netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy traktować to poważnie?

49 odpowiedzi5 893 wyświetleniazałożony przez Austen27, 04.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy traktować to poważnie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Czy traktować to poważnie?

Witajcie dziewczyny, postanowiłam tutaj napisać, ponieważ potrzebuję podzielić się swoimi rozterkami i może posłuchać dobrej rady:)
Ogólnie rzecz ujmując byłam do tej pory w dwóch poważnych związkach, w obu przypadkach przeżyłam wielki zawód, zostałam zraniona, ja dałam z siebie wszystko, byłam zaangażowana i sądzę, że przez pewien okres moja miłość była odwzajemniana, ale potem wszystko się psuło i przerodziło w związek toksyczny. W obu przypadkach była chora zazdrość, porywczość ze strony mężczyzny, ograniczenia, zakazy, obaj chcieli mnie zamknąć w klatce, a potem okazywało się, że nie mogą już ze mną wytrzymać, że mam zły charakter, że jestem beznadziejna, najgorsza i odchodzili. Strasznie to przeżywałam, swoje wycierpiałam, ale jednocześnie wyciągnęłam z tych doświadczeń naukę. Zaczęłam inwestować w siebie, spełniać swoje marzenia, realizować swoje hobby i pasje, mogę powiedzieć, że znalazłam sposób na szczęście:)
Jednak nie o tym chciałam...

Kilka miesięcy temu poznałam mężczyznę. Zaczęliśmy się spotykać, najpierw sądziłam, że jest mną zainteresowany tylko na zasadzie zwykłej znajomości, koleżeństwa, jednak on po pewnym czasie zrobił kolejny krok i zostaliśmy parą:). Problem tkwi jednak w tym, że kiedy spotykaliśmy się jako "koledzy" widywaliśmy się niemalże codziennie, on prowokował wyjścia, chciał mi towarzyszyć chociażby w moich wycieczkach rowerowych etc. W momencie, w którym przeszliśmy do następnego etapu i zamknęliśmy się w ramówce "jesteśmy parą", nagle okazało się, że nasze spotkania stały się rzadsze, widywaliśmy się już tylko raz, max. 2 razy w tygodniu na kilka godzin. Weekendy zawsze spędzaliśmy osobno. Ogólnie nie widziałam w tym problemu, po pierwsze dlatego, że sama jestem teraz osobą dość aktywną, mam wiele własnych zajęć i dość zapełniony grafik, po drugie dlatego, że ogólnie jestem dość wyrozumiała i nie jestem typem kobiety-bluszcza. Mijały jednak kolejne miesiące, a ja zaczęłam się zastanawiać, jak powinnam traktować tą relację. Nie miałam etapu wielkiego zauroczenia, nie ma też motyli w brzuchu, nasza relacja jest bardzo rozsądna (być może dlatego, że każde z nas ma jakieś tam swoje doświadczenia i zawody), on bardzo mi się podoba, zarówno fizycznie jak i intelektualnie, jestem pełna podziwu, jak wiele mamy niemalże identycznych poglądów na kwestie typowe w związku, co raczej rzadko się spotyka (przynajmniej mi się to nigdy wcześniej nie zdarzyło). Niestety mimo tego całego rozsądku, zdrowego podejścia, podobieństw, ja czuję, że mi zależy na nim bardziej, chciałabym móc z nim porozmawiać o uczuciach, może usłyszeć od niego jakieś zapewnienie, wyznanie, a tu nic, cisza...Zupełnie tak, jakby między nami była jakaś umowa, jesteśmy ze sobą, dogadujemy się, poznajemy się stopniowo, ale żadne z nas nie mówi otwarcie o uczuciach. Ostatnio zaczęłam go wprowadzać w grono moich znajomych, chciałam, by poznał ludzi mi bliskich i mnie w nieco innym wydaniu/otoczeniu:). Zorganizowałam też imprezę urodzinową, zaprosiłam garstkę osób, a moja przyjaciółka przyprowadziła dodatkowo kilku swoich znajomych i w pewnym momencie imprezy, jeden z kolegów zaczął mnie bardzo chwalić jako gospodynię oraz jako kobietę, ponieważ trochę już wypił, bez ogródek zaczął rzucać głośne uwagi, że jestem kobietą, która może wybierać w życiu, jeśli chodzi o mężczyzn, że nie powinnam się decydować na byle kogo, bo zasługuję na najlepszego, bardzo mnie komplementował, a potem zwrócił się bezpośrednio do mojego partnera, że lepiej, żeby był pewien, czy traktuje to poważnie, bo jeśli nie, niech da szansę innym, że ja nie jestem dziewczyną do zabawy, czy na chwilę, że dla takiej dziewczyny powinien się naprawdę starać etc. Ja byłam w szoku, nie wiedziałam, jak zareagować, więc zaczęłam się z tego śmiać i mój partner też, natomiast potem rzucił mi uwagę w stylu: widzisz, powinnaś się zastanowić, jak tak możesz wybierać, jeszcze możesz zmienić. Na co ja, że to nie ja potrzebuję się zastanawiać, bo wiem, co czuję i uważam, że to raczej on powinien się zdecydować, czy to jest na poważnie? Uśmiechnął się tylko i nie skomentował, ale poczułam się dziwnie, zaczynam się obawiać, że może on jest ze mną, bo jest, ale nie zależy mu na mnie jakoś szczególnie, że równie dobrze mógłby być z każdą inną, bez różnicy. Sama nie wiem, czy powinnam poprosić go o rozmowę z serii tych poważnych i zapytać wprost, co jest między nami, czy nie robić dramatu i zobaczyć, jak to się będzie rozwijać z czasem. On zawsze asekuruje się tekstem: przecież dopiero się poznajemy, albo jeszcze za słabo się znamy...Zapewne, ale ludzie poznają się całe życie, czy to znaczy, że cały ten czas mają zwlekać z wyznawaniem/okazywaniem uczuć? Jak byście podchodziły do takiej relacji?

2 Ostatnio edytowany przez godhatesme (2014-10-05 03:20:09)

Odp: Czy traktować to poważnie?

nie wiem dlaczego zwlekasz ze szczerą rozmową. zaczęliście być ze sobą, ale nie rozumiem po co, skoro tak naprawdę obydwoje zupełnie się nie znacie, i w dodatku Twój partner twierdzi, że dopiero się poznajecie, ale jeżeli jesteście już ze sobą jakiś czas, to chyba to powinno się bardziej rozwijać, a nie stać w miejscu. zaczęłaś darzyć go uczuciami, więc bądź otwarta i powiedz mu to wprost.. i sama też zapytaj się czy on cokolwiek czuje, i czy traktuje to poważnie, wtedy wszystko będziesz miała czarno na białym. dowiedz się jakie on ma oczekiwania, a sama też wspomnij o swoich. widać nawet kolega potrafi dostrzec w Tobie coś wyjątkowego i powiedzieć o tym głośno, a Twój partner nie potrafił Ci odpowiedzieć w kwestii tego czy traktuje to poważnie, tylko skwitował Twe słowa uśmiechem. więc jaki wniosek? szczera rozmowa to klucz do rozwiązania Twego problemu smile

mimo, że zwracałaś się bezpośrednio do kobiet, mam nadzieję, że nie będziesz miała za złe odpowiedzi od faceta ;]

3

Odp: Czy traktować to poważnie?

