Witam nie mam się komu wygadać, dlatego tutaj pisze. Na wszystkich mężczyznach w moim życiu się zawiodłam, chyba pozostaje mi być samotna... Z teściem nie rozmawiam,bo wykańczal mnie psychicznie, mój ojciec to najgorsza szuja a mój partner... No cóż, on mnie chyba zawiódł najbardziej zwłaszcza teraz, kiedy jestem z nim w ciąży. Nie mam żadnego wsparcia z jego strony... Nie obchodze go dziecko z reszta też... Pewnie nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo musi mi być przykro...
mój ojciec nigdy mnie nie przytulił nigdy nie pocieszył... Myślałam że chociaż partner okaże mi choć trochę czułości... Już nie długo poród, w zasadzie już mogę rodzic. Całą ciążę zasuwałam w domu, malowałam pokoje prałam, gotowalam, sprzątałam. A jemu tylko koledzy w głowie.. Nigdy nie zapytał jak się czuje, czy z dzieckiem w porządku nie obchodzi go to... Przykro mi to mówić ale żałuję i to strasznie, że właśnie on będzie ojcem mojego dziecka. On ma już jedno dziecko syn ma ponad 3 latka i też się nim nie interesuje. Dawałam mu tyle szans, miał się zmienić. Miał mnie nie wyzywać ale ciągle śle obelgi w moją stronę. Nie wiem ile wytrzymam... Najgorsze jest to że nie mam do kąd pójść... Do rodziców? Matka zastraszona przez ojca, więc nie ma opcji, nie mam pracy (szefowa mnie zwolniła gdy dowiedziała się że jestem w ciąży. Miała do tego prawo, bo byłam na umowie zleceniu) żadnych środków do życia, żadnych przyjaciół... Tak naprawdę to tylko moja kochana malutka perełka trzyma mnie przy życiu. Wierzę, że jak się urodzi to obie damy radę chociaż zawsze marzyłam żeby stworzyć normalną kochająca się rodzinę... Kocham go i naprawdę ciężko mi będzie odejść z resztą nie wiem czy odejdę... Zawsze byłam dobrym człowiekiem, pomagałam ludziom, mam dobre serce do zwierząt nie rozumiem czemu los dał mi taką ścieżkę życia... Powoli czuje że popadam w depresję, że to wszystko moja wina- może robię coś źle?... Chciałabym żeby mój post był przestrogą, że nie wszystko złoto co się świeci i że trzeba mieć twardą d*upę nie poświęcać całego życia dla tej jednej osoby bo może się okazać że potem nie będziesz miała do kogo ust otworzyć tak jak ja...
Podobne tematy
kochana nie chce Cie dobijac ale sami jestesmy kowalami swego losu - skoro wiedzialas ze facet ma juz dziecko ktorym sie nie zajmuje to DLACZEGO? zdecydowalas sie z nim na kolejne? zycze Ci powodzenia, abys zorzumiala ze ten zwiazek nie ma szans i abys od niego odeszla, ale pamietak ze sama budujesz swoje życie i nikt słusznych decyzji za Ciebie nie podejmie!
tez czasem sie zastanawiam nad tym wszystkim i mysle co zrobiłam nie tak, ze zycie daje mi tak jak to ujełas po dupie..
nie obwiniaj sie, ciesz sie macierzynstwem i uwierz ze temu dziecku teraz jestes potrzebna najbardziej na swiecie. Nie szukaj faceta na siłe, ja zawsze wierze ze facet sam znajdzie swoja druga połówke, jednak nie twierdze ze nie trzeba temu losowi troche pomoc !
dokładnie, popieram przedmówcę ![]()
My nie planowaliśmy dzieci, samo wyszło... Nie żałuję, bo bardzo się cieszę że będę miała takie maleństwo, żałuję tylko że będzie miało takiego ojca jestem tego winna ale niestety czasu już nie cofnę ![]()
Miał sie zmienić i sie nie zmienił, a może stanie sie cud i sie zmieni - tu logiki brak.
