netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

naiwna jak 5latka...

29 odpowiedzi7 190 wyświetleńzałożony przez lala93, 16.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » naiwna jak 5latka...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: naiwna jak 5latka...

Witam.postanowilam napisac tutaj poniewaz  musze wyrzucic z siebie zlosc i zal.moja historia jest tak niesamowita ze dlugo sie nie otrzasne.a mianowicie: mam 21 lat. bylam od pazdziernika do kwietnia na bezrobociu, wysylalam wszedzie cv ale zero odzewu.az pewnego dnia zostalam zaproszona na rozmowe na stanowisko kelnerki kasjerki w pewnej pizzeri.rozmowa przebiegla pomyslnie, na drugi dzien przyszlam na przeszkolenie a na trzeci sama na zmianie(troche szybko ale coz) i jest w tej pizzeri 2 kucharzy.jeden kolo 50siatki drugi rok starszy ode mnie.i z tym drugim popadlam w konflikt.poniewaz traktuje mnie i jak i druga kelnerke (rowniez mloda i rowniez nowa) jak przyniesc, wynies pozamiataj.ma nas za nic.odnosi sie do nas chamsko i traktuje nas z gory.ja nie jestem osoba cicha i nie dam soba pomiatac.to tez sklocilam sie z nim.na koniec tej klotni wszedl kierownik.i kiedy rozliczalam kase ten kucharz wyciagnal go na strone i na mnie nadawal.kierownik wrocil.wszystko niby ok.dzis mialam wolne ale musialam po cos wpasc do lokalu.patrze a tam nowa dziewczna na przeszkolenie.(na moje miejscxe jak przypuszczam) perfidne jest to ze nie zabral nas oboje na strone i nue wysluchal obojga.perfidne jest to ze za moimi plecami  przyjal nowa kasjerke nie dajac mi szans na rozejrzenie sie za nowa praca .gdybym dzis nie wpadla to bym sie nie dowiedziala ze szkolona jest na moje miejsce inna, i chodzilabym nieswiadoma do czasu az tamta by sie wyszkolila i by mi podziekowali.dlatego mam w planie nie isc do pracy w sobote, wiem ze tamta  druga kasjerka nie moglaby przyjsc.a ta nowa nie poradzilaby sobie poradzilaby sobie przy takim ruchu.i zostaja na lodzie.co sadzicie?

Ps. I dlaczego?bo nie dalam soba pomiatac?ponizac sie?

2

Odp: naiwna jak 5latka...

Pokora i skromnosc jest potrzebna w zyciu. Nie Ty jesteś kierowniczką, więc jesli chcesz sie czegos nauczyc i zarobic to musisz sie podporządkować.
Nikt łaski Ci nie robi przyjmując Cie do pracy. W kazdej innej pracy bedziesz miała tak samo, na stażu, szkoleniu. Po to jest młody pracownik. Nikt Cie tam nie gwałcił, ale jesli miałabys jakis problem to to zgłaszasz wyżej i pytasz czy da sie cos z tym zrobic. Lepiej jednak starać się dogadać (bez kłótni) z przedmiotem sporu, aniżeli "kapować", bo mozna sobie narobic dalej smrodu. Młoda jestes, zycia nie znasz, nie ma co sie burzyć. Bedziesz prezesem to bedziesz traktowac innych jak sama chcesz. Bedziesz wtedy taka jaka jestes,czyli msciwa, zlosliwa. Ciekawe czy w związku też tak sie nie dajesz poniżać w imie milosci? Tak samo w imie pieniędzy i przeszkolenia powinnas wykonywac polecenia, nawet jeśli nie do konca Ci to odpowiada. Bo czego ten człowiek od Ciebie wymaga, że Ci to tak uwłacza? Ja np w jednej z prac musiałem po jej zakonczeniu szorować podłogę nożem (bo pewne chemikalia zastygały na niej). Robota na kolanach, inni patrzą. Robiłem to bo chciałem dostać pieniądze, a wcale nie było to moim bezpośrednim obowiązkiem w pracy. Kłótnia by tu nic nie dała, tylko by mnie zwolnili, a jednak ktoś musiał te podłoge wyczyscic. Jestem na najnizszym szczeblu zatrudnienia, więc wiem, że to moj obowiązek lub sprzątaczki. Nie ma sprzataczki, to moge to robić ja, szczegolnie, ze nie wykonuje tego wszystkiego co ci postawieni wyzej (bo tego nie potrafie jeszcze). Poza tym tylko przypuszczasz, że ta nowa jest na Twoje miejsce i juz snujesz plany, jakby tu komus zrypać sytuacje, by samej wyjsc lepiej, lub poczuc sie lepiej. Co to ma znaczyc? Oni sobie szybko znajdą zastępczynie - to Ty powinnas dziekować za przyjęcie, bo masz szanse by zarobic, a pozniej zmienic pracę, gdyby nie była komfortowa.

