Witam,założyłem konto bo potrzebuje opinii kobiet,a jednocześnie zależy mi na anonimowości.
Zacznę od tego,ze mam 23 lata i na powodzeniu wśród dziewczyn nie narzekam,nie stronię od przypadkowego seksu,chodź w dwóch poważniejszych relacjach również byłem.
Niedawno (6 miesiące temu) w klubie poznałem dziewczynę w moim wieku.Bardzo atrakcyjna i inteligentna,świetnie mi się z nią gada w łóżku również super.Chodź nie mieszkaliśmy razem i nigdy nie zapytałem czy będziemy parą to zachowywaliśmy się tak jak byśmy byli:wspólne weekendy,spotykanie się ze sobą w tygodniu gdy tylko czas pozwalał,kwiaty,kolacje,ona również często u mnie nocowała.Wszystko pięknie i super.Do przed wczoraj,kiedy oznajmiła mi,że jest w ciąży.Pierwsza myśl-wkręca mnie,nie mogłem w to uwierzyć tym bardziej,że mówiła mi to z uśmiechem na twarzy od ucha do ucha.Powiedziałem,żeby zrobiła test przy mnie,uśmiech natychmiast zniknął z jej twarzy,wstała bez słowa,wyszła trzaskając drzwiami.Po kilkunastu telefonach i kilkunastu wiadomościach zgodziła się na spotkanie.Przeprosiłem i powiedziałem,żeby okazała trochę zrozumienia bo nie często zdarza się usłyszeć,że za kilka miesięcy będzie się ojcem.Do historii z testem ciążowym już nie wracałem-jasne już było dla mnie,że nie żartuje.W sposób tak delikatny jak tylko potrafiłem zaproponowałem zorganizowanie i opłacenie wyjazdu do Niemiec celem odwiedzenia kliniki aborcyjnej-dosłownie wściekła się.Dostałem liścia i szklankę soku pomarańczowego na ryj.Po 5 minutach wrzasków i wyzywania jakim to jestem odrażającym,ohydnym,podłym i bez serca nieodpowiedzialnym gówniarzem uciekła do łazienki gdzie.Dwie godziny płakała za zamkniętymi drzwiami.Ja siedziałem po drugiej stronie prosiłem,przepraszałem,błagałem-wszystko na nic.Kiedy otworzyła drzwi znowu wyszła z mieszkania z opuszczoną głową nawet przez chwile nie patrząc mi w twarz.Od tego czasu,czyli wczoraj wieczór nie mam z nią kontaktu,wiem,że tak jak wcześniej w końcu odbierze telefon i prędzej,czy później trzeba się z tym zmierzyć jeszcze raz.Pytanie co robić?Jak mam z nią rozmawiać żeby znowu się nie wściekła?Przypominam jeszcze raz,że mam 23 lata i nie chcę kończyć ze swoim dotychczasowym rozrywkowym życiem.Do tematu aborcji wracać też jakoś nie mam ochoty(na razie) po ostatnich zajściach.Dodam jeszcze,że bardzo dobrze zarabiam,ona pochodzić z dosyć biednej rodziny i podejrzewam,że ta ciąża to zwykła babska sztuczka złapania męża na dziecko.Aha na początku znajomości używaliśmy gumek,później mówiła,że łyka pigułki.
Wysłucham/przeczytam każda opinię.
Podobne tematy
Oj kolego, jak się uprawia seks, to trzeba liczyć się z konsekwencjami. Co Ty nie wiesz skąd się biorą dzieci? Co z tego, że masz 23 lata? Trzeba było się za to nie brać, skoro nie umiesz wziąć odpowiedzialności. Przecież nikt Ci nie każe się z nią żenić. Dogadajcie jakoś, bo oboje odpowiadacie za nowe życie.
Przypominam jeszcze raz,że mam 23 lata i nie chcę kończyć ze swoim dotychczasowym rozrywkowym życiem.Do tematu aborcji wracać też jakoś nie mam ochoty(na razie) po ostatnich zajściach.Dodam jeszcze,że bardzo dobrze zarabiam,ona pochodzić z dosyć biednej rodziny i podejrzewam,że ta ciąża to zwykła babska sztuczka złapania męża na dziecko.Aha na początku znajomości używaliśmy gumek,później mówiła,że łyka pigułki.
Wysłucham/przeczytam każda opinię.
po 1- szkoda ze nie przypomniałeś sobie nauki szkoły podstawowej ,kiedy to uczono na biologii o rozmnażaniu (o wychowaniu seksualnym nie wspomne)
po 2 - jesteś kompletnie niedojrzałym i nieodpowiedzialnym frajerem
po 3 - jesteś żałosny uciekając się do tanich sztuczek majacych oczernić dziewczynę która do niedawna byłą "inteligentna, ładna" a teraz spada do poziomu babskich sztuczek złapania MĘŻA (???) na dziecko - gościu,wstyd!
Wiem skąd się biorą dzieci,zawsze się zabezpieczam.Czytałem,że tabletki mają 99,9% skuteczności,raczej nie możliwe jest,że to własnie my byliśmy tym 0,1%,więc na moją głowę ona zwyczajnie ich nie brała.Boję się z nią poruszać ten temat,znowu wpadnie w szał,a później w płacz...
