Zostawil mnie facet po 5 latach.... Zeby malo bylo tego to po raz 3... 2 razy przez kobiety i czuje, ze tym razem jest tak samo..... Stracilam wiare na lepsze jutro, nie jem, chodze jak struta, nie moge jesc ani sie skoncentrowac nad malymi rzeczami. Rycze, rycze i jeszcze raz rycue. MAm w sobie Taki zal i bol, ze sciany moglabym gryzc..... Zaluje w tej chwili, ze wogole pozwalalam jemu wracac. Przy kazdym rozstaniu mielismy kontakt telefoniczny. Za kazdym razem chcialam wiedziec DLACZEGO!!!!!!!!!! Wiele osob pewnie napisze, ze mam to co chcialam na wlasne zyczenie ale nie do konca tak jest.........Pokochalam drania z calego serca..... Odeszlam od meza dla niego bylam przy nim kiedy pil, bylam kiedy bylam potrzebna... A teraz?? a teraz czuje sie para starych kaloszy wywalona na smieci..... Przestaje wierzyc w Boga, w ludzi, we wszystko w co wczesniej wierzylam.......Co ze mna jest nie tak???
Podobne tematy
Uzależniasz szczęście od innych, nawet od wiary - więc sie nisko cenisz. To jest Twoj problem.
Odeszłam od męża dla niego! Dla niego! Wszystko by mu pomóc. Jak mozna tego nie docenic? Jak mozna nie docenic kobiety, która wraca mimo krzywd, zdrad? Jak mozna sie pytam?
A ja z przyjemnością napiszę, że masz co chciałaś. Zostawiłaś męża dla jakiegoś kmiota, a więc teraz cierp ciało jakoś chciało...
Do ASSASSIN
Kazda by odeszla gdyby maz zapomial, ze ma Zone w domu.... Kazda by to zrobila, jezeli maz pozwalaby na rujnowanie swojego malzenstwa przez matke.... Tak, zostawilam meza po przezyciach z nim i jego rodzina... Tez chcialam byc szczesliwa i czuc ta milosc.. Raz w zyciu poczuc to czego nie czulam.... Dlatego 5 lat tkwilam w czyms co niby zwiazkiem bylo. Dlatego walczylam z calych sil o cos co moze skazane z gory bylo na porazke.....
Każda by odeszła? To czemu nie odeszłaś od tego obecnego, który np zdradzał, pił? Nawet Ty nie jesteś każda, bo w każdej sytuacji inaczej postępujesz. Czyzbys odeszła dopiero w momencie kiedy poznałaś tego drugiego?
6 2014-05-23 16:58:36 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-05-23 17:05:42)
Do ASSASSIN
Kazda by odeszla gdyby maz zapomial, ze ma Zone w domu.... Kazda by to zrobila, jezeli maz pozwalaby na rujnowanie swojego malzenstwa przez matke.... Tak, zostawilam meza po przezyciach z nim i jego rodzina... Tez chcialam byc szczesliwa i czuc ta milosc.. Raz w zyciu poczuc to czego nie czulam.... Dlatego 5 lat tkwilam w czyms co niby zwiazkiem bylo. Dlatego walczylam z calych sil o cos co moze skazane z gory bylo na porazke.....
W takim razie wybacz, że "rzuciłem kamieniem". A teraz do rzeczy, powtórka z rozrywki wynikła bo... obstawiam, że zignorowałas znaki ostrzegawcze (na etapie poznawania delikwenta), a teraz zbierasz niestety żniwa tego postępowania. Dobra rada odpuść go sobie wreszcie i znajdź kogoś kogo nie będziesz musiała naprawiać...
7 2014-05-23 16:59:37 Ostatnio edytowany przez klauudia (2014-05-23 17:01:20)
Nie wiem... Nie wiem co bym zrobila.. Odeszlam raz i nigdy wiecej bym tego nie zrobila.... Mezczyzne z ktorym bylam 5 lat kocham z calego serca i z calej duszy... Pomimo jego wad...... myslalam, ze bedzie inaczej... Kazdy bledy popelnia, ja tez je popelnilam dlatego pozwalalam wracac.
