netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

28 odpowiedzi8 759 wyświetleńzałożony przez solinka, 24.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA.

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

2

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA.

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

ad 1. 12 miesięcy zdradził mnie 16.06.2013 pozew złożyłam 17.06.2014 - przypadek lub nie, kto wie?
ad 2. samotność, tego że mam 40 lat i już nie jestem atrakcyjna, że sobie finansowo nie poradzę, że już nic dobrego mnie w życiu nie spotka, że po 16 latach zostaje goluśka finansowo
ad 3. u mnie romans trwa ku mojej radości
ad 4. na razie nie mam takiej wiedzy
ad 5.
- że go nie wywaliłam już pierwszego dnia jak się dowiedziałam (kontynuował romans a ja pozwalałam się oszukiwać, nie widziałam prawdy bo nie chciałam, nie słuchałam dobrych rad bo mi się wydawało ze nasz przypadek jest wyjątkowy)
- że to ja mu ciągle udowadniałam że go kocham,
- że mu wybaczałam najgorsze słowa mówione mi w twarz,
- że wmawiałam sobie że przetrwamy wszystko,
- że wmawiałam sobie ze tylko razem możemy żyć dalej,
- że wmawiałam sobie ze jest moim przyjacielem,
- że to ja ciągle walczyłam a on z pokorą lub bez, znosił moje zabiegi i walkę o nasze bycie razem,
- że nie obiłam lasce gęby kiedy mi się po raz kolejny władowała w życie,

smile

3

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA.

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

1. Minęły 4 miesiące, ale nadal się "leczę" i końca nie widać.
2. Boję się, że będzie chciał kiedyś wrócić, a ja głupia ulegnę.
3. Zaufałam kilka razy.
4. Nie.
5. Dawania kolejnych szans.

4

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

wink

1. 4 miesiące... potem próba z góry skazana na przegraną... na początku września mogę złożyć pozew... a więc w sumie dłuuugo... ponad 1,5 roku
2. Samotności, pustki
3. kochanka nr 1, ? wink, kochanka nr 2, ponowne zaufanie cd romansu, a może wcale przerwy nie było
4. Nie wiem wink
5. Że nie rozwiodłam się rok temu, że zaufałam sad

5

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

na pytanie zadane w tytule wątku można chyba odpowiedzieć ... za mało, za mało z nas kobiet

6 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2014-06-24 21:18:18)

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

1. Od lata 2012 zaczął mnie źle traktować i to słynne "NIE WIEM CZY CIĘ KOCHAM", w grundiu 2012 puściłam detektywa i wtedy miałam pewność. Wyprowadził się w maju 2013 roku, czyli prawie rok, o rok za późno...
2. kiedyś bałam się samotności, tego że zostanę ze wszystkim sama, z problemami, dziećmi na głowie. Ale teraz się już tego nie boję i tak jak zaczął zdradzać byłam ze wszystkim sama...
3. ja nie dałam szansy bo on nie chciał, po prawie roku odkąd zaczęło się sypać, wyprowadził się. Cieszę się z tego bo sam podjął za nas decyzję, oczywiście przebąkiwał coś o powrocie kiedyś (nawet ostatnio po rozwodzie), ale wyprowadzką i tym co powiedział "NIE WIEM CZY KOCHAM", a potem poniżaniem mnie przekreślił cały 22-letni związek. W konsekwencji nie czekałam długo, po pół roku od wyprowadzki podzieliłam majątek i złożyłam o rozwód. Tym co zrobił pokazał, że mnie nie szanuje, nie kocha.
4. prawdopodobnie szmata poszła w odstawkę, ale nie wiem czy jest ktoś teraz i nie interesuje mnie to. Chodzi po mieście i się lansuje, tak mogę to określić, ale wątpię czy jest szczęśliwy bo jak przychodzi to zdarza mu się płakać przy mnie, ja natomiast nie wierzę w żadne słowo, gest.
5. że nie miałam jaj, że trzeba było go wyrzucić, a ja byłam skończoną idiotką, dałam sobą pomiatać, manipulować bo tak kochałam i staram się, żeby ze mną był, na nowo pokochał. Nie warto było naprawdę. Teraz to obcy człowiek, a ja powoli zaczynam czuć się szczęśliwa smile))

7

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA.