3 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-05-16 06:15:47)

Odp: naiwna jak 5latka...
thepass napisał/a:

Pokora i skromnosc jest potrzebna w zyciu. Nie Ty jesteś kierowniczką, więc jesli chcesz sie czegos nauczyc i zarobic to musisz sie podporządkować.
Nikt łaski Ci nie robi przyjmując Cie do pracy. W kazdej innej pracy bedziesz miała tak samo, na stażu, szkoleniu. Po to jest młody pracownik. Nikt Cie tam nie gwałcił, ale jesli miałabys jakis problem to to zgłaszasz wyżej i pytasz czy da sie cos z tym zrobic. Lepiej jednak starać się dogadać (bez kłótni) z przedmiotem sporu, aniżeli "kapować", bo mozna sobie narobic dalej smrodu. Młoda jestes, zycia nie znasz, nie ma co sie burzyć. Bedziesz prezesem to bedziesz traktowac innych jak sama chcesz. Bedziesz wtedy taka jaka jestes,czyli msciwa, zlosliwa. Ciekawe czy w związku też tak sie nie dajesz poniżać w imie milosci? Tak samo w imie pieniędzy i przeszkolenia powinnas wykonywac polecenia, nawet jeśli nie do konca Ci to odpowiada. Bo czego ten człowiek od Ciebie wymaga, że Ci to tak uwłacza? Ja np w jednej z prac musiałem po jej zakonczeniu szorować podłogę nożem (bo pewne chemikalia zastygały na niej). Robota na kolanach, inni patrzą. Robiłem to bo chciałem dostać pieniądze, a wcale nie było to moim bezpośrednim obowiązkiem w pracy. Kłótnia by tu nic nie dała, tylko by mnie zwolnili, a jednak ktoś musiał te podłoge wyczyscic. Jestem na najnizszym szczeblu zatrudnienia, więc wiem, że to moj obowiązek lub sprzątaczki. Nie ma sprzataczki, to moge to robić ja, szczegolnie, ze nie wykonuje tego wszystkiego co ci postawieni wyzej (bo tego nie potrafie jeszcze). Poza tym tylko przypuszczasz, że ta nowa jest na Twoje miejsce i juz snujesz plany, jakby tu komus zrypać sytuacje, by samej wyjsc lepiej, lub poczuc sie lepiej. Co to ma znaczyc? Oni sobie szybko znajdą zastępczynie - to Ty powinnas dziekować za przyjęcie, bo masz szanse by zarobic, a pozniej zmienic pracę, gdyby nie była komfortowa.

Thepass co Ty piszesz Obrazek dodany przez użytkowniczkę
To, że nie daje sobą pomiatać to jest błąd?
Przyjęto ją do pracy nie dlatego aby była przez kogoś wykorzystywana.
Popieram ją za to, że ma jeszcze ( w dzisiejszych czasach ) godność.
Nic za wszelką cenę, za poniżanie siebie.

4 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-16 06:28:24)

Odp: naiwna jak 5latka...

No nie. Moze dalej byc na bezrobociu i narzekać na to jacy źli ludzie są na świecie. Co ja tam wiem. Szanuje pracę, a niekoniecznie musze sie przyjaznic ze wszystkimi w pracy. Oddzielam to od zycia prywatnego. Co to znaczy to wykorzystywanie? Moze ten kucharz chce dobrze? Może to jego obowiązek? Dlatego piszę, by takie niedogodności załatwiać łagodnie, a jesli sie nie da to z kierownictwem. Jesli to tez nie przyniesie skutków to sie zwolnic, bo przeciez praca i kasa spadają z nieba - szczegolnie jak sie ponad pół roku nie pracuje.