Za szybko przeszłaś z nim na bliższy stopnień zażyłości. Poza tym nie powinno się stosować takiego określania się, na jakim stopniu zażyłości jesteśmy. Po prostu jesteśmy, to przychodzi samo i nie należy się oświadczać co do tego. Jeśli ludziom są potrzebne słowa, to często oznacza że są pozbawieni uczuciowości, bo nie widzą tego co się dzieje, i to bardzo źle wróży dla związku. Wydaje mi się że nic z tego nie będzie i trzeba będzie z nim zerwać.

4

Odp: Czy traktować to poważnie?

Właśnie sama nie wiem...To nie ja zrobiłam krok w stronę bliższej relacji, w zasadzie sądziłam, że pozostaniemy tylko kolegami, ale jednak poszło to dalej. On traktuje mnie dobrze, szanuje mnie. Już jakiś czas temu poruszyłam nieśmiało ten temat, do czego to ma zmierzać, odpowiedział mi, że na poważne wyznania czy deklaracje to jeszcze nie czas, bo się poznajemy (oczywistym jest, że nie wymagałam od niego żadnych poważnych deklaracji, w końcu spotykamy się dopiero od kilku miesięcy), chodziło mi tylko o poczucie, że poza tym, że nazwał mnie swoją dziewczyną, to jest coś więcej...  Zapytałam go, czy może jest coś, co mu we mnie przeszkadza, że skoro to (w moim odczuciu) jakoś stoi w miejscu, to może on wcale nie chce tej relacji, ale znowu usłyszałam, że to, co mu przeszkadza, on zachowa dla siebie, bo jeśli mi powie, to ja zacznę się zmieniać, żeby się dopasować, a to nie o to chodzi, bo chodzi o to, byśmy się poznali autentycznymi i akceptowali właśnie będąc sobą. Wszystko bardzo logiczne, znowu wszystko bardzo rozsądne, ale chyba zaczyna brakować mi po prostu emocji...

Nie przeszkadza mi, że odpowiedzieli mi Panowie, może to nawet lepiej poznać Wasze zadanie;)

5 Ostatnio edytowany przez MariuszJ (2014-10-05 13:47:27)

Odp: Czy traktować to poważnie?

Jeżeli nie możesz się od razu zdecydować to zrób przerwę od spotkań z nim na dwa miesiące i zobaczysz jak on zareaguje na to. Jednak pamiętaj że jeśli on coś powie, to musisz rozpoznać jego UCZUCIA a nie SŁOWA. Jest zasadnicza różnica, rozumiesz? Jego deklaracje że "za tobą szaleje" i tym podobne, ale pozbawione głębi emocjonalnej, lub po prostu udawane mógłbym poznać na kilometr w ciągu kilku sekund.

Pamiętajcie że dużo więcej niż połowa wszystkich ludzi jest pozbawiona jakiejkolwiek uczuciowości. Trzeba nauczyć się to rozpoznawać. Związek bez uczuć to tragedia dla kogoś kto tego nie akceptuje.

6 Ostatnio edytowany przez Austen27 (2014-10-05 14:15:53)

Odp: Czy traktować to poważnie?

Mam mu po prostu napisać, że chce żebyśmy zrobili sobie przerwę, czy raczej zwyczajnie odsuwać jego propozycje spotkań i wymigiwać się innymi zajęciami?
Nie jestem pewna co do tego, to trochę jak gra...chciałabym spotykać się z nim częściej, więc przypuszczam, że zrobienie takiej przerwy byłoby dla mnie gorszym rozwiązaniem, niż dla niego...Chociaż z drugiej strony, gdyby przyjął to zupełnie normalnie, bez żadnego zawodu,pytań czy zmartwienia, czy coś się dzieje, to wszystko byłoby jasne;/
Oboje mamy sporo dystansu do siebie, lubimy sobie żartować, docinać, ale czasami padają (częściej z jego strony) teksty typu: "noo jak się nie podoba, zawsze możesz zmienić xD". Można się z tego śmiać, ale co to za związek, jeśli zmiana partnera miałaby przychodzić tak łatwo?

7 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-05 15:37:04)

Odp: Czy traktować to poważnie?

A jak długo się znacie i jak długo jesteście ta parą? Kilka miesięcy to znaczy ile dokładnie?
Po pierwsze mężczyźni nie angażują się tak szybko. Jeżeli on mówi, że się dopiero poznajecie, to prawdopodobnie tak właśnie uważa i po prostu Cię  obserwuje. Ewidentnie na razie nie jest pewny tego, co do Ciebie czuje i kim dla niego jesteś. Daj mu czas.

Po drugie w jakim jesteście wieku, czy on ma już jakieś doświadczenia w związkach, może zawiódł się na kimś i teraz nie chce popełnić błędu...trudno coś więcej powiedzieć, za mało danych....może jest nieufny....a może po prostu kocha swoją byłą? Może jesteś na pocieszenie dla niego? Wiesz coś na temat jego poprzednich związków? Podałaś dużo informacji, ale akurat istotne są te, których nie podałaś, czyli jego przeszłość.

Skoro on gra z Tobą... być może wyczuwa, że Tobie za bardzo zależy...w takiej sytuacji bądź czujna, żeby się to nie zmieniło w toksyczny związek. Postaraj się nabrać dystansu do niego i też obserwuj. Skoro miałaś już toksyczne relacje, a tutaj trochę zaczyna mi to też tak wyglądać, jakby zaczynał Tobą manipulować, to bądź czujna i postaraj sie być bardziej niedostępna. Czyli np. zajmij sie bardziej swoimi sprawami, miej mniej czasu i obserwuj, jak on reaguje, czy zacznie mu brakować Ciebie. Może potrzeba mu trochę dystansu, żeby zobaczyć, ile dla niego znaczysz.

8

Odp: Czy traktować to poważnie?

Znamy się pół roku, a razem jesteśmy od 4 miesięcy i ja oczywiście rozumiem, że to jest jeszcze krótki czas, dlatego nie oczekuję wielkich wzlotów czy gorących wyznań. Jesteśmy w tym samym wieku, mamy po 27 lat i oboje mamy za sobą jakieś doświadczenia z poprzednich związków. Tzn. ja tak jak pisałam, na razie trzymam dystans, też go obserwuję i dlatego sama też bronię się przed zaangażowaniem, bo nie chcę się ponownie sparzyć, tym bardziej jeśli okaże się, że on nie czuje kompletnie nic. Jeśli zaś chodzi o niego i jego przeszłość, cóż postanowiliśmy, że nie będziemy sobie opowiadać o byłych związkach i za bardzo się w nie zagłębiać, bo przeszłość jest za nami, a my mamy się skupić na sobie. Wiem jednak, że wcześniej oczywiście był w kilku związkach, kilka mało znaczących, jeden bardziej poważny. Przede mną z kimś się spotykał, co prawda niedługo, bo podobno tylko miesiąc, ze swoją koleżanką z pracy, doszli jednak do wniosku, że dogadują się jako przyjaciele natomiast z jego strony nie ma nic więcej, więc pozostali przyjaciółmi. Nie należę do osób zazdrosnych, tym bardziej, że mu ufam. Powiedział mi, że nie mam się o co martwić, bo gdyby mieli być razem, to by byli, ale zwyczajnie były kwestie, które uniemożliwiły im bycie parą, ale lubi ją i dogadują się, więc pozostali dobrymi znajomymi. A teraz jesteśmy my ...

