A może na grzyby? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » A może na grzyby?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

1 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-09-17 12:34:50)

Temat: A może na grzyby?

Lubicie  zbierać grzyby?
Jesień  jest chyba najwłaściwszą  porą roku na zbieranie leśnych plonów. Własnoręcznie zebrane grzyby to przecież przysmak nie do pogardzenia i mający ciągle swoich stałych zwolenników.
  Las jesienią wygląda przepięknie. Spacer po lesie  bywa  wytchnieniem od miejskiego zgiełku i hałasu. A oprócz tego łączymy przyjemne z pożytecznym, zbierając do koszyka prawdziwki, maślaki, kozaki, kanie, podgrzybki, rydze, kurki, które potem mogą stać się najwykwintniejszym przysmakiem  na naszym  stole. Jak miło podczas wigilijnej wieczerzy  podać domownikom potrawy z własnoręcznie uzbieranymi grzybami.

Jeśli lubicie grzybobranie, to co robicie, żeby  ta wspaniała wyprawa została uwieńczona sukcesem w postaci dorodnych okazów przedstawicieli tego gatunku?
Po czym rozpoznajecie  grzyby, które nie nadają się do spożycia?  Co robicie, żeby się w lesie nie zgubić? I w co się ubieracie do lasu?

Innymi słowy opowiedzcie, jaki macie sposób na udane grzybobranie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: A może na grzyby?

Uwielbiam lasy, szczegolnie jesienia i uwielbiam chodzic na grzyby.

Stroj? Zwykly sportowy, nie za cienki nie za gruby, bo teraz jeszcze niezle slonko przypieka.

Grzybow az tylu nie rozpoznaje wiec ograniczam sie do kurek (ale to w sierpniu bardziej), maslakow, borowikow, podgrzybkow i kozakow. No i czerwone muchomory tez rozpoznaje:))ale zostawiam ku ozdobie ryna lesnego. Jesli mamy jakis procent niepewnosci, to moj partner lekko nadgryza kawalek kapelusza i jak jest gorzki to wyrzucamy. Ale to tylko metoda gdy prawie na 100% jestesmy przekonani,ze to jednak nie ten jadalny i trzeba to tylko potwierdzic smakowo. Jesli mam watpliwosci czy to jadalne czy nie wole z grzyba zrezygnowac.

My zwykle na taka grzybna wyprawe bierzemy koszyk, nozyk do grzybow, ew. maly atlas, ale nie zawsze, dodatkowo piknikowy zestaw do zrobienia na skalach w naszym lesie (takie polodowcowe, piekne, wysokie i gladkie:) ogniska z kielbaskami po grzybobraniu. Jesli jest slonce i cieplo, to taki piknik mozna w opalanie na skalach zamienic:))

A co robimy z tych skarbow? Zupe grzybowa mieszana, zupe krem z borowikow, jajecznice z maslakami i cebulka, sos smietanowy z grzybow mieszanych, suszymy je albo marynujemy. Czasem wkrajam do jakiegos np. gulaszu czy ostatnio ratatouille.

Podczas wypraw po grzyby uda nam sie tez czasem przyniesc calkiem spory pojemnik borowek, zurawiny albo nawet podjesc jagod. Moim zdaniem jesienny las to jak spizarnia:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

3

Odp: A może na grzyby?

Mussuko zaciekawiłaś mnie tym rozpoznawaniem grzybów po smaku. Na surowo nie mam odwagi spróbować  żadnego, choć słyszałam, że są takie, które można jadać  na surowo.
Najbardziej  z tych grzybowych potraw to lubię chyba paszteciki z grzybami. Chociaż nie. Jak się doda grzybki do bigosu, to zupełnie inny smak. Do ratatouille  nie dodawałam jeszcze.
A zbieracie maślaki? 
A w co zbieracie żurawinę i borówki?

4

Odp: A może na grzyby?

Ha, uwielbiam chodzić na grzyby.
Blisko mam las, od paru tygodni mamy wysyp rydzów, więc po 3 kosze przynosimy z lasu smile
Rydze z blaszki, jajecznica na rydzach, rydze panierowane, rydze w occie, mniam. Niestety, nie mogę jeść grzybów, ale kto mi zabroni zbierać ;p

Poza rydzami, rosną jeszcze czerwonki, kozaki, maślaki. Prawdziwków i kurek u nas nie ma, nie te lasy.

5

Odp: A może na grzyby?
Summerka napisał/a:

Mussuko zaciekawiłaś mnie tym rozpoznawaniem grzybów po smaku. Na surowo nie mam odwagi spróbować  żadnego, choć słyszałam, że są takie, które można jadać  na surowo.
Najbardziej  z tych grzybowych potraw to lubię chyba paszteciki z grzybami. Chociaż nie. Jak się doda grzybki do bigosu, to zupełnie inny smak. Do ratatouille  nie dodawałam jeszcze.
A zbieracie maślaki? 
A w co zbieracie żurawinę i borówki?

