Wybaczylam i zaluje...
Podobne tematy
Trochę krótki post
Może więcej coś opisz? Będzie to kolejny przykład dla ludzi porzuconych przez drugie połówki czemu nie warto wybaczać ex.
Pewnie zdrada ![]()
Tak obstawiasz? Ja obstawiam że się dziewczyna zawiodła tym że obiecywał zmiane, pokazał ją tylko żeby odzyskać dziewczynę i potem wrócił do starego.
Wybaczajcie, tylko z głową.
No i na pewno nie przekładajcie przykrych doświadczeń z jedną osobą na całą resztę gatunku. ;-)
Tylko kobieta w toksycznym związku daje szanse i to tylko jak spyta najpierw na forum ![]()
Ja tam dałam i wcale nie żałuję, chociaż po latach i tak się rozstaliśmy, ale zdrada nie miała z tym nic wspólnego. To nie był toksyczny związek.
To co to był za "wypadek" , że aż musiałaś wybaczać?
No zdrada.
Pokłóciliśmy się dość ostro, poszliśmy wściekli na osobne imprezy, on na swojej sobie popił i bzyknął dziewczynę, która go podrywała. Ale wybaczyłam (tzn najpierw się wściekłam i nie chciałam go widzieć, ale to dlatego, że byłam młoda i mniej dojrzała niż teraz, obecnie bym zareagowała spokojniej, bez wielkich dramatów), chociaz nie od razu, bo wziął sprawę na klatę, nie okłamał mnie, nie wypierał się, nie próbował zwalać na mnie odpowiedzialności, nie oczekiwał wybaczenia od razu, tylko był gotowy na nie zapracować...
No i jasne, nie ma gwarancji, że nie zdradzi ponownie, ale gwarancji to nigdy nie ma.
Natomiast z tym wybaczaniem z głową to chodziło mi o to, że nie każdą zdradę można traktować tak samo, u mnie to od wielu czynników zależy - dlaczego zdradził, czy okłamał czy nie, czy szedł w zaparte czy wziął sprawę na klatę, czy szukał wymówek czy nie itd. Jakby mnie zdradził, ale potem się nie przyznał, rżnął głupa, wypierał, a przyparty do muru próbował przerzucić piłkę na moją stronę zaczynając od "Bo ty...", to bym nie wybaczyła, bo bym potem nie mogła zaufać.
Właśnie, bo mi bardziej chodzi, że albo zdrada albo toksyk. Jeśli te zdrady i tak sie powtarzają, to też jest toksyk.
"bo ty", brzmi jak manipulacja.
No bo to jest manipulacja. ;-)
Tzn wiesz, moja przyjaciółka dość długo musiała (musiała - no nie musiała, chciała) wybaczać zaniedbywanie jej, brak czasu. Mówiła o tym, była sprzeczka, potem on obiecywał poprawę, starał się jakiś czas, a potem znowu to samo i tak w kółko, aż powiedziała "dosć".
Ale ogólnie chyba masz rację, że najczęściej wybaczamy lub nie zdrady, brak szacunku, przemoc fizyczną czy psychiczną itd.
Przyjaciółki też masz z mocnym charakterem? Bo najczęściej zaniedbywanie swoich partnerek przechodzi sucho w moim otoczeniu, czyli tzw "olewanie". Wtedy kobieta snuje domysły co on robi, jest taki zabiegany, zapracowany, towarzyski itd dlatego ona stara się bardziej...
No zdrada.
Pokłóciliśmy się dość ostro, poszliśmy wściekli na osobne imprezy, on na swojej sobie popił i bzyknął dziewczynę, która go podrywała. Ale wybaczyłam (tzn najpierw się wściekłam i nie chciałam go widzieć, ale to dlatego, że byłam młoda i mniej dojrzała niż teraz, obecnie bym zareagowała spokojniej, bez wielkich dramatów), chociaz nie od razu, bo wziął sprawę na klatę, nie okłamał mnie, nie wypierał się, nie próbował zwalać na mnie odpowiedzialności, nie oczekiwał wybaczenia od razu, tylko był gotowy na nie zapracować...No i jasne, nie ma gwarancji, że nie zdradzi ponownie, ale gwarancji to nigdy nie ma.
Natomiast z tym wybaczaniem z głową to chodziło mi o to, że nie każdą zdradę można traktować tak samo, u mnie to od wielu czynników zależy - dlaczego zdradził, czy okłamał czy nie, czy szedł w zaparte czy wziął sprawę na klatę, czy szukał wymówek czy nie itd. Jakby mnie zdradził, ale potem się nie przyznał, rżnął głupa, wypierał, a przyparty do muru próbował przerzucić piłkę na moją stronę zaczynając od "Bo ty...", to bym nie wybaczyła, bo bym potem nie mogła zaufać.
To Ciebie podziwiam.
Ja bym zdrady nie wybaczył.
14 2014-04-29 07:28:42 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-29 10:30:44)
ja tam zdradę wybaczyłam, z tego co wiem, był to jeden krótki skok w bok po pijaku,
wybaczyłam... bo widziałam jak strasznie tego żałuje, powiedział o tym sam, po ok 2 latach, nie wytrzymał, nie chciał tego dalej dusić w sobie.
wybaczyłam i jak dotąd tego nie żałuję.
Ada1234 - dlaczego żałujesz? czyżby historia się powtórzyła?
jeśli w ogóle chodzi tutaj o zdradę.....
Przyjaciółki też masz z mocnym charakterem?
Tak.
Tzn mówiąc szczerze ta akurat i tak moim zdaniem była bardzo zdeterminowana, cierpliwa, wyrozumiała itd.
Bo najczęściej zaniedbywanie swoich partnerek przechodzi sucho w moim otoczeniu, czyli tzw "olewanie". Wtedy kobieta snuje domysły co on robi, jest taki zabiegany, zapracowany, towarzyski itd dlatego ona stara się bardziej...
Cóż... Jak im pasuje, że ich facet, czyli teoretycznie najbliższa osoba poza rodziną, ma ich potrzeby w tyle, to ich sprawa. Jak dla mnie nie za dobre podejście.
@Lexpar
Dla mnie po prostu problemem jest ukrywanie się, kłamanie, wypieranie się, które rujnuje zaufanie, nie sam fizyczny akt. Jasne, to nie jest tak, że ktoś przychodzi o mówi - "A zdradziłem cię", a ja "Nie ma sprawy", no ale jednak nie jest to dla mnie problem tego kalibru, żeby kończyć związek.
A ja żyję w związku po zdradzie. Ja zdradziłam.
I NIE WYOBRAŻAM SOBIE po prostu, bym to mogła zrobić znowu.
Powiem więcej: mnóstwo pracy włozyliśmy oboje w to, by nas naprawić, mnóstwo pracy ja włożyłam w siebie, by siebie naprawić.
I wiem na pewno, że kiedyś nie miałam pojęcia, czym jest miłość. Myślałam że wiem.
Życie dało nauczkę, kopnęło w dupę, wyszliśmy na prostą.
Wiesz, nigdy nie kochałam męża tak, jak teraz, nigdy nie miałam takich uczuć w stosunku do niego, NIGDY!!
Wiem, że i on czuje się przy mnie szczęśliwy i to moja największa nagroda, a zarazem kara za to, co zrobiłam. Za to, jak mogłam skrzywdzić.
Ada, ludzie popełniają błędy. Pytanie tylko, jakie wnioski z tego wyciągną, czy kochają, czy im zależy, czy pojęli wielkość swoich błędów.