9 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-05 16:05:51)

Odp: Czy traktować to poważnie?

Te niepoważne związki nie mają znaczenia, ale ten poważny może mieć...ja rozumiem, że nie mówicie o swoich byłych ze szczegółami  i to jest zdrowe podejście, ale warto się zorientować jak dawno temu rozstał się z tą dziewczyną, z która był na poważnie i jak długo z nią był? Może on ją nadal kocha. I może nie pytaj jego o to, tylko jakoś spróbuj się dowiedzieć w inny sposób, może podpytaj jego kolegów...nie wiem.
Mnie np. zawsze interesuje przede wszystkim to, kiedy facet się rozstał i jak długo trwał ostatni związek. Zawsze jest to dla mnie sprawa kluczowa, bo wtedy wiem, czy facet jest gotowy mentalnie na ewentualny związek ze mną, czy nie. I czy w ogóle jest zdolny do poważnego związku. Po prostu czy jest faktycznie wolny mentalnie, czy tylko formalnie jest wolny, a kocha kogoś innego.

Poza tym jednak znajomośc przeszłości potencjalnego partnera jest dla mnie kluczowa. Dla mnie od razu to podejrzane, że nie wiem nic, że nie chce nic mówić. Nie chodzi o opowieści ze szczegółami, ale takie podstawowe sprawy, kiedy się rozstał, jak długo był z kimś, dlaczego się rozstał, w jaki sposób mówi o swojej eks, czy lekceważąco się wyraża o niej, a jeśli tak, to dlaczego. Czy rozstał się w zgodzie, czy nie...To dużo mówi o człowieku. Ja mam wrażenie, że Ty nic o nim nie wiesz. To trochę dziwne. Poznałaś jego rodzinę? Już na tyle długo sie znacie, że takie podstawowe sprawy powinnaś wiedzieć o nim.

10

Odp: Czy traktować to poważnie?

Nie ma co sie dziwic, ze jak bierzecie kogos kto miał 100 dziewczyn przed, zdradzał itp to jest nikła szansa ze nagle bedzie inny.

11

Odp: Czy traktować to poważnie?

Ten poważniejszy związek był stosunkowo dawno, bo koniec liceum/ początek studiów, i zakończył się też już parę ładnych lat temu. Nie sądzę, by on wracał do niego wspomnieniami, czy coś się tam w nim jeszcze tliło do jego byłej. Potem (i tu przypuszczam), że zwyczajnie nie szukał poważnych relacji, jest chłopakiem aktywnym, chwyta się różnych rzeczy, nie siedzi w miejscu, wszędzie go pełno, ma dużo znajomych, w tygodniu praktycznie na każdy dzień po pracy ma jakieś plany. W zasadzie ja też mam podobnie, nie jestem dziewczyną, która mu jęczy, że nie znajduje dla mnie czasu, czy że widujemy się, za rzadko, albo że znajomi są ważniejsi, etc. nic z tych rzeczy:) Swoboda też jest dla mnie ważna, wcześniej byłam w związkach, gdzie moi partnerzy stawiali mi jakieś zakazy, ograniczenia, walczyłam o więcej swobody i zaufania, ale marnie się to kończyło, dlatego teraz bardzo doceniam tą relację, że oboje jesteśmy sobą, że się nie ograniczamy, nie ma scen zazdrości, zakazów, wymagań z kim można a kim nie powinno się spotykać. Wszystko jest bardzo zdrowe, ale nie wiem, czy to ruszy dalej. Na początku naszego związku mój partner wspominał, że ma dużo znajomych i dość często gdzieś wychodzą, więc pewnie często będzie mnie gdzieś zapraszał, że będziemy dużo wychodzić, jeśli tylko będę miała na to ochotę, że poznam wielu jego znajomych itd. Niestety jak do tej pory poznałam tylko jego brata i nie padła żadna inna propozycja wyjścia, bym mogła poznać kogokolwiek z jego znajomych. Dlatego stwierdziłam, że ja zacznę go zapoznawać z moimi znajomymi, po części licząc na to, że się odwzajemni, ale jak na razie cisza. Jak się widujemy, to najczęściej on przychodzi do mnie, siedzimy, rozmawiamy i tyle. Trochę zaczynam się bać, czy może on się mnie wstydzi, ale przed znajomymi otwarcie mówi, że ma dziewczynę, tyle że jeszcze nie wpadł na to, by komukolwiek ją przedstawić :] Tak to właśnie jakoś dziwnie się toczy, że aż nieco zastanawia, albo przesadzam tongue

12 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-05 16:38:27)

Odp: Czy traktować to poważnie?

No widzisz...jednak doceniasz, że daje Ci wolność i tu plus dla niego. Pilnuj lepiej swojej wolności i z niczym się nie śpiesz. Bądź jednak czujna, czy to nie jest ktoś, kto  obiecuje, a obietnic nie spełnia. Ogólnie radzę dystans, obserwację , znacie się krótko. Można kogoś znać kilka lat i doznać szoku nagle, że się tej osoby nie znało.

Byłaś w toksycznych związkach, ja też byłam, więc wiem co mówię. Faceci skłonni do manipulacji potrafią się długo i dobrze maskować. Możesz sobie przeczytać jak się u mnie skończyła relacja z facetem, który był chorobliwie zazdrosny. http://www.netkobiety.pl/t75801.html
Dlatego ciesz się, że masz wolność z tym nowym, ale uważaj, czy on czasem nie dąży do tego żeby Cię od siebie uzależnić, odizolować od ludzi, od znajomych, krok po kroczku, aż będzie pewny, że go kochasz i wtedy pokaże jaki jest naprawdę.

13

Odp: Czy traktować to poważnie?