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

1.długie 3 lata
2. teraz już niczego smile
3. zaufałam kilka razy jak głupia, potem kolejne kochanki,romanse
4. nie pojawiła się do tej pory o ile wiem jest sam a w przelocie ma jakąś kolejną cizię
4. że wierzyłam,że dawałam kolejne szanse, że dałam się stłamsić,że dałam sobie wmówić że jestem gorsza od innych kobiet, że to moja wina , że przez 3 lata upodlałam się walcząc o ex, że nie kopnęłam go po pierwszej zdradzie jeszcze przed ślubem, że pozwoliłam na przemoc fizyczną I psychiczną,

8

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

A panowie się mogą wypowiadać w temacie czy tylko i wyłącznie panie?

9

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA.

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

1. Ta sama rozmowa, po prostu zapytałam czy jest inna kobieta, potwierdził, dla mnie to był koniec.
2. Że nie poradzę sobie sama z wychowaniem syna, i że przestanie płacić alimenty.
3. Wiem, że jeszcze nie jestem gotowa na jakikolwiek związek i zaufanie komukolwiek.
4. Póki co nie, ale mój tata nabija się, że za kilka lat zawiąże się klub matek dzieci Pana A. wink
5. Że zostałam, kiedy pierwszy raz uderzył.

10

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

Każda wypowiedz jest mile widziana. Każdy przypadek jest inny.

Łączy nas jedno - dawanie szans.
Żałujemy straconego i zmarnowanego casu.
Dziękuję za odpowiedzi, czekam na więcej. smile

Liczę (może za bardzo ufnie) na więcej wypowiedzi i że zajrzą tu osoby które się wahają co zrobić czy dać szanse, odejść czego się lękam.

Inne posty są o ratowaniu, ten raczej ma pokazać całą tą udrękę w trakcie i po.

11 Ostatnio edytowany przez Kubasiewicz (2014-06-26 14:58:41)

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA.

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

1. aktualnie minęły 3,5 miesiąca od rozstania
2. że nie dam rady pokochać innej tak samo mocno albo i mocniej, że kiedyś w moim życiu nagle sie pojawi i narobi syfu
3. nie było zdrady
4. Nie pojawił się, ale po tygodniu miała już nowego(szybka żałoba po 4 letnim związku big_smile)
5. Żałuje że to się tak skończyło

12

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

Solinka - dopiero teraz 'wpadlam' na Ciebie w temacie niejakiej anastacjii smile

1. jesienia 2012 zaczelo sie cos zle dziac ( ze wyczuwalam to, ze przylapywalam na klamstwach, smsach ale zawsze sie wypieral w twarz ze to nic takiego, ze przesadzam - standardzik). Czyli w sumie ja mu wierzylam, chcialam wierzyc smile w grudniu 2012 - jak i u Stokrotki - 'nie wie mczy cie kocham i nie wiem czy to ma sens'. O zdradzie takiej na 100%, ze jednak nic mi sie nie wydawalo dowiedzialam sie 1 kwietnia 2013. Czyli 6 miesiecy (minimum) oklamywania mnie. Dowiedzialam sie o zdradzie - dalam szanse (bo niby zalowal) ale po ok 10 dniach, w tym wyjezdzie na wakacje - ja sie rozstalam z nim bo czulam sie juz upokorzona do granic - ze nie czulam ze tak naprawde on zalowal tego. No i nie myslilam sie bo jak mu powiedzialam 'ze skoro nie chcesz to nie' to nie zaprzeczyl tylko odetchnal z ulga i to bylo definitywne rozstanie.   Czyli od wyjscia zdrady na jaw tak dobitnie - 10 DNI heh do defintywnego rozstania. Jego Wyprowadzka lipiec-sierpien 2012.
2. Boje sie jedynie tego, ze przez niego, bo najpierw sam postanowi lsie oswiadczyc i ozenic a po 2 latach nie wiedzial jzu czy mnie kocha, ze wedlugo religii bede zyla (juz zyje) 'w grzechu'.
3. Ufalam caly czas w sumie, te 6 miesiecy kiedy czula mze mnie oklamuje, czulam ze ona to ktos wiecej niz kolezanka - to kazdego dnia poniekad wierzylam ze nie moglby przeciez wracac od niej i klasc sie obok mnie.... a no mogl.
4. na 99% nadal jest z tym szmaciskiem (to moje imie dla niej), ale chyba rozglada sie tez za innymi.
5. nie zaluje tego ze wierzylam mu, ze probowalam ratowac malzenstwo ja ktylko moglam - bo przynajmniej wiem ze zrobilam wszystko, byla mw stanie naprawde duzo wybaczyc. Zaluje natomiast ze jak juz sie definitiwynie rozstalismy, ze wciaz sie ludzilam, ze stracilam wiele nocy i dni myslac o nim, bo nie byl tego po prostu wart. Ale na to tez nie mialam do konca wplywu. Zaluje poniakd tego, ze za niego wyszlam, po rozwalil mi zycie swoim wybrykiem malzenstwa, ale tez nie mialam zadnych powodow zeby miec watpliwosci. On naprawde mnie kochal. No, tylko ze potem pokochal kogos innego smile