Nie wiem... Nie wiem co bym zrobila.. Odeszlam raz i nigdy wiecej bym tego nie zrobila.... Mezczyzne z ktorym bylam 5 lat kocham z calego serca i z calej duszy... Pomimo jego wad...... myslalam, ze bedzie inaczej... Kazdy bledy popelnia, ja tez je popelnilam dlatego pozwalalam wracac.
KKZB
Jestem złym człowiekiem więc zasługuje na złego człowieka. Zły człowiek - złe czyny.
Czego tu nie rozumieć
?
Nie wiem czy to widzisz ale z jakiegoś powodu wybierasz facetów którzy w jakiś sposób są dla ciebie nieosiągalni.
W małźeństwoe między tobą a męźem była mamuśka ,w drugim zwíązku dzieliła was butelka.
Wybacz,ale naduźywanie alkoholu to nie wada - tylko choroba i na ogół osoby uzaleźnione potrafią kochać tylko siebie .Nie sä zdolne do bycia w związku.
Dla niego byłaś tylko chusteczką w krórą mógł wydmuchać gluty ze swojego zasmarkanego nosa.
Wcale bym się nie zdziwiła gdyby sobie jeszcze przypomniał o tobie - oczywiście w tych gorszych momentach swojego zycia.
do DARIA1968
Dziekuje za Twoja wypowiedz, pomimo tego, ze nie jest latwa do czytania..... Boli mnie to, ze jest kolejna dla ktorej sie zmienia bo jest lepsza, mlodsza idealna pod kazdym wzgledem. a nasze 5 lat pelnych przezyc, przejsc wywalone zostaly do smieci
On sie dla niej nie zmienia, tylko mydli jej oczy, by ją zdobyć.
Czy czlowiek jest wogole wstanie sie zmienic???? szczeolnie tam gdzie jest Alkohol???? Dla milosci i nowej kobiety nawet z tego zrezygnowac mozna
Czy czlowiek jest wogole wstanie sie zmienic???? szczeolnie tam gdzie jest Alkohol???? Dla milosci i nowej kobiety nawet z tego zrezygnowac mozna
Przestań to wszystko analizować. Trafiłaś na alkoholika i w dodatku klasycznego Casanovę, czy tak trudno zrozumieć, że udany związek z kimś takim jest jak 6 w totolotka, a więc praktycznie nierealny. Podejrzewam, że i Tobie po tym wszystkim przydałaby się terapia AA, piszę poważnie, zastanów się nad tym i skreśl wreszcie to zero...
pzdr
15 2014-05-23 18:12:12 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2014-05-23 18:53:03)
Wiem,źe to boli .
Sama byłam taką chusteczką.
Kolejna dla której się zmienia...
To ile on tych kobiet dla którch się zmieniał juź miał i dlaczego do jasnej ciasnej wciąź jest tym samym dupkiem.
Od kaźdej bierze to na czym mu zaleźy A potem w kąt.
Czasem osoba uzaleźniona od alkoholu ma jeszcze inne uzaleźnienia tzw uzaleźnienia krzyźowe Alkoholil potrafi być lekomanm,seksholikiem ...
.
Nie, nie potrzebuje AA potrzebuje tylko zrozumiec to w czym tkwie. Nie jest mi latwo po tym wszystkim....
17 2014-05-23 18:23:34 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-05-23 18:28:23)
Nie, nie potrzebuje AA potrzebuje tylko zrozumiec to w czym tkwie. Nie jest mi latwo po tym wszystkim....
Jesteś pewna, że nie jesteś współuzależniona...??
I jeszcze jedno, zmarnowanego czasu nikt Ci nie zwróci, więc przestań stać w miejscu...
pzdr
Jak sobie Dario poradzilas ze swoja sytuacja??? Bo ja nie radze sobie z niczym... Pali mnie od srodka, NAjwiekszy zal mam do siebie. Ze pozwolilam na wyzwiska, ponizanie, cholerna chlanie bo wydawalo mi sie ze mam dosc sily, ze to Jakis dziwny kryzys przez ktory przejdziemy... Zdradzal odchodzil wracal i znowu odchodzil..... W ostatniej rozmowie powiedzial ze ma mnie w sercu.... zaczynam nienawidziec facetow i za te ich gry... NIkomu juz nie uwierze, nikomu
Wspoluzalezniona??? od czego? To, ze moj Partner pil to nie znaczy, ze ja mam z tym Problem....Jak kazdy czlowiek mam swoj umiar i wiem dobrze kiedy mozna a kiedy nie. Gdybym byla uzalezniona to bym dzisiaj o nim nie pisala tylko pewnie bylabym z nim.... Alkohol byl jednym z powodow klotni miedzy nami.
