Witajcie, po 15 latach związku a 8 latach małżeństwa postanowiłam sie rozwieść , wyprowadziłam si od meża w tamtym rok w październiku, i msze wkońcu złożyć o pozew o rozwód. Przez to wszystko wpadłam w depresje, lerzac w szpitalu straciłam prace i nie mam za co otrzymać dziecka mąż nie chce mi płacic alimentów mówi ze będzie zwracał mi za ubrania itp, ale utrzymanie dziecka to nie tylko to jedzenie i przyjemności dziecka też kosztują , mam teraz partnera on nas utrzymuje, ale to nie jego obowiązek. Odeszłam od męża bo nie traktował mnie jak kobite, drwił, zdarzało sie mu mnie uderzyć, śmiał sie ze mnie jak mu mówiłam uważaj jak mnie traktujesz bo kiedyś zostaniesz sam to śmiał mi się w twarz i mówił ze bez niego zdechnę pod mostem ,o zbliżeniach nie bylo mowy może raz na dwa tygodnie bądź zadziej, a mam zaledwi 29 lat przez tego człowieka nie czje sie kobieco i nie czuje sie wartościowym człowiekiem, mój wpis jest chaotyczny przepraszam was ale tyle złości i smutk we mnie jest
pomóżcie
1 2014-08-29 22:00:24 Ostatnio edytowany przez anna ot tak (2014-08-29 22:06:00)
Podobne tematy
Anno, a dlaczego dotąd nie złożyłaś pozwu i chyba nawet wniosku o alimenty? Z tego, co piszesz, wynika, że masz kochanka. Od dawna, jeśli to nie tajemnica? Bo to może mieć znaczenie przy orzekaniu rozwodu.
po 15 latach związku a 8 latach małżeństwa postanowiłam sie rozwieść ,
pomóżcie
Kto i w czym ma Ci tu ktoś pomóc? Siedem lat to wystarczająco długo, aby utwierdzić się w przekonaniu, że się chce z kimś być, pod warunkiem, że małżeństwo nie jest spowodowane innymi czynnikami przymusowymi. Masz 29 lat, a piszesz o 15 latach związku, czyli miałaś 14 lat jak ten "związek" się zaczął. Skoro tak, to zapewne byłaś wystarczająco dojrzała na lekceważenie wszelkich przeciwwskazań. Może rodzice Ci mówili, ale ich głos pozostał bez akceptacji.
Teraz pomocy oczekujesz od użytkowników forum internetowego, którzy nie znają Twoich uwarunkowań.
Jeśli wpadłaś w depresję, to nie "przez to wszystko", ale przez swoją lekkomyślność i błędne decyzje. Piszesz o okolicznościach obciążających Twojego Męża, ale któż może stwierdzić, co miał Ci za złe, skoro wygląda, że wyprowadziłaś się od Niego i gdzieś się wprowadziłaś, więc... nie napiszesz prawdy, bo wiesz, czego nie warto pisać, aby wyszło na Twoje.
A w dodatku jesteś "Anna ot tak". "Ot tak" rozpoczęłaś związek w wieku 14 lat, "ot tak" zaszłaś w ciąże, "ot tak" wzięłaś ślub, "ot tak" odeszłaś od Męża, "ot tak" zamieszkałaś z innym, "ot tak" straciłaś pracę, "ot tak" popadłaś w depresję, "ot tak" napisałaś ten post i "ot tak" oczekujesz pomocy.