On te kapelusze tylko nadgryza i jak poczuje gorycz, to natychmiast wypluwa:) od takiej ilosci jadu (ale raczej muchomorow nie probuje) to nic sie nie stanie. Ale nie polecam tej metody na upewnienie sie, ze grzyb JEST jadalny, bardziej na potwierdzenie, ze NIE jest. Ja nawet jak nie jestem pewna a on pozre pol kapelusza i twierdzi, ze wszystko jest ok, to nie zaryzykuje.

Maslaki zbieramy, calymi koszykami, bo u nas sporo lasow iglastych i one taka sciolke kochaja. Marynowane, w sosie i do jajecznicy sa idealne.

Zurawine i borowki zwykle zbieramy w jakies pojemniki plastikowe. Ale ja nie umiem nic z tego zrobic wiec konczy sie albo na kisielu albo ostatnio moj luby ciasto zurawinowo smietankowe dla mnie popelnil. I dalo sie zjesc;)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

6

Odp: A może na grzyby?

No, z tym rozpoznawaniem po smaku może być różnie - owszem, to co napisała Mussuka jest prawdą - wszystkie grzyby gorzkie są niejadalne, niektóre nawet trujące, ale nie da się tego zastosowac w drugą stronę i dlatego bywa zwodnicze - wiele silnie trujących grzybów ( w tym muchomor sromotnikowy) ma przyjemny smak.

7 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2014-09-17 13:57:54)

Odp: A może na grzyby?

Ha ha Wątek dla  mnie big_smile

Lubię chodzić w grzyby, a ten rok wyjątkowo jest bogaty w ten urodzaj. Pod warunkiem tez, że jest chociaż odrobinę tych grzybków i nie ma posuchy w lesie.  Już od czerwca zbierałem kurki, a od miesiąca cała tego lista jest - czyli wszystko, co nadaje się do jedzenia big_smile

Nie wiem jak wy ale ja wyjeżdżam do lasu skoro świt (już szarówką) big_smile Bo później grzybów nie będzie big_smiletongue - chodzi bardziej o sprawdzone miejsca. Czasami, to nawet przypomina wyścigi big_smile:D:D Nie biorę ze sobą raczej tych grzybów, których nie znam - a znam raczej sporo. Najlepiej las też znać do którego jedzie się.  Ubrania wiadomo, trzeba być przygotowanym na deszcz na wszelki wypadek.

Bardzo lubię niespodzianki w lesie. W tym roku znalazłem na 1,5 m. kw. ok 60 szt. kurek big_smile Ale była pociecha - warto dla takich chwil chodzić big_smile

Jeszcze zostało znaleźć miejsce borowików, tak jak tu tongue:

https://www.youtube.com/watch?v=hpreRQKj-gU

https://www.youtube.com/watch?v=qaupC66138U

"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót." Josef Franz Straus

8

Odp: A może na grzyby?
Iceni napisał/a:

No, z tym rozpoznawaniem po smaku może być różnie - owszem, to co napisała Mussuka jest prawdą - wszystkie grzyby gorzkie są niejadalne, niektóre nawet trujące, ale nie da się tego zastosowac w drugą stronę i dlatego bywa zwodnicze - wiele silnie trujących grzybów ( w tym muchomor sromotnikowy) ma przyjemny smak.

Wystarczy nadciąć i dotknąć językiem, aby sprawdzić goryczkę. Ale zapewne mówicie o Fałszywym Borowiku, jego też się rozpoznaje po tym, że jak nadetnie się, to pojawia się różowy specyficzny kolor, a z wyglądu jest prawie kopią Prawdziwka. Też z kolei jak ma już wątpliwość, to zwyczajnie nie biorę i tyle.

"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót." Josef Franz Straus

9

Odp: A może na grzyby?

ech, gdybym umiala wklejac zdjecia tez bym sie zswoimi zbiorami pochwalila:)

W naszych lasach bezstresowo i bezkolejkowo, bo tubylcy w wiekszosci grzybow lesnych nie znaja i nie zbieraja:) wiecej dla nas zostaje!

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

10

Odp: A może na grzyby?
Mussuka napisał/a:

ech, gdybym umiala wklejac zdjecia tez bym sie zswoimi zbiorami pochwalila:)

W naszych lasach bezstresowo i bezkolejkowo, bo tubylcy w wiekszosci grzybow lesnych nie znaja i nie zbieraja:) wiecej dla nas zostaje!

To masz fajnie, możesz buszować w lesie ile ci wlezie big_smile tongue U mnie to jak mówiłem, wygląd anie raz na wyścigi tongue Bardziej jednak w tej chwili po prawdziwki i kurki. Bo tak naprawdę dla każdego wystarcza  grzybów big_smile

hm.. Chyba w sobotę ponownie wycieczka do lasu big_smile

"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót." Josef Franz Straus

11

Odp: A może na grzyby?