13 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2014-12-06 12:17:57)

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

Cześć, Solinko wink

1. Dowiedziałam się o zdradzie w Boże Narodzenie 2011. Dwa tygodnie później eks mąż się wyprowadził, mieszkał osobno 2,5 miesiąca, po czym wrócił w naszą rocznicę ślubu. Mieszkaliśmy razem jeszcze 11 miesięcy, w marcu 2013 wyprowadził się, a w marcu 2014 wzięliśmy rozwód. Czyli łącznie trwało to wszystko dwa lata z kawałkiem... Wow! Aż się za głowę złapałam, że aż tak długo!

2. Czego się boję? Jest tego trochę, bo przede wszystkim nie widzę siebie w roli siłaczki walczącej z przeciwnościami losu. Chciałabym trochę odpocząć. Nie boję się tego, że nie poradzę sobie finansowo, ale boję się, że nie będzie mnie stać na rozbudowę domu, która ciągle jest przede mną, na podróże, fajne ciuchy, na kosmetyczkę i fryzjera. Boję się z kimś zamieszkać, bo boję się zaufać tak, jak zaufałam mężowi. W ogóle boję się sytuacji, że zaczyna  mi na kimś zależeć. Boję się, że moje życie już nigdy nie będzie takie "czyste" i niezbrukane, jak było, zanim się to wszystko wydarzyło. Boję się samotnej starości.
To są moje lęki, ale trochę na zasadzie zamartwiania się na wyrost, bo i na razie stać mnie na to, o czym pisałam, i angażuję się powoli w jakiś tam związek.

3. Po pierwszej wyprowadzce męża zaufałam, że zakończył swój romans, ale tak nie było. Te 11 miesięcy spędzone wspólnie po jego powrocie był to czas podwójnego życia mojego eks męża.

4. Nie bardzo rozumiem pytanie... Ta trzecia - w sensie kochanka, z którą zdradził mnie mąż,  czy chodziło Ci o pojawienie się jeszcze jakiejś innej? Spodziewam się, że mój mąż jest jeszcze smile wierny swojej kochance... ale nie wiem, ile ten czas potrwa. On zakochuje się gwałtownie i na zabój, ale raczej nie na długo smile

5. Paradoksalnie nie żałuję, że walczyłam o przetrwanie małżeństwa. Dziś mam świadomość, że to, co się stało, nie było zawinione przeze mnie, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby przezwyciężyć kryzys. Owszem, bywało, że upokarzałam się przed mężem, że błagałam, natomiast nie wyrzucam tego sobie, ponieważ na tamten czas w mojej świadomości były to kroki nieuniknione. Inaczej nie potrafiłam. Nie żałuję, że wyszłam za mąż, bo eks mąż dał mi piękne chwile także. W gruncie rzeczy  jest dobrym człowiekiem. Tylko że słabym i bezwolnym.
Żałuję, że wdawałam się w rozmowy z jego  kochanką. W żaden sposób nie jest to partnerka dla mnie do rozmowy ani odpowiedni poziom. Żałuję również tego, że ja - kobieta inteligentna - dawałam sobie robić wodę z mózgu i  mężowi, i jego kochance. Że wierzyłam ich zapewnieniom, że nic ich nie łączy, choć miałam dowody czarno  na białym, że romans kwitnie. Oczywiście wiem, że działo się tak dlatego, że bardzo chciałam w to wierzyć. Żałuję, że nie umiałam się szanować jako kobieta, że dobro męża przedkładałam nad własne ( i tu już myślę o całym małżeństwie, a nie tylko o jego finiszu), że generalnie starałam się zadowolić wszystkich, tylko nie siebie. W zasadzie żałuję tylko tych trzech rzeczy.

