Hejka ,
Przejde odrazu do tematu ... mam mega problem z nerwami , nigdy nie bylam tak nerwowa jak przez ten rok zawsze bylam bardzo spokojna nie przejmowalam sie zyciem ( takimi problemami zyciowymi) , ale przez ostatnie 6 lat wszystko sie zmienilo stalo sie duzo , na poczatku jakos dawalam sobie rade ale od roku pekam ... mam chlopaka od 4 lat ktorego strasnie ranie bo no niestety najczesciej jemu sie dostaje bo tylko on mi zostal ale mam dosc ranienia go no i moich pieskow bo na nie tez krzycze ... czasami mam ochote roz**dolic caly dom narazie jeszcze umiem sie powstrymac ale boje sie ze ktoregos dnia nie uda mi sie powstrymac , na mojego chlopaka moge sie prawie o wszystko wkurzyc , na moje psy nawet oto ze sie ciesza jak wracam z pracy bo skacza albo lataja kolo mnie , mieszkamy prawie od dwoch lat w Niemczech to byl duzy krok no wiadomo tez nie latwo tym bardziej ze przyjechalismy bez jezyka itd no i niemcy sa takim" trudnym krajem " obcokrajowiec to obcokrajowiec tym bardziej dla nich Polak ... nie wiem co jest ze mna sama nie moge siebie zniesc czasami mam ochote uciekac ...czasami rzucic sie pod samochod ...czasami placze jak nawiedzona ...ostatnio kupilam tabletki na uspokojenie no ale to takie bez recepty myslalam ze troszke mi pomoga a tu nic ... nie daje juz sobie rady chcialabym byc jak kiedys spokojna i szczesliwa mam naprawde dobrego chlopaka co robi co moze zebym byla szczesliwa ja to widze i najbardziej boli mnie to ze wszystko i tak mnie zlosci ...nie chce robic nikomu krzywdy ...dzisiaj to myslalam sobie "ciekawe ile tabletek trzeba wziasc zeby umrzec " najlepsze jest to ze to nie sa tylko mysli tylko ja naprawde mam ochote cos ze soba zrobic...co mnie trzyma ?? Nie boje sie smierci , tylko tego co zostawie za soba i ze powiedza ze bylam slaba . Wiem ze jestem chora to nie sa normalne nerwy, ale nie wiem gdzie isc ,co powiedziec tym bardziej ze jestem w obcym kraju ... Mama mowi ze mam nerwy przez tarcyce ...ale ona nie wie co sie ze mna dzieje. Tez jestem osoba co nie malo przeszla w swoim zyciu tym bardziej ze mam tylko 22 lat , kiedys tlumaczylam sobie ze to przez to ze bylam molestowana w podstawowce ale jakos umiem z tym zyc , albo ze okazalo sie ze moj ojciec nie zyje , albo jak zaczal sie kryzys w Grecji ( bo tam sie urodzilam) bardzo wplynelo to na moja rodzine i to raczej nas znyszczylo dlatego ze ja i mama pracowalysmy na dom a w szkole spalam ...moja mama tez ma problemy z nerwami teraz to nie az tak ale kiedys strasnie mnie byla czasami myslalam ze mnie zabije ona tlumaczy to tym ze ma tarczyce i jak jej fajek zabraklo ale wybaczylam jej wszystko ... Nie wiem co juz ze soba zrobic