Moze niektorzy zbieraja tez na sprzedaz, bo przeciez grzybow az tak bardzo na zapas nie da sie zrobic czy najesc. My juz po tym sezonie mamy duzy pojemnik suszonych, starczy i na jesienne bigosy i gulasze i na wigilijne dania. Marynowanych duzo nie jemy, bo wlasciwie tylko ja i moj partner, dzieciaki nie przyzwyczajone. No a swiezymi w roznych formach tez mozna sie w koncu przejesc:))

Apropos suszonych - jak je najlepiej przechowywac tak zaraz po wysuszeniu? W zamknietym pojemniku czy raczej otworzonym, zeby przypadkiem nie splesnialy, jesli jeszcze gdzies sie nie dosuszyly?

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

12

Odp: A może na grzyby?

W zamkniętym - w otwartym to raz ze zwietrzeją a dwa, że mole się mogą zagnieździć.
Ja te, które mają się przechowac najdluzej trzymam w szczelnym pojemniku w zamrażarce. Nic im tam nie grozi oprócz trzęsienia ziemi tongue

13

Odp: A może na grzyby?
Iceni napisał/a:

W zamkniętym - w otwartym to raz ze zwietrzeją a dwa, że mole się mogą zagnieździć.
Ja te, które mają się przechowac najdluzej trzymam w szczelnym pojemniku w zamrażarce. Nic im tam nie grozi oprócz trzęsienia ziemi tongue

OK, ja w sumie tez mam je w zamknietym, ale dotychczas tak na dwa dni maks po wyjeciu z piekarnika (nastawionego na suszenie, nie wypieki) zostawialam jej jeszcze do doschniecia i dopiero potem dawalam do pojemnika i zamykalam. Ale w sumie aromat ladnie zachowaly.

a co do tych nieprzebranych ilosci w lasach, to ciezko przejsc i nie wziac ze soba jak prawie prosza soie o to przy sciezce, ale moje dziecko juz w ten weekend zajeczalo zalosnie, ze pliiis tylko nie grzyby znow na obiad:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

14

Odp: A może na grzyby?

Suszone wystarczy albo pojemnik, u mnie sprawdzony sposób słoik i stoi to aż do ugotowania smile

"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót." Josef Franz Straus

15

Odp: A może na grzyby?

Uwielbiam zbierac grzybki, ale jesc juz mniej.

Suszone grzybki wrzucam w woreczek, uszyty elegancki i nigdy nic im sie tam nie dzialo smile

16

Odp: A może na grzyby?

A i przepraszam ze post pod postem, ale jeszcze napisze ze las mam kolo domu , maślaczki i rydze sie znajdują.

Jeździmy nie raz dalej na grzybki smile rowerami kurki, podgrzybki, kozaczki.

17

Odp: A może na grzyby?

No nie wiem - jeszcze jak mieszkalam z rodzicami to mama nie raz wywalala suszone grzyby bo sie mole zalegly. Ale inna sprawa ze my tez mielismy  np swojską, ze wsi fasolę, groch itp - to latwiej bylo cos przywlec.

Oczywiscie przez dwa dni grzybom sie nic nie stanie - ja te w zamrazarce przechowuje bo w Uk grzybow jest malo - znaczy terenow grzybonosnych big_smile wiec czasem taki woreczek przechowuje przez 2 czy 3 lata - stad zamrazarka wink

18

Odp: A może na grzyby?

Kazdy ma swój sposób, wazne żeby byl skuteczny wink
Suszone grzybki, susze nad kuchnia kaflowa smile tak tak mam jeszcze taka kuchnie big_smile


A np na sosik Grzybki gotuje później wsadzam w woreczek i do zamrażalnika i tak mam gotowe grzybki na sos smile wyjmuje porcje jaka jest mi potrzebna.

19

Odp: A może na grzyby?

Tak sugestywnie piszecie o tych molach, że aż zajrzałam  do pojemnika z suszonymi grzybami z zeszłego roku:) Uff! Nie ma! Za to zapach  pozostał.

Ja też przechowuję szczelnie zamknięte. A o metodzie  przechowywania grzybów na sos jeszcze nie słyszałam.

Cisowianko, a które grzyby tak przechowujesz?

Rockfor to teraz zdradź nam tajemnicę, gdzie tyle prawdziwków rośnie. Na pewno są prawdziwe czy to tylko taki  fotomontaż?:)

20

Odp: A może na grzyby?
Summerka napisał/a:

Rockfor to teraz zdradź nam tajemnicę, gdzie tyle prawdziwków rośnie. Na pewno są prawdziwe czy to tylko taki  fotomontaż?:)

Nie nie jest to fotomontaż i był cały wywiad z tymi osobami w TV. Tak dobrze prawdziwki rosną na Litwie. Bliska mi osoba z rodziny tylko sama uzbierała ponad 300 szt zdrowych, malutkich - 1-sza klasa! Powiedziała, że przy tej liczbie już jej znudziło się liczyć tongue Trafili na niewielki sośniaczek i tam o Boże! big_smile

U nas na Wileńszczyźnie mówi się, że tylko hultaje w tym roku nie zjedli samodzielnie uzbieranych grzybów big_smile Osobiście np. maślaki biorę już tylko te małe, bo na duże nie mam czasu sprawdzać tongue big_smile

"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót." Josef Franz Straus

21

Odp: A może na grzyby?