7 2014-08-10 17:08:40 Ostatnio edytowany przez hans9123 (2014-08-10 17:09:31)
Przesrana sprawa żeby tak sobie dobierać partnerów apatycznych i ogólnie
Ja to jak bym już nie czuł nic do kobiety to robił wszystko dobrze dla dziecka i ogólnie trzeba mieć jakieś zasady moralne bo przecież dziecko to obowiązek
adamjkis u kobiet w myśleniu nie doszukuj się logiki bo jej nie ma ani krzty tylko ślepe emocje ![]()
Nie wiem może inne kobiety tak nie mają, ale ja się bardzo przywiązuje do ludzi i uwierzcie mi- nie jest mi łatwo od tak odejść. Przecież w ciągu tych trzech lat mieliśmy sporo pięknych przeżyć... Może zmieni się jak dziecko już przyjdzie na świat? Bo jak nie dziecko to co go zmieni? Pewnie już nic... Nie będzie wart naszej miłości...
9 2014-08-10 17:27:08 Ostatnio edytowany przez naiwna92 (2014-08-10 17:29:55)
My nie planowaliśmy dzieci, samo wyszło... Nie żałuję, bo bardzo się cieszę że będę miała takie maleństwo, żałuję tylko że będzie miało takiego ojca jestem tego winna ale niestety czasu już nie cofnę
Samo wyszło? No przepraszam, ale dzieci to się z sufitu nie biorą. Jesteś z nim już jakiś czas więc i tak się dziwie, że byłaś w stanie kochać się z facetem, który nawet nie ukrywał, że ma gdzieś swoje dziecko - a teraz dziwisz się, że Ciebie traktuje tak samo jak pewnie poprzednią partnerkę?
Dlaczego kobiety sądzą, że jak jakiś pan X zranił swoją partnerkę wcześniej, zrobił jej dziecko i się nim nie interesuje - to to jest wina tamtej kobiety i dla nas na pewno się zmieni? Przecież to chore! Porządny facet nigdy nie zapomni o tym, że ma dziecko i będzie chciał go widywać itp.! Bądźmy poważni.
"syn ma ponad 3 latka"
"w ciągu tych 3 lat przeciez mieliśmy wiele pięknych przeżyć"
Czy on zostawił swoją partnerke w momencie kiedy poznał ciebie?
Może źle to ujęłam, nie chce się z nim widywać bo tamta mu nie pozwala, ale to jest całkiem inna historia długo by tu pisać w każdym razie rozstali się bo ona go zdradziła i on ich przyłapał. Tamta laska wcale się tego nie wypiera. Do tego jeszcze jej matka, miałam nie- przyjemność z nią rozmawiać bezczelna stara baba ona popsuła im związek... On chciał się z nim spotykać ale tamte mu nie pozwalały dziecka na lody czy do zoo zabrać. A teraz sobie po prostu odpuścił. Alimenty płaci, prezenty na urodziny robi ale nic poza tym...
Nie, oni nie byli już ze sobą wtedy 3 miesiące zanim ja z nim się związałam...
W każdym wątku taka sama przestroga na końcu
"bo może się okazać że potem nie będziesz miała do kogo ust otworzyć tak jak ja..."
a i tak zawsze kończy sie tak samo. I za 2 czy 3 razem i tak kobiety rzucaja wszystko dla facetów. Bez sensu!
Uwierz że nie wszystkie, zależy od kobiety od jej charakteru...
Uwierz że nie wszystkie, zależy od kobiety od jej charakteru...
To prawda, że nie wszystkie. Jednak często te same kobiety robią ten sam błąd po kilka razy, a to juz jest naprawdę smutne. A Tobie pozostało chyba po prostu szczerze porozmawiać z chłopakiem... i po tej rozmowie podjąć jakąś decyzje, bo na cud ze sie zmieni to raczej ciezko liczyc.