I na koniec - często mam wrażenie, że to wszystko zadziało się po coś. Może po to, żebym zyskała większą świadomość siebie? Żebym bardziej nauczyła się samej siebie? A może po to, żebym była przygotowana na coś lepszego... wink

p.s. Dodaję rano po grubszych przemyśleniach - eks mąż nie jest dobrym człowiekiem. Przypomniałam sobie, co robił i co wskazuje na fakt, że do dobroci to mu jednak nie po drodze.

14

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

od 7 marca 2009 do chwili obecnej .... właśnie szykuje się rozwód bo czekają z kochanką na narodziny syna i mężusiowi przypomniało się ze jest jeszcze zajęty.Zyje swoim zyciem od dawna mam wspaniałą córkę (12 lat) i to dla niej oddaje się w całości .jest mi żal mojej córki gdyż wychowuje się bez ojca lecz wolę taką sytuacje niż miała bym być oszukiwana przez niego i zdradzana ( w dzień wyprowadzki mężusia dowiedziałam się o zdradzie która trwała już wtedy 1,5 roku ...krzyż na drogę) Zadzwonił z propozycją rozwodu za porozumieniem stron .Załowała bym właśnie tego ze mu uległam na tą propozycje .

15

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
kin-mik napisał/a:

od 7 marca 2009 do chwili obecnej .... właśnie szykuje się rozwód bo czekają z kochanką na narodziny syna i mężusiowi przypomniało się ze jest jeszcze zajęty.Zyje swoim zyciem od dawna mam wspaniałą córkę (12 lat) i to dla niej oddaje się w całości .jest mi żal mojej córki gdyż wychowuje się bez ojca lecz wolę taką sytuacje niż miała bym być oszukiwana przez niego i zdradzana ( w dzień wyprowadzki mężusia dowiedziałam się o zdradzie która trwała już wtedy 1,5 roku ...krzyż na drogę) Zadzwonił z propozycją rozwodu za porozumieniem stron .Załowała bym właśnie tego ze mu uległam na tą propozycje .

Zdradził cię w 2009 roku, a ty czekalas tyle lat żeby to uregulować prawnie?

Nic dziwnego, ze cię zdradził, skoro przez tyle lat nie potrafisz wziąc życia we własne rece  - tyle lat upłynęło a nawet o rozwód musiał ON wystąpic, bo ty pewnie trwałabyś w takim zawieszeniu do uschniętej starości...

Nigdy nie zrozumiem takich kobiet...

16

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
Iceni napisał/a:
kin-mik napisał/a:

od 7 marca 2009 do chwili obecnej .... właśnie szykuje się rozwód bo czekają z kochanką na narodziny syna i mężusiowi przypomniało się ze jest jeszcze zajęty.Zyje swoim zyciem od dawna mam wspaniałą córkę (12 lat) i to dla niej oddaje się w całości .jest mi żal mojej córki gdyż wychowuje się bez ojca lecz wolę taką sytuacje niż miała bym być oszukiwana przez niego i zdradzana ( w dzień wyprowadzki mężusia dowiedziałam się o zdradzie która trwała już wtedy 1,5 roku ...krzyż na drogę) Zadzwonił z propozycją rozwodu za porozumieniem stron .Załowała bym właśnie tego ze mu uległam na tą propozycje .

Zdradził cię w 2009 roku, a ty czekalas tyle lat żeby to uregulować prawnie?

Nic dziwnego, ze cię zdradził, skoro przez tyle lat nie potrafisz wziąc życia we własne rece  - tyle lat upłynęło a nawet o rozwód musiał ON wystąpic, bo ty pewnie trwałabyś w takim zawieszeniu do uschniętej starości...

Nigdy nie zrozumiem takich kobiet...

