Od 2 miesięcy biorę Cerazette, ponieważ pigułki dwuskładnikowe spowodowały u mnie uporczywe bóle łydek. Raczej nie była to zakrzepica napewno, ale jakieś problemy z mikrokrążeniem chyba tak, gdyż po odstawieniu i przeleczeniu Diohespanem wszystko minęło. Na Cerazette (bez estrogenów) czuję się świetnie, poszłam po receptę na kolejne opakowania do innego ginekologa niż poprzednio i jakież było moje zdziwienie, gdy ledwo mi je przepisała... Mówiąc, że woli bym brała je jeszcze max pół roku, bo to nie dla młodych kobiet. Zapytałam dlaczego - bo to oszukiwanie organizmu, że jest w ciąży i nie wiadomo, czy potem nie będą jakieś komplikacje/zachwiania hormonalne. Ze dwuskładnikowe są bardziej w zgodzie z naturalnym cyklem. Czy któraś z Was spotkała się z taką opinią? Dodam, że mam 25 lat (czyli już nie nastolatka), ale jeszcze nigdy nie rodziłam.
Podobne tematy