Ciężko z nim o rozmowę... To taki typ że zamiast usiąść i porozmawiać woli uciec od problemu... Z resztą jego zdaniem to on robi wszystko dobrze, to ja jestem wszystkiemu winna. Nie pozwolę żeby moje dziecko wychowywało się w patologii on miał trudne dzieciństwo jego matka była poniżana przez ojca i po 25 latach się rozwiedli. Więc jako dziecko napatrzył się jak ojciec traktuje matkę i robi to samo... Nie wiem czy namówie go na jakąś terapię bo dalej to my tak razem nie pociągniemy...
Ciężko z nim o rozmowę... To taki typ że zamiast usiąść i porozmawiać woli uciec od problemu... Z resztą jego zdaniem to on robi wszystko dobrze, to ja jestem wszystkiemu winna. Nie pozwolę żeby moje dziecko wychowywało się w patologii on miał trudne dzieciństwo jego matka była poniżana przez ojca i po 25 latach się rozwiedli. Więc jako dziecko napatrzył się jak ojciec traktuje matkę i robi to samo... Nie wiem czy namówie go na jakąś terapię bo dalej to my tak razem nie pociągniemy...
Więc musisz odejść, skoro cię nie szanuje i ma w nosie dziecko.
Hm odejść... I tu zaczynają się schody bo problem mam taki, że nie mam do kąd iść... Uwierz naprawdę... Żebym stanęła na nogi to malutka musi mieć conajmniej rok
istnieje cos takiego jak domy samotnej matki... uwierz ze mimo urodzenia dziecka on sie nie zmieni.. kiedys tak samo myslalam o moim juz ex mezu:P kazda kobieta chcialaby rodzine dom cudowne zycie meza.... niestety jak ktos wspomnial wczesniej mamy to co same sb zgotujemy! apropo jego bylej i dziecka prawda zawsze lezy po srodku i winne sa dwie strony a nie jedna... dziewczyno wez sie w garsc i nie zmarnuj zycia zacznij dzialac!!! powodzenia
Rozumiem, że stałaś sie kochanką, bo miał związek, dziecko, a pozniej rozstali sie, zaszlas w ciaze. Komedia. No ale tak, jedno jest pewne, nie zmieni się. Chyba, ze na gorsze, bo dzieki temu ze Ty chcesz go zmieniac, chcesz by był lepszy, to on bedzie sie oddalał. Nie ma co wierzyc, ze mozna kogos zmienic, a kobiety często mysla, ze swoja miloscia kogos zmienia i im będą lepsze tym ktos tez bedzie lepszy. Same widzicie, ze jak facet jest dla was dobry i coraz lepszy to go friendzonujecie, a nie doceniacie, wiec czemu na odwrot to ma dzialac?
Proszę przeczytaj cały post... Po pierwsze oni się rozstali dlatego że przyłapał ją na zdradzie a my poznaliśmy się 3 miesiące później... Żadna komedia.
A po drugie
?
Ok przepraszam, zrozumiałem, że poznaliscie sie jak 3 miesiace był jeszcze w związku. Mimo wszystko i tak znalas jego 'podejście' czy wyznawane wartosci. To sie nie zmienia. Czlowiek jest uksztaltowany w pewnym wieku tak, ze jedynie jak sam przed soba mowi "tak, to błąd, musze byc inny" i pokazuje te zmiany, to wtedy mogą byc. Inaczej to gadki na odczepnego, dla wygody.
A po drugie
?
Ok przepraszam, zrozumiałem, że poznaliscie sie jak 3 miesiace był jeszcze w związku. Mimo wszystko i tak znalas jego 'podejście' czy wyznawane wartosci. To sie nie zmienia. Czlowiek jest uksztaltowany w pewnym wieku tak, ze jedynie jak sam przed soba mowi "tak, to błąd, musze byc inny" i pokazuje te zmiany, to wtedy mogą byc. Inaczej to gadki na odczepnego, dla wygody.
Oj nie zgadzam sie. Zawsze strefa przyjacielska? Thepass:)?