Stenia, ja też aż za dobrze wiem, co znaczy toksyczny związek, mój ostatni partner bardzo mnie skrzywdził, wielokrotnie mu wybaczałam, dawałam kolejne szanse, bo zawsze obiecywał poprawę, przyrzekał, że żałuje, tego co zrobił, powiedział, ale potem wszystko wracało do toksycznej relacji. Ostatecznie uciekłam od niego, skończyłam to i zebrałam w sobie wystarczająco dużo siły, by odciąć się od niego raz na zawsze. Wiele mnie to kosztowało, musiałam nawet chodzić na terapię, potem zainwestowałam w siebie i odzyskałam nieco pewności, że jestem coś warta. Później tak jak pisałam poznałam mojego obecnego partnera, ale staram się być ostrożna, a żeby było więcej akcji, parę dni temu odezwał się do mnie mój ex i oznajmił, że nigdy nie przestał mnie kochać, że zrobi wszystko, by mnie odzyskać, że wcześniej kochał mnie w chory sposób, ale to była moja wina, bo wg niego byłam za mało dojrzałą kobietą, dopiero jak zebrałam w sobie siłę, by od niego odejść i nigdy więcej się do niego nie odezwałam, zrozumiał, co stracił. Powiedział, że będzie walczył, że zrobi wszystko, by mnie odzyskać, że teraz da mi szczęście, a ja kazałam mu zniknąć z mojego życia, bo nauczył mnie, na co już nigdy więcej sobie nie pozwolę ze strony mężczyzny i czego teraz będę oczekiwać. Mężczyźni bywają okrutni i bezwzględni, często bawią się kobietami, zwłaszcza jeśli te są dobre i wyrozumiałe, bo takimi łatwiej manipulować. Ja jednak nie tracę nadziei, wiem ile się naszarpałam i natłumaczyłam w tamtych związkach, teraz w obecnym, nie muszę się z niczego tłumaczyć, bo oboje myślimy bardzo podobnie i mamy jednakie podejścia, dlatego chcę dać temu szansę, mając nadzieję, że może z czasem pojawią się bardziej dostrzegalne emocję...

14 Ostatnio edytowany przez JA_skółka (2014-10-05 16:44:41)

Odp: Czy traktować to poważnie?

Zapytaj go o spotkanie w gronie znajomych. A może jakieś święto - urodziny/imieniny/cokolwiek, gdzie można zaprosić znajomych i się poznać? smile przypomnij, że obiecał Ci wspólne wyjścia i powiedz mu, że byś tego chciała smile może się uda, coś ruszy?
Może w ogóle wspomnij mu, że chciałabyś, żebyście gdzieś częściej wychodzili. A może jakieś ognisko/grill, jest niby chłodno, ale zawsze można pokombinować smile

Edit: olej eksa, niech spada na drzewo. Nie umiał docenić, pewnie teraz nikogo nie ma i sobie przypomniał o Tobie i ma nadzieję, że znowu Cię stłamsi i sobie podporządkuje.

15

Odp: Czy traktować to poważnie?

To trzymam kciuki i powodzenia :-)

16

Odp: Czy traktować to poważnie?

Nie rozumiem u siebie jednego, niby nie należę już do osób nieśmiałych, jestem otwarta, lubię zartować, ironizować, docinać, ale przy nim jakoś cała odwaga mnie opuszcza, zwłaszcza kiedy zbiera mi się na poważne pytania. On głupi nie jest, a i po mnie łatwo zobaczyć, gdy zmienia mi się nastrój i wtedy pyta: co się dzieje? A ja go zbywam, że nic. Prawda jest taka, że po prostu boję zacząć wiercić mu dziurę w brzuchu i wprowadzać ten patos pt. co z nami będzie? Gdyby nie chciał mnie lepiej poznawać, to zapewne by mi to powiedział, albo nie pojawiał się na spotkaniach z moimi znajomymi, mógłby znaleźć jakąś wymówkę. Może on faktycznie potrzebuje czasu i zanim zdecyduje się, co dalej i czy w ogóle coś, to musi mnie naprawdę dobrze poznać. Ech,za dużo myśli na raz... :]

17

Odp: Czy traktować to poważnie?

Ok, odpowiedz sobie po prostu: jest Ci dobrze? Partner rokuje? Sama zobacz, że zauważa, że coś Cię męczy, bo pyta. Chyba by to olał, gdyby miał całkiem gdzieś to wszystko wink nie jest źle po tym, co piszesz, chyba po prostu zaczęłaś się za bardzo nad tym zastanawiać i męczy Cię to, że zebrać za rozmowę się nie możesz tongue
Rozmowa nie musi mieć wielce wzniosłego nastroju, po prostu zapytaj, co on na to, byście gdzieś wyskoczyli np. w przyszłym tygodniu, może zbierze się jego znajomych, Twoich znajomych i luz smile

18

Odp: Czy traktować to poważnie?

Zgodzę się z Ja-skółką, możliwe, że zaczęłaś się za bardzo nad tym wszystkim zastanawiać i drążyć temat. I w pewnym sensie sama się nakręcasz. Z tego co piszesz, to facet jest całkiem w porządku. Jedynym minusem jest to, że nie potrafi okazywać Ci uczuć, a Ty nie wiesz na czym stoisz. Jednak jesteście dopiero 4 miesiące, to jest mało...

Piszesz też o tym, że za mało czasu spędzacie razem. Ale pomyśl, skoro nie mówisz mu wprost czego oczekujesz, to może on wychodzi z założenia, że skoro Ty tak jak on jesteś taka aktywna, to nie chce Cię ograniczać i zamykać Cię we własnym towarzystwie? Może ma dobre zamiary, tylko nie zdaje sobie sprawy, że Ty wolałabyś trochę czegoś innego? I raczej nie obawiałabym się, że nie zaprasza Ciebie do swoich znajomych, bo się Ciebie wstydzi, myślę, że są jakieś inne powody. Ale o nich dowiesz się, jak z nim po prostu porozmawiasz. I nie rób z tej rozmowy jakieś poważnej rozmowy typu "być albo nie być", tylko na luzie zapytaj się go, czemu Cię nigdzie nie zabiera, wspomnij, że chętnie poszłabyś z nim któregoś razu, jeśli nie ma nic przeciwko.

A wracając do okazywania uczuć, to z doświadczenia wiem, że faceci nie są skłonni do ich okazywania. Sama poznałam swojego obecnego TŻ na mydwoje, już od pierwszego spotkania zaczęło między nami iskrzyć, było naprawdę fajnie. Z każdym kolejnym spotkaniem nasza relacja się pogłębiała. Jednak na jakieś bardziej uczuciowe deklaracje (nie mówiąc o "kocham Cię") musiałam dłużej poczekać, jakieś pół roku. Jednak wiedziałam, że myśli o mnie poważnie i czuje coś do mnie, bo jednak czyny moim zdaniem są ważniejsze od słów. Więc może zastanów się nad jego zachowaniem, czy czujesz się ważna dla niego? To jest ważniejsze niż puste słowa.

19

Odp: Czy traktować to poważnie?