ON wystąpi bo jeszcze pozwu nie dostałam bo to właśnie jemu teraz dupa się pali żę bedzie miał nieslubne dziecko nie ja ...widocznie nie był na tyle pewny swojej kochanki żeby zrobić to wcześniej a teraz jest przyparty do muru .Nie jestem stara ani uschnięta jak to napisałas a że cię to dziwi to już Twój problem...przeczytaj ze zrozumieniem tytuł wątku zwłaszcza to po przecinku

17

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
Iceni napisał/a:
kin-mik napisał/a:

od 7 marca 2009 do chwili obecnej .... właśnie szykuje się rozwód bo czekają z kochanką na narodziny syna i mężusiowi przypomniało się ze jest jeszcze zajęty.Zyje swoim zyciem od dawna mam wspaniałą córkę (12 lat) i to dla niej oddaje się w całości .jest mi żal mojej córki gdyż wychowuje się bez ojca lecz wolę taką sytuacje niż miała bym być oszukiwana przez niego i zdradzana ( w dzień wyprowadzki mężusia dowiedziałam się o zdradzie która trwała już wtedy 1,5 roku ...krzyż na drogę) Zadzwonił z propozycją rozwodu za porozumieniem stron .Załowała bym właśnie tego ze mu uległam na tą propozycje .

Zdradził cię w 2009 roku, a ty czekalas tyle lat żeby to uregulować prawnie?

Nic dziwnego, ze cię zdradził, skoro przez tyle lat nie potrafisz wziąc życia we własne rece  - tyle lat upłynęło a nawet o rozwód musiał ON wystąpic, bo ty pewnie trwałabyś w takim zawieszeniu do uschniętej starości...

Nigdy nie zrozumiem takich kobiet...

ON wystąpi bo jeszcze pozwu nie dostałam bo to właśnie jemu teraz dupa się pali żę bedzie miał nieslubne dziecko nie ja ...widocznie nie był na tyle pewny swojej kochanki żeby zrobić to wcześniej a teraz jest przyparty do muru .Nie jestem stara ani uschnięta jak to napisałas a że cię to dziwi to już Twój problem...przeczytaj ze zrozumieniem tytuł wątku zwłaszcza to po przecinku

18

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
Iceni napisał/a:
kin-mik napisał/a:

od 7 marca 2009 do chwili obecnej .... właśnie szykuje się rozwód bo czekają z kochanką na narodziny syna i mężusiowi przypomniało się ze jest jeszcze zajęty.Zyje swoim zyciem od dawna mam wspaniałą córkę (12 lat) i to dla niej oddaje się w całości .jest mi żal mojej córki gdyż wychowuje się bez ojca lecz wolę taką sytuacje niż miała bym być oszukiwana przez niego i zdradzana ( w dzień wyprowadzki mężusia dowiedziałam się o zdradzie która trwała już wtedy 1,5 roku ...krzyż na drogę) Zadzwonił z propozycją rozwodu za porozumieniem stron .Załowała bym właśnie tego ze mu uległam na tą propozycje .

Zdradził cię w 2009 roku, a ty czekalas tyle lat żeby to uregulować prawnie?

Nic dziwnego, ze cię zdradził, skoro przez tyle lat nie potrafisz wziąc życia we własne rece  - tyle lat upłynęło a nawet o rozwód musiał ON wystąpic, bo ty pewnie trwałabyś w takim zawieszeniu do uschniętej starości...

Nigdy nie zrozumiem takich kobiet...

ON wystąpi bo jeszcze pozwu nie dostałam bo to właśnie jemu teraz dupa się pali żę bedzie miał nieslubne dziecko nie ja ...widocznie nie był na tyle pewny swojej kochanki żeby zrobić to wcześniej a teraz jest przyparty do muru .Nie jestem stara ani uschnięta jak to napisałas a że cię to dziwi to już Twój problem...przeczytaj ze zrozumieniem tytuł wątku zwłaszcza to po przecinku

19 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-12-07 21:20:46)

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

Nie, ja nie twierdze, ze czekasz na jego powrot. Ja napisalam, ze moim zdaniem  ty nadal pozwalasz by to on kierowal twoim zyciem.

Dlaczego do tej pory nie wystapilas o rozwod?  Minelo 5 lat a ty wciaz jestes jego zona. Nie chcialas uwolnic sie od meza, ktory cie zdradzil? Nie meczylo cie to, ze formalnie jestes zona faceta, ktory juz sypia z inna kobieta?