Ze jak dobry to do strefy misia? Co ja bym dała za to, żeby zakochać sie w dobrym i fajnym mężczyźnie?
Po prostu czasami kobieta musi dostać po tyłku od jakiegos chama i buraka ,żeby docenić tego miłego.
23 2014-08-10 22:30:00 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-10 22:30:20)
No tak, tak. Do takiego wniosku dochodzą kobiety lat ok 30 lub więcej, by uniknac pokrzywdzenia, aczkolwiek nie potrafią wydobyc uczuć do takiego, więc wybór dokonany jest nadal emocjonalnie, a nie logicznie. Bo co? Majac mniej lat nie widzą z kim sie wiążą, kogo "kochają"? Widzą.
Zawsze trafiałam na tych "złych" także wiele razy dostałam po tyłku. I zawsze na początku byli idealni, kochani... Potem się zmieniali. Może rzeczywiście robię coś nie tak?
No tak. Jak ktos jest zły to mu sie stawia granice i odchodzi. Pokazuje, ze nie jest tym jedynym, a ze sie zaraz odejdzie i sie skonczy.
Widać ten twój bohater będzie łożył alimenty na drugie dziecko ale do trzech razy sztuka
zabrałaś się za życie od dupy strony i tyle najpierw stabilizacja a potem dziecko
Ciekawe ilu tych złych było jeśli dzieciak był nie planowany to musiało się dużo dziać
ciebie mi nie szkoda bo jesteś naiwną idiotką ale tego dziecka najbardziej bo przyszłość jego jest niepewna ale tak to jest u nie odpowiedzialnych ludzi.
No tak. Jak ktos jest zły to mu sie stawia granice i odchodzi. Pokazuje, ze nie jest tym jedynym, a ze sie zaraz odejdzie i sie skonczy.
Bo najlepszy jest ten wyważony:) ...nawet dla takiej gapy jak ja:)
Skoro najlepszy wyważony to na randki z poziomicą chodź ![]()
Skoro najlepszy wyważony to na randki z poziomicą chodź
Wyważony to taki, który nie jest ani miły ani jakiś zły cham. A jaki jest Hans to nie wiemy:)
Ja .....15stka???? Czemu?
Chamem jestem bo placki miałem na obiad a z moim pieskiem nie podzielilem się
z twojego rejestru odpadam słonko ![]()
Miał sie zmienić i sie nie zmienił, a może stanie sie cud i sie zmieni - tu logiki brak.
Sorrki, ale ja w cuda nie wierzę.
Trzeba stać twardo na nogach.
32 2014-08-11 10:01:06 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-11 10:03:08)
Zawsze trafiałam na tych "złych" także wiele razy dostałam po tyłku. I zawsze na początku byli idealni, kochani... Potem się zmieniali. Może rzeczywiście robię coś nie tak?
Może za bardzo im werzyłaś i wierzysz
Może bujałaś w obłokach?
Ja wiem. O co tu chodzi.
Miałaś kiepskie dzieciństwo.
Dlatego marzyłaś o kochającym partnerze i rodzinie.
Niestety byłaś poddatna na coś takiego co masz.
Nie chcę doradzać kobietą czy facetą aby się rozstali ze swoimi partnerami.
Ta decyzja należy do Ciebie.
Ja będąc na Twoim miejscu kopnąłbym ciula w doopę, złożył pozew o alimenty na dziecko i siebie, zaczął szukać pracy i na spokojnie nowego partnera.
Szehi ja już mam parę lat i wierz mi, że bardziej cenie takie kobiety jak Ty, które są dojrzałe emocjonalnie od takich panienek szukających wrażeń.
Mój syn ma to po mnie.
Kawaler po przejściach, po zerwanych zaręczynach ( nie z jego winy, panienka się puściła i zaciążyła) ale teraz spotyka się z kobietą która ma 12 letnią córkę i cała trójka jest szczęśliwa i świata za nią nie widzi.
Dlatego chyba czeka mnie wesele
a to znaczy, że kasa będzie potrzebna.