Właśnie w tym problem, że nie czuję sie dla niego ważna. Minął tydzień, a my nie widzieliśmy się ani razu, jedyny kontakt, jaki mamy to jakieś pojedyncze smsy w ciągu dnia, albo krótka "rozmowa" na fb, co dla mnie nie jest żadną rozmową:/. Niby jest przeziębiony, więc nie zamierzam mu marudzić, bo rozumiem, że może być osłabiony i potrzebuje odpocząć, ale wczoraj wyszłam z propozycją spotkania i wyjścia gdzieś no i w zasadzie od razu dostałam odpowiedź odmowną, bo okazało się, że na weekend wyjeżdża, a jak wróci, to musi załatwić parę swoich spraw, więc nie da rady. Skwitowałam tylko: ok, nie ma sprawy. Jednak potem pomyślałam sobie, że gdyby mu mnie chociaż trochę brakowało, to znalazłby dla mnie choć chwilę...Chyba przez kilka najbliższych dni nie będę się do niego wcale odzywać, może to da mi jakąś odpowiedź w czym problem...

20

Odp: Czy traktować to poważnie?

Myślę, że każdy związek potrzebuje czasu, dobrze że Ci otwarcie mówi, że potrzebuje czasu na poznanie siebie i własnych uczuć. Nie naciskaj na jakieś deklaracje, bo to ma od niego wyjść.

21

Odp: Czy traktować to poważnie?

Troche mi to smiedzi. Jak facetowi zalezy, to zrobi wszystko zeby sie spotkac, zawsze znajdzie czas na milego smska, rozmowe przez tel, tym bardziej na poczatku zwiazku, kiedy dwoje ludzi jest soba zafascynowanych. teraz czujesz sie niepewnie, nie wiesz czego on tak naprawde od Ciebie chce, jedyne co wyczuwasz to, to ze sie oddala. i powiem Ci, ze jakas przyczyna musi byc. znam to z wlasnego doswiadczenia. poznalam faceta dokladnie pol roku, byly momenty, kiedy nie widzial swiata poza mna, ja sie wkrecalam, a potem on sie oddalal, co doskonale wyczuwalam i nie dawalo mi to spokoju. okazywalo sie za kazdym razem byla jakas inna, a potem do mnie wracal twierdzac, ze zawrocialam mu w glowie i nie moze przestac o mnie myslec. i znowu efekt wow, codzienne spotkania, poswiecenia z jego str, mile smski na dzien dobry i dobranoc, do czasu kiedy znowu nie poczulam ochlodzenia i wtedy sama postanowilam zakonczyc ten "zwiazek". Ty na razie, nie wiesz jaka jest przyczyna jego oddalenia sie, ale moze rzeczywiscie zdystansuj sie teraz, pokaz ze doskonale sobie bez niego radzisz i wcale nie potrzebujesz go do szczescia. pamietaj, faceci nie reaguja na kontakt, tylko na brak kontaktu!

22

Odp: Czy traktować to poważnie?

Oj, nie wyglada to jednak zbyt ciekawie. najwyzszy czas i pora oznajmic mu, ze nie pasuje Ci takie cos. nie ma co dusic tego w sobie i tylko mowic "ok, nie ma sprawy", kiedy w srodku cala az krzyczysz... To do niczego dobrego nie prowadzi.
Tez tak wolalam siedziec cicho, zgadzac sie na to, by on sobie latal, ja wiecznie czekalam, az przypomni sobie o mnie. to nie bylo przyjemne, zaluje, ze wczesniej nie podjelam decyzji, by porozmawiac i to uciac...
Co z tego, ze na poczatku taki uklad Ci pasowal? czlowiek sie zmienia, masz prawo potrzebowac go bardziej w swoim zyciu!

23

Odp: Czy traktować to poważnie?
Austen27 napisał/a:

Znamy się pół roku, a razem jesteśmy od 4 miesięcy i ja oczywiście rozumiem, że to jest jeszcze krótki czas, dlatego nie oczekuję wielkich wzlotów czy gorących wyznań. Jesteśmy w tym samym wieku, mamy po 27 lat i oboje mamy za sobą jakieś doświadczenia z poprzednich związków.

Kobiety znają faceta krótko, jakaś relacja trwa raptem parę mcy i problem, bo facet nie robi żadnego kroku. A najlepiej by było - parę mcy znajomość, parę mcy ślub, parę mcy... To dążenie do czegoś więcej w szybkim tempie to odstrasza.
Dla mnie Austen wywiera za duże ciśnienie na swojego wybranka.

24

Odp: Czy traktować to poważnie?
MariuszJ napisał/a:

Jeżeli nie możesz się od razu zdecydować to zrób przerwę od spotkań z nim na dwa miesiące i zobaczysz jak on zareaguje na to. Jednak pamiętaj że jeśli on coś powie, to musisz rozpoznać jego UCZUCIA a nie SŁOWA. Jest zasadnicza różnica, rozumiesz? Jego deklaracje że "za tobą szaleje" i tym podobne, ale pozbawione głębi emocjonalnej, lub po prostu udawane mógłbym poznać na kilometr w ciągu kilku sekund.

Pamiętajcie że dużo więcej niż połowa wszystkich ludzi jest pozbawiona jakiejkolwiek uczuciowości. Trzeba nauczyć się to rozpoznawać. Związek bez uczuć to tragedia dla kogoś kto tego nie akceptuje.

a ja bym chciała ta wypowiedz zrozumiec....

25 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-10 22:23:25)

Odp: Czy traktować to poważnie?

A ja chyba rozumiem MariuszaJ wink

Zdecydowanie nie doceniamy 'mowy ciała' i odczuć w ciele (z naszego ciała) płynących, a one nie są niczym innym jak  6 zmysłem, czyli czymś co wszyscy mamy, a tak rzadko słuchamy, kiedy za bardzo nam na wyniku zależy (w tym przyp. jest to związek z tym konkretnym facetem).
Jej ciało się 'spina', stała się nerwowa, nie czuje się komfortowo w tej całej sytuacji, ale musi założyć aż wątek na Forum i zapytać nas -obce osoby- co myślimy o takim zachowaniu faceta..
I nie widzę w tym nic złego, żeby nie było,  po to jest to Forum smile Tylko zobaczcie jak zatraciliśmy zdolność do odbierania sygnałów z naszego ciała (emocji) - ono aż krzyczy.. nie ufamy swoim własnym odczuciom, robimy z siebie idiotów częściowo.
A ciało zawsze powie prawdę o stanie emocjonalnym. To "ostatnia deska ratunku", kiedy się długo prawdziwe emocje zagłusza, nie ufa im taki ostatni bastion wink gdzie te emocje mogą się "wypowiedzieć", właśnie poprzez ciało.

Wiesz dobrze autorko, że facet nie traktuje Cie tak jakbyś chciała się czuć będąc w bliskiej relacji - w końcu po to się w nią wchodzi żeby było Ci lepiej niż będąc samej.
Nie duś tego w sobie, powiedz mu - w kulturalnej i stanowczej formie, co czujesz i co myślisz o jego podejściu. Żadne tam gierki, uniki - to dobre dla dzieciaków, nie ludzi świadomych.

Powiedz, a potem daj mu przestrzeń i trochę czasu na reakcję. I tyle..to całkiem proste. A zobaczysz jak dobrze się poczujesz smile

Tylko przestań się odwracać do tego co czujesz plecami.

26

Odp: Czy traktować to poważnie?