Czemu ona nie chce się zgodzić na aborcje?To najlepsze rozwiązanie,tym bardziej,że ja wszystko załatwię i opłacę.
Dziecko bez ślubu nie wchodzi w grę,moja rodzina jest bardzo katolicka.Nie ma mowy na takie rozwiązanie.
Dziecko bez ślubu nie wchodzi w grę,moja rodzina jest bardzo katolicka.Nie ma mowy na takie rozwiązanie.
Rodzina bardzo katolicka a synuś na aborcje laske namawia...
ahahahahahhahahaahahahaahahahahahahaahahha!
Wydaje mi się, że póki co to ona chce tego dziecka, być może nawet jeśli ją zostawisz.
Nie mam pojęcia co robić,nie chodzi mi o Julkę tylko o to dziecko.Koniec imprez,ślub itd przeraża mnie to.Nie chcę kończyć znajomości z dziewczynom,nie mam nic przeciwko trwałemu związkowi z nią,nawet dziecku/dzieciom tylko,ze później.
Nie mam pojęcia co robić,nie chodzi mi o Julkę tylko o to dziecko.Koniec imprez,ślub itd przeraża mnie to.Nie chcę kończyć znajomości z dziewczynom,nie mam nic przeciwko trwałemu związkowi z nią,nawet dziecku/dzieciom tylko,ze później.
Idź i baw się a dziecku przysyłaj alimenty.
Ale kto Ci każe ten ślub brać?! Jesteś pewien, ze to Twoje? Odczekaj jakiś czas i porozmawiaj z nią normalnie, tylko zapowiedz, że nie będziesz już tolerował jej wrzasków i wychodzeni, bo w taki sposób nie dojdziecie do ładu. Skoro poprosiłeś, żeby zrobiła przy Tobie test, to powinna to zrobić, co jej szkodziło właściwie? Jakieś histerie odczynia.
Wpadki się zdarzają i tak jak Ty tak też ONA powinna wiedzieć, że jak się seks uprawia, to dzieci mogą z tego być. Może brała te tabletki, ale nie zdążyły zadziałać, coś pominęła, zapomniała. Tylko ta jej radość wielka jak Ci to oznajmiała... no nie wiem, albo Ty koloryzujesz, albo ona faktycznie myślała, że "złapie" Cię na dziecko.
Ustal jakąś drogę, powiedz, że będziesz płacił alimenty i tyle. Nikt Ci nie każe i nie zmusza Cię do pokochania i związania się na całe życie z tą kobietą. Jedyny Twój obowiązek, to wzięcie odpowiedzialności za dziecko.
Dzwoniłem do ojca,powiedziałem,że mam sprawę i wpadnę jutro pogadać.Jego opinie łatwo przewidzieć,powie żebym się oświadczył.
Tak chyba zrobię,trudno.
Dzwoniłem do ojca,powiedziałem,że mam sprawę i wpadnę jutro pogadać.Jego opinie łatwo przewidzieć,powie żebym się oświadczył.
Tak chyba zrobię,trudno.
Jeśli nie jesteś trollem i to nie jest jakiś pic na wodę, to znaczy, że nie masz mózgu i sam nie umiesz myśleć o sobie, ani o innych, a już na pewno nie umiesz decydować. 23 lata, a zachowujesz się jak 15 latek.
Abdulwisimulacha napisał/a:Dzwoniłem do ojca,powiedziałem,że mam sprawę i wpadnę jutro pogadać.Jego opinie łatwo przewidzieć,powie żebym się oświadczył.
Tak chyba zrobię,trudno.Jeśli nie jesteś trollem i to nie jest jakiś pic na wodę, to znaczy, że nie masz mózgu i sam nie umiesz myśleć o sobie, ani o innych, a już na pewno nie umiesz decydować. 23 lata, a zachowujesz się jak 15 latek.
CO widzisz złego w porozmawianiu z osobą bardziej doświadczoną? A decyzje i tak będzie musiał wziąć na siebie. Sytuacja go przerosła i potrzebuje czasu, żeby sobie w głowie poukładać.
"Dlaczego ona nie chce się zgodzić na aborcję?"
CO?!
Choćby dlatego, że to jej prawo? Że to ONA potem ponosiłaby konsekwencje, miałaby wyrzuty sumienia, mogłaby wpaść w depresję? Mogłaby później być bezpłodna, mogłaby mieć problemy ze zdrowiem? Ale co cię to obchodzi, liczy się tylko to, że sobie pociupciałeś a ta zła wredna s*ka chce teraz od ciebie odpowiedzialności! No jak ona śmie! I jeszcze będziesz musiał dorosnąć, no kurczę! Niesamowite, że 23-letni facet nie wie skąd się biorą dzieci. Była na tabletkach, więc nie mogła zajść? No proszę, szczęściara, trafiła na ten 0,1%.
Powiedziała ci, że masz się z nią żenić? Kazała ci szykować ślub, informować rodzinę, bo "musisz"? Nie. Więc nie mów, że "to zwykła babska sztuczka złapania męża na dziecko". Wstyd. Poinformowała cię o ciąży, bo myślała, że trafiła na MĘŻCZYZNĘ który weźmie odpowiedzialność za swoje czyny i ją wesprze. Tymczasem okazało się, że jesteś nic nie wartym dzieciakiem. No cóż, za głupotę się płaci- ty zapłacisz w postaci alimentów. Szkoda tylko, że niewinne dziecko wychowa się bez ojca. Chociaż jak tak patrzę... Może to lepiej dla dziecka.