5

Odp: naiwna jak 5latka...
thepass napisał/a:

No nie. Moze dalej byc na bezrobociu i narzekać na to jacy źli ludzie są na świecie. Co ja tam wiem. Szanuje pracę, a niekoniecznie musze sie przyjaznic ze wszystkimi w pracy. Oddzielam to od zycia prywatnego. Co to znaczy to wykorzystywanie? Moze ten kucharz chce dobrze? Może to jego obowiązek? Dlatego piszę, by takie niedogodności załatwiać łagodnie, a jesli sie nie da to z kierownictwem. Jesli to tez nie przyniesie skutków to sie zwolnic, bo przeciez praca i kasa spadają z nieba - szczegolnie jak sie ponad pół roku nie pracuje.

Ja to wszystko rozumiem, ale wiem też jacy ludzie potrafią być okropni, zawistni i podli.
Tak jak powiedziałem, nic za darmo.
Szanujmy sie i szanujmy innych.
Czy to dużo?

6 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-16 07:24:17)

Odp: naiwna jak 5latka...

Dużo nie, ale wszystko ma swoją cenę. On nie traktuje tylko jej tak, a też tą drugą pracownicę. Pracowałem w wielu zakładach i to było na porządku dziennym. Brygadziści zawsze piętnowali np ustawiaczy. Jeśli ktoś próbował coś wskórać, to doprowadzali do jego zwolnienia. Lepiej już było kapować na innych pracowników, wtedy dostawało sie premię, ale po czasie i tak wychodziło to na wierzch i zostawali zwolnieni. Kasa i szkolenie jednak są potrzebne. Jeśli dla niej nie, to może nie pracować. Nikt nie zmusza.

Przeczytałem jej temat o chłopaku i jednak z nim wytrzymuje gorsze traktowanie. Dlatego jeśli być w życiu to spójnym i walczyć tak, w związku, w bliższych relacjach, a w pracy sie totalnie od tego oddzielić. Ona jednak robi na odwrót, więc sama sobie te kłody pod nogi stawia.

7

Odp: naiwna jak 5latka...

Piszesz o bardzo ważnym problemie.
Uważam, że jeśli chcesz tam pracować, to powinnaś porozmawiać z szefem sama na temat swojej pracy i obowiązków.
To Ty się powinnaś wykazać jakąś inicjatywą, wprowadzać drobne ulepszenia, tak, żebyś była zauważona.
Złośliwości nic nie dają prócz chwilowej satysfakcji.  A może powinnaś  szukać innej pracy?

8

Odp: naiwna jak 5latka...
thepass napisał/a:

Dużo nie, ale wszystko ma swoją cenę. On nie traktuje tylko jej tak, a też tą drugą pracownicę. Pracowałem w wielu zakładach i to było na porządku dziennym. Brygadziści zawsze piętnowali np ustawiaczy. Jeśli ktoś próbował coś wskórać, to doprowadzali do jego zwolnienia. Lepiej już było kapować na innych pracowników, wtedy dostawało sie premię, ale po czasie i tak wychodziło to na wierzch i zostawali zwolnieni. Kasa i szkolenie jednak są potrzebne. Jeśli dla niej nie, to może nie pracować. Nikt nie zmusza.

Przeczytałem jej temat o chłopaku i jednak z nim wytrzymuje gorsze traktowanie. Dlatego jeśli być w życiu to spójnym i walczyć tak, w związku, w bliższych relacjach, a w pracy sie totalnie od tego oddzielić. Ona jednak robi na odwrót, więc sama sobie te kłody pod nogi stawia.

Wiesz Thepass jestem za tym co wypowiedziała się Summerka jej wypowiedź świadczy o dużej dojrzałości.
Wierz mi, że ja żyjąc już tyle lat nie chciałbym być tak pomiatany.
Oczywiście rozumiem sytuacje jak przychodzi ktoś nowy do pracy.
Tylko takiego trzeba j***ć (aby znał miejsce w swoim szyku), ja zawsze okazywałem życzliwość i chęć pomocy.
A wiesz dlaczego?
Dlatego, że nie raz byłem w takiej sytuacji jak ona i doskonale ją rozummiem.

