Mam w sumie dwa pytania.
Moja przyjaciółka ma 18-letniego brata. Zawsze był "trudny", potem alkohol, narkotyki, wynoszenie z domu wszystkiego, co dało się sprzedać. Mieszkał w domu z matką, ojciec nie żyje. Przyjaciółka od dawna nie mieszka z nimi, ale ostatnio przyjechała na urlop do domu i podobno sytuacja wygląda dużo gorzej, tak, że w pewnym momencie matka wezwała policję, bo dzieciak groził, wyzywał ją od s..., k... itd., bo mu nie chciała dać na spodnie - bo poprzednie wyniósł i sprzedał. Tyle że jak usłyszał, że dzwoni na policję, to wziął nóż i wybiegł z domu. On już się nie uczy, z tego, co wiem, miał iść do liceum dla dorosłych, pracuje na czarno od wakacji.
No i teraz tak - matka mojej przyjaciółki ma dość, robiła dla niego dużo, ale nie chce pozwolić sobie wejść na głowę. Jak można doprowadzić do wymeldowania i eksmisji dorosłego dziecka? On dostał ultimatum, że jak jeszcze raz podniesie głos czy zacznie wyzywać, to się tym zajmie, a on się tym nie przejmuje, nawet na jej oczach, wyzywając ją, próbował jej pieniądze z torebki wziąć.
I druga kwestia, związana z moją przyjaciółką. Ona miała w domu zostawione sporo rzeczy. On to również wynosił i sprzedawał, ok. 6 tys. zł (aparaty fotograficzne, tablet, biżuteria itd.). Dowiedziała się o tym ponad rok temu, ten brat obiecał, że jej odda, że już nie ćpa, ale najpierw pospłaca długi dilerom. No i do tej pory pieniędzy nie dostała, on zaczął pracować, co prawda chyba nie ćpa już wcale albo czasem tylko "zajara", ale pije i widać, że jakiejś pieniądze wydaje. Ja ją namawiam, żeby poszła na policje i zgłosiła to, ale ona boi się, czy nie jest za późno od zdarzenia. Więc... czy jest jakaś możliwość zgłoszenia kradzieży? I czy jest szansa na odzyskanie pieniędzy? Bo wiadomo, jej nie zależy na ukaraniu go tylko na odzyskaniu skradzionych pieniędzy.