Planuję z nim porozmawiać i powiedzieć mu, że go potrzebuję ciut bardziej/częściej, ale zamierzam mu też otwarcie oznajmić, że nie chcę absolutnie w ten sposób niczego na siłę przyspieszać. Nie jest moim celem zmusić go do wygłaszania słownych deklaracji, absolutnie. Chodzi mi tylko o to, by dowiedzieć się, czy na tym etapie naszej relacji, on chce dalej iść ze mną, poznawać się, czy może właśnie oddala się, gdzieś mnie unika, bo chce się wycofać,a nie ma (za przeproszeniem) jaj, by mi otwarcie powiedzieć. Tego potrzebuję, szczerej rozmowy i poznania jego punktu widzenia na pewne sprawy, a chyba nie ma innego sposobu na to, by zwyczajnie usiąść i porozmawiać...Być może tylko coś mi się wydaje, być może właśnie nakładłam sobie do głowy za dużo myśli na zbyt wczesnym etapie, ale może do tej pory byłam zbyt uległa, wszystko mi pasowało, a to nie do końca jestem ja, o czym chyba czas zakomunikować memu partnerowi:) Co zaś pocznie z tą wiedzą, okaże się. smile

27

Odp: Czy traktować to poważnie?

Masz bardzo fajne podejście smile podoba mi się takie patrzenie na sprawy.
Trzymam kciuki i daj znać jak poszło!

28

Odp: Czy traktować to poważnie?
JA_skółka napisał/a:

Masz bardzo fajne podejście smile podoba mi się takie patrzenie na sprawy.
Trzymam kciuki i daj znać jak poszło!

W teorii to Austen ma dobre podejście, bo wie czego chce. Niemniej po 4 mcach chce się rozmówić z facetem, bo on nie postępuje tak, jakby Austen tego chciała... Czy to mądre podejście, to czas pokaże.

29

Odp: Czy traktować to poważnie?

Remi, a Twoim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby ...? 4 miesiące to ni długo, ni krótko, ale skoro już w tej chwili widzę/czuję, że coś jest nie tak, to mam milczeć i patrzeć, jak to sobie kruszeje, albo co gorsza zastawiać się w nieskończoność, czy jest jakiś powód, jego zmiany, ale nie zapytać, żeby czasem nie poczuł, że próbuję mu coś narzucić? Muszę z nim porozmawiać, ale tak jak mówiłam, nie po to, by coś na nim wymóc, tylko po to, by go dzięki tej rozmowie może lepiej poznać, zrozumieć. Takie mam przynajmniej nadzieje.

30

Odp: Czy traktować to poważnie?
Austen27 napisał/a:

Remi, a Twoim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby ...? 4 miesiące to ni długo, ni krótko, ale skoro już w tej chwili widzę/czuję, że coś jest nie tak, to mam milczeć i patrzeć, jak to sobie kruszeje, albo co gorsza zastawiać się w nieskończoność, czy jest jakiś powód, jego zmiany, ale nie zapytać, żeby czasem nie poczuł, że próbuję mu coś narzucić? Muszę z nim porozmawiać, ale tak jak mówiłam, nie po to, by coś na nim wymóc, tylko po to, by go dzięki tej rozmowie może lepiej poznać, zrozumieć. Takie mam przynajmniej nadzieje.

4 mce to można zakochać się, mieć seks, zrobić dziecko i odkochać się, tak bywa.
4 mce to krótko po prostu, to tylko czas, by poznać się troszke lepiej.
Piszesz, że były problemy, bo byłaś ograniczana, coś jak w klatce, a teraz sama ograniczasz i wtłaczasz kogoś w to w co ciebie wtłaczano. Dlaczego?
Faceci z ikrą,z własnym zdaniem to cenią partnerki a nie mamusie... 4 mcy i poważna rozmowa go czeka - a nie możesz inaczej zainteresować sobą niż poważnie porozmawiać, bo on nie słucha się ciebie?

31

Odp: Czy traktować to poważnie?

a nie możesz inaczej zainteresować sobą niż poważnie porozmawiać, bo on nie słucha się ciebie?

Najwyraźniej nie może, a raczej próbowała przez ten cały czas, ale najwidoczniej nie trafiła, skoro to ONA a nie ten facet chce wiedzieć na czym "stoją". Zazwyczaj pyta o to osoba bardziej zaangażowana.

Gdyby wiedziała JAK go sobą bardziej zainteresować to by to wyszło 'naturalnie', tzn. tak jak gdy ludzie do siebie dobrze pasują to po prostu wychodzi, nie trzeba przeprowadzać 'poważnych rozmów', a jeśli już to tylko jako formalność, bo obydwu stronom tak samo zależy.

W jej sytuacji, gdzie jest wyraźna dysproporcja w zaangażowaniu - co widać zawsze po ilości i chęci spędzania razem czasu i odczuciach czy jest się dla kogoś tak samo ważnym jak on dla nas- ona może zachować się dwojako:

a) udawać, że jest dobrze tak jak jest i dalej stawać na rzęsach, kombinować i dogadzać mu na różne sposoby. Oczywiście wszystko w próżnię i w ciemno, bo póki co nie trafiała z tym na tyle, by doprowadzić do zacieśnienia relacji.

b) Porozmawiać:spokojnie i stanowczo, bez stawiania ultimatum. I podjąć decyzję zależnie od tego co usłyszy, choć tu słowa nic nowego nie wniosą, skoro facet się zdystansował. Na upartego można to brać za odpowiedź, choć ja jestem zwolenniczką używania aparatu mowy do tego rodzaju ustaleń.

Sztuczki magiczne (i domysły) zostawmy magikom wink a związek to przede wszystkim powinna być sprawna i dwukierunkowa komunikacja.

32

Odp: Czy traktować to poważnie?

Elle, to tylko 4 mce, spotkania, ale i coraz większa presja na faceta i te poważne rozmowy, bo Austen, by chciała mieć  pewność. Na moje, to każdy facet ucieknie rozgarnięty, jak mu dziewczyna stworzy przyszłość....

33

Odp: Czy traktować to poważnie?

Remi, ja nie próbuję mu teraz stwarzać przyszłości, czy pytać go o to, czy już na zawsze będziemy razem. To absurd, bo tak, jak ciągle jest mówione, to tylko 4 miesiące i można pójść w dwie strony,być i poznawać się dalej, albo rozstać się. Rozstawać się nie chce, ale nie chcę też marnować czasu w relacji, w której ja co chwilę coś proponuję, wyrażam chęć spotkania, albo wyjścia gdzieś, a coraz częściej słyszę odmowę, albo wymawianie się innymi zajęciami. Jestem tolerancyjna, nie zamierzam go zmuszać do tego, by spędzał czas ze mną, rezygnując ze swoich dotychczasowych zajęć, ale jeśli mamy się poznać, to musimy się widywać, spędzać ze sobą czas, rozmawiać. Czyż nie byłoby to wskazane?

34

Odp: Czy traktować to poważnie?