Lexspar, idealnie trafiłeś miałam ciężkie dzieciństwo, bo nie miałam wsparcia w rodzicach chciałam żeby mój partner chociaż był przy mnie. Boję się samotności i dlatego nie chce być sama. Wiem jak jest przykro dziecku kiedy nie ma rodziców i dlatego chciałam stworzyć prawdziwą rodzinę, wybudować dom, wziąć też psa... Kobiety z dziećmi mają ciężko znaleźć partnera, z resztą nie mogłabym kogoś poznać, pozwolić podejść do mojej córki a potem pozwolić odejść. Różnie to w życiu bywa... Więc taka decyzja byłaby jedną z najcięższych i bardzo odpowiedzialnych bo dziecko przywiązuje się bardziej do ludzi, miejsc czy danej sytuacji.. .
I jednoczesnie jedną z najmądrzejszych decyzji. Chcesz by dziecko przywiązało się do hm, kogos kto to dziecko odrzuca i nie traktuje dobrze? By widzialo w ojcu kogos niedostepnego, chamskiego, ktory odtrąca? I tak zeby pozniej spoglądała na mezczyzn?
Miałam na myśli to że jak odejdę od obecnego partnera zanim mała urośnie i zacznie powoli rozumieć i kiedy poznan nowego partnera to wtedy będę musiała być bardzo ostrożna bo dziecko się przyzwyczai a potem może być znowu to samo. Nie zakładam od razu że tak będzie, ale różnie to w życiu bywa.
36 2014-08-11 12:23:24 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-11 12:26:48)
Lexspar, idealnie trafiłeś miałam ciężkie dzieciństwo, bo nie miałam wsparcia w rodzicach chciałam żeby mój partner chociaż był przy mnie. Boję się samotności i dlatego nie chce być sama. Wiem jak jest przykro dziecku kiedy nie ma rodziców i dlatego chciałam stworzyć prawdziwą rodzinę, wybudować dom, wziąć też psa... Kobiety z dziećmi mają ciężko znaleźć partnera, z resztą nie mogłabym kogoś poznać, pozwolić podejść do mojej córki a potem pozwolić odejść. Różnie to w życiu bywa... Więc taka decyzja byłaby jedną z najcięższych i bardzo odpowiedzialnych bo dziecko przywiązuje się bardziej do ludzi, miejsc czy danej sytuacji.. .
Szehi to jest Twoje życie i nie zapomnij o tym.
A często jest tak, że dziecko bardziej kocha partnera matki niż własnego biologicznego ojca.
To wszystko zależy od niego, partnera.
To jest Twoje życie i Ty masz być szczęśliwa.
Jak Ty będziesz szczęśliwa to i Twoje dziecko też.
Osobiście powiem Ci szczerze, że dla mnie takie kobiety jak Ty są bardziej wartościowe od innych.
Mój syn obecnie związał się z kobietą która ma 12 letnią córkę i powiem Ci szczerze ja już ją kocham (tą córkę), już za nią tęsknie, pomimo tego, że jeszcze nie miałem okazji poznać jej.
Takie życie
Miałam na myśli to że jak odejdę od obecnego partnera zanim mała urośnie i zacznie powoli rozumieć i kiedy poznan nowego partnera to wtedy będę musiała być bardzo ostrożna bo dziecko się przyzwyczai a potem może być znowu to samo. Nie zakładam od razu że tak będzie, ale różnie to w życiu bywa.
Będzie dobrze ????