9

Odp: naiwna jak 5latka...

Może szczerze porozmawiaj z szefem (i uprzejmie), a nie z nami? No i nieprzyjście do pracy to bardzo zły pomysł - jeśli dostałaś umowę, grozi Ci zwolnienie dyscyplinarne lub grzywna.

10

Odp: naiwna jak 5latka...

Lala93, jak ci idzie w pracy? Odezwij się!

11

Odp: naiwna jak 5latka...

Praca w gastronomii, to jeden wielki chaos i harówka. Zdrowie psychiczne wielce pożądane. Kto pracowal ten wie, tutaj nieważne jest stanowisko,barman, kelner, kucharz, menadżer. Wiele zależy od właściciela danego lokalu i ludzi, którzy w nim pracują. Na kazdym z wymienionych stanowisk mialam okazję pracować(oprócz kucharza, byłam tylko pomocą) i najlepszym, najspokojniejszym miejscem wydaje się zmywak. Napewno kilka osób uśmiechnie się pod nosem, ale taka jest prawda. Nie polecam pracy na zmywaku jako "ciepłej posadki", jednak jeśli ktoś chce się zahaczyć na pewien czas, to całkiem niezłe rozwiązanie. Napewno lepsze niż praca w charakterze kelnerko-kasjerki.

12

Odp: naiwna jak 5latka...

niestety takie sa teraz realia... pamietaj, czlowiek czlowiekowi wilkiem. w pracy nie ma przyjazni.... z doswiadczenia wiem juz, ze w pracy przeba cicho i robic swoje a luz jest po pracy. tez jestem taka jak ty i nie jednokrotnie bylam w takiej sytuacji. za pierwszym razem tez bylam w szoku. a mialam takie sytuajcje wielokrotnie, bo dlugo nie moglam sie przestawic i byc pokorna. mam nadzieje, ze tobie sie szybciej to uda i ze nie bedziesz tak mocno upadac na tylek jak ja. i pomyslec, ze kiedys bezrobocie bylo o wiele mniejsze i nie liczyl sie papierek... teraz szczegolnie musisz uwazac. nie masz pewnosci, czy nowa dziewczyna to znajona tego kucharza... takie teraz czasy nastaly, a my nic nie mozemy z tym zrobic. zycze powodzenia i pozrawiam

13 Ostatnio edytowany przez dobraBaba (2014-05-21 09:13:22)

Odp: naiwna jak 5latka...

Jak Was czytam to włos mi się jeży, opisujecie pracę jak poligon w wojsku w dodatku z tzw. "falą"
Ludzie nie dajcie się w ten sposób traktować! Nikt nie ma prawa z byle powodu drzeć gęby na pracownika. Pracownik nie jest niewolnikiem! Na szczęście w obecnych czasach możemy szukać pracy w dowolnym miejscu na mapie.
Popieram autorkę tematu, chamstwu mówimy zdecydowane NIE!

PS Jest takie przysłowie: Pokorne ciele dwie matki ssie.. ale jest dalsza część: gdy więcej ssie szybciej rośnie ale też szybciej trafi pod nóż.

14

Odp: naiwna jak 5latka...
dobraBaba napisał/a:

Jak Was czytam to włos mi się jeży, opisujecie pracę jak poligon w wojsku w dodatku z tzw. "falą"
Ludzie nie dajcie się w ten sposób traktować! Nikt nie ma prawa z byle powodu drzeć gęby na pracownika. Pracownik nie jest niewolnikiem! Na szczęście w obecnych czasach możemy szukać pracy w dowolnym miejscu na mapie.
Popieram autorkę tematu, chamstwu mówimy zdecydowane NIE!

