wiem skad ten wniosek.
Syla, ale co tu jest niejasne ? Co tutaj wyjaśniać ?
Rozstaliście się.
Z tego co piszesz wynika, że oschle traktował Cię po rozstaniu i nie chciał się z Tobą kontaktować.
Obecnie jest już związany z kimś innym.
Co tutaj rozkminiać ?
A czy powody były szlachetne, a może pobudki miał bardziej podłe ?
A miał na myśli to, tamto czy siamto ... powiedz mi ... jakie to ma znaczenie w Twojej obecnej sytuacji ?
Czy to cokolwiek zmienia w Twojej obecnej sytuacji ?
No właśnie.
Nic a nic.
Owszem, były czasy kiedy było dobrze w Waszym związku, podobnie jak to we wszystkich związkach bywa.
Ale to już przeszłość.
Teraz nie ma znaczenia, co on sobie myślał, co planował, jak czuł i jak kombinował.
I nie ma znaczenia, że nie umie o siebie zadbać i skierować brudnych skarpet tam gdzie wypada.
Odpowiedzi na te pytania w żaden sposób nie zmienią Twojej sytuacji ani Ci nie pomogą.
I jeszcze jedno - nie masz możliwości uzyskać odpowiedzi na dręczące Cię kwestie od faceta, który nie chce z Tobą rozmawiać.
Przecież go nie przymusisz ....
13 2014-10-10 16:16:28 Ostatnio edytowany przez czarnasyla (2014-10-10 16:18:38)
Bo sam się odezwał co słychać mimo że nie chciał kontaktu.
Jeśli odszedł to niech zostawi mnie w spokoju bo to nie pomaga w zapomnieniu jesli ktos o sobie przypomina.
To nie ja napisałam co u mnie tylko on. ja gdyby zakonczyła związek i weszła w nowy napewno nie pisała bym do było co u niego czy wszystko ok.
Facet chciał mieć dziecko. Jak się okazało, ze nie jesteś do tego zdolna, to uczucia uleciały i odszedł. Traktował Cię jako drogę do reprodukcji, a jak się okazałaś niezdolna do tego, to sobie zmienił.
Chodzi o to że dlaczeog oni tak robią??
Po co te oszustwa?? A potem co do czego przychodzi to odchodzą do innych a potem wracaja jak takie psy z podkulonym ogonem.
Nikt mi nie powie ze normalną rzeczą jest przymieżać pierścionek zaręczynowy a po paru dniach się rozstać i nagle stać się nikim.
Czuje że troszke mnie atakujecie. Napisałam tu bo myślałam że ktoś mnie chociaż zrozumumie. bo gdy odchodziłam to on obwiniał mnie o wszystko a tak naprawde w całym tym związku to on był zły. i wiele razy przepraszał i dziękował ze to przy nim jestem. ze znoszę to wszystko. Poprostu najmutniejsze jest to że kiedy on tak prosił zebym została wymiękłam i dałam szanse po czym odszedł i potraktował mnie jak największego wroga. Gdyby chciał w ogole by ze mna wtedy nie rozmawiał stwierdził ze daje mi 5 min. ale z 5 min zrobiło się 1,5 godziny. i poszedł na spotkanie spóżniony godzine. Po co po to zeby powiedzieć mi że to koniec?
To wychodzi na to że nigdy nie będziemy szczesliwi skoro kazde słowa które mówią nic nie znacza.
Chciał miec ja tez ale staraliśmy się o to spory czas. do ginekologa poszłam i miałam umówiona wizyte na wywołanie jajeczkowania wiec w koncu by sie udało wiec nie sadze ze dlatego on nie ma 30 lat. tylko 23. moim zdaniem to poprostu hormony i musiał sprobować czegoś innego.
No wiec po co się odzywa??? chce wiedzieć czy juz moge mieć dzieci??? hahah ;-) ;-) ;-)
Autorko
ale chciałaś odejść sama mu mówiłaś.
Tak chciałam odejść. Ale mnie do siebie przekonał prosił i obiecywał że będzie dobrze że to ja jestem tą że jesli to co do mnie czuje nie jest miłośćią to on nie wie co to miłość. Ale chce bym znim była ze tu jest mój dom.
Chciał miec ja tez ale staraliśmy się o to spory czas. do ginekologa poszłam i miałam umówiona wizyte na wywołanie jajeczkowania wiec w koncu by sie udało wiec nie sadze ze dlatego on nie ma 30 lat. tylko 23. moim zdaniem to poprostu hormony i musiał sprobować czegoś innego.