Teo napisał/a:Abdulwisimulacha napisał/a:Dzwoniłem do ojca,powiedziałem,że mam sprawę i wpadnę jutro pogadać.Jego opinie łatwo przewidzieć,powie żebym się oświadczył.
Tak chyba zrobię,trudno.Jeśli nie jesteś trollem i to nie jest jakiś pic na wodę, to znaczy, że nie masz mózgu i sam nie umiesz myśleć o sobie, ani o innych, a już na pewno nie umiesz decydować. 23 lata, a zachowujesz się jak 15 latek.
CO widzisz złego w porozmawianiu z osobą bardziej doświadczoną? A decyzje i tak będzie musiał wziąć na siebie. Sytuacja go przerosła i potrzebuje czasu, żeby sobie w głowie poukładać.
Moja wypowiedź dotyczyla zaręczyn "Tak chyba zrobie, trudno".
"Dlaczego ona nie chce się zgodzić na aborcję?"
CO?!
Choćby dlatego, że to jej prawo? Że to ONA potem ponosiłaby konsekwencje, miałaby wyrzuty sumienia, mogłaby wpaść w depresję? Mogłaby później być bezpłodna, mogłaby mieć problemy ze zdrowiem? Ale co cię to obchodzi, liczy się tylko to, że sobie pociupciałeś a ta zła wredna s*ka chce teraz od ciebie odpowiedzialności! No jak ona śmie! I jeszcze będziesz musiał dorosnąć, no kurczę! Niesamowite, że 23-letni facet nie wie skąd się biorą dzieci. Była na tabletkach, więc nie mogła zajść? No proszę, szczęściara, trafiła na ten 0,1%.
Powiedziała ci, że masz się z nią żenić? Kazała ci szykować ślub, informować rodzinę, bo "musisz"? Nie. Więc nie mów, że "to zwykła babska sztuczka złapania męża na dziecko". Wstyd. Poinformowała cię o ciąży, bo myślała, że trafiła na MĘŻCZYZNĘ który weźmie odpowiedzialność za swoje czyny i ją wesprze. Tymczasem okazało się, że jesteś nic nie wartym dzieciakiem. No cóż, za głupotę się płaci- ty zapłacisz w postaci alimentów. Szkoda tylko, że niewinne dziecko wychowa się bez ojca. Chociaż jak tak patrzę... Może to lepiej dla dziecka.
No nie przesadzaj z tą jednostronną odpowiedzialnością... A ona to nie wie skąd się biorą dzieci? Najpierw robili to z gumką, a potem ona powiedziała, że zaczęła brać tabletki, czyli tak jakby na siebie wzięła odpowiedzialność za to, co się stanie jeśli tej tabletki nie weźmie lub go w tej kwestii okłamie. Już go tak nie linczuj, bo przecież na siłę jej się do majtek nie dobierał.
To, że ona się pomyliła i trafiła na chłopca, a nie na mężczyznę, to też jej wina niedopatrzenia. Także jak dla mnie to oni są po równo winni tej ciąży.
Nie rozumiem paplania o biologii i wiedzy skąd się biorą dzieci,zaznaczyłem już kilka razy,że się zabezpieczam.
Pisałem również,że mój problem nie dotyczy samej dziewczyny tylko raczej jej dziwnych reakcji na to co jej mówię w sprawie tej ciąży.
Być może moja reakcja była dla niej krzywdząca,a ja powinienem być bardziej taktowny,ale moje położenie też nie jest słodkie.
Tak jestem gówniarzem lubiącym się bawić,lubię swoje wygodne życie bez obowiązków to dziwne,że myśl o stracie tego wszystkiego mnie przeraża?Być może niektóre z Was już zapomniały jak się zachowywały w moim wieku.
Tak,czy siak decyzje już prawię podjąłem,zobaczę jeszcze co jutro powie mój tata.Może moje podejście zmieni się w chwili gdy zobaczę to dziecko.Nie wiem.
Teo, ależ ja nie mówię, że dziewczyna jest święta. Jak to mówią "Patrzały gały czy z gumą wpuszczały". Ona też jest winna i jakby nie było, ona poniesie największe konsekwencje. Autor wątku może zwiać i wyprzeć się dziecka, może poczuć się do odpowiedzialności i płacić alimenty, może też wrócić do dziewczyny. A ona? Jest praktycznie zdana na to, co on postanowi. Albo zostanie sama, albo sama z kasą, albo będzie w związku z kimś, kto nie darzy jej uczuciem. Ja po prostu uważam, że do tanga trzeba dwojga i facet również powinien ponieść konsekwencje (bo dla niej już sama ciąża w młodym wieku i trud wychowywania dziecka bez ojca jest wystarczającą karą).
Rozzłościło mnie namawianie dziewczyny na aborcję. To musiało być strasznie bolesne, usłyszeć coś takiego. "Fajnie było jak uprawialiśmy seks, kolacyjki też były fajne, ale dziecka nie chcę, więc usuń i spieprzaj." To cios poniżej pasa. Autor ma prawo nie chcieć wychowywać dziecka, zrobić testy na ojcostwo po urodzeniu i po potwierdzeniu że jest ojcem płacić alimenty, bez konieczności widywania matki i dziecka. Ale nie ma prawa zmuszania i namawiania dziewczyny do aborcji i robienia problemu, bo ona nie chce tego zrobić.