Witam nie mam się komu wygadać, dlatego tutaj pisze. Na wszystkich mężczyznach w moim życiu się zawiodłam, chyba pozostaje mi być samotna... Z teściem nie rozmawiam,bo wykańczal mnie psychicznie, mój ojciec to najgorsza szuja a mój partner... No cóż, on mnie chyba zawiódł najbardziej zwłaszcza teraz, kiedy jestem z nim w ciąży. Nie mam żadnego wsparcia z jego strony... Nie obchodze go dziecko z reszta też... Pewnie nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo musi mi być przykro...
mój ojciec nigdy mnie nie przytulił nigdy nie pocieszył... Myślałam że chociaż partner okaże mi choć trochę czułości... Już nie długo poród, w zasadzie już mogę rodzic. Całą ciążę zasuwałam w domu, malowałam pokoje prałam, gotowalam, sprzątałam. A jemu tylko koledzy w głowie.. Nigdy nie zapytał jak się czuje, czy z dzieckiem w porządku nie obchodzi go to... Przykro mi to mówić ale żałuję i to strasznie, że właśnie on będzie ojcem mojego dziecka. On ma już jedno dziecko syn ma ponad 3 latka i też się nim nie interesuje. Dawałam mu tyle szans, miał się zmienić. Miał mnie nie wyzywać ale ciągle śle obelgi w moją stronę. Nie wiem ile wytrzymam... Najgorsze jest to że nie mam do kąd pójść... Do rodziców? Matka zastraszona przez ojca, więc nie ma opcji, nie mam pracy (szefowa mnie zwolniła gdy dowiedziała się że jestem w ciąży. Miała do tego prawo, bo byłam na umowie zleceniu) żadnych środków do życia, żadnych przyjaciół... Tak naprawdę to tylko moja kochana malutka perełka trzyma mnie przy życiu. Wierzę, że jak się urodzi to obie damy radę chociaż zawsze marzyłam żeby stworzyć normalną kochająca się rodzinę... Kocham go i naprawdę ciężko mi będzie odejść z resztą nie wiem czy odejdę... Zawsze byłam dobrym człowiekiem, pomagałam ludziom, mam dobre serce do zwierząt nie rozumiem czemu los dał mi taką ścieżkę życia... Powoli czuje że popadam w depresję, że to wszystko moja wina- może robię coś źle?... Chciałabym żeby mój post był przestrogą, że nie wszystko złoto co się świeci i że trzeba mieć twardą d*upę nie poświęcać całego życia dla tej jednej osoby bo może się okazać że potem nie będziesz miała do kogo ust otworzyć tak jak ja...
Oj jak ja cie rozumiem ...
Jakos też nie mam szczęścia do facetów. Mój mąż, moja pierwsza miłość ... Zakochany człowiek robi głupoty. I niech mi nikt nie mówi, że każdy wie co robi. Każdy ma nadzieję, że będzie lepiej, będzie cudownie, facet sie zmieni. Ech ...
Musisz sie kochana wziąc w garsc. Dla maleństwa. Nie raz będziesz płakać w poduszkę. Nie raz nie będziesz wiedziała co robić dalej. Znakomicie cie rozumiem. Jestem praktycznie w identycznej sytuacji jak ty. Nie mam nikogo oprócz dziecka. Cale szczęście są jeszcze dobrzy ludzie.
Napisz do mnie na maila
Trzymaj sie
Zakochani ludzie mają tzw. klapki na oczach - właśnie dlatego tutaj na forum na końcu często się czyta przesłania "Żebyście nie miały tak jak ja..". Może warto czasem stanąć w miejscu, odsapnąć i włączyć rozum? Nie patrzeć na to co jest teraz, ale na przyszłość. Czy partner zajmnie się mną/dzieckiem jak będzie taka potrzeba? Gdzie rozmowy? Ja wiem, że nie zawsze da się to wyczuć - ale w wielu przypadkach kobiety widzą jakich drani biorą, a potem się dziwią, że cierpią. Jeżeli dajecie sobą pomiatać, nie macie swojego zdania, liczycie na to, że was książę będzie was utrzymywał, głaskał itp - to potem nie dziwcie sie, ze nie ma do was szacunku i traktuje jak traktuje.
