Witam.
Cztery miesiące temu rozstałam się z" mężczyzna swojego życia ",po trzech latach związku, który rzucił mnie w minutę . Od tego czasu nie mogę się pozbierać , usiłuje przestac o nim myleć i nie daje rady. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę że przytrafiło mi sie najlepsze co mogło mnie spotkać.
Dlaczego ? Ponieważ facet był chyba socjopatą , miał niewydolna wychowawczo matkę , która była alkoholiczką , nie zajmowała się nim praktycznie wcale . Wydawało mi się że on nie umie okazywać uczuć , ale chyba ich nie odczuwał . Nasze relacje były pozornie idealne , ja byłam idealna , ale zawsze traktował mnie jak rzecz , która trzeba sie zająć , jak kota czy psa , dac jeść , pogłaskać , poswiecić chwilę , ale tak naprawdę zawsze przeszkadzało mu moje zaangażowanie , chęć bliskości , mówił ze jestem uzależniona od niego . Jak chciałam odejść to zawsze przekonywał mnie o swoim uczuciu . Pojechał za granicę do pracy , codziennie rozmawiał ze mna na skaype , rano smsy, okazało sie że zaczął mnie zdradzać , rozmawialiśmy i stwierdził ze nasz zwiazek jest wszystkim , ale nadal utrzymywał kontakt z ta druga kobietą . zadzwonilam do niej korzystajac z jego skaypa i dowiedziałam sie ze znają się miesiac (tam za granicą)on się do niej wprowadza , zmienia prace .Pojechał do pracy , rano wyslał mi sms ze mnie kocha , a za godzinę że nie chce mnie znać za to ze rozmawiałam z jego kochanką i ukradłam jego skaypa.
Sytuacja smieszna , upakażajaca , ale nie mogę dojść do siebie , nie moge znieść mysli ze najblizsza mi osoba okazał się tak podła i bez uczuć dla mnie , czuje się jak nic niewarty smieć , chociaż powinnam dziękować losowi ze tak sie ten zwiazek skończył ...ale nie moge się ogarnać.
jest na to jakis sposób?
Podobne tematy
Kochana, przede wszystkim musisz zmienić perspektywę. Żadna "strata", bo sama dobrze jego osobę zdiagnozowałaś.
Z psychofagiem nie da się nigdy zbudować relacji opartej na bliskości, bo to jedyna rzecz, której on się panicznie boi i całe życie przed tym ucieka.
Ale powiedział Ci w 1 prawdę: uzależniłaś się emocjonalnie od niego. Ale to jest "normalne" o tyle, że osoba z syndromem ofiary i niskim poczuciem własnej wartości ma na starcie skłonności do wchodzenia w takie związki bardzo głęboko, bo liczy, że swoim uczuciem uleczy socjopatę.
Tak się nigdy nie stanie.
Oni nie mają wyższych uczuć. To chodzące Zombie. I jest to tak samo tragedia i dla nich, bo to miecz obosieczny: ranią ludzi wokół, ale sami żyją jakby za ścianą, nie potrafią do nikogo nic autentycznego poczuć. To w gruncie rzeczy jałowe życie.
Dlatego teraz, zanim dojdzie do Ciebie jak to wszystko naprawdę było (potrzebujesz uspokoić emocje), polecam Ci poczytać o psychopatach i jak wyglądają relacje z nimi (w necie jest mnóstwo publikacji) -to pomoże Ci uporządkować myśli i nie gubić się wciąż w sprzecznościach. Czytaj też wątki na forum (kkzb np.) i pomału będziesz z tego wychodzić.
Zaufaj mi - rozstanie ro najlepsze co on mógł dla Ciebie zrobić. Nigdy się nie zmieni bez gruntownej terapii i on o tym wie, podświadomie zdaje sobie z tego sprawę. Tylko nie wpadnij w drugą skrajność i nie użalaj się nad nim. Nie jesteś za jego problemy odpowiedzialna.
Do roboty i głowa do góry.
Pamiętaj, że nie jesteś sama.
Najważniejsze o czym musisz pamiętać to... nie załamuj się! Facet nie był wart Ciebie ani Twojego uczucia i jestem pewna, że los mu jeszcze odpłaci za to, w jaki sposób Cię potraktował. Zdrady nie powinno się według mnie wybaczać, a on tylko zrobił Ci przysługę kończąc to. Wyszło na jaw jaki był naprawdę, jak bardzo fałszywy i nieszczery. Myślę, że potrzebował po prostu osoby do tego, by zacząć żyć lepiej, a Ty mu to ułatwiłaś. Tu miał Ciebie, a tam tamtą kobietę i czuł się komfortowo. Ale możesz być pewna, że stało się tak, bo na Twojej drodze pojawi się ktoś lepszy, ktoś kto odwzajemni Twoje uczucie, da Ci poczucie bezpieczeństwa i naprawdę dużo miłości! Zobaczysz, nigdy nie wiadomo jakie niespodzianki szykuje nam życie.
Żeby Cię pocieszyć opowiem Ci coś szybko. Kiedyś myślalam, że między mną, a pewnym facetem narodzi się miłość. Przeplatał się w moim życiu dobre 6 lat jeszcze od czasów szkoły. Jednak coś mnie tknęło, by zerwać z nim kontakt. Odciąć się od niego i zmienić coś w sobie i życiu. Co prawda próbował się kontaktować, ale nie dałam się. I wyszło mi to na dobre! Przyjaciółka miała brać ślub i wybrała mnie na świadkową. Jej męża świadkiem był właśnie mój Ukochany.
Nie znałam go wcześniej, jedynie z opowieści, ale miałam calkowicie obojętny stosunek do niego. Jednak wszystko zmienilo się w dniu kiedy mieliśmy się spotkać... Gdy tylko go zobaczyłam, poczułam jakby mnie piorun porządnie trzepnął ! Każde słowo jakie wypowiadał zgadzało się z moim tokiem myślenia, rozmawialiśmy tak swobodnie jakbyśmy znali się od urodzenia. I miłość kwitnie, mamy przed sobą dużo planów i mam nadzieję, że się spelnią. Jednego jestem pewna - nie zamienię Go na nikogo innego, a on nie zamieni mnie.
Dlatego nie przejmuj się tym, że jakiś prostak Cię zostawił! Wypisz na kartce wszystkie jego negatywne cechy i na nie spoglądaj, gdy tylko za nim jakkolwiek zatęsknisz! Ponadto spróbuj zająć się sobą. Poczytać, obejrzeć jakiś film albo znaleźć serial, który mocno Cię wciągnie. Powychodź na spacery, z przyjaciłómi, zacznij uprawiać sport, albo znajdź jakieś hobby. Jest tego mnóstwo, czas leczy rany i patrząc na to, jak dobrą osobą byłaś, czuję, że czeka na Ciebie mężczyzna, który tak samo jak Ty potrzebuje bliskości ukochanej osoby. A tamten? To żadna strata! Jedynie ulga dla Ciebie.
Głowa do góry! ![]()
Pomyśl o znalezieniu sobie jakiegoś dodatkowego zajęcia. Nauka języka, aktywność fizyczna, zajęcia plastyczne. Coś co polubisz i zajemie Twój wolny czas. Jak nie masz pojęcia co to może być, to próbuj, szukaj.
Po pierwsze zajmiesz się czymś i nie będzie czasu myśleć o nim. A po drugie jest to okazja do zawaecia nowych znajomości.