Piszę do Was, ponieważ chętnie czytam forum od około 2 lat i podoba mi się atmosfera:).
Trochę historii:
Mam lat 40, gdzieś kiedyś wieloletni związek (zostałam zdradzona), rozstanie. Potem w relacjach etap skakania z kwiatka na kwiatek. Od kilku lat zmiana filozofii życiowej - aktywność fizyczna, zdrowe jedzenie, rozwój osobisty, samoświadomość. Wiele, wiele pozytywnych zmian, w wyglądzie również.
Aktualnie:
Po prawie półtora roku singlostwa postanowiłam wyjść do ludzi i poznałam kogoś. Łączą nas wspólne zainteresowania, które niejako się uzupełniają. Poza tym jest chemia, podobamy się sobie. Jest też porozumienie mentalne. Same plusy. Finalnie po miesiącu znajomości - łóżko. Te sprawy również nas łączą, za nami są 2 fantastyczne noce. Tyle, że...
Problem:
Osoba (w moim wieku) jest 5 miesięcy po rozstaniu po 10 letnim związku. Po tych nocach (tydzień temu) kontakty się ochłodziły. Ostatnio usłyszałam, że za dużo nowości ostatnio, zaproponowałam - zwolnijmy.
Mój problem dotyczy właśnie tego, że doskonale wiem, że ta osoba jest zbyt krótko po rozstaniu, jeszcze pewnych etapów nie przepracowała. Ja faktycznie jestem nowością. Nie za bardzo wiem jak traktować tę inną formę, to "ochłodzenie", brak tak naprawdę chemii, czy ja mam zachowywać się tak jak do tej pory spontanicznie, czy też taktycznie, w sensie dać czas i nie naciskać, nie inicjować kontaktu.
Będę wdzięczna za pomoc:).