Osobiście uwielbiam zbierać grzyby, najbardziej lubię cieniste zagajniki, gdzie zawsze można napotkać na skupiska prawdziwków, a miejscami na całe ich rodzinki smile I ta melancholijność podczas długotrwałego dreptania smile, można przemyśleć dużo spraw plus pooddychać zdrowym, sosnowym smile powietrzem, niczym odświeżacz z Ambi Pur smile

22

Odp: A może na grzyby?

Rockfor pozazdrościć sośniaczków! Pewnie doskonale znasz się na grzybach. To może znasz takie, które nazywają się zajączki? Jak usłyszałam pierwszy raz, to nie wierzyłam, że mają taką nazwę. Do kurek i gąsek, jako nazw grzybów,  jesteśmy przyzwyczajeni.

Życzliwa  nie boisz się, że się zgubisz w lesie?:)

23

Odp: A może na grzyby?
Summerka napisał/a:

Rockfor pozazdrościć sośniaczków! Pewnie doskonale znasz się na grzybach. To może znasz takie, które nazywają się zajączki? Jak usłyszałam pierwszy raz, to nie wierzyłam, że mają taką nazwę. Do kurek i gąsek, jako nazw grzybów,  jesteśmy przyzwyczajeni.

Życzliwa  nie boisz się, że się zgubisz w lesie?:)

Sośniaczek od sosna, u nas tak się mówi smile A, że na grzybach tych podstawowych znam się na pewno i nie tylko. Niestety jako, że region mamy multikulturowe, to Twoja nazwa "zajączków" nic nie mówi (u nas rożne nazwy funkcjonują - z każdego języka po trochę big_smile), ale jak byś pokazała, to bym odpowiedział Ci big_smile

"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót." Josef Franz Straus

24

Odp: A może na grzyby?
Summerka napisał/a:

Tak sugestywnie piszecie o tych molach, że aż zajrzałam  do pojemnika z suszonymi grzybami z zeszłego roku:) Uff! Nie ma! Za to zapach  pozostał.

Ja też przechowuję szczelnie zamknięte. A o metodzie  przechowywania grzybów na sos jeszcze nie słyszałam.

Cisowianko, a które grzyby tak przechowujesz?

Rockfor to teraz zdradź nam tajemnicę, gdzie tyle prawdziwków rośnie. Na pewno są prawdziwe czy to tylko taki  fotomontaż?:)

Sosik robie z kurkow, podgrzybków,rydzów smile roznie.
Kazdy woreczek mam inny , znaczy sie posegregowane grzybki w woreczku foliowym wink pierw zagotuje, pozniej chowam w woreczek i do zamrażalnika.

25

Odp: A może na grzyby?
Summerka napisał/a:

Rockfor pozazdrościć sośniaczków! Pewnie doskonale znasz się na grzybach. To może znasz takie, które nazywają się zajączki? Jak usłyszałam pierwszy raz, to nie wierzyłam, że mają taką nazwę. Do kurek i gąsek, jako nazw grzybów,  jesteśmy przyzwyczajeni.

Życzliwa  nie boisz się, że się zgubisz w lesie?:)

W moich okolicach (Bory Dolnośląskie w rejonie granicy woj. dolnośląskiego i lubuskiego) zajączkiem zwany jest gatunek podgrzybka, o takim matowym, szarobrązowym i jakby "aksamitnym" w dotyku wierzchu kapelusza. Spód kapelusza jest jaskrawo żółty, jak u maślaka. Bardzo smaczny.

Poza zajączkami, zbieram przede wszystkim borowiki, zarówno "prawdziwki", jak i borowiki ceglastopore (bardzo aromatyczne po wysuszeniu), koźlarze (czyli babki i kozaki czerwone) maślaki obu odmian (ciemna i jasna), podgrzybki. Oczywiście, także rydze, gąski zielone i szare. Od jakiegoś czasu nie zbieram kani, bo moja partnerka po wiadomościach, że ludzie trują się sromotnikami, myląc je z kanią właśnie, zabrania mi je przynosić. Nie da sobie wytłumaczyć, że znam te grzyby od dziecka i wiem, co przynoszę.

Dawno temu zbierałem też nietypowo wyglądający grzyby, zwane koziebroda, ale od czasu, gdy dowiedziałem się, że grzyb ten jest pod ścisłą ochroną gatunkową, daję im spokój.
Nie zbieram opieniek, bo nie lubię chodzić do lasu z kosą.

Grzyby marynuję, suszę, zamrażam (surowe, nie płukane), konserwuję w słojach na zimę i wiosnę.
Suszone przechowuję w sczelnych twistach.

