netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Już dłużej nie dam rady:(

8 odpowiedzi2 408 wyświetleńzałożony przez takwielepytan, 13.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Już dłużej nie dam rady:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Już dłużej nie dam rady:(

Próbuję znaleźć odpowiedź dlaczego tak się dzieje? Co ze mną jest nie tak, że zawsze jest to samo..
Ale jej nie znajduję. Zawsze się angażuję, staram się robić wszystko jak najlepiej, a oczekuję w zamian uczucia i poświęcenia chociaż lekkiego? Czy to dużo?;/

Mam obecnie 21 lat, z opinii innych wynika, że jestem osobą całkiem atrakcyjną, rozgadaną, towarzyską, z poczuciem humoru i raczej inni dobrze czują się w moim towarzystwie. Jestem szczupła, wysoka, bez nałogów, nie jestem snobem siedzącym w domu, chętnie gdzieś z kimś wyskoczę, lubię ludzi.

Mój pierwszy związek to była miłość, gdy zaczęła się, gdy miałam 18 lat. Trwało to 2 lata, chłopak niestety był troszkę niedojrzały, byliśmy młodzi i dopiero potem to zrozumieliśmy. Był starszy ode mnie o rok. Troszkę oszukiwał, ale starał się:) Jednak po pewnym czasie coś się zaczęło psuć i tak już pozostało. Nie był z mojego miasta, wyjeżdzał do siebie na wakacje, więc w wakacje się nie widywaliśmy, myślę, że to nas od siebie oddaliło.

Ok, po rozstaniu minęło pół roku, spotykałam się z paroma mężczyznami, ale z nikim nie mogłam złapać jakiejś bliższej więzi, aż do czasu, gdy pojawił się chłopak, którego pomyślałam, że  mogę obdarzyć uczuciem, bo naprawdę coś zaiskrzyło, już na samym początku znajomości.
Ma on obecnie 28 lat.
Po 3 tygodniach znajomości, zaczęliśmy być oficjalnie parą, zdaję sobie sprawę, że to dosyć szybko, ale spotykaliśmy się codziennie, było naprawdę miło, mogliśmy się dogadać w każdej sprawie, kochałam spędzać z nim czas.. zaufałam mu.
Aż do czasu. Pewnego dnia po mile spędzonym wieczorze, posprzeczaliśmy się o jakąś głupotę. Niestety ta głupota wynikła z jego gafy, przyjechał po mnie pod dom po raz pierwszy i nawet nie wyszedł z samochodu i się nie przywitał,chociaż czekał na mnie kilka minut i widział kiedy wyszłam, to nawet odwrócił głowę w inną stronę.. grzecznie zwróciłam mu uwagę, że po prostu mnie to zabolało i żeby nie robił tak więcej. Liczyłam na to, że przeprosi i będzie tak jak dawniej. Aż tu nagle następnego dnia otrzymuję smsa, że to chyba go przerasta i pomału ma tego dość i jestem małostkowa i powinnam być bardziej rozsądna oraz że nie przeprosi mnie bo byłyby to puste przeprosiny i że zrobił to specjalnie? Niezbyt rozumiałam dlaczego tak się o to obraził, powiedziałam mu, że po prostu poczułam się wtedy małoznacząca, bo przecież zachował się dosyć dziwnie.. To chyba normalne, że facet czekając na kobietę zwłaszcza gdy idzie w eleganckiej sukience bo zaprosił mnie na kolacje, powinien chociaż wysiąść z samochodu i się przywitać..