Remi, myślę, że autorce nie chodzi o to by go do siebie na siłę przykuć czy kreśli obrazy wspólnej przyszłości -zresztą sama to napisała. Tu chodzi o to, że ona nie ma poczucia, że on W OGÓLE podchodzi do tego na zasadzie relacji, w którą OBOJE chcą coś z nieprzymuszonej woli wkładać i budować ją razem .
4 miesiące to nie jest czas na poważne deklaracje, ale nie o nie tu chodzi. Po prostu brak w tym zaangażowania faceta, brak inicjatywy, tego poczucia, że ona nie jest "przerywnikiem" w jego codziennym poukładanym życiu.
Myślę, że jak facetowi zależy to potrafi i CHCE (sam z siebie) dawać Kobiecie to poczucie, że myśli o relacji w kategoriach 'my' a nie Ja i Ty, a po 4  m-cach spokojnie można coś takiego stwierdzić.
Zwłaszcza, że oni nie spotykają się często..powiedziałabym, że zachowują się trochę jak związek na odległość, choć nie ma ku temu żadnych powodów w sensie realnych przeszkód żeby się częściej widzieć.
a on wyraźnie do tego nie dąży, albo jej po prostu tych spotkań odmawia.

Chyba jako facet, doskonale zdajesz sobie sprawę, że nie tak zachowujecie się, gdy Kobieta naprawdę zrobiła na was wrażenie wink

35

Odp: Czy traktować to poważnie?

Jak dla mnie to dziwne ze najpierw si eczesto spotykal a po tym niby potwierxeniu zejestescie razem juz az tak malo razy to odwrotnie powinno byc. Penie cie zdobyl i wraca do siebie swojego zycia a ty gdzies tam  bedzieszi bedzke wiedziakl ze go nie zostawisz i do innego nie pojdziesz. Co do potwierdania zwiazku js tego nigdy nie potrzebuje bo jezeli ludzie coraz czesciej sie spotykaja dobrze im razem zaczynmaja sie calowac to juz oczywioste ze to nie stopien kolezenstwa i po co tu jakies oficjalne stwierxzenia ze to juz stopien zwiazku. Trzeba patrzec na czyny nie slowa poprpostu i tyle.
Zgadzam sie z ell88 jak osoby do siebie pasuja i wszystko idzie dobrze i im zalezy wtedy jakis tam rozmow nie trzeba.

36

Odp: Czy traktować to poważnie?
Austen27 napisał/a:

Remi, ja nie próbuję mu teraz stwarzać przyszłości, czy pytać go o to, czy już na zawsze będziemy razem. To absurd, bo tak, jak ciągle jest mówione, to tylko 4 miesiące i można pójść w dwie strony,być i poznawać się dalej, albo rozstać się. Rozstawać się nie chce, ale nie chcę też marnować czasu w relacji, w której ja co chwilę coś proponuję, wyrażam chęć spotkania, albo wyjścia gdzieś, a coraz częściej słyszę odmowę, albo wymawianie się innymi zajęciami. Jestem tolerancyjna, nie zamierzam go zmuszać do tego, by spędzał czas ze mną, rezygnując ze swoich dotychczasowych zajęć, ale jeśli mamy się poznać, to musimy się widywać, spędzać ze sobą czas, rozmawiać. Czyż nie byłoby to wskazane?

Wskazane jest się spotykać często, jak można tylko, ale bez presji i mawiania, że 4 mcy czas na konkrety i decyzje, bo żaden facet  prócz desperata nie podejmie decyzji, a uniknie jej. Rozumiem, że chciałabyś jak najczęściej się widywać, czy był seks a jeśli to czy udany, bo to by tłumaczyło wiele...

37

Odp: Czy traktować to poważnie?

Dziękuję Elle, za zrozumienie;)
Nie rozumiem natomiast, czemu niektórym mężczyznom się wydaje, że kobiecie zależy jedynie na tym, by (jak już upolują sobie jakiegoś faceta) od razu ukrócić mu cały świat, przywiązać na smyczy do budy, a potem najlepiej szybciuteńko zaciągnąć do ołtarza. Ja nie odczuwam takiej presji i nie jestem jakąś heterą, żeby mu nad uchem bez przerwy zrzędzić, albo kazać mu wybierać ja, albo reszta świata. Cenię sobie swoją swobodę i nie mam problemu z tym, by i jemu na swobodę pozwolić.:)
Po prostu wychodzę z założenia, że jeśli już to on wyszedł z inicjatywą, by przejść do kolejnego etapu i "uczynił mnie" swoją dziewczyną, a nie kolejną koleżanką, to jakieś delikatnie choćby różnice w jego stosunku do mnie, powinny być dostrzegalne. A że nie marzy mi się płakać przez mężczyznę do poduszki i zastanawiać się, czemu mnie nie kocha i co jest ze mną nie tak, to wolę wcześniej dowiedzieć się, czy on jest mną dalej zainteresowany, czy zwyczajnie mu przeszło i przestajemy się w to bawić czy udawać, że "jesteśmy parą", skoro się dla niego niczym nie różnie od zwykłej koleżanki, do której od czasu do czasu się odezwie i zapyta, co słychać. :]

38

Odp: Czy traktować to poważnie?
mar3 napisał/a:

Jak dla mnie to dziwne ze najpierw si eczesto spotykal a po tym niby potwierxeniu zejestescie razem juz az tak malo razy to odwrotnie powinno byc. Penie cie zdobyl i wraca do siebie swojego zycia a ty gdzies tam  bedzieszi bedzke wiedziakl ze go nie zostawisz i do innego nie pojdziesz. Co do potwierdania zwiazku js tego nigdy nie potrzebuje bo jezeli ludzie coraz czesciej sie spotykaja dobrze im razem zaczynmaja sie calowac to juz oczywioste ze to nie stopien kolezenstwa i po co tu jakies oficjalne stwierxzenia ze to juz stopien zwiazku. Trzeba patrzec na czyny nie slowa poprpostu i tyle.
Zgadzam sie z ell88 jak osoby do siebie pasuja i wszystko idzie dobrze i im zalezy wtedy jakis tam rozmow nie trzeba.

Masz dziewczynę obecnie, szczerze pytam?

39 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-10-11 21:02:53)

Odp: Czy traktować to poważnie?

Remi ale co to ma do tego tematu czy jestem w zwiazku czy nie odpowiedz mi ? a dla twojej ciekawosci jestem teraz sam tongue

Tak naprawde nie rozumiem co ma twoje pytanie do mojej odpowiedzi lepiej bylo sie do niej odniesc jak cos ci nie pasowalo chetnie poznam twoje zdanie.

40 Ostatnio edytowany przez Remi (2014-10-11 21:06:49)

Odp: Czy traktować to poważnie?
mar3 napisał/a:

Remi ale co to ma do tego tematu czy jestem w zwiazku czy nie odpowiedz mi ? a dla twojej ciekawosci jestem teraz sam tongue

Pytałem, bo idzie poznać kto w związku a kto nie. Faceci nie będący w związku dużo mniej piszą, że coś jest winą kobiety, a skupiają się na tym raczej, by pokazać siebie jako kogoś, kto by postąpił inaczej....