Pominę szczegóły takie jak "Mam katolicką (!!!) rodzinę, więc albo ona w duchu katolickiej miłości do bliźniego zabije swoje dziecko, albo się z nią ożenię, innej opcji nie ma".
No z tą "katolicką" rodziną to faktycznie wypalił niefartownie XD
Ale mimo wszystko nie litowałabym się nad dziewczyną tak bardzo, że ona poniesie cały trud i konsekwencje. Owszem, poniesie, ale chyba jest świadoma, Autor wspominał, że inteligentna, więc chyba wiedziała z czym wiąże się seks i nie przestrzeganie regulaminu tabletek. Oczywiście mogę gdybać, ale coś czuję, że ona go chciala złapac na to dziecko. I nikt jej nie każe wiązać się z nim na całe zycie. Jednak zamiast usiąść i porozmawiać, to ona cyrki odczynia i wielce załamana, że się "tatuś" nie ucieszył... Trochę to podejrzane. A jeśli faktycznie jej tak źle i ciężko będzie, że sobie zmarnuje młodość, karierę i w ogóle wszystko koniec, kaplica na amen, to może warto rozważyć propozycję "wycieczki" do Niemiec czy Anglii.
Hello,
Mnie tylko jakos robi sie niesmacznie, jak sobie poczytam twoje stanowisko wobec tej kobiety, ktora wlasciwie byla twoja dziewczyna na poczatkt tak? Fajnie sobie z nia spedzales czas, weekendy, lozko super i bardzo ci sie podobala, bo atrakcyjna i inteligentna.
Bardzo dziwne, bo ty stanowisz jeden wielki metlik, brak ludzkiego podejscia, zadnej mowie o uczuciach do tej dziewczyny... W ogole tak jakby istniala przed i nie istnieje po.
Wyglada to tak, jabys obudzil sie ze snu i teraz to juz ona nie jest taka jak przed zasnieciem?, bo dziecko?
Rozumiem, jak sobie wyobraze bardziej twoj pewny swiat dobrze zarabjajacego mena, ktory chce sie bawic i najbardziej sie martwi o to, ze zabawa moze sie skonczyc, ale niestety, kazda zabawa kiedys sie konczy, a ty pomimo twojego mlodego wieku, nie masz przeciez 15 lat!
Gdyby dziewczyna byla w takiej samej opcji jak ty, czyli zabawa, bez wiazania sie, to pewnie nawet o tej ciazy wcale by ci nie powiedziala i sama by sobie poradzila. Ale ona nie miala takich samych oczekiwan jak ty!
To dlatego jest teraz taka sytuacja, bo jedno myslalo tylko o zabawie, a drugie o czyms wiecej, o parze, itd..
Ona pewnie sie zakochala, a skoro sie zakochala, to pewnie dales jej takie podstawy...
W katolickich rodzinach zdarza sie wszystko, jak w kazdej i nie musiales tak bardzo naciskac na wasz katolicyzm, by byc zmuszony ja poslubic dla dziecka! Katolickie rodziny to takie tez, w ktorych placi sie alimenty. Bo co ci z tekiego zycia zmuszonego do malzenstwa na poczet wiary skoro ty tej dziewczyny nie kochasz i stracisz twoje tak wspaniale zycie na szalonych znajomosciach z innymi paniami?
Byloby lepiej gdybys godnie podszedl do twojej pozycji i swiadomie jej oznajmil, ze nie mozesz sie z nia ozenic, poniewaz nie jestes dla niej odpowiednim czlowiekiem, ze z toba to bedzie tylko nieszczesliwa, ze sie tylko nia zabawiles.. tak jak opisujesz, taka jaka jest twoja realnosc.
Skoro przedstawiasz sie tak realistycznie z twoimi potrzebami wyszalenia, to idz do konca w tej prawdzie dla niej, by osoba nie miala zmarnowanego zycia z toba, a decyzje zatrzymania ciazy niestety to juz ona podejmie. Ale ty musisz byc odpowiedzialna osoba w tej sytuacji a odpowiedzialnosc laczyc sie bedzie wlasnie z konkretna twoja postawa.
W czym tatus ci pomoze? Nagle spowoduje, ze ja pokochasz? czy stwierdzi, ze nawet jak jej nie kochasz to musisz sie z nia ozenic, bo co ludzie powiedza?, bo to nie katolickie?
Nie tak zaczyna sie zycie w malzenstwie, bo z przymusu to pozniej sa ciezkie drogi i dla mezczyzny i dla kobiety, a dzieci zostaja naznaczone " mama mnie urodzila, bo musiala, ale bylem nie chcianym dzieckiem".
Dzisiejsze spolecznstwo jest mniej sadystyczne dla samotnych kobiet z dziecmi i czasami sa szczesliwsze same z dziecmi niz z samolubnymi mezami, wiec po co chcesz ja meczyc?
Skoro ta dziewczyna, ktora uwazales za przelotna znajomosc do lozka, chce urodzic to dziecko, to ma prawo i moze je wychowywac sama, nawet jezeli nie zarabia tak dobrze kak ty, a zycie przynosi w czasie wiele dobrych rozwiazan.