Dla mnie to wyglada jak takie plyniecie na fali - on zdradzil, on wystapil o rozwod - a gdzie TWOJE dzialanie?

20

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

NIE to teraz wychodzi na to że to ja kieruje jego życiem ,niestety role się odwróciły on potrzebuje rozwodu ja go nie potrzebowałam .każdy się rozwodzi szybko bo z zemsty na byłym zeby mu tylko dopiec za to co zrobił ...to czas działał na jego niekorzyść .

21

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

Aha. No chyba, ze tak wink

22

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
Iceni napisał/a:

Aha. No chyba, ze tak wink

właśnie tak to ta następna powinna się zastanawiać dlaczego tak jest może ta jej ciąża to była jej ostatnia deska ratunku złapanie go na dziecko skoro się nie potrafił szybciej zdecydować na rozwód,w kwietniu zarzekał się  że dzieci mieć nie bedą bo jest im tak dobrze  a tu zonk .zresztą do odwiedzin córki nigdy się nie garnoł...więc nie wiem czy Mu gratulować czy żałować !!!

23

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
Iceni napisał/a:

Aha. No chyba, ze tak wink
właśnie tak to ta następna powinna się zastanawiać dlaczego tak jest może ta jej ciąża to była jej ostatnia deska ratunku złapanie go na dziecko skoro się nie potrafił szybciej zdecydować na rozwód,w kwietniu zarzekał się  że dzieci mieć nie bedą bo jest im tak dobrze  a tu zonk .zresztą do odwiedzin córki nigdy się nie garnoł...więc nie wiem czy Mu gratulować czy żałować !!!


Brawo, jemu się ogonek palić zaczął, a laseczka załatwiła go po mistrzowsku wręcz, też uważam ze wrobiła go w dzieciaka nie mogąc się doczekać rozwodu.
Głupia cipa, to nie dzieci cementują związek a my sami, dorośli.

Ciesze się ze jednak to ty jesteś na piedestale a on, no cóż dostał to co sam chciał.

24

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Aha. No chyba, ze tak wink
właśnie tak to ta następna powinna się zastanawiać dlaczego tak jest może ta jej ciąża to była jej ostatnia deska ratunku złapanie go na dziecko skoro się nie potrafił szybciej zdecydować na rozwód,w kwietniu zarzekał się  że dzieci mieć nie bedą bo jest im tak dobrze  a tu zonk .zresztą do odwiedzin córki nigdy się nie garnoł...więc nie wiem czy Mu gratulować czy żałować !!!


Brawo, jemu się ogonek palić zaczął, a laseczka załatwiła go po mistrzowsku wręcz, też uważam ze wrobiła go w dzieciaka nie mogąc się doczekać rozwodu.
Głupia cipa, to nie dzieci cementują związek a my sami, dorośli.

Ciesze się ze jednak to ty jesteś na piedestale a on, no cóż dostał to co sam chciał.

25

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

On jeszcze nie dostał  ani ona tego co chcą bo rozwodu jeszcze nie mamy a 20 maja urodził im się synek .dziecko nie ślubne a nadal chce mojej winy rozwodu  .... kłamią w sadzie jak się da .nawet kochanka alimenty na synula juz sobie załatwiła takie ma dla ,,mojego jeszcze męża " zaufanie ze teraz niech się boi o swój tyłek aby na lodzie przypadkiem nie została.

26

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA.

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

1Rozstalismy sie doslownie w chwile- o zdradzie nic mi nie wiadomo...
2 ze moge powtorzyc, to co bylo.
3 u mnie nie ma kolejnych szans i powrotow- odszedl, to koniec.
4 kogos tam ma/mial(?),
   Podobno znalazl sobie kogos w rok po rozstaniu
   W ubieglym tygodniu zobaczylam go na portalu, to nie wiem, czy wciaz z kims jest, czy tylko szuka zastepstwa( i malo mnie to obchodzi)
5 10 zmarnowanych lat zycia, zrujnowanego poczucia wlasnej wartosci.