Lubię samotną włóczęgę po lesie. Moja partnerka, podobnie, jak i inne moje znajome kobiety boją się gęstych lasów i chcą spacerować tylko w borach sosnowych z niskim poszyciem, abym był widoczny z daleka, a one czuły się bezpieczne. Nie mają dobrej orientacji w lesie.
"Swoje" lasy znam. W "obcych" wystarcza mi zegarek, aby orientować się, z którego kierunku wchodzę do lasu, gdzie jestem i dokąd się kierować, by wrócić.

Ubiór: lekki i wygodny, niezależnie od pogody. Zmoknę, to zmoknę. Zawsze jednak mam na nogach gumiaki. Do tego kozik, koszyk wiklinowy,mała butelka wody do picia w kieszeni kamizelki i telefon, na "wszelkij słuczaj".

Staram się być w lesie już o brzasku i tylko w dni powszednie, bo wtedy, przynajmniej przez dwie, trzy godziny jestem w lesie sam.

Innych darów runa leśnego nie zbieram, bo nie mam do tego cierpliwości.

Pozdrawiam i gratuluję tematu!

facet po przejściach

26 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-09-18 07:24:05)

Odp: A może na grzyby?

Rockfor dziękuję za wyjaśnienie:)
Czekałam, aż ktoś wyjaśni temat  zajączków:) Sama tylko  słyszałam o nazwie rzeczywiście pochodzącej z tego rejonu.
Znam natomiast  grzyby  zwane gołąbkami, które są uznawane za bedłki czyli gorszy gatunek grzyba. Swoją drogą  dużo tych "ptasich" nazw.
Ja też bym się nie wybrała w głąb lasu. Są takie miejsca w lesie, gdzie telefony mogą nie mieć zasięgu.

Cisowianko ciekawa metoda.Dziękuję za wyjaśnienie. Jak długo  gotujesz te grzyby na sos?

27

Odp: A może na grzyby?
Excop napisał/a:

W moich okolicach (Bory Dolnośląskie w rejonie granicy woj. dolnośląskiego i lubuskiego) zajączkiem zwany jest gatunek podgrzybka, o takim matowym, szarobrązowym i jakby "aksamitnym" w dotyku wierzchu kapelusza. Spód kapelusza jest jaskrawo żółty, jak u maślaka. Bardzo smaczny.

U nas na taki grzyb mówią "polny borowik" lub "polski borowik" - rzadko trafia się

"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót." Josef Franz Straus

28 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-09-18 09:17:06)

Odp: A może na grzyby?

Nie znam się na grzybach i jeśli już chodziłam na grzyby (ale nigdy na takie wyprawy o 5 rano, których zresztą nie rozumiem- grzyby są o 5 świeższe, smaczniejsze, bardziej jadalne niż np. o 10?) to towarzysko- zabierałam psa i na spacerek. W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się rodzinnie do osobistego lasu mego męża.Kurki jestem w stanie odróżnić i trochę ich nazbieraliśmy. Wczoraj zjedliśmy i żyjemy. Mam też trochę borowików i podgrzybków ale pewności nie mam czy na pewno to są te, za które je biorę więc na razie czekają na jakiegoś eksperta.
Po takim spacerze jestem padnięta bo u nas lasy są pełne wąwozów, ,prawie pionowych wzgórz z trudnymi podejściami. O gładkich,prostych dróżkach można tylko w książkach poczytać smile

Dopiero przeczytałam o tym wstawaniu o świcie Rockfora.U mnie cały las jest tylko dla nas- nikogo tam nie ma smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

29

Odp: A może na grzyby?

Aleście się Panie uczepiły by nazywać mnie nickiem "Rokfor".
Poza tym, Gojko, lubię wcześnie chodzić do lasu, gdy chcę nazbierać grzybów i nacieszyć się ciszą.
Gdy towarzysko tam sie udaję, dostosowuję się do większości. A tak na marginesie, psów nie powinno się zabierać do lasu, ze względu na zagrożenie wścieklizną.
Summerko, owe gołąbki mają tę samą nazwę u nas. Rodzina mojej partnerki zbierała je, ja nie.
Ponoć są w sumie niejadalne ze względu na to, że zawarte w nich toksyny z wolna uszkadzają wątrobę.
Pozdrawiam

facet po przejściach

30

Odp: A może na grzyby?
Excop napisał/a:

Aleście się Panie uczepiły by nazywać mnie nickiem "Rokfor".
Poza tym, Gojko, lubię wcześnie chodzić do lasu, gdy chcę nazbierać grzybów i nacieszyć się ciszą.
Gdy towarzysko tam sie udaję, dostosowuję się do większości. A tak na marginesie, psów nie powinno się zabierać do lasu, ze względu na zagrożenie wścieklizną.
Summerko, owe gołąbki mają tę samą nazwę u nas. Rodzina mojej partnerki zbierała je, ja nie.
Ponoć są w sumie niejadalne ze względu na to, że zawarte w nich toksyny z wolna uszkadzają wątrobę.
Pozdrawiam

Excop- ale o wstawaniu skoro świt na grzyby pisał Rockfor a nie Ty:)
O co chodzi z tym zagrożeniem wścieklizną? Że pies zarazi zwierzęta czy zwierzęta psa?