A ja uważam, że za bardzo najeżdżacie na autora posta. I podobnie jak Teo, według mnie to dziewczyna specjalnie zaszła w tą ciążę.
W momencie kiedy powiedziała, iż bierze tabletki anty, sama przejęła cała odpowiedzialność za anykoncepcję.
Jeśli zaszła w ciąże, znaczy, iż tabletek nie brała, i oszukała autora posta. I jest to oszustwo skandaliczne.
Jeśli byłaby to wpadka, to dziewczyna by była zrozpaczona i zachowywałaby się inaczej.
Wtedy należałoby wziąć wspólnie odpowiedzialnośc i ją wspierać.
Według mnie autor powinien zobowiązać się do płacenia alimentów i tyle, na ten moment.
Nie słyszałam, żeby ktoś jeszcze na oszustwie i manipulacji zbudował szczęśliwe małżeństwo.
Ten świat schodzi na psy..
Historia, jakich wiele, nic nowego pod słońcem, tam, gdzie instynkty biorą górę nad rozumem. Porady już się pojawiły.
Ona kochała, on się bawił. Chyba każdy wie, że tabletki antykoncepcyjne nie zawsze działają w stu procentach, nawet jak się nie zapomni.
Nic nie musisz autorze. Otrzymałeś porady i zrobisz, jak zechcesz.Mogłeś określić rodzaj relacji z dziewczyną na początku, nie byłoby rozczarowań.
jeśli dziewczyna powiedziała, że brała tabletki antykoncepcyjne i po 6-miesięcznej znajomości z uśmiechem na twarzy przychodzi oznajmić przyszłemu tatusiowi, ze jest w ciąży, to mi tutaj coś nie gra. Również nie rozumiem ataków na autora, skoro brała tabletki to szansa była minimalna, skoro je brała tzn, że nie chciała dziecka, a płacze że facet po kilku miesięcznej znajomości nie ucieszył się z jej radosnej nowiny? Dla mnie to dziwne to wszystko, autorowi doradziłabym, by ślubu nie brał, bo to nie ma sensu.
Nie żeń si z nią dla dziecka. Bo minie trochę czasu a zafundujesz jej piekło. Jeśli nie ma miłości nie żeń się z nią, tylko dla tego "co ludzie powiedzą".
Nich urodzi, pła alimenty. A kto wie może z czasem sam dojdziesz do wniosku że chceszz nimi być.
Brała tabletki.... z uśmiechem oświadczyłą ci o ciąży.... Hmmm. Jeśt jakiś cień wątpliwości że chciałą cię złapać.
Ale tego nie wiemy. Byą gupia, że bzykała się z tobą nie słysząc od ciebie deklaracji czy choćby zwykłego kocham cię". W twoim pierwszym poście też nic nie wyczytałam o miłosći.....
Nie żeń się... to moja jedyna rada.
jeśli dziewczyna powiedziała, że brała tabletki antykoncepcyjne i po 6-miesięcznej znajomości z uśmiechem na twarzy przychodzi oznajmić przyszłemu tatusiowi, ze jest w ciąży, to mi tutaj coś nie gra. Również nie rozumiem ataków na autora, skoro brała tabletki to szansa była minimalna, skoro je brała tzn, że nie chciała dziecka, a płacze że facet po kilku miesięcznej znajomości nie ucieszył się z jej radosnej nowiny? Dla mnie to dziwne to wszystko, autorowi doradziłabym, by ślubu nie brał, bo to nie ma sensu.
Popieram.
Ja nie jestem za aborcją.
Nie wiem, może nie doczytałam ale czy ona była u lekarza? czy ta ciąża to jest pewna?
A poza tym po co ona robi takie sceny? Skoro Ty chcesz sie upewnić to masz do tego prawo. Może przestań ją w kółko przepraszać bo ją do tego za bardzo przyzwyczaisz a teraz co ona robi? brak kontaktu żeby Tobie zrobić na złość, żebyś się jeszcze trochę przez nią popłaszczył. To już zostało napisane ale ja również uważam,że Wy w tym łóżku byliście obydwoje. I obydwoje powinniście wziąć odpowiedzialność za dziecko o ile takie się pojawi. Nie tylko TY.
Dla mnie z jej strony to bardzo grubymi nićmi szyte to łykanie pigułek.
Była u lekarza czy nie?
Ale kto Ci każe ten ślub brać?! Jesteś pewien, ze to Twoje?
Reakcje tej dziewczyny są co najmniej dziwne, więc mogła wpaść z kimś innym albo w ogóle nie być w ciąży i chcieć ślubu. Ze ślubem to nie jest dobry pomysł. Lepiej niech dziecko się urodzi (o ile jest), później zrobi sobie po cichu test, żeby potwierdzić, że jest jego, a na końcu się zastanowi - wspólne życie i ślub czy alimenty.
Być może moja reakcja była dla niej krzywdząca,a ja powinienem być bardziej taktowny,ale moje położenie też nie jest słodkie.
Gdybyś zasugerował, że dziecko nie jest Twoje to byłoby dla niej krzywdzące, ale prośba o zrobienie testu to naprawdę nic nadzwyczajnego, więc moim zdaniem nie masz za co przepraszać.
jeśli dziewczyna powiedziała, że brała tabletki antykoncepcyjne i po 6-miesięcznej znajomości z uśmiechem na twarzy przychodzi oznajmić przyszłemu tatusiowi, ze jest w ciąży, to mi tutaj coś nie gra.
