Hej, jestem tu od niedawna, postanowiłam poprosić Was o radę, co do moich włosów.
Jeszcze 3 miesiące temu, miałam ciemny blond, nigdy nie farbowałam włosów, były bardzo zadbane, zdrowe. Niestety, pewnego dnia, stwierdziłam, że chciałabym mieć jeszcze dłuższe włosy, dlatego nie będę ich przycinać. Kiedy rozdwajały mi się końcówki uważałam, że przeznaczony do tego szampon mi wystarczy. Było już trooszkę lepiej. Później coś mi odbiło i użyłam szamponetki. Użyłam z firmy Marion, na 28 dni i tak powstał czekoladowy brąz, co prawda ciemniejszy niż na opakowaniu (co przewidziałam). W związku z tym, mam mega ciemne włosy i teraz widzę, że nie wyglądam najlepiej. Wolałabym już poprzedni, naturalny kolor. Nie mam pojęcia, jak mogę to zwalczyć.
Chciałabym, żeby były jaśniejsze, a super byłoby gdyby znów wrócił mój kochany blond. Słyszałam o rozjaśniaczach, ale z tego co wiem, niesie to wiele negatywów. Jak dla mnie powrót do przeszłości, choćby częściowy (bo raczej już nie wrócę do tego, co było:() - może potrwać tyle czasu, ile będzie to konieczne, ale im szybciej tym lepiej. Im naturalniej, oczywiście tym lepiej również.
Od zawsze mam fioła na punkcie włosów. Codziennie je myję, nie wyobrażam sobie dnia bez tego. Szczotkuję je kilka razy dziennie, choć nie wydaje mi się, że to jest dobre. Nie umiem się powstrzymać albo wyjść z domu bez szczotki w torbie.
Włosy mam mniej więcej do połowy pleców. Nie wiem, czy to moja schiza, ale mam wrażenie, że mi się rozdwajają i mam ich mniej. Nigdy nie miałam gęstych włosów. Teraz wiem, że już nigdy więcej nie sięgnę po szamponetkę.
Proszę o pomoc ![]()
Jeśli był już taki post, to proszę przekierujcie mnie, cokolwiek. Mam już naprawdę dość tego CZEGOŚ na głowie!
![]()