Nie mówią tu autorko już typowo o Tobie - chociaż sama teraz widzisz, że święty to on nie był. Zwalił wszystko na swoją byłą partnerkę i miał w nosie swoje pierwsze dziecko. Może i ona go dobrze poznała i nie chciała by ktoś taki miał kontakt z dzieckiem? Oczywiście, uważam ze to złe, bo nie wolno zabraniać widywać się ojcu z dzieckiem..Ale po prostu ślepo uwierzyłas swojemu nowemu partnerowi. Widziałaś kiedys jego dziecko? Jego poprzednią partnerkę?
niestety, ale gdy ktoś sam z siebie nie chce się zmienić, to na pewno tego nie zrobi. szkoda, że facet nie dostrzega swoich błędów i rani przy tym tyle osób. na pewno jesteś świetną kobietą, postaraj się wziąć w garść dla swojego dziecka. bo to właśnie dla dziecka warto się starać najbardziej i jemu poświęcać wszystkie myśli i czas. mam nadzieję, że facet się opamięta, inaczej straci tyle cennych i nieodwracalnych momentów. no ale nic na siłę, mam nadzieję, że w końcu dostrzeże jak nieodpowiedzialnie i głupio się zachowuje. życzę dużo zdrowia i szczęścia ![]()
no po prostu nie mogę tego czytać! kolejny wątek typu: 'dlaczego los mnie tak pokarał, przecież byłam dobra dla innych ludzi'. a co ma jedno do drugiego? jak się jest bezmyślnym człowiekiem to nic nie da to, że jesteś dobra dla innych, cały czas będziesz pakowała się w takie chore sytuacje. myślę, że każda kobieta zanim wejdzie w związek powinna zająć się sobą, poukładać sobie w głowie. wcale mnie nie dziwi twoja aktualna sytuacja, jeżeli miałaś takiego ojca. niestety, powielamy zachowania osób z naszego otoczenia, jeżeli jesteśmy dzieckiem z chorego związku to prawie w 100 % pewne (o ile sami nie zaczniemy nad sobą pracować), że całe życie będziemy się plątać w życiu i będziemy się zastanawiać dlaczego inni mają lepiej. teraz najważniejsze jest dziecko, a ty autorko zrób wszystko, żebyście byli szczęśliwi, bo pamiętaj, to ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie, za każdą podejmowaną decyzję. życzę powodzenia ![]()
znam kobiete ktora miala bardzo podobna sytuacje do Twojej i po paru latach udalo jej sie poznac wspanialego mezczyzne ktory bardzo ja i jej dziecko kocha...
Jest naprawde szczesliwa a bylo bardzo zle.
Ojciec dziecka natomiast straszna patologia.
Patrz za mezczyznami ktorzy nie przypomnaja z charakteru ojca Twojego dziecka czy Twojego ojca...szukaj przeciwienstwa.
Zycze i Tobie takiego happy endu.
Witam. Mam na imię Anna mam 30.lat i też muszę się wygadać bo nie mogę już sama z tym wszystkim dać rady
proszę tylko nie piszcie że głupia jestem bo chcę porady A nie dobijania:( pracuję od 5 lat w dużej firmie w której moim kierownikiem jest o 10 lat straszy mężczyzna. Na początku nie zwracałam na niego uwagi ale z czasem zaczęliśmy mieć naprawdę dobry kontakt, przeszliśmy na Ty ,pisaliśmy ze sobą wieczorami no i stało się, zakochałam się w nim. Imponowal mi stanowiskiem, wiekiem, charakterem. W tym miejscu dodam że i ja i on jesteśmy już w związkach.... pewnego wieczoru odwazylam się powiedzieć mu że jest dla mnie kimś więcej.... Nie powiedział nie, stwierdził tylko ze to wszystko nie jest takie proste i że on boi się.... Od tego dnia zachowuje się dziwnie, odpisuje mi że nie ma czasu rozmawiać że jest zajęty, a gdy na wspólnych zakładowych imprezach się spotykamy to wciąż na mnie patrzy, szuka kontaktu a gdy ja robię krok w jego kierunku znów się odsuwa.... koleżanka stwierdziła że on się mną bawi, że imponuje mu że się komuś podoba... ostatnio nap mu że chce by uczciwie postawił sprawę by powiedział że nie mam u niego szans A ja wtedy odpuszczę A on mi odp że nie ma czasu rozmawiać bo jest zajęty.... wystarczyło by mi nap że nie jest zainteresowany.... problem w tym że on tego wprost nie chce przyznać i tego nie rozumiem .... czy mam próbować znów z nim pogadać?
