Witam drogie Panie. Napisałem na forum ponieważ posiadam dość nietypowy problem:/ jestem trochę zbyt wrażliwy...
Nie jestem jednak gejem. Dlaczego to problem? Bo bardziej niż na ciele kobiety zależy mi na jej sercu, duszy, uśmiechu i radości (tak w skrócie). Powoduje to że czuję się jak mięczak i dziwak:/ No bo który facet przedkłada to co wyżej wymieniłem nad seks? Nie jestem impotentem. Seks sprawia radość i jest świetny ale jest coś na czym zależy mi bardziej... Czy ja jestem dziwny? Moja kobieta nigdy nic takiego mi nie powiedziała ale skoro nie jestem taki jacy są inni to albo jest to plus albo minus. Kiedy o tym myślę dochodzę do wniosku że to jednak minus. Co Wy o tym myślicie?
Podobne tematy
Według mnie to plus ale dla kobiet z kolei to będzie minus, według nich facet ma być silny i bez uczuć no ale pewnie jakieś nieliczne panny się znajdą co lubią wrażliwców.
Plus
. Mój kochany też jest wrażliwy. I mądry ![]()
Także nie martw się. Wiele kobiet, to doceni. Zwłaszcza te, które chcą kogoś na całe życie
Według mnie wrażliwców lubi dość spora grupa kobiet. Jeśli mężczyzna ma serce i mózg na swoim miejscu, przyciąga jak magnes ![]()
Hmmm chyba najwazniejsze, co mysli o tym Twoja kobieta, a nie forumowiczki ![]()
Ps. Chyba ze to ma byc taki sprytny wabik, to powodzenia ![]()
Zalezy czy ta wrazliwosc jest tylko do kobiet, czy w calym zyciu, do siebie i całego świata. Wrazliwosc kojarzy sie z płaczem, zamartwianiem, nie radzeniem sobie. Mezczyzna musi isc chłodniej przez zycie nie zważając na bariery i nie rozmyslajac o tym przez 23 godziny na dobę. A jesli tylko dla kobiety jestes taki dobry, to mysle ze moze to docenic. Pozytywne emocje jej dasz, ale jak wiemy wiele też to nudzi.
zabawne z tym wabikiem ;p moja kobieta nie ma nic przeciwko temu tylko ja czuję się przez to inny;/ no bo rasowy facet nie zastanawia się na tym czy kocha kobietę i ona jego tylko zabiera się od razu "do roboty". Czuję się po prostu dziwnie, bo jestem inny. To wszystko. Czasem wolalbym być mniej wrażliwy bo nie przejmowałbym się tyle. Po prostu chcę żeby moja kobieta była szczęśliwa i zwykle roztaczam nad nią opiekę. Jestem wobec niej cierpliwy tak jak wobec nikogo innego (wobec innych jestem szosrtki), bo wiem że mógłbym zniszczyć ten delikatny kwiatek:/ Nigdy też się jeszcze z nią nie kłóciłem. Sądzę że gdybym był bardziej szorstki i egoistyczny mógłbym jej wyrządzić krzywdę ale z drugiej strony nie podoba mi się taki stan rzeczy. Mówiąc jak facet - czuje że mi odp***ło
Eeee tam... Zakochałeś się i tyle
To zwykle przypomina stan totalnego odjazdu;)
Nie sądze zebym sie zakochal bo to trwa 3,5 roku. widac po prostu jestem dziwny i musze sie z tym pogodzic ;p
Może ja jestem dziwna, bo nic dziwnego w Twoim zachowaniu nie dostrzegam :-P
A co do stanu zakochania, są ludzie, których "trzyma" dłużej. Na to też reguły nie ma.
Uwazaj, bo delikatne kwiatki maja czasem kolce
A tak powaznie, to chyba normalne, ze chcesz, by Twoja dziewczyna byla szczesliwa i dbasz o nią. Gorzej, jakby to byla nadopiekunczosc (takie tatusiowanie - wyreczanie ja we wszystkim, chronienie przed swiatem, zlota klatka itd), albo- druga ewentualnosc - moze widzialbys sie bardziej w roli macho i za takim wizerunkiem tesknisz ![]()
Nie jestem nadopiekunczy. Kiedy ma problem oczywiscie sie w to angazuje i staram pomoc ale nie jest tez tak zebym mowil jej co ma zrobic, czy tez podpuszczal przeciwko rodzicom, bratu. Owszem tesknie za wizerunkiem macho. Bardzo zmienilem sie bedac z moja panna. Nie bylem taki wrazliwy nigdy wobec zadnej kobiety. Ba, nawet gardzilem takimi facetami a teraz sam taki jestem:/