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

31

Odp: A może na grzyby?

Ja też pisałem, że lubię być w lesie o brzasku, czyli tuż przed świtem. Umknęło mi, że Rokfor ma to samo, wybaczcie.
Z tą wścieklizną, to istnieje prawdopodobieństwo, że pies może znaleźć i zjeść kawałek padłego na wściekliznę zwierzęcia i nieszczęście gotowe.
Pozdrawiam.

facet po przejściach

32

Odp: A może na grzyby?
gojka102 napisał/a:

grzyby są o 5 świeższe, smaczniejsze, bardziej jadalne niż np. o 10?

Chyba nie są. Ale są ładniejsze smile O 5 błyszczą się od rosy, są zimne i jędrne. Las pachnie intensywniej, poranna mgła osadza się na włosach, na pajęczynach błyszczą się kropelki wody, jest taki cudowny, magiczny klimat. O 10 klimat słońce wystrasza smile

Zbieranie grzybów to jedno z moich najukochańszych zajęć od zawsze. Odkąd pamiętam łaziłam po lasach smile Zbieram te, które znam - a chyba znam większość jadalnych, które występują w "naszych" lasach. Nie odważyłabym się natomiast zebrać grzyba, który jest jadalny wg jakiegoś atlasu. Tylko druga osoba, tylko na żywo, może mnie przekonać, że nieznany mi gatunek grzyba nadaje się do jedzenia.

Odnośnie regionalnych nazw grzybów - słyszeliście określenie "prośnianka"? Dla mnie jest oczywistą oczywistością, a każdy się dziwi kiedy słyszy ode mnie taką nazwę smile

33

Odp: A może na grzyby?
Excop napisał/a:

Ja też pisałem, że lubię być w lesie o brzasku, czyli tuż przed świtem. Umknęło mi, że Rokfor ma to samo, wybaczcie.
Z tą wścieklizną, to istnieje prawdopodobieństwo, że pies może znaleźć i zjeść kawałek padłego na wściekliznę zwierzęcia i nieszczęście gotowe.
Pozdrawiam.

Od nie wiem kiedy szczepienie psów na wściekliznę jest obowiązkowe a u nas jeszcze rozrzuca się szczepionkę dla dzikich zwierzaków po polach i lasach.
Poza tym mój pies jest tak nauczony,że nie odchodzi dalej niż na kontakt wzrokowy więc wiem co robi.Zresztą psina jest mega wybredna i padliny nie ruszy.Prędzej się wytarza.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

34

Odp: A może na grzyby?
gojka102 napisał/a:
Excop napisał/a:

Ja też pisałem, że lubię być w lesie o brzasku, czyli tuż przed świtem. Umknęło mi, że Rokfor ma to samo, wybaczcie.
Z tą wścieklizną, to istnieje prawdopodobieństwo, że pies może znaleźć i zjeść kawałek padłego na wściekliznę zwierzęcia i nieszczęście gotowe.
Pozdrawiam.

Od nie wiem kiedy szczepienie psów na wściekliznę jest obowiązkowe a u nas jeszcze rozrzuca się szczepionkę dla dzikich zwierzaków po polach i lasach.
Poza tym mój pies jest tak nauczony,że nie odchodzi dalej niż na kontakt wzrokowy więc wiem co robi.Zresztą psina jest mega wybredna i padliny nie ruszy.Prędzej się wytarza.

Może i tak, ale to, co piszę o tej wściekliźnie to nie jest wymadrzanie się. Istnieje ustawowy zakaz wprowadzania psów luzem do lasu, między innymi, z tego powodu. Wynika on z ustawy o lasach, bodajże z 1991 r.
Popełniasz więc wykroczenie, a to grozi grzywną, gdy przyłapie Cię Straż Leśna.

facet po przejściach

35

Odp: A może na grzyby?

A znacie taki grzyb jak piestrzenica kasztanowata? Trujacy jak nie wiem co,ale moze byc tez jadalny w zupie:) U nas stare babki i kucharze potrafia je przygotowac i sa podobno super.

Bardzo podobne do smardza jadalnego wiec mozna sie niezle naciac.

Ja ze swoim psem laze po lasach i u nas takiej ustawy nie ma. Uff, choc raz mamy o jakis zakaz mniej niz w Polsce:))

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

36

Odp: A może na grzyby?

Uwielbiam! W lesie się uspokajam, nabieram sił. Jesienią, gdy tylko mam  wolną chwilę siadam na rower i jadę- do "swojego lasu"- 3 km od dawnego miejsca zamieszkania, gdzie chodziłam z moją śp mamą, gdzie nadal są "nasze zagajniki", polanka na której zatrzymywałyśmy się na drugie śniadanie... To mama nauczyła mnie jak się rozpoznaje grzyby, a teraz ja uczę tego swoje dzieci.
U nas w tym roku  prawdziwka jak na lekarstwo - za to dużo podgrzybka, czerwone kozaki, kurki i ogromne ilości niemek - co mnie osobiście cieszy, bo uwielbiam. Były już zupy grzybowe, krokiety, babka ziemniaczana z grzybami, oczywiście grzybki duszone, w śmietanie...Teraz powoli suszymy-  do pierogów i bigosu, na święta...