Autorka sama ma problem i sama go rozwiąże, tego jestem pewien smile

41 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-11 21:12:11)

Odp: Czy traktować to poważnie?

Remi, trochę piszesz jak potłuczony wink

Co ma bycie w związku do posiadania poglądów i wypowiadania ich? to raz
Dwa: Jesteśmy na Forum, gdzie ludzie zadają pytania. Nie wiem czy zauważyłeś? wink Od tego ono jest.
Jakbyśmy mieli tak podejść jak Ty, to każdemu byśmy mogli napisać,że sam sobie poradzi i można by Forum zamykać big_smile

Tożto jasne jak słońce, że nikt za autorkę problemu nie rozwiąże, ale ona zadała pytanie..a twoje odp. są z kosmosu niektóre wink

Z tym seksem też: "Powiedz jaki był seks..to wiele wyjaśni."
Owszem, ale tylko w przypadku, gdy facetowi zależy tylko na jednym. wink Nad seksem tez się "pracuje" i dociera się. Także trochę płasko podszedłeś do tematu..

42 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-10-11 21:14:23)

Odp: Czy traktować to poważnie?

Ale Remi nie wszyscy sa tacy sami, bylem w kilku zwiazkach a ze mam pamiec dobra to kojarze rozne sytuacje z doswiadczenia lub z tego co nieraz slysze z rozmow ze znajomymi. Jakos nie wydaje mi sie zebym pisal ze cos jest wina kobiety big_smile. Zazwyczaj pisze jak ja bym sie zachowywal i jak bylo w moich zwiazkach. Wiec naprawde tutaj bylo dla mnie dziwne ze facet zmiejszyl liczbe spotkan po tzw. potwierdzeniu zwiazku.

Moze i rozwiaze ale gdyby umiala sama to moze by tu nie pisala wiec troche jednak sama nie wiedziala ale moze dojdzie sama co powinna zrobic.

43 Ostatnio edytowany przez Austen27 (2014-10-11 21:17:46)

Odp: Czy traktować to poważnie?

No ludzie kochani, tylko się tutaj nie kłóćcie:P Ten wątek zakłada, że skupiacie się na udzielaniu porad/krytyki dla moich rozterek:P big_smile. Posprzeczać się możemy przy piwie wink
Tematu sexu nie będę poruszać, tajemnice alkowy;). Choć mam świadomość, że też może być jakąś wskazówką, tyle tylko, że nawet jeśli nie było fajerwerk, to nie znaczy, że czas się od razu ewakuować, bo jest to kwestia do dopracowania.:)

44

Odp: Czy traktować to poważnie?

Liczba spotkań to zawsze wraz z poznaniem zmniejsza się, to naturalne w przypadku jak jest praca, z każdej w sumie strony. To  zrozumiałe, że liczba spotkań przechodzi w jakość spotkań.
Elle - co ma bycie w związku do wypowiadania własnego zdania, to pewnikiem Austen ci powie, ta Austen, co się dziwię, że sama nie wie, kto do niej pasuje.

45

Odp: Czy traktować to poważnie?

liczba spotkań przechodzi w jakość spotkań.

Tu się zgodzę. Ale w tym przypadku nie ma jakości, bo każde ma inne podejście do tematu: ona chce tego czasu więcej (choć rozumie, że rzadziej niż by chciała), a on ani więcej, ani tym bardziej częściej. 4 m-ce to naprawdę jeszcze ten czas, gdzie ludziom zafascynowanym sobą, którzy dopiero się poznają powinno CHCIEĆ SIĘ widywać, a nie szukać wymówek by rzadziej to robić.

Też myślę, że autorka nie wie do końca kogo szuka, więc bierze co jest i patrzy, co z tego wyniknie.

Aczkolwiek trochę się już żyje i wiem, że jak facet się dystansuje i nie ma obiektywnego na to powodu typu praca, więcej zajęć, to nie wróży niczego dobrego.

46

Odp: Czy traktować to poważnie?

czemu Remi twirdzisz ze liczba spotkan maleje z czasem a nie odwrotnie ?

47

Odp: Czy traktować to poważnie?
Elle88 napisał/a:

liczba spotkań przechodzi w jakość spotkań.

Tu się zgodzę. Ale w tym przypadku nie ma jakości, bo każde ma inne podejście do tematu: ona chce tego czasu więcej (choć rozumie, że rzadziej niż by chciała), a on ani więcej, ani tym bardziej częściej. 4 m-ce to naprawdę jeszcze ten czas, gdzie ludziom zafascynowanym sobą, którzy dopiero się poznają powinno CHCIEĆ SIĘ widywać, a nie szukać wymówek by rzadziej to robić.

Też myślę, że autorka nie wie do końca kogo szuka, więc bierze co jest i patrzy, co z tego wyniknie.

Aczkolwiek trochę się już żyje i wiem, że jak facet się dystansuje i nie ma obiektywnego na to powodu typu praca, więcej zajęć, to nie wróży niczego dobrego.

A może ideał z książek lub tv, się marzy autorce? No każdy jest człowiekiem, każdy ma swoje myśli, libido, chęci zależne od podejścia 2 osoby. Austen była w klatce, to kto jak nie Austen wie co zrobić, by owej klatki nie było?
A co robi - klatkę właśnie.

Mar - czemu liczba spotkań maleje? Bo spotkania przechodzą w jakość. Co lepsze - uskuteczniać coś co każdy chce czy spotykać się w celu przyszłego uskuteczniania? Są piękne randki,ale i piękne słyszeć coś nad rankiem...

48

Odp: Czy traktować to poważnie?

remi - masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Nie ma sensu dyskusja dalsza.

49

Odp: Czy traktować to poważnie?

Nie, nie marzy mi się ideał z książek, czy filmów, jestem realistką.
Remi rozumiem,że Twoim zdaniem powinnam sobie odpuścić jakąkolwiek rozmowę o wartości/jakości tego związku i udawać dalej, że wszystko mi pasuje, że czuję się bosko, tak jak jest i mogę w tym trwać spokojnie jeszcze kilka miesięcy albo lat, patrząc jako bierny obserwator na to, że być może znowu ktoś traktuje mnie tylko jako dziewczynę na chwilę,w stylu "bo potrzebuję kogoś mieć i czasem się do kogoś przytulić, jak zawieje chłodniejszy wiatr", żeby za te kilka miesięcy czy lat znowu usłyszeć: "nie kochałem cię i nigdy cię nie szanowałem, ale byłem z tobą, bo nie chciałem być sam". Tak by było lepiej? Nie truć facetowi dupy, nie poruszać z nim poważniejszych kwestii, bo facet to taka delikatna istotka , którą należy oszczędzić i dać mu najlepiej święty spokój i duuuużo swobody, żeby czasem go nie spłoszyć? Ojj chyba nie w tym rzecz.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy traktować to poważnie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026