PS Jest takie przysłowie: Pokorne ciele dwie matki ssie.. ale jest dalsza część: gdy więcej ssie szybciej rośnie ale też szybciej trafi pod nóż.

nie kazdy moze wyjechac z kraju... a co dzieje sie w kraju to kazdy wie, ja szukajac pracy dostalam oferte do sprzatania toalet w hipermarkecie. wymagania? min srednie + matura. orzeczenie o niepelnosprawnosci mile widziane... to jest szok! zeby urzywac szczotki do wc lub mopa trzeba miec mature!

15 Ostatnio edytowany przez lala93 (2014-05-26 20:08:34)

Odp: naiwna jak 5latka...

thepass przeczytalam pierwsze 2 twoje posty i dalej nie czytam bo takich glupot to ja dawno nioe czytalam.mam calowac pracodawce po rekach za to ze kucharz mnie ponizal  dokuczal nam tak ze jedna dziewczyna plakala traktowal nas jak smieci a kierownik zamiast konflikt rozwiazac wolal po cichu zatrudnic nowa dziewczyne.chyba jestes nienormalny.dawalam w tej pracy z siebie 200% ta druga dziewczyna tez.nie siedzialam tam dlubiac w nosie obrazona ze musze pracowac.ja tam frunelam prawie szczesliwa ze po takim okresie mam w koncu prace.ale jak byl ten starszy kucharz.a jak ty dajesz z siebie robic sciere w imie pracy to gratuluje myslenia i poswiecenia.pewnie po takim dniu odbijasz to sobie na rodzinie.

a co do pracy to okazalo sie ze rzeczywiscie zatrudnil na moje miejsce inna.i wytlumaczcie mi jak porozmawiac z kierownikiem mialam jak w srode byla ta klotnia a w czwartek przyszla juz ta nowa dziewczyna (kierowca szybko podsunal swoja kolezanke) a ja nie mialam zamiaru przepychac sie z kucharzem tylko spokojnie porozmawiac z kierownikoem w piatek po swojej zmianie.w piatek za to dowiedzialam sie ze on cjcial mi isc na reke i potrzymac mnie kilka dni dluzej zebym znalazla prace ( w kilka dni...) a w rzeczywistosci chcial podszkolic nowa a mi podziekowac jak juz sobie ja wyszkoli.takie jego pojscie na reke.liczylam ze to czlowiek ogarniety w miare i wykaze sie rozsadkiem jest konflikt-trzeba go rozwiazac a nie robic takie cos.gdybym leciala w kulki to rozumiem ale staralam sie naprawde, co trzeba bylo zrobic to zrobic.nawet na czas pracy porzucalam palenie a palic bardzo lubie.nie chcialam po prostu buc popychadlem zeby ktos sobie wrocil w lepszym humorze do domu.tylko tyle.i az tyle.

16

Odp: naiwna jak 5latka...

Jak chciałaś przeczytać, że jesteś super słodka i dobrze robisz to cóż, sorry, że Cie zawiodłem. Resztę dopisałaś sobie sama - sama wywołujesz konflikt i widocznie masz za swoje.

17

Odp: naiwna jak 5latka...

No nie można sobie pozwolić gnoić sie. Bez przesady. Wiadomo, że jak nowy, młody pracownik to też inaczej go traktują na początku ale są granice jakieś. Ja wiem jak zaczynałem pierwszą normalną prace 3 lata temu to wiadomo, troche pokory było na początku, a później po dłuższym czasie i czasem trzeba było sie postawić. Bo jak sobie dasz wejść na głowe to pozamiatane. Pracował taki gość ze mną po czterdziestce, ze stażem pracy 20 lat tam i tak go gnoili, że mi go czasem szkoda było. Ale dał sobie, nie odezwał sie nic i zrobili ciape z niego. To nawet mnie łebka tak nie traktowali..

18

Odp: naiwna jak 5latka...

Wszystko zalezy co to jest za traktowanie i czym jest spowodowane. Kolezanka ma charakterek, wiec niech nadal walczy z wiatrakami.

19

Odp: naiwna jak 5latka...

thepass moze zamilcz lepiej jak masz pisac takie durnoty.konfliktu nie byloby gdyby nas kasjerek kuchatz nie traktowal jak smieci zeby sobie podniesc ego.a kierownik uciekal przed problemami jak gowniarz.

20

Odp: naiwna jak 5latka...

