Witam. Nie bede ukrywac ze jest to moj pierwszy post na forum o takiej tematyce. Zawsze radzilam sobie ze swoim zyciem emocionalnym w lepszym lub gorszym stopniu ale tym razem potrzebuje waszej pomocy kobitki jak i waszej meskie rodzynki
Powinnam zaczac od tego ze juz ponad 5 lat jestem zakochana w wybranku mojego serca, prawie 4 mieszkamy razem i choc jestem stosunkowo mloda, bo skoncze w tym roku 22 lata nie planuje zmieniac swojego zycia( no chyba ze mowimy o slubie i legalizacji zwiazku z moim obecnym partnerem). Jednym slowem jestem najszczesliwsza na swiecie.
W calej tej prostocie brakowalo mi tylko bliskich znajomych czy przyjaciol. Owszem znam osoby do ktorych moge dzwonic chocby o 2 w nocy ale sa to znajomosci glownie utrzymywane przez siec- ze wzgledu na km jakie nas dziela. Brakowalo mi znajomych z ktorymi mozna wyskoczyc na piwo i dobrze sie bawic. Sami zreszta domyslacie sie o co chodzi i wiecie ze kazdy potrzebuje bliskosci. Najlepszy partner nie zastapi nam we wszysykim znajomych. Oj troche sie rozpisalam, wiec do rzeczy.
Poznalam kogos praktycznie przez przypadek, od razu okazalo sie ze jestesmy jak bratnie dusze, a uwierzcie ze niestety tutaj w moich okolicach znalezc kogos takiego to przyslowiowe ze swieca szukac. Wspolne pasje, problemy i dosc czesty kontakt calkowicie nie inicjowany przez nas spowodowal ze jak mi sie wydawalo mam przyjaciela, tu na miejscu.
Od pierwszego dnia, kiedy sie poznalismy wiedzial ze mam juz swoja milosc, poznal ja i zaakceptowal ten fakt. Wydawalo mi sie ze lepiej juz byc nie moze no ale jednak. Szlak wszystko trafil. Jako ze majowke trzeba swietowac a moj partner nie mogl/ nie chcial jechac ze mna pojechalam sama do przyjaciela. Alkohol czy moze fakt ze bylismy sami rozwiazal mu jezyk i okazalo sie ze cos do mnie czuje. Oczywiste jest ze w tej samej chwili to ukracalam. Nie robilam mu nigdy zadnej (swiadomie) nadzieji, nie ukrywalam czego oczekuje od niego ani swojego zycia. Zanim sie rozstalismy po tej nieszczesnej majowce postawilam sprawe jasno i on to zaakceptowal, przyjazn i jakikolwiek kontakt lub widzimy sie ostatni raz. Wybral kontakt. Niestety na drugi dzien sytuacja sie powtorzyla, znow uslyszalam ze on nie moze o mnie przestac myslec i centralnie sie do mnie zaczal sie do mnie dostawiac. Znow kazalam mu doslownie splywac choc serce mi pekalo, bo tracilam kumpla. Teraz juz nie wiem co dalej, rozum podpowiada mi ze dobrze a w sumie najlepiej dla niego byloby gdyby te spotkanie bylo ostatnim a z drugiej strony szkoda mi przyjazni. W tej chwili sprawa ma sie tak ze przez jakis czas na pewno nie bedziemy sie widywac(spotkania na ktorych sie spotykalismy skonczyly sie) kontakt pozostal na te chwile glownie przez sms, jednak po wczorajszej ostatnim spotkaniu z nim i ostatnia wymiana wiadomosci nie sadze ze powinnam w ogole odpisywac. Choc znow obiecal ze doslownie sie ogarnie, nie bedzie swirowal to i tak swoje " jestes dla mnie wazna " wplecil do wiadomosci. Nie wiem kompletnie dlaczego sie tak zachowuje, nawet piszac teraz tego posta dostalam wiadomosc, nie powinnam na nia odpisywac i tego nie zrobie. Boli mnie ze w sumie przepil cala majowke i w dzisiejszej wiadomosci uraczyl mnie poinformowac ze dzis znow sie upije. Podswiadomie czuje ze robi to przezemnie. Z drugiej strony jednak po nocnej rozmowie z przyjaciolka wydaje mi sie ze troche probuje mna manipulowac. Czuje sie okropnie i potrzebuje jakiejs rady. Myslicie ze da rade utrzymac ten kontakt w sferze przyjazni czy chocby znajomosci. A moze tak jak mowi mi wszystko we mnie, poza sercem ktore peka, przestan sie odzywac, zerwij kontakt. Nie wiem czy dobrze sie wyrazilam w calosci ale glownie chodzi mi o to by nie cierpial, w koncu mi na nim zalezy jak na przyjacielu.
Wypadaloby tez powiedziec ze moj partner wie o tej sytuacji, musialam sie komus wyzalic a on zawsze bedzie moim naj. Ukochanszym Lepszym Itd
A no i jeszcze jedna sprawa- ja wierze w przyjazn miedzy odmiennymi plci. Nawet jesli obie strony sa hetero:)