"Gdy już pomyślisz sobie, że nawet w dniu urodzin zostałeś zapomniany i opuszczony przez wszystkich, dwaj przyjaciele przyniosą ci w prezencie baryłeczkę po miodzie i pęknięty balonik. "

37

Odp: A może na grzyby?

A cóż to za grzyby, niemki? Pierwszy raz słyszę tę nazwę.

facet po przejściach

38

Odp: A może na grzyby?
Mussuka napisał/a:

A znacie taki grzyb jak piestrzenica kasztanowata? Trujacy jak nie wiem co,ale moze byc tez jadalny w zupie:) U nas stare babki i kucharze potrafia je przygotowac i sa podobno super.

Bardzo podobne do smardza jadalnego wiec mozna sie niezle naciac.

Ja ze swoim psem laze po lasach i u nas takiej ustawy nie ma. Uff, choc raz mamy o jakis zakaz mniej niz w Polsce:))

Coś mi się obiło o uszy, ale ja bym się bała spróbować.

39

Odp: A może na grzyby?
Excop napisał/a:

Może i tak, ale to, co piszę o tej wściekliźnie to nie jest wymadrzanie się. Istnieje ustawowy zakaz wprowadzania psów luzem do lasu, między innymi, z tego powodu. Wynika on z ustawy o lasach, bodajże z 1991 r.
Popełniasz więc wykroczenie, a to grozi grzywną, gdy przyłapie Cię Straż Leśna.

Excop- nasz letni dom jest w lesie na polance. Przychodzą dzikie zwierzęta do ogródka,czasem podchodzą pod okna.
Codziennie chodzę tam z psem.Mijam dom z ulami,który stoi w niewykarczowanym miejscu,do którego by dojść trzeba się przez krzaki i niskie gałęzi drzew przedzierać. A niedaleko jest opuszczony dom,obok którego jest wielka altana gdzie przyjeżdżają na weekendowe wypady właściciele. Nigdy nie wgłębiałam się w temat ale skoro w tym lesie można się budować to jasnym jest,że zdarzy się,że właściciel z psem wyjdzie tam na spacer.
Co do tego lasu,w którym byliśmy na grzybach-jest własnością mego męża więc może jakieś inne przepisy tam obowiązują?

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

40 Ostatnio edytowany przez natchniona (2014-09-19 10:45:32)

Odp: A może na grzyby?
Excop napisał/a:

A cóż to za grzyby, niemki? Pierwszy raz słyszę tę nazwę.

"Niemka" nazywana jest też kołpakiem, turkiem, bydlarką- w moim regionie własnie niemką.
Przepyszne, ale komuś kto nie zna dobrze radzę sprawdzenie w sanepidzie - grzyb ma blaszki i można go pomylić z muchomorem..

http://www.fotoszok.pl/upload/a10bb81d.jpg

"Gdy już pomyślisz sobie, że nawet w dniu urodzin zostałeś zapomniany i opuszczony przez wszystkich, dwaj przyjaciele przyniosą ci w prezencie baryłeczkę po miodzie i pęknięty balonik. "

41

Odp: A może na grzyby?
Excop napisał/a:

A cóż to za grzyby, niemki? Pierwszy raz słyszę tę nazwę.

To takie stare Niemki na plazach i wycieczkach autokarowych;) koniecznie w kurtce ortalionowej:))

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

42 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-09-21 17:17:12)

Odp: A może na grzyby?
gojka102 napisał/a:
Excop napisał/a:

Może i tak, ale to, co piszę o tej wściekliźnie to nie jest wymadrzanie się. Istnieje ustawowy zakaz wprowadzania psów luzem do lasu, między innymi, z tego powodu. Wynika on z ustawy o lasach, bodajże z 1991 r.
Popełniasz więc wykroczenie, a to grozi grzywną, gdy przyłapie Cię Straż Leśna.

Excop- nasz letni dom jest w lesie na polance. Przychodzą dzikie zwierzęta do ogródka,czasem podchodzą pod okna.
Codziennie chodzę tam z psem.Mijam dom z ulami,który stoi w niewykarczowanym miejscu,do którego by dojść trzeba się przez krzaki i niskie gałęzi drzew przedzierać. A niedaleko jest opuszczony dom,obok którego jest wielka altana gdzie przyjeżdżają na weekendowe wypady właściciele. Nigdy nie wgłębiałam się w temat ale skoro w tym lesie można się budować to jasnym jest,że zdarzy się,że właściciel z psem wyjdzie tam na spacer.
Co do tego lasu,w którym byliśmy na grzybach-jest własnością mego męża więc może jakieś inne przepisy tam obowiązują?

Przepisy, o których mówiłem, dotyczą lasów państwowych. Do prywatnych lasów nie zaglądam, więc nie wiem, może psy ich właścicieli uodpornione są na wściekliznę?