Reasumująć, pokłóciliśmy się tydzien temu, kolejnego dnia po sprzeczce zadzwonilam do niego i powiedzialam ,ze po prostu mnie to zabolalo i nic wiecej, bylam mila dla niego , chcialam sie pogodzic, a on skomentował:"nie mam nic wiecej do dodania, to tyle w temacie". nie odzywal sie do mnie przez caly dzien, wieczorem napisał smsa:" nie kłóćmy się już.." i nic więcej. Było mi nieco smutno, że nie odzywał się przez ponad 11h. Dowiedziałam się, że normalnie wyszedł z kolegą na piwo , gdy ja przepłakałam w domu cały dzień..tęskniąc.. Kolejnego dnia normalnie rozmawialiśmy, jednak nie mogliśmy się spotkać, bo miałam strasznie dużo zajęć na uczelni, od samego rana do późnego wieczora, jeszcze na następny dzień musiałam przygotować projekt, jednym słowem sesja.
Dowiedziałam się od jego kolegi, który jest naszym wspólnym znajomym że napisał mu dokładnie takie zdanie:" sam nie wiem czym to się skonczylo? zerwaniem?"
Byłam w szoku, było mi okropnie smutno, o mało nie zemdlałam. jak mozna przez cos takiego zerwac? zreszta milo, ze jest xxi w i mowi to koledze, a mi nic.
Gdy zadzwoniłam do niego wieczorem kolejnego dnia i rozmawialismy, to stwierdzil,ze on nie czuje sie niczemu winny i jesli mam z tym problem, to juz moja wina. Był okropnie ironiczny, strasznie. Gdy oznajmilam mu,ze boli mnie gdy tak mowi, to powiedzial,ze po prostu jest zły. Jest zły? Gdy ja płakałam cały dzien i czekalam na niego, az przyjedzie, az zadzwoni, obojetnie na co ,na jego ruch sad bo nie chcialam sie wiecej narzucać, bo to ja dzwonilam do niego przez ostatnie dni po sprzeczce. W nocy napisał mi smsa:" Nie myślałeś, że kiedykolwiek przezyje jeszcze taki zawód miłosny" (!), a rano następnego dnia otrzymuje smsa" cześć kochanie, co u Ciebie?" . Jak można napisać dzień wczesniej taka rzecz,a kolejnego dnia jakby nigdy nic sie nie stalo mowic normalnie..?
I tak minely koljne 4 dni. W konsekwencji przez zmeczenie ogolne, bo o niczym innym nie myslalam, tylko o tym, przez brak snu, bo nie moglam spac, zemdlalam na zajeciach. Gdy sie o tym dowiedzial, to oczywiscie zapytal czy wszystko ok i czy mozemy sie spotkac i porozmawiac. Powiedzialam dobrze, koncze zajecia koło 19nastej przy tej i tej ulicy.
On osobiscie konczył prace 2 h wczesniej wiec spokojnie by zdazył. Odpowiedzial,ze na tą ulice NIGDY nie przyjdzie..i mozemy spotkac sie obojetnie gdzie indziej tylko nie tam
W konsekwencji sama nie wiedzialam czy sie umowilismy czy tez nie. Gdy zauwazylam , ze zajecia koncze o 30 minut wczesniej zadzwonilam do niego by przyszedl wczesniej i by nie czekal niepotrzebnie. To on odpowiedzial, ze sie umowil i nie moze wystawic tej osoby..i zebym nie czekala. Byłam w szoku. Wrocilam do domu, zalamana i otrzymuję smsa:" teraz moge sie spotkac" . Nie odpisałam, zadzwonił , po dłuższej rozmowie powiedzialam mu ze mam tego dosc i naprawde nie chcialam go niczym urazic i boli mnie to, że nic przez ten caly tydzien nie zrobil by polepszyc sytuacje.
Był okropnie ironiczy i powiedzial, ze chce mi powiedziec 3 rzeczy. Myślałam, że powie, ze mnie kocha i żebysmy się wiecej juz nie kłócili, zwłaszcza o takie głupotki... a on wyskoczył z tym, że:
1) to moja wina
2) on nie czuje sie winny i przepraszal nie bedzie
3) powinnam być bardziej rozsadna.
Gdy zapytalam sie czy ma tylko tyle do dodania, to smiejac sie powiedzial,ze tak...
A po zapytaniu czemu nie chcial przyjsc tam gdzie koncze zajecia, to odpowiedzial, ze nie przyszedl tam tylko dlatego, bo ja tak chcialam i postawilam na swoim smile
Skonczylam rozmowe po 3 h rozmowy przez telefon, bo juz bylo pozno i bylam strasznie zmeczona. On sie obruszył tym, jak mogę być zmęczona i konczyc rozmowe?
Przez dzisiejszy dzien zadnego smsa od niego. Jest mi ogromnie przykro, chce mi się płakać. Wiem teraz, że to było uczucie jednostronne, tylko z mojej. Jemu kompletnie nie zależy, bo gdyby zależało, to by coś zrobił..a nie zrobił niestety nic.. jakby to było mu na rękę..jest mi ogromnie przykro, nie chce mi się nic robić, coś we mnie pękło i straciłam trochę zaufania do niego.
Co byście zrobili w mojej sytuacji? Urwali z nim kontakt ? ( w sumie nie wiem czy dalej jest..bo nic nie napisal)..

Co wiecej wczesniej był w zwiazku z dziewczyna przez 6 lat, oswiadczyl sie jej, ona po czasie zwrocila pierscionek. Powiedzial mi ze powodem zerwania bylo to, ze niszczyla go psychicznie, ale teraz wszystko sklada mi sie w jedna calosc.. Strasznie ciezko z nim porozmawiac,bo gdy nawet mu sie cos wytlumaczy, to gdy sobie wczepi jakies zdanie do glowy, to nie jest wstanie przyjąć czegoś innego. Mowi o tym tyle razy, że aż w to wierzy i w konsekwencji tak to przekręci, że to wszystko co się stało to moja wina, a on jest niczemu nie winny.