Ania ot tak dlatego ż porostu Ania a nie że od tak sobie życie wulgaryzm], dziecka nie zrobiłam sobie od tak tylko po 2 latach maleństwa mając 24 lata, jak masz żamiar kogoś obrażać nie znając kogoś to lepiej nic nie piśz pisałam o pomoc że może któras mi doradzi jak się wziaść za ta papierkową robotę. Tak wniosku w odpowiedzi poprzedniego pana nie złozyłam, małam batalie z mężem , nie życzy sobie pozwu o alimenty, po prostu mszę sie w sobie zebrać i nieładnie jest tak drwić z kogoś kto nie wie jak ma postąpić. Tak mam teraz kogoś kto nie bije mnie jak mąż, kto mi nie ubliża kto mnie po prostu kocha a ty nie masz prawa obrażać jak nie znasz dokładnie sytuacji. Próbowałam ratować małżeństwo ale miarka sie przebrała , a to ze poznałam obecnego partnera to nic złego jestem młoda i mam prawo ułożyć sobie życie
a to ze poznałąm obecnego partnra to nic złego jestem młoda i mam prawo ułożyć sobie życie
Pewnie, że masz prawo do wszystkiego, skoro sobie to prawo sama dałaś, ale niekoniecznie sąd musi Ci takie same prawa przyznać i podzielać Twoje zdanie. Młodością wszystko tłumaczyć można.
A napisz, czym niby Cię obraziłem? "Ot tak" to Ty sama przecież napisałaś? Cytując to , co napisałaś Cię obraziłem?
Proszę o konkretne zacytowanie zdania, które jest obraźliwe. Coś mi się wydaje, że zdradzasz tu swoje myślenie.
... małam batalie z mężem , nie życzy sobie pozwu o alimenty, po prostu mszę sie w sobie zebrać i nieładnie jest tak drwić z kogoś kto nie wie jak ma postąpić. Tak mam teraz kogoś kto nie bije mnie jak mąż, kto mi nie ubliża kto mnie po prostu kocha a ty nie masz prawa obrażać jak nie znasz dokładnie sytuacji. Próbowałam ratować małżeństwo ale miarka sie przebrała , a to ze poznałam obecnego partnera to nic złego jestem młoda i mam prawo ułożyć sobie życie
ANIU - w sądzie TEŻ zamierzasz tak udowadniać swoje racje? ![]()
BO sąd TEŻ będzie zadawał pytania. I nie da się zbyć pyskówką... Słowo "wiarołomnej" przeciwko słowu "pozostawionego" może być niewystarczające. No chyba, że masz "twarde" dowody.
Sąd uwzględni KTO kogo opuścił i czy osoba odchodząca dopuściła się zdrady... STĄD TE PYTANIA od osób mających jakieś pojęcie, co jest na rzeczy a co nie. Jeżeli teraz tak się złościsz, to JAK masz zamiar bronić się w sądzie? TAM nie wystarczy, że się nabzdyczysz i pouczysz sąd o swoich prawach... Bo to ów sąd wyda wyrok. A jeżeli to będzie wyrok, iż rozpad nastąpił z twojej winy? Niesie za sobą RÓŻNE konsekwencje
w temacie alimentów (ewentualnych dla współmałżonka) i kwestiach opieki nad dzieckiem.
Wydaje mi się że nie tędy droga.
Nota bene - nie ma zwyczaju by PYTAĆ się osoby zobowiązanej do utrzymywania dziecka, CZY chce czy nie chce sprawy sądowej odnośnie alimentów. PO TO jest droga sądowa, by wyegzekwować prawa dziecka, gdy zobowiązany DOBROWOLNIE z obowiązku się nie wywiązuje... to wówczas potrzebny jest wyrok. HONOROWYM ludziom wystarcza umowa ![]()
A jeżeli to będzie wyrok, iż rozpad nastąpił z twojej winy? Niesie za sobą RÓŻNE konsekwencje
w temacie alimentów (ewentualnych dla współmałżonka) i kwestiach opieki nad dzieckiem.)
Bardzo ważna uwaga. W sądzie może się zdarzyć równie dobrze, że Ojciec wniesie o pozbawienie praw rodzicielskich Matkę i jak udowodni swoje racje, to Matka będzie miała obowiązek alimentacyjny. Rzadkie to przypadki, ale są.