Yyy przeżywasz roczny związek z 23 latkiem, bo on Ci ślub obiecał, a potem zwiał?! No pomyśl logicznie, dziewczyno. Wiadomo, ze zachował się podle, ale to dzieciak jeszcze, co potwierdza swoim zachowaniem. Byliście tylko rok, a Ty w tym czasie dałaś się namówić na dziecko... Nie sądzisz, że naiwna jesteś strasznie?
Nie ma ze przekonał, to jest dziecinne. Sama podjelas decyzję ze chcesz rozstania.
Nosz k**wa,dwojka dzieci bawiacych sie w zrobienie trzeciego. Najgorsze to, ze niewinnego niczemu.
czarnasyla, z jednej strony zastanawiasz się, jak można przestać kochać z dnia na dzień, a z drugiej piszesz, że:
- parę razy pakowaliście się do wyprowadzki,
- to jedno, to drugie chciało odejść.
Wasz związek był (jest?) bardzo skomplikowany. Od początku nie było w nim mowy o zaufaniu i długoterminowych deklaracjach. Nie znam Was, ale nie zdziwiłabym się, gdybyście go utrzymywali wyłącznie dzięki tej emocjonalnej huśtawce.
Nie zdziwiłabym się również, gdybyście starali się o dziecko, żeby unormować Waszą relację.
Być może Twój były (?) potraktował niepłodność jako "znak od Boga", że nie ma co brnąć w coś, co męczyło Was od dłuższego czasu.
Może nie chce funkcjonować w bezdzietnym związku, ale nie ma cywilnej odwagi, by Ci to powiedzieć.
Może to zerwanie jest wyłącznie na pewien czas - jak poprzednie - z tym że tym razem "faza" trwa dłużej. Dlaczego? Wiadomość o braku owulacji zmieniła Wasze wyobrażenie o przyszłości, krótkie rozstanie nie dałoby Wam już takich emocji jak poprzednio.
Współczuję Ci sytuacji. To przykre, że człowiek, z którym wiązałaś emocje i nadzieje nie dał Ci oparcia. Może jednak nawet w tak trudnym momencie los nad Tobą czuwa i nie pozwala, byś związała się na lata z kimś, z kim nie jesteś w stanie zdrowo funkcjonować.
Przejrzyj na oczy. Wasz związek n i e był dobry. I to, że Wasze nastroje zmieniały się w nim z dnia na dzień nie jest w tej sytuacji niczym niezwykłym. To naturalna konsekwencja tego, że dwoje niestabilnych emocjonalnie lub niedobranych ludzi postanowiło brnąć w zobowiązania.
Pytasz co chwilę "po co pisał?", "dlaczego mówił...?", "po co...?". Przecież Ciebie nie interesuje nasze zdanie, czekasz, aż ktoś odpowie, że to dlatego, że chce wrócić, że ktoś potwierdzi Twoje własne przemyślenia.
Koczilla.
Masz racje ze wszystkim.
nie mów mi że tylko ja czułam że było dobrze i dziecko było tylko bo myslał że będzie dobrze. o dziecko staralismy sie 8 miesiecy. wiec nie sadze ze na początku było zle bo było naprawde dobrze i nawet się nie kłociliśmy. nie wiem skad ten wniosek.
Byliscie razem rok i starliscie sie o dziecko 8 miesiecy, i mieliscie przy tym rozstania i powroty. Jestescie za mlodzi oboje na taki powazny zwiazek.
Chyba lepiej tak niz gdyby mialbyc rozwód.
Wiem, że Cię to rozstanie teraz boli, ale jak wcześniej wiele wypowiedz na forum, to powiem: dobrze, że teraz a nie później. Coś Wam się nie układało. Facet jest wyjątkowo niespójny i chyba niezdecydowany. Albo by chciał ileś srok za ogon łapać. Jest bez planu na życie. Jak jest fajnie to dobrze a jak nie to pora się rozstać. Nerwicy przy nim byś się tylko nabawiła.
I dobrze, że to tylko rok.
Uwierz mi, że pojawienie się dziecka tak naprawdę pokazuje i powiększa problemy niż odwrotnie. Wtedy, trzeba zapomnieć o sobie, gdzieś tam własne bolaczki i potrzeby trzeba schować, bo oto jest nowy człowiek, który chce abyście całym sobą właśni Nim sie zajęli. Wtedy widać ile jest egoizmu w rodzicu i czy umie się drugiemu poświęcić. Dziecko to też przyjemność ale przede wszystkim OBOWIĄZEK.
Pozdrawiam
Oliwka