44 2019-12-14 21:07:46 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-12-14 21:09:50)
Witam. Mam na imię Anna mam 30.lat
Ale przecież wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że rzeczywiście on nie ma ochoty na poważny związek. Tak w ogóle to się dziwie:Ty w związku, on w związku-sytuacja aż prosi się żeby zacząć się gmatwać. Jak na razie to Ty jesteś na straconej pozycji w razie W. Ty cały czas deklarujesz że czujesz coś więcej, on nigdy tego nie przyznał. Jak coś się wyda to powie że cały czas próbujesz go omotać naciskając na niego i próbujesz rozwalić jego związek. Musisz mieć na piśmie że z tej mąki chleba nie będzie? Możliwe że koleżanka ma rację że się bawi Tobą, nie dziwił bym się jak by na papierosku z kumplami przechwalał się że jest jedna taka która lata za nim a on się nie może odpędzić od niej. Chcesz działać, załatw sprawy najpierw w swoim związku, będziesz przynajmniej miała czyste sumienie i mniejszego kaca moralnego. Na moje oko to prąd i iskry płyną w tym związku tylko w jedną stronę.
Nie tylko "miłość" was łączy autorko.
Oboje z ojcem przemocowcem bez uczuć i "zaszczutą" matką?
I lecicie schematem z rodzinnego domu.
Dobraliście się.
Ba może być nawet tak, że kopniesz go w dupę, znajdziesz innego - a inny taki sam. Z tym samym "problemem" i też nie dobry.
Trzeba tu jakiegoś szerszego spojrzenia.
Witam. Mam na imię Anna mam 30.lat i też muszę się wygadać bo nie mogę już sama z tym wszystkim dać rady
proszę tylko nie piszcie że głupia jestem bo chcę porady A nie dobijania:( pracuję od 5 lat w dużej firmie w której moim kierownikiem jest o 10 lat straszy mężczyzna. Na początku nie zwracałam na niego uwagi ale z czasem zaczęliśmy mieć naprawdę dobry kontakt, przeszliśmy na Ty ,pisaliśmy ze sobą wieczorami no i stało się, zakochałam się w nim. Imponowal mi stanowiskiem, wiekiem, charakterem. W tym miejscu dodam że i ja i on jesteśmy już w związkach.... pewnego wieczoru odwazylam się powiedzieć mu że jest dla mnie kimś więcej.... Nie powiedział nie, stwierdził tylko ze to wszystko nie jest takie proste i że on boi się.... Od tego dnia zachowuje się dziwnie, odpisuje mi że nie ma czasu rozmawiać że jest zajęty, a gdy na wspólnych zakładowych imprezach się spotykamy to wciąż na mnie patrzy, szuka kontaktu a gdy ja robię krok w jego kierunku znów się odsuwa.... koleżanka stwierdziła że on się mną bawi, że imponuje mu że się komuś podoba... ostatnio nap mu że chce by uczciwie postawił sprawę by powiedział że nie mam u niego szans A ja wtedy odpuszczę A on mi odp że nie ma czasu rozmawiać bo jest zajęty.... wystarczyło by mi nap że nie jest zainteresowany.... problem w tym że on tego wprost nie chce przyznać i tego nie rozumiem .... czy mam próbować znów z nim pogadać?
On jest zainteresowany ale się boi. Sam Ci powiedział. Podobasz mu się bo by z Tobą w ogóle nie gadał ale jesteś niebezpieczna i możesz mu rozwalić związek w którym jest.
Chciałby zjeść to ciasteczko ale boi się, że może się okazać bardzo gorzkie.