Witam. Mam taką nie typową sprawę. Poznałem pewną dziewczynę. Byłem z nią 3msc ale czuje że to prawdziwa miłość była... Zerwała ze mną bo ja nie miałem czasu zbytnio dla niej bo pracowałem. Ja to zrozumiałem ale ciągle mi na niej zależało i zależy. Myślałem i myślę o niej ciągle. Ale pewnego dnia sąsiadka (młoda jest 24lat ja mam 19) przyszła i poprosiła mnie o przypilnowanie jej domu bo szła na chwilę do sklepu a u mnie dzielnica tragiczna. Ja się zgodziłem. Przyszła ze sklepu i poprosiła żebym został na herbatce (bez procentów. Nie pije alkoholu). Zrobiła mi tą herbatę, rozmawialiśmy wszystko było OK. Aż do czasu... Nie chce pisać co się wtedy działo ale przespałem się z nią. Dzień później zadzwoniła do mnie moja dziewczyna no już teraz była dziewczyna. Że przemyślała wszystko i chce wrócić do mnie. Było fajnie 3dni. Kiedy spotkałem się z nią to spotkaliśmy sąsiadkę (z tą którą to zrobiłem.) Nie wiem skąd ona wiedziała że to moja dziewczyna. Ale opowiedziała jej o wszystkim. Moja dziewczyna powiedziała że mnie nie chce znać. Przepraszałem ją milion razy, nawet na kolanach i nie mam już sił psychicznie
ja ją naprawdę kocham i wiem że zraniłem i głupio zrobiłem. Teraz mi nawet szans nie daje to odbudować bo nie ma zaufania. Wiem o tym że zaufanie jest jak szkło. Jak się rozbije to nie poskładam tego ale potrzebuje jakieś rady bo nwm co ze Sb zrobić
mam takie momenty że mam myśli samobójcze. Proszę o radę jak zrobić żeby zdobyć jej zaufanie. ![]()
Podobne tematy
1. Jak dla mnie to nie zdradziłeś, bo zdrada to jest jak się jest w związku, a Twoja kobieta z Tobą ZERWAŁA. Nie wiem czego oczekiwała, że pogrążysz się w rozpaczy i resztę życia będziesz czekać na nią? Może chciała Ci dać nauczkę i zerwała tak w ramach prztyczka w nos, no ale to ma nauczkę, że się tak nie robi, bo się można potem niemile zdziwić.
2. Ty zrobiłeś błąd, że sam się dziewczynie nie przyznałeś. Ale z drugiej strony nie zrobiłeś niczego złego, ale tak nałożyło się na sytuację to, że dziewczyna dowiedziała się tego od osoby trzeciej.
3. Potem zachowywałeś się jak winny. Czego? Czemu? Tylko utwierdziłeś dziewczynę w przekonaniu, że słusznie się wścieka. Serio tak uważasz?
No tak zerwała ale nie powinienem tego zrobić bo ją kochałem chociaż nie byłem z nią i kocham nadal.
A ja nadal w jakimś sensie kocham swojego pierwszego faceta, z którym się rozstałam 11 lat temu, bo pierwsza miłość, bo się uczyliśmy razem związków, bo się rozstaliśmy w relatywnej zgodzie ble ble ble. No ale z nim nie jestem i nie będę, to co - miałabym żyć w celibacie? Logiczne, że jak z kimś nie jestem, to staram się żyć dalej.
Oczywiście, mogło ją to jakoś wewnętrznie zranić, mnie też, by jakoś tam zraniło, chociaż oczywiście zdrada to nie jest. No, ale tam mały wewnętrzny smutek, zwłaszcza, jeśli mało czasu od rozstania a on z inną. Nie ma jednak co ukrywać przeszłoby mi, bo zdrada to nie jest i jeśli bym chciała z nim być, to bym wiedziała, że nie ma sensu dłużej się nad tym roztrząsać, skoro nie byliśmy razem. Moim zdaniem teraz nic więcej nie możesz zrobić, ale może dziewczyna się sama ogarnie, że to chwilowe zranienie. Ja bym się czuła lekko zraniona, ale tylko lekko, bo wiem, że to nic jeszcze strasznego, skoro nie był wtedy ze mną. Powiedz jej sam to, że przecież nie wiedziałeś pewnie też, że będziecie razem, a w związku przecież byś tego nie zrobił. Pewnie w końcu zrozumie ![]()
Oczywiście, mogło ją to jakoś wewnętrznie zranić, mnie też, by jakoś tam zraniło, chociaż oczywiście zdrada to nie jest. No, ale tam mały wewnętrzny smutek, zwłaszcza, jeśli mało czasu od rozstania a on z inną. Nie ma jednak co ukrywać przeszłoby mi, bo zdrada to nie jest i jeśli bym chciała z nim być, to bym wiedziała, że nie ma sensu dłużej się nad tym roztrząsać, skoro nie byliśmy razem. Moim zdaniem teraz nic więcej nie możesz zrobić, ale może dziewczyna się sama ogarnie, że to chwilowe zranienie. Ja bym się czuła lekko zraniona, ale tylko lekko, bo wiem, że to nic jeszcze strasznego, skoro nie był wtedy ze mną. Powiedz jej sam to, że przecież nie wiedziałeś pewnie też, że będziecie razem, a w związku przecież byś tego nie zrobił. Pewnie w końcu zrozumie
Truskaweczko jesteś młodą kobietką, ale bardzo mądrą.????
Nie ma to jak pomoc sąsiedzka...
fatalnie,
a co sasiadeczka nigdy przedtem sie nie przystawiala? tak ni z tego ni z owego popilnuj mi mieszkania i dostaniesz "wynagrodzenie". Ciekawe czy sasiadka taka wolna ... wolna kobieta. No coz praktycznienie byles z nikim, mogles sobie wsadzac gdzie chciales. Takie moje zdanie, ale... "skomplikowane" roszcza sobie prawo do tak zwanej "wiernosci". Miales chlopie przynajmniej rok usychac z tesknoty i milosci, kwiatki posylac, telefonowac i smsowac. Lajdaku!!! nie robiles tego od razu poleciales do jakies innej mokrej dziurki. Tyle wyszydzania. Rady nie ma, obie pewno sie czuja urazone, a na pewno nie zapomna Ci tego.Z tej maki chleba nie bedzie.
Czym się martwisz.Sąsiadka z całą pewnością będzie w potrzebie więc seks masz zapewniony .
Cierpliwie czekaj.
Nie wiem ale wydaje i się źe źyczliwa sąsiadka przez tp jednorazowe bzykanko trakruje cię jak swoją własność .Łatwo pozbyła się konkurentki.
Swoją drogą dobrze źe tak się stało...bo .
raczej jesteś mało odporny na wdzięki kobiet.
Jedna pomoc sąsiedzka i prosze.Wystarczyĺa sama herbatka.