Wspoluzalezniona??? od czego? To, ze moj Partner pil to nie znaczy, ze ja mam z tym Problem....Jak kazdy czlowiek mam swoj umiar i wiem dobrze kiedy mozna a kiedy nie. Gdybym byla uzalezniona to bym dzisiaj o nim nie pisala tylko pewnie bylabym z nim.... Alkohol byl jednym z powodow klotni miedzy nami.
Oj Klaudio nie rozumiemy się... Nie piszę przecież, że masz problem z piciem. Nie słyszałaś nigdy o terapiach dla członków rodzin dotkniętych alkoholizmem (gdzie pije tylko jedna osoba)...??
21 2014-05-23 18:35:51 Ostatnio edytowany przez klauudia (2014-05-23 18:41:00)
Nie nie zrozumielismy sie.... I nie dziwie sie. Realistycznie teraz nie mysle. Tak slyszalam, Mysl alam ze dam rade sama to zwalczyc. Mieszkalismy na dwa domy, wiec kiedy chcial to wracal do mnie jak nie to do siebie......Rozmawialam o tym y nim ale konczylo sie to klotnia i zwalaniem winy na mnie, ze gdyby mial normalna kobiete niepilby, bylby inny..... No to ma....
22 2014-05-23 18:37:35 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-23 18:37:44)
To że teraz nienawidzisz facetów to kolejne ograniczenie które sobie stawiasz w zyciu. Patrz na swoje wybory. Je nienawidź i TY SIE ZMIEN.
Nie nie zrozumielismy sie.... I nie dziwie sie. Realistycznie teraz nie mysle. Tak slyszalam, Mysl alam ze dam rade sama to zwalczyc. Mieszkalismy na dwa domy, wiec kiedy chcial to wracal do mnie jak nie to do siebie......Rozmawialam o tym y nim ale konczylo sie to klotnia i zwalaniem winy na mnie, ze gdyby mial normalna kobiete niepilby, bylby inny..... No to ma....
A więc to klasyczna śpiewka uzależnionego delikwenta, wpędzająca ofiarę w poczucie winy. Przemyśl tą terapię... Spotkasz ludzi z podobnymi problemami, łatwiej będzie Ci stanąć na nogi.
A jednak taka osoba uklada sobie zycie od nowa kiedy ja nie wiem jak mam dalej zyc
A jednak taka osoba uklada sobie zycie od nowa kiedy ja nie wiem jak mam dalej zyc
Ja bym tego układaniem życia nie nazywał, lecz (nie obraź się) zmianą wyposażenia/umeblowania na inny model... I uwierz, ale Twoja zmienniczka też zostanie prędzej czy później zastąpiona...
Dorosła kobieta powinna odróżniać układanie życia od przeskakiwania w inne życie...
Dzisiaj nic nie odrozniam. Mam poszarpane mysli a serce rozwalone na 10000000000000 kawalkow. Raz mi sie wydaje, ze zadzwoni, a raz ze wroci a za kolejnym razem mysli mam inne, zeby odszedl raz na zawsze. Ze nie chce byc zabawka w jego rekach. Raz zycze jemu szczescia a potem mowie nienawidze Cie.... I to jest normalne, jezeli ktos 5 lat w chorym zwiazku byl..... Obcy odrozniaja ukladanie sobie zycia od przeskakiwania, ja nie... Dlatego tu jestem.
27 2014-05-23 20:12:05 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-05-23 20:16:46)
Dzisiaj nic nie odrozniam. Mam poszarpane mysli a serce rozwalone na 10000000000000 kawalkow. Raz mi sie wydaje, ze zadzwoni, a raz ze wroci a za kolejnym razem mysli mam inne, zeby odszedl raz na zawsze. Ze nie chce byc zabawka w jego rekach. Raz zycze jemu szczescia a potem mowie nienawidze Cie.... I to jest normalne, jezeli ktos 5 lat w chorym zwiazku byl..... Obcy odrozniaja ukladanie sobie zycia od przeskakiwania, ja nie... Dlatego tu jestem.