Wszyscy źli tylko Ty i Tobie przytakujący są okej. Jakbys była taka super, to bys sie nie żaliła i nie pisała o sobie jako o naiwnej. Walcz dalej, walcz.

21

Odp: naiwna jak 5latka...

nie wszyscy sa zli ktorzy nie ptzytakuja.tylko pewien uzytkownik ktory albo ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem albo chce potrollowac dlatego ma najwiecej do powiedzenia.

22 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-26 20:34:32)

Odp: naiwna jak 5latka...

Pewien uzytkownik chciał Ci pomóc - mówiąc, że czasem trzeba być pokornym, ale nie popadając w skrajnosc. Tzn ani nie dawać z siebie robić szmaty, ani nie wyzywać wszystkich, czy sie mścić gdy sie z Tobą nie zgadzają. Tyle.

Taki typ osoby jak Ty (zadufany w sobie) odpowie przewidywalnie w ten sposób:
'to ja dziekuje za taka pomoc i za takie durnoty, nienormalnych ludzi nie słucham!!!'
I jakie to rozwiązywanie konfliktów LALUNIU?

23 Ostatnio edytowany przez lala93 (2014-05-26 20:56:42)

Odp: naiwna jak 5latka...

nie nie nie.twoje doradztwo sprowadzalo sie do sugerowania "siedz cicho w pracy i chocby cie tam mieszali z blotem to znos to i caluj ich po rekach" i nie wykrecaj kota ogonem ze pisales ze pokornym trzeba byc CZASEM tylko pokornym wedle Ciebie trzeba buc bezwzglednie.a ja tez kestem czlowiekiem i po calym dniu pracy tez chce wyjsc zmeczona ale zadowolona wracac na drugi dzien do pracy.kiedy trzeba zwrocic uwage albo krzyknac bo cos robisz zle to trzeba ale kiedy ktos wyzywa sie na tobie bo lubi to nie masz ochoty tam wracac nie bylo tak ze na wstepie weszlam z buta i robilam awantury.ale nie dam na sobie wyladowywac frustracji.a twoja pomoc jest zadna to tyllo post w internecie.w dodatku pisana zlosliwie.bo tak naprawde ile mnie znasz zeby stwierdzac czy jestem zadufana?heh.brak slow chlopaczku.

24 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-26 21:17:20)

Odp: naiwna jak 5latka...

Jesli nawet w internecie reagujesz w ten sposób, gdy ktoś ma inne zdanie niz Ty to w realu musi byc duzo, duzo gorzej. Nie trzymasz tego na dystans, więc widocznie Cie to boli.
Pokornym trzeba byc, jesli chcesz utrzymać pracę bo walką nic nie zdziałasz. Nie lepiej samemu odejść? Jestes bezrobotna pół roku i prawda jest taka, że taki chwilowy zaczep często dla ludzi jest wyrwaniem z szarego życia, biedy, problemów.
Tych chłopaczków i innych epitetów nawet nie ma sensu komentować.

25

Odp: naiwna jak 5latka...

no tak.gratuluje.najlepiej stac w szarym szeregu i nie walczyc o swoje prawa do normalnego traktowania, pracowania w milej atmosferze etc. jakby kazdy mial myslenie podobne do twojego to do dzis stalbys o 5 rano w kilometrowej kolejce po ocet i papier toaletowy.

26

Odp: naiwna jak 5latka...

Thepass, znasz słowo bullying? To powtarzające się niewłaściwe zachowanie, które narusza prawo pracownika do godności w miejscu pracy. Zwykle jest to zachowanie jednej osoby wymierzone w inną osobę lub w grupę osób, które ma sprawić, że będą się one czuły gorsze. Może mieć charakter słowny, fizyczny lub jeszcze inny oraz może przybierać różne formy, takie jak: wykluczenie społeczne, izolacja, narażenie na szwank czyjejś reputacji przez plotki i pogłoski, zastraszanie, agresywny lub obsceniczny język itp.