Mam podobne odczucia. Coś tu nie gra. Jeszcze nie wiadomo co...
Dziecko bez ślubu nie wchodzi w grę,moja rodzina jest bardzo katolicka.Nie ma mowy na takie rozwiązanie.
No to laska nieźle Cię nabiła w butelkę. Trzeba się było zabezpieczać, co z tego, że mówiła, że brała tabletki, mówić sobie można. Faceci są taaacy naiwni. Wyczuła, że masz kasę więc złapała Cię na dziecko. Współczuję sytuacji.
Dziecko bez ślubu nie wchodzi w grę,moja rodzina jest bardzo katolicka.Nie ma mowy na takie rozwiązanie.
.
Taka katolicka że lepiej żenić się bez miłości. A potem zdradzać.
Że lepiej dkonać aborcji.
Taka obłuda mnie dobija. Po prostu nie ma nic gorszego niż taka obłuda.
Dziecko bez ślubu nie wchodzi w grę,moja rodzina jest bardzo katolicka
Jakbyś miał COKOLWIEK wspólnego z katolicyzmem, to byś wiedział, że ślub z powodu ciąży stanowi podstawę nieważności małżeństwa i każdy w miarę rozgarnięty ksiądz zdecydowanie odradzi ślub w Twojej sytuacji.
@Abdulwisimulacha napisał, że bardzo dobrze zarabia, więc nie wiem co za problem sprzeciwić się rodzinie. Prędzej czy później zaakceptują. Aborcji już nie cofnie, a ślub też ma swoje konsekwencje.
Abdulwisimulacha napisał/a:Przypominam jeszcze raz,że mam 23 lata i nie chcę kończyć ze swoim dotychczasowym rozrywkowym życiem.Do tematu aborcji wracać też jakoś nie mam ochoty(na razie) po ostatnich zajściach.Dodam jeszcze,że bardzo dobrze zarabiam,ona pochodzić z dosyć biednej rodziny i podejrzewam,że ta ciąża to zwykła babska sztuczka złapania męża na dziecko.Aha na początku znajomości używaliśmy gumek,później mówiła,że łyka pigułki.
Wysłucham/przeczytam każda opinię.po 1- szkoda ze nie przypomniałeś sobie nauki szkoły podstawowej ,kiedy to uczono na biologii o rozmnażaniu (o wychowaniu seksualnym nie wspomne)
po 2 - jesteś kompletnie niedojrzałym i nieodpowiedzialnym frajerem
po 3 - jesteś żałosny uciekając się do tanich sztuczek majacych oczernić dziewczynę która do niedawna byłą "inteligentna, ładna" a teraz spada do poziomu babskich sztuczek złapania MĘŻA (???) na dziecko - gościu,wstyd!
Ogarnij się emocjonalnie z taką pisownią! Może na serio go złapała na ciążę, często tak kobiety robią, a to jest w chu... infantylne!
Wyjedź z kraju tam też są piękne kobiety i imprezy
A tak serio to pogadaj z nią na spokojnie albo po prostu płać alimenty i tyle ![]()
32 2014-02-09 14:18:14 Ostatnio edytowany przez sarenka1990 (2014-02-09 14:20:29)
sarenka1990 napisał/a:Abdulwisimulacha napisał/a:Przypominam jeszcze raz,że mam 23 lata i nie chcę kończyć ze swoim dotychczasowym rozrywkowym życiem.Do tematu aborcji wracać też jakoś nie mam ochoty(na razie) po ostatnich zajściach.Dodam jeszcze,że bardzo dobrze zarabiam,ona pochodzić z dosyć biednej rodziny i podejrzewam,że ta ciąża to zwykła babska sztuczka złapania męża na dziecko.Aha na początku znajomości używaliśmy gumek,później mówiła,że łyka pigułki.
Wysłucham/przeczytam każda opinię.po 1- szkoda ze nie przypomniałeś sobie nauki szkoły podstawowej ,kiedy to uczono na biologii o rozmnażaniu (o wychowaniu seksualnym nie wspomne)
po 2 - jesteś kompletnie niedojrzałym i nieodpowiedzialnym frajerem
po 3 - jesteś żałosny uciekając się do tanich sztuczek majacych oczernić dziewczynę która do niedawna byłą "inteligentna, ładna" a teraz spada do poziomu babskich sztuczek złapania MĘŻA (???) na dziecko - gościu,wstyd!Ogarnij się emocjonalnie z taką pisownią! Może na serio go złapała na ciążę, często tak kobiety robią, a to jest w chu... infantylne!
Wyjedź z kraju tam też są piękne kobiety i imprezy
A tak serio to pogadaj z nią na spokojnie albo po prostu płać alimenty i tyle
A moim zdaniem w chu* dziecinne jest czepianie się zdania drugiej osoby w danym temacie.
Autor chciał wysłuchać /przeczytać każdą opinie, więc mu napisałam swoją -po to w końcu jest to forum,by KAŻDY mógł wyrazić swoje zdanie.
Nie rozumiem jednego, najpierw pisze że dziewczyna super,inteligentna etc a później wywęsza podstęp że panna go na dziecko złapała, no coś się tu kupy nie trzyma...