Ja miałbym na Twoim miejscu nadzieję, że jednak nie zadzwoni... i zapomni o Tobie, ale niestety powinie mu się noga i się odezwie, a Ty jak na dobrą Samarytankę przystało poratujesz bidulka...
Nie szkoda Ci życia, nie wiem ile masz lat, ale już przecież sporo przeszłaś? Chcesz założyć kiedykolwiek rodzinę? Wyobrażasz sobie kogoś takiego jako męża/ojca?
Lata w toksycznych zwiazkach nie maja znaczenia. Moja sytuacja jest do bani a najgorsze jest to, ze mam klapki na oczach..... Nic nie widze a to co widze to jego kolorowe zycie u boku innej... To niestety utwierdza mnie, ze to byc moze moja wina ze nam nie wyszlo. Moze gdybym miala inne podejscie do niego z wieksza wyrozumialoscia, cierpliwoscia udaloby sie nam. jedyna rzecz jaka tym razem zrobilam to taka ze nie dzwonie do niego jak zwykle w takich sytuacjach dzwonilam, ze odcielam sie calkowicie od ludzi ktorzy Maja z nim kontakt. Wykasowalam wszystkie numery... Sama przyzwyczailam go do latania za nim, pilnowania jak dziecka, czy nie zdradzi, czy nie pije, czy jest w pracy, czy po pracy jest w domu skoro umnie go nie ma....
29 2014-05-23 20:34:40 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-23 20:35:46)
Ty w ogóle budujesz związki z poczucia winy. Zawsze jesteś w czymś "za słaba" i niedobra. A Twoi partnerzy to takie dzieci do wychowywania.
Myslisz, ze mi to Twoje zdanie pomoglo??? Nie....ale dziekuje za szczerosc
Kolejny dzien mija, a ja coraz gorzej sie czuje ze swoja sytuacja. kiedy przestane myslec o czlowieku, ktory tyle mi zrobil
Temat brzmi "pomozcie zrozumiec". Dlatego pomagam. Pierwszy krok to uswiadomienie czemu tak jest.
Drugi to cos zmienic, najlepiej w sobie. Jesli potraktujesz tego człowieka jako kogos gorszego niz Ty sama jestes i ze nie zasługujesz na cos takiego, to jedynym cierpieniem będzie to, że pozwalałaś sobie na takie traktowanie i dzis juz jestes mądrzejsza.
Nie umiem uswiadomic sobie dlaczego tak sie stalo.... Mam dziwne klapki na oczach.... Niby wiem a tak naprawde nie wiem nic.. Czuje sie winna i tym poczuciem winy bede zyc... Przez lata mialam wkladane do glowy, ze gdybym byla inna to on tez bylby inny... Pomocy zaczelam szukac wrecz wszedzie... Od znajomych po psychologow.... Mam zanizona samoocene i byc moze dlatego tak jest....Zzera mnie zazdrosc o czlowieka, dla ktorego bylam chyba nikim... Wierzylam jemu w slowa ktore mi mowil do ostatniego dnia... Po powrocie z Polski uslyszalam NIE POTZREBUJE CIE JUZ, NIE CZUJE POTRZEBY KONTAKTOWANIA SIE Z TOBA, DAJ MI SPOKOJ..... Zabolalo jak Cholera. Poczulam sie jakby mi ktos mlotkiem w glowe przylozyl..... Nic z tego nie rozumiem..... Jak mozna byc takim lajdakiem.. I na lzach budowac wlasne szczesie....
Prosze jezeli mieliscie podobna sytuacje do mojej napiszcie mi jak wyszliscie z tego.....Jestem calkowicie zaslepiona z poczuciem winy
A takie pytanie - czy byłaś akceptowana przez rodziców i czy musiałaś sobie "zasłużyć" na ich dobroć, miłość? Moze im wiecznie cos w Tobie nie pasowało, musiałaś sie zmieniać i przez to masz taką samoocenę. I pozniej taki partner powiela schemat "miłości" rodzinnej u Ciebie, gdzie każe Ci sie zmieniać, choc sam pewnie ma w sobie do zmiany o wiele wiecej - i panuje dyktatura. Ty sie obwiniasz, on panuje nad sytuacją.
Bylam wychowywana w rodzinie z zasadami i rygorem. pewnie stad te wszystkie moje niepowodzenia...