Co ze mną jest nie tak, że ktoś mógl potraktowac tak druga osobe? Przeciez on ma az 28 lat! Jednego wieczora mowi, ze przzywa zawod milosny ,a na nastepny dzien pyta sie:" czesc kochanie, co u Ciebie?" Czy to normalne?
Jakbyscie sie zachowaly na moim miejscu?
Jestesmy ze soba od 2,5 tygodnia! Wiec..bez jaj, nie oszukujmy się, ale wtedy jest najlepszy czas i powinien pokazać , że choć trochę mu zależy.. co więcej tak naprawdę to już się tak pogmatwało, tyle razy próbowałam z nim rozmawiać i wyjaśnić co mnie zabolało , a on i tak powtarza swoje. Przez ten cały czas może przegadaliśmy 11h przez telefon? Nie spotkalismy się. Mielismy sie spotkac wczoraj, ale nie przyszedl, bo mial lepsze zajecia. I chyba sie nie spotkamy. Dzis nie daje znaku zycia i co..mam napisac i zpaytac sie:" cześć, pamietasz jeszcze o mnie?" sad

Co byście zrobili na moim miejscu?
Nie chcę by ktoś mnie oszukiwał, chciałabym w koncu być z czlowiekiem, ktory mnie pokocha uczciwie. Znam siebie i wiem, że jeśli kocham to tylko szczerze, o nikim innym nie myślę, jestem bardzo uczuciowa.
Gdyby mu zależało, to by się odezwał prawda sad? Po co były te jedno puste słowa kiedyś, że świata poza mną nie widzi.. po co? Bo było fajnie i nie mielismy odmiennych zdań:(?

Przeciez gdyby tak bylo w zwiazkach,to one by nie istanialy. wyobrazcie sobie sytuacje ze mieszkacie z chlopakiem zostawicie waciki i on wam zwroci uwage i zrywacie ze soba przez to? albo ze on rzuci skarpetki i zwrocicie mu uwage, a on wam powie,ze przezyl zawod milosny?

To jest smieszne. Boje sie, ze kiedys, gdy beda sorzeczki o jakies wazne rzeczy, to wtedy nie bedzie sie kompletnie odzywał? Nie wiem czego on ode mnie oczekuje, az zadzwonie przeprosze? Ale za co? Przeciez nic zlego mu nie napisałam, nic:(

Eh, błagam, potrzebuję jakiejś rady bo im dłużej o tym myślę, tym jest gorzej. Czy ja nigdy nie znajdę kogoś normalnego sad?

2

Odp: Już dłużej nie dam rady:(

Jego zachowanie coś mi przypomina...
Czy on aby nie ma zaburzeń natury psychicznej?

3

Odp: Już dłużej nie dam rady:(

Powiedziałam mu to! A on się zapytał, jakbym się czuła gdybym coś takiego usłyszała?
On twierdzi, jst pewny, że to moja wina, wmówił to sobie, mówi to mi i będzie tak wszystkim mówił.
Ale co ja do jasnej cholery zrobiłam złego?
Gdybym była bardziej rozsądna, to już bym wiecej sie do niego nie odezwala zwlaszca po tym zdaniu z zawodem milosnym. Ale serce nie sługa eh. DLACZEGO TRAFIAM NA IDIOTOW? ;(

4

Odp: Już dłużej nie dam rady:(

Z Twojego opisu wynika, że masz do czynienia z egoistą, któremu są obojętne Twoje uczucia. Nigdy nie przyzna się do błędu, zawsze zwali na drugą osobę. Ponieważ nie jest już taki młody, są małe szanse że się zmieni.

5

Odp: Już dłużej nie dam rady:(

Bo takich wybierasz. 3 tygodnie i jestescie razem... tak jak te milosci od pierwszego wejrzenia. Nie ma czegos takiego.
A szybkie angażowanie się zaprzecza dobre poznanie drugiej osoby, bo od początku jest idealizacja. Czasem wystarczy jeden powód takiej osobie do "zakochania" np rozumienie się. Takich się odsiewa szybko, a 3 tygodnie to jest tyle, ze ja bym osobiscie nie zdazyl poczuc nawet ukłucia na tyłku. A jakby ktos byl negatywny dla mnie to odesłałbym w siną dal.

6

Odp: Już dłużej nie dam rady:(

Może macie rację.. Ale naprawdę widywaliśmy się codziennie po kilka godzin dziennie, więc to nie było ot tak.
Przynajmniej nie z mojej strony, ale ja jestem bardzo uczuciową osobą, niepotrzebnie się otworzyłam. Dużo to ode mnie wymagało, bo aż pół roku.
Eh no trudno, być może mam pecha i już. Ale liczę na to, że  i mnie kiedyś szczęście dopadnie:D!

7

Odp: Już dłużej nie dam rady:(

Dopadnie, jesli nie bedziesz kurczowo trzymała się nieszczęść i myślała, że tylko na takie coś zasługujesz ; )

8

Odp: Już dłużej nie dam rady:(

Ale ja naprawdę nie chcę się ich trzymać. Znam siebie i jestem nieufna w stosunku do innych osób, stąd wiele bym dała, by to wszystko się skończyło i moje życie jakoś się ustabilizowało. W sumie teraz trudno znaleźć kogoś normalnego - w klubach wszyscy piją, znajomych zna się od x lat, większość i tak pozajmowana w związkach 5,6 letnich, nie wychodząca nigdzie. No cóż.. kiedy zawsze mam wrażenie, że to ten, to jednak dalej to samo się dzieje..

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Już dłużej nie dam rady:(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026