Nic gorszego nie może spotkać młodą osobę w pracy jak szef z perfidnym usposobieniem. Chamskie odzywki mają uczyć pokory? Oczywiście że czasem można przymknąć oko i zignorować, ale na dłuższą metę jak dla mnie nie do zaakceptowania. Nie dziwię się autorce że jest sfrustrowana i szlak ją trafia. Obecna sytuacja dotyczaca poszukiwania i podejmowania pracy wygląda jak "walka o ogień" w prechistorycznych czasach. Gdzie jest szacunek który daje najwiekszą motywację ? Pracodawca nie robi łaski że zatrudnia ludzi, on dzięki nim żyje. Ma tą komfortową sytuację że ludzi może sobie wybierać i przebierać ale to nie jest powód aby traktować ich przedmiotowo, jak nie ty to będzie inny. Jak można trzymać dystans przy takim podejściu?

27

Odp: naiwna jak 5latka...

Bardzo dobrze rozumiem o co chodzi, bo wielokrotnie się z takim zjawiskiem spotykałem, ale z opisu nie wynika by do czegoś takiego tu doszło. Różnica jest w momencie, gdy ktoś każe nam coś zrobić, a my się buntujemy (bezpodstawnie), więc osoba u góry pokazuje nam jeszcze gorsze oblicze, by pokazać miejsce w szeregu. Nie raz widziałem jak cwaniary potrafiły robić dym za cokolwiek i same ustawiały przełożonych, ich polecen nie słuchały, bo to uwłacza ich godności - tyle czasu na bezrobociu, a wybrzydzają. Często po prostu dostajemy to na co zasługujemy. Walka o swoje poprzez negatywne emocje? Nie dziękuje. Walka z niczemu winnymi ludźmi? Jak najbardziej. Walka w związku? Tu juz siedzi cicho. Wszystko zalezy od podejscia, a charakter da sie wyczuc na kilometr. Nigdy nie przecze, że trzeba walczyć o swoje, bo ten kto walczy osiąga sukces. Tylko niech walczy w każdym aspekcie życia i sposób nie mściwy. Mozna dostać odpowiedź - tak, jesteś super bo się postawiłaś, dostać brawa - tylko pozniej ta osoba dalej jest na bezrobociu i sie uzależnia od np partnera tworząc kolejny toksyczny związek i pisząc o tym na forum. Nie widziałem by szczegółowo zostało tu opisane jak ten kucharz je traktuje. Tylko przynies wymies pozamiataj i chamskie odzywki. Zwykłe ogólniki, które mogą znaczyć i wszystko i nic. Byłoby tez inaczej gdyby lala sama takich odzywek nie stosowała, więc jest to hipokryzja - taki człowiek nigdy nie jest szczery i się wybiela.

28 Ostatnio edytowany przez lala93 (2014-05-27 19:25:15)

Odp: naiwna jak 5latka...

a skad wiesz ze siedze cicho? to ze nie zdaje relacji 24 h tutaj to nic nie znacz-ok widze pan wszystko wiedzacy lubi stawiac szybkie i plytkie wnioski.co do pracy to nie oburzalam sie o to ze musze to wykonac (napisalam tak gdzies?) tylko o sposob zwracania sie do innej osoby- jak do psa.nie jestem problematycznym pracownikiem nie obijam sie w pracy.nie czynie fochow ze musze cos robic.w koncu po tam jestem- zeby pracowac.ale jestem czlowiekiem nie zwierzeciem.nie opowiadaj tu bajek albo czytaj ze zrozumieniem.choc widze ze masz z tym OGROMNY PROBLEM.

29

Odp: naiwna jak 5latka...

Czytam, czytam .... Tez pracowalam na kuchni. Na poczatku jako pomoc, potem kelnerka doszlam do menadzera. Tez mialam okropnego kucharza. Przeklinal, rzucal garnkami ... A ja bylam cierpliwa.
Nie staje po niczyjej stronie wyrazam tylko moje zdanie.
Piekne slowa - zadowolenie z pracy. Super. Mam nadzieje lala ze znajdziesz taka prace, ktora da ci totalne zadowolenie. Naprawde zycze ci tego z calego serca. Tylko ze juz pol roku szukasz pracy a mieszkamy niestety w polsce. Czasem, powtarzam czasem trzeba zacisnac zeby i isc do przodu.
To przykre ale prawdziwe :-(

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » naiwna jak 5latka...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026