Mam 20 lat i wspaniałego chłopaka, jednak jesteśmy razem dopiero rok, a ja już teraz czasem czuję się nieważna dla niego, nieatrakcyjna (nie w sensie fizycznym, lecz całościowo jako kobieta). Od początku związku to ja bardziej się starałam, byłam pomysłowa, to mi bardziej zależało na kontakcie gdy się nie widzieliśmy przez jakiś czas. Nie byłam bluszczem, wcale nie dzwoniłam ani nie pisałam codziennie, często sama nie miałam dla niego czasu ale i tak to mi bardziej zależało. On oczywiście okazuje mi swoimi czynami, że mnie kocha (na swój męski sposób tzn. coś naprawia, pomaga sam z siebie), brakuje mi jednak hmmm.. adoracji?
To doprowadziło do tego, że nie czuję się już dla niego wyjątkowa. Bardzo smutno mi było jak na dzień kobiet nie dostałam nawet kwiatka mimo że mówiłam mu że to dla mnie ważne...
Poza tym jest wspaniałym facetem, ale nie chcę żeby stale było tak, że on staranie się odpuścił sobie na zawsze..
Chcę zmienić siebie, podwyższyć swoją samoocenę, żeby nie oglądać się całe życie na niego, żeby byc bardziej atrakcyjną dziewczyną nie tylko w jego, ale również w swoich oczach.
Jeśli ktoraś z was ma podobnie i chciałaby to zmienić, znaleźć wsparcie, móc się wygadać, poradzić i również służyć wsparciem- napisz do mnie wiadomość prywatną z kontaktem do siebie, razem damy radę!