Anhedonia napisał/a:Columbus napisał/a:--Dlaczego bardzo często człowiek rzekomo dorosły zachowuje się jak dzieciak?
Bo to wygodne?
Dzieciak może napsocić a odpowiedzialność za jego sprawki i tak ponoszą rodzice 
Columbus napisał/a:--Co według was znaczy odzywka DOROŚNIJ? Użyta z reguły w małych sprzeczkach.
Wg. mnie "weź na siebie odpowiedzialność za swoje życie/konsekwencje swoich decyzji"
Co do pierwszegp pytania- nie do konca sie z Toba Anhedonio, zgodze. Mysle, ze dorosly czlowiek zachowuje sie niekiedy jak dziecko nie dlatego, ze jest mu tak wygodnie. Ale dlatego, ze zaden czlowiek nie jest w stanie przewidziec niektorych sytuacji. Przerastaja nas czasami niektore rzeczy, dlatego reagujemy jak dziecko. I mysle tez, ze zaden czlwoiek nie jest tak calkowicie dojrzaly. Zawsze znajdzie sie w jakiejsc sytuacji, w ktorej zachowa sie jak dziecko. Czy to bedzie mniej czy bardziej "powazna" sprawa. Nie da sie byc dojrzalym tak do konca, na 100%. Zapewne kazdy ma na sumieniu taki, ze tak napisze, "grzech", gdzie zachowal sie niedojrzale. No chyba ze sie uwaza taka osoba za chodzacy ideal, ze nie popelnia bledow, itd. Zawsze bedziemy mieli "cos" z dziecka. Nieraz wydaje nam sie, ze znamy siebie samego na tyle, by powiedziec o sobie, ze jest sie w pelni dojrzalym. I wtedy nastepuje jakas zyciowa sytuacja, ktorej nie przewidzielismy. Malo tego, naszej reakcji na nia rowniez. I podejmujemy decyzje albo bledne albo zbyt pochopne, albo niedojrzale wlasnie. Nie ma w tym nic zlego, bo ludzka rzecza jest bladzic, byle tylko to "bladzenie" nie trwalo wiecznie, bo wtedy to juz jest niedojrzalosc wtorna;).
Co do drugiego pytania- slowo dorosnij oznacza doslownie "przestan zachowywac sie jak dziecko". A w gruncie rzeczy chodzi nam o to, by osoba, do ktorej kierujemy te slowa zaczela zachowywac sie wedlug schematow, by byla lub robila to co wszyscy. Moze to oznaczac rowniez to, ze po prostu martwimy sie o te osobe, martwia nas jej decyzje i probujemy ja przed zlym wyborem uchronic. Jednak najbardziej bym sklaniala sie do tego, co napisalam troche wczesniej. Podam przyklad: zona wychodzi do pracy, przed wyjsciem mowi do meza, by ogarnal mieszkanie. Po powrocie zastaje mieszkanie w takim samym stanie, jak bylo, gdy wychodzila. Awantura gotowa. Zona zarzuca mezowi, ze jest leniem, krzyczy:" dorosnij!". A o co tak naprawde chodzi? By maz zrobil to, co zona mu kazala. I nie ma w tym nic zlego, bo wymaga od niego odpowiedzilanosci. Ale i powielania pewnych schematow: ja pracuje, ty sprzatasz. Przyklad drugi: syn zrobil sobie irokeza, ubral glany, zrobil sie na punka. Oczywiscie jego rodzicom sie to nie podoba. Mowia mu "dorosnij wreszcie, przestan zachowywac sie jak gowniarz". O co chodzi? Znowu o powielanie schematow- wszyscy wygladaja normalnie, wiec i ty musisz.
Mysle wiec, ze "doroslosc" wedlug niektorych to tak naprawde ubieranie sie jak wszyscy, zachowywanie sie jak wszyscy, itd. Bo kto bedzie w oczach spoleczenstwa bardziej dorosly? Ten, kto ma stabilna sytuacje finansowa, dobra prace, rodzine, ubiera sie schludnie, pije z umiarem, podejmuje samodzielnie decyzje i ponosi ich konsekwencje, czy moze ten, kto ubiera sie w glany, nosi dziwne fryzury, kolczyki, pracuje na czarno albo wcale, nie ma rodziny, lubi sie bawic, itd.? Odpowiedz nasuwa sie sama. Szufladkujemy ludzi, bo czy ten punk nie moze byc czlowiekiem dojrzalym? Czy o naszej dojrzalosci psychicznej swiadczy nasz wizerunek?