Uważam po prostu za obrzydliwe sugerować kobiecie aborcje, TO JEST MOJE ZDANIE NA TEN TEMAT.
33 2014-02-09 14:21:25 Ostatnio edytowany przez baziula (2014-02-09 14:28:57)
Zdecydowanie nie żeń się. Jeśli miałeś odwagę zaproponować aborcję, to najprawdopodobniej nigdy nie będziesz kochał tego dziecka. Po prostu uczciwie płać alimenty.
Moja koleżanka tak się właśnie "wydała za mąż"
Wprawdzie nie zrobiła tego specjalnie, ale wpadli. Jego pierwszą reakcją była propozycja aborcji. Ona się nie zgodziła, więc on ŁASKAWIE "przyniósł" pierścionek zaręczynowy. Potem szybki ślub.
Dziś mija już 10 lat od tego wydarzenia. Uwierz mi jedyne co tam jest to kłótnie a ostatnio doszedł i akohol. Dziecka , które się urodziło nigdy ojciec nie pokochał, nieraz specjalnie dokuczał dziecku żeby podrażnione płakało.
34 2014-02-09 14:27:20 Ostatnio edytowany przez Unikalny (2014-02-09 14:30:20)
Unikalny napisał/a:sarenka1990 napisał/a:po 1- szkoda ze nie przypomniałeś sobie nauki szkoły podstawowej ,kiedy to uczono na biologii o rozmnażaniu (o wychowaniu seksualnym nie wspomne)
po 2 - jesteś kompletnie niedojrzałym i nieodpowiedzialnym frajerem
po 3 - jesteś żałosny uciekając się do tanich sztuczek majacych oczernić dziewczynę która do niedawna byłą "inteligentna, ładna" a teraz spada do poziomu babskich sztuczek złapania MĘŻA (???) na dziecko - gościu,wstyd!Ogarnij się emocjonalnie z taką pisownią! Może na serio go złapała na ciążę, często tak kobiety robią, a to jest w chu... infantylne!
Wyjedź z kraju tam też są piękne kobiety i imprezy
A tak serio to pogadaj z nią na spokojnie albo po prostu płać alimenty i tyle
A moim zdaniem w chu* dziecinne jest czepianie się zdania drugiej osoby w danym temacie.
Autor chciał wysłuchać /przeczytać każdą opinie, więc mu napisałam swoją -po to w końcu jest to forum,by KAŻDY mógł wyrazić swoje zdanie.
Nie rozumiem jednego, najpierw pisze że dziewczyna super,inteligentna etc a później wywęsza podstęp że panna go na dziecko złapała, no coś się tu kupy nie trzyma...Uważam po prostu za obrzydliwe sugerować kobiecie aborcje, TO JEST MOJE ZDANIE NA TEN TEMAT.
Czepiam się, bo piszesz jak ostatnia wariatka emocjonalna i to widać tylko TEGO się czepiam. Nawet nie umiesz poznać czego się czepiam, nie Twojego zdania tylko sposobu, ale do tego potrzeba trochę IQ. A o EQ już nic nie mówię, bo u Ciebie leży jak się takimi rzeczami tak bardzo emocjonujesz jeszcze przez świat wirtualny można rzecz przez monitor.
"Uważam po prostu za obrzydliwe sugerować kobiecie aborcje, TO JEST MOJE ZDANIE NA TEN TEMAT" Nic co ludzkie nie jest mi obce, za granicą to jest dozwolone i można się z tym nie zgadzać, ale tego nie zmienisz więc to zaakceptuj albo dalej się emocjonuj.
Moja koleżanka tak się właśnie "wydała za mąż"
Wprawdzie nie zrobiła tego specjalnie, ale wpadli. Jego pierwszą reakcją była propozycja aborcji. Ona się nie zgodziła, więc on ŁASKAWIE "przyniósł" pierścionek zaręczynowy. Potem szybki ślub.
Dziś mija już 10 lat od tego wydarzenia. Uwierz mi jedyne co tam jest to kłótnie a ostatnio doszedł i akohol. Dziecka , które się urodziło nigdy ojciec nie pokochał, nieraz specjalnie dokuczał dziecku żeby podrażnione płakało.
I to jest MEGA przykre
Szkoda dzieciaka, a rodzina to nie jest rodzina, bo to było wymuszone.
Baziula - czemu ma nie kochać dziecka?
Autor boi się stracić wolność i nie chce się wiązać z tą kobietą. Dla niego wyjściem była aborcja,żeby nie brać ślubu, w szoku był i to jedyne rozwiązanie które mu przyszło do głowy może nie wpadł na to ,że dziecko może się pojawić a nie koniecznie trzeba od razu brać ślub.
Może on pokocha. Ale watpię, z tego co widziaam w swoim życiu.
Jakbyś przeczytała uważniej, to sama widzisz, że "jest z KAtTOICKIEJ (hahah) rodziny i dziecko bez ślubu nie wchodzi w grę"
Czepiam się, bo piszesz jak ostatnia wariatka emocjonalna i to widać tylko TEGO się czepiam. Nawet nie umiesz poznać czego się czepiam, nie Twojego zdania tylko sposobu, ale do tego potrzeba trochę IQ. A o EQ już nic nie mówię, bo u Ciebie leży jak się takimi rzeczami tak bardzo emocjonujesz jeszcze przez świat wirtualny można rzecz przez monitor.
