Witam.postanowilam napisac tutaj poniewaz musze wyrzucic z siebie zlosc i zal.moja historia jest tak niesamowita ze dlugo sie nie otrzasne.a mianowicie: mam 21 lat. bylam od pazdziernika do kwietnia na bezrobociu, wysylalam wszedzie cv ale zero odzewu.az pewnego dnia zostalam zaproszona na rozmowe na stanowisko kelnerki kasjerki w pewnej pizzeri.rozmowa przebiegla pomyslnie, na drugi dzien przyszlam na przeszkolenie a na trzeci sama na zmianie(troche szybko ale coz) i jest w tej pizzeri 2 kucharzy.jeden kolo 50siatki drugi rok starszy ode mnie.i z tym drugim popadlam w konflikt.poniewaz traktuje mnie i jak i druga kelnerke (rowniez mloda i rowniez nowa) jak przyniesc, wynies pozamiataj.ma nas za nic.odnosi sie do nas chamsko i traktuje nas z gory.ja nie jestem osoba cicha i nie dam soba pomiatac.to tez sklocilam sie z nim.na koniec tej klotni wszedl kierownik.i kiedy rozliczalam kase ten kucharz wyciagnal go na strone i na mnie nadawal.kierownik wrocil.wszystko niby ok.dzis mialam wolne ale musialam po cos wpasc do lokalu.patrze a tam nowa dziewczna na przeszkolenie.(na moje miejscxe jak przypuszczam) perfidne jest to ze nie zabral nas oboje na strone i nue wysluchal obojga.perfidne jest to ze za moimi plecami przyjal nowa kasjerke nie dajac mi szans na rozejrzenie sie za nowa praca .gdybym dzis nie wpadla to bym sie nie dowiedziala ze szkolona jest na moje miejsce inna, i chodzilabym nieswiadoma do czasu az tamta by sie wyszkolila i by mi podziekowali.dlatego mam w planie nie isc do pracy w sobote, wiem ze tamta druga kasjerka nie moglaby przyjsc.a ta nowa nie poradzilaby sobie poradzilaby sobie przy takim ruchu.i zostaja na lodzie.co sadzicie?
Ps. I dlaczego?bo nie dalam soba pomiatac?ponizac sie?