Dzięki, Szamanko, ale wciąż nie kojarzę owych niemek (przez małe "n" Mussuka - ale dobre to było!) z żadnym ze znanych mi grzybów. Może to znana u nas opieńka albo olszówka?

facet po przejściach

43

Odp: A może na grzyby?

Nazwy grzyba  niemka nie słyszałam. Są jeszcze inne  nazwy grzybów, które  śmieszą albo dziwią.  Zajrzałam do słownika grzybów i tam znalazłam szlachcianki czyli  muchomory rdzawobrązowe (zbierane), borowiki ponure, krowie gęby (sarniaki świerkowe), babie uszy (wspomniana wcześniej piestrzenica), czarne łebki (podgrzybki złotopore).

44

Odp: A może na grzyby?

Pojawiły się prawdziwki na bazarze.  Można je ususzyć  i będą jak znalazł na barszczyk wigilijny.  Chyba są droższe niż w zeszłym roku. Po suszy i tak dobrze, że są.

Odp: A może na grzyby?
Summerka napisał/a:

Pojawiły się prawdziwki na bazarze.  Można je ususzyć  i będą jak znalazł na barszczyk wigilijny.  Chyba są droższe niż w zeszłym roku. Po suszy i tak dobrze, że są.

Uszka z borowikami szlachetnymi są najlepszymi pod Słońcem smile

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

46

Odp: A może na grzyby?

Nazwa inaczej brzmi, a grzyby  te same. Zupa borowikowa zamiast barszczu czerwonego jest także wyśmienita.
Jeśli zaś chodzi o uszka  lub pierogi dobre  są  też podgrzybki. Nie widziałam ich  na razie na rynku.

47

Odp: A może na grzyby?

U nas ostatni tydzień był wysyp grzybów,głównie podgrzybków ale i prawdziwki się trafiały.
Tak więc na święta a nawet po będzie z czego ugotować zupę grzybową i pierogi zrobic wink

Ogólnie teraz jest za sucho i noce zimne tak więc na razie grzybów nie będzie.

48

Odp: A może na grzyby?

Podobno może być jeszcze ciepło  jesienią, więc może szansa na większy wysyp grzybów jest.  Oby nie za późno. Potem bywają tylko  gąski, których nie znoszę. Nadają się tylko do marynowania.

49 Ostatnio edytowany przez elzbieta47 (2015-10-04 10:47:54)

Odp: A może na grzyby?

zupa gaskowa jest bardzo smaczna
zdjecie grzyba wyzej to płachetka ,

50

Odp: A może na grzyby?

Jako że mieszkam blisko lasu. To ostatnio poszedłem, a tak się przejść. Nie chodziło mi o grzyby, choć nie ukrywam chciałem zobaczyć czy są. Była godzina, a chyba jakoś po 8:00 w niedziele. Grzybów znalazłem zero. A za to to ile grzybiarzy łaziło. Więcej grzybiarzy, niż tych nieszczęsnych grzybów. 
Więc chcąc iść na grzyby. To niech to będzie najlepiej poniedziałek. (Bo komu by się chciało, łazić po lesie w pon?) I najlepiej jakby to było o świcie. Jak najwcześniej. Wtedy może się coś znajdzie. wink

"Złoto dotykane zbyt wiele razy przestaje błyszczeć"

51

Odp: A może na grzyby?

najlepszym dniem na grzyby jest srodek tygodnia bo wtedy niema tylu grzybiarzy

52

Odp: A może na grzyby?
elzbieta47 napisał/a:

zupa gaskowa jest bardzo smaczna
zdjecie grzyba wyzej to płachetka ,

Które zdjęcie?

53

Odp: A może na grzyby?
natchniona napisał/a:
Excop napisał/a:

A cóż to za grzyby, niemki? Pierwszy raz słyszę tę nazwę.

"Niemka" nazywana jest też kołpakiem, turkiem, bydlarką- w moim regionie własnie niemką.
Przepyszne, ale komuś kto nie zna dobrze radzę sprawdzenie w sanepidzie - grzyb ma blaszki i można go pomylić z muchomorem..

http://www.fotoszok.pl/upload/a10bb81d.jpg

to foto i ten grzyb to plachetka

54

Odp: A może na grzyby?
elzbieta47 napisał/a:
natchniona napisał/a:
Excop napisał/a:

A cóż to za grzyby, niemki? Pierwszy raz słyszę tę nazwę.

"Niemka" nazywana jest też kołpakiem, turkiem, bydlarką- w moim regionie własnie niemką.
Przepyszne, ale komuś kto nie zna dobrze radzę sprawdzenie w sanepidzie - grzyb ma blaszki i można go pomylić z muchomorem..

http://www.fotoszok.pl/upload/a10bb81d.jpg

to foto i ten grzyb to plachetka

Byłam przekonana, że to trujący grzyb. Ma przecież tzw koronkę wokół trzonka. Nie widziałam na rynku  podobnych.

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » A może na grzyby?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018