27

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

Co prawda u mnie nie było ślubu tylko narzeczeństwo, ale schemat powielony:

1. Niespełna miesiąc próbowaliśmy(łam) to posklejać, ale romans trwał więc zakończyłam relację.
2. Bałam się samotności, że już nikogo nie pokocham, że on jest szczęśliwy, a ja będę musiała na to patrzeć i z tym żyć.
3. Po tej sytuacji już nie było kontynuacji, ale rok wcześniej odszedł, a ja głupia dałam mu drugą szansę, a efekt końcowy był jeszcze gorszy.
4. Nie pojawiła się ta trzecia, kochanka też zawiodła, chyba teraz kogoś szuka.
5. Że dałam mu drugą szansę.

Pokierowałam swoim życiem i odnalazłam kogoś przy kim wszystkie obawy z punktu drugiego zniknęły. Nie znam Twojej historii, ale jeżeli się wahasz to przemyśl to dwa razy zanim dasz mu szansę. Przede wszystkim licz się z tym, że to się może powtórzyć i będzie boleć dwa razy mocniej, bo przecież obiecywał, że to się już nigdy nie powtórzy, że już nigdy Cię tak nie skrzywdzi itd, itp.

28

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
lilianna90 napisał/a:

Nie znam Twojej historii, ale jeżeli się wahasz to przemyśl to dwa razy zanim dasz mu szansę. Przede wszystkim licz się z tym, że to się może powtórzyć i będzie boleć dwa razy mocniej, bo przecież obiecywał, że to się już nigdy nie powtórzy, że już nigdy Cię tak nie skrzywdzi itd, itp.

Piknie powiedziane, dziękuję. Jak ja zajrzałam głęboko w serce to też zrozumiałam ze nie dam rady żyć z ex i zaczynać od nowa, że wole się sparzyć z kimś innym niż z nim. Tyle ze ja czekałam rok na zamkniecie romansu aż sie rozwiodłam i zamknęłam relacje która mnie niszczyła. Dziś jestem szczęśliwa. A nowa miłość, no cóż ciągle sie trafia, tyle ze boje sie zaufać. Może nie znalazłam jeszcze tego kogoś przy którym stwierdzę ze warto.

29 Ostatnio edytowany przez takaja87 (2015-10-21 14:51:17)

Odp: Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA
solinka napisał/a:

Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA.

1. Jak długo trwało od momentu dowiedzenia się o zdradzie do rozstania czy się rozstaliście.
2. Czego się najbardziej boicie.
3. Ile z was zaufało mężowi i zostało ponownie oszukane. Kolejna kochanka, cdn romansu.
4. Czy pojawiła się ta 3 "idealna", znacznie lepsza niż ty i znacznie lepsza niż kochanka.
5. Czego najbardziej żałujecie.

ad.1) 2 tygodnie. Sapkowalam go w worki na śmieci bo rzygać mi się chciało jak na niego patrzyłam, nie miałam żadnych nadzieji na cud, ani watpliwośći w to co robię.

ad 2) bałam się samotności, że nie zaufam, ze bedę miala mniej pieniędzy bo On zarabiał dużo lepiej. Wszystko to były zmartwienia nie potrzebne, teraz sytuacje sie odwróciły smile

ad 3) nie zaufałam, nie był moim męzem a narzeczonym na szczęście tongue

ad 4) pojawiła się - bez pracy znacznie brzydrza i starsza. Wzięli ślub po 6 m-cach

ad 5) że mu ufałam i bylam slepo zakochana. pozniej wyszło na jaw że od jakiegoś czasu bierze narkotyki, olewa pracę, mniej zarabia i ugania się za szmatami...

obecnie mineło prawie 4 lata id tego czasu. Ukończyłam studia, mam dobra pozycje zawodową, duzo więcej znajomych, dobrych znajomych. bylam 2 lata w związku ale nie bylo warto. od roku sama ale mam przyjaciela z bonusem tongue poki co ten układ daje mi najwiecej radosci smile
i teraz po mnie ze jestem szczęśliwa smile

co jest najważniejsze, szanować siebie. nie dać sobą pmiatać i nigdy nie wybaczać zdrady. w 90% przypadkach znowu to zrobi. Idź do przodu. ja mialam tyle obaw a wszystko odwrócilo sie na dobre !

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ile z nas zaczęło kierować swoim życiem, zamiast czekać na powrót PANA

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026