"Uważam po prostu za obrzydliwe sugerować kobiecie aborcje, TO JEST MOJE ZDANIE NA TEN TEMAT" Nic co ludzkie nie jest mi obce, za granicą to jest dozwolone i można się z tym nie zgadzać, ale tego nie zmienisz więc to zaakceptuj albo dalej się emocjonuj.
Naprawde dziwi mnie to że oczerniasz mnie tutaj epitetami wariatki emocjonalnej moim zdaniem kompletnie bez powodu, wyraziłam swoje zdanie, nie każdemu się musi ono podobac a Ty najzwyczajniej mnie oceniasz i w dodatku obrażasz.
Za granicą wiele rzeczy (moim zdaniem niemoralnych) jest dostępne czy legalne - wcale nie musze tego akceptować czy udawać,że mi się to podoba.
Ale jest dorosły i nie musi się od razu żenić . Bo rodzina katolicka. Dużo rodzin się uważa za rodziny katolickie tylko ciekawe ,że bez ślubu uprawiają seks a później się zdradzają , oj te rodziny katolickie ,śmiechu warte.
No cóż, trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów. Masz trzy możliwości:
a) przyznanie się do ojcostwa i płacenie alimentów,
b) związanie się z matką twojego dziecka,
c) ucieczka za granicę.
Możesz też dalej namawiać ją do przeprowadzenia aborcji, ale jak widzisz ona ma trochę poważniejsze podejście do ludzkiego życia...
Możesz się też modlić, jeśli potrafisz, żeby dziecko nie było twoje...
Ja jakoś tą wzmiankę o katolickiej rodzinie zrozumiałam inaczej, to że autor pochodzi z katolickiej rodziny nie znaczy, że sam tym katolikiem być musi, jedyne co chciał w moim rozumieniu powiedzieć tym zdaniem to to, że jeśli rodzina się dowie, ze dziecko spłodził, będzie stawiała mu żądania i wymagania, więc wolałby ten fakt zataić przed rodziną i stwierdził, ze aborcja daje mu takową możliwość.
Nie trzeba więc tu wcale wyśmiewać jego katolickiej rodziny ani jego obłudnego katolicyzmu.
Unikalny napisał/a:Czepiam się, bo piszesz jak ostatnia wariatka emocjonalna i to widać tylko TEGO się czepiam. Nawet nie umiesz poznać czego się czepiam, nie Twojego zdania tylko sposobu, ale do tego potrzeba trochę IQ. A o EQ już nic nie mówię, bo u Ciebie leży jak się takimi rzeczami tak bardzo emocjonujesz jeszcze przez świat wirtualny można rzecz przez monitor.
"Uważam po prostu za obrzydliwe sugerować kobiecie aborcje, TO JEST MOJE ZDANIE NA TEN TEMAT" Nic co ludzkie nie jest mi obce, za granicą to jest dozwolone i można się z tym nie zgadzać, ale tego nie zmienisz więc to zaakceptuj albo dalej się emocjonuj.
Naprawde dziwi mnie to że oczerniasz mnie tutaj epitetami wariatki emocjonalnej moim zdaniem kompletnie bez powodu, wyraziłam swoje zdanie, nie każdemu się musi ono podobac a Ty najzwyczajniej mnie oceniasz i w dodatku obrażasz.
Za granicą wiele rzeczy (moim zdaniem niemoralnych) jest dostępne czy legalne - wcale nie musze tego akceptować czy udawać,że mi się to podoba.
Nadal nie kumasz i nie potrafisz zrozumieć, Twój problem. NAPISAŁEM, że nie chodzi mi o swoje zdanie tylko w sposób w JAKI go przekazujesz. Może mam pogrubić byś W KOŃCU zrozumiała?
Tak, tak oczerniam Cię, obrażam, rzucam epitetami co jeszcze?
NIE OCENIAM CIEBIE tylko TWOJE ZDANIE, UMIESZ ZAUWAŻYĆ RÓŻNICĘ? A GDZIE napisałem, że MUSISZ akceptować no GDZIE?
sarenka1990 napisał/a:Unikalny napisał/a:Czepiam się, bo piszesz jak ostatnia wariatka emocjonalna i to widać tylko TEGO się czepiam. Nawet nie umiesz poznać czego się czepiam, nie Twojego zdania tylko sposobu, ale do tego potrzeba trochę IQ. A o EQ już nic nie mówię, bo u Ciebie leży jak się takimi rzeczami tak bardzo emocjonujesz jeszcze przez świat wirtualny można rzecz przez monitor.
Naprawde dziwi mnie to że oczerniasz mnie tutaj epitetami wariatki emocjonalnej moim zdaniem kompletnie bez powodu, wyraziłam swoje zdanie, nie każdemu się musi ono podobac a Ty najzwyczajniej mnie oceniasz i w dodatku obrażasz.
Za granicą wiele rzeczy (moim zdaniem niemoralnych) jest dostępne czy legalne - wcale nie musze tego akceptować czy udawać,że mi się to podoba.
Nadal nie kumasz i nie potrafisz zrozumieć, Twój problem. NAPISAŁEM, że nie chodzi mi o swoje zdanie tylko w sposób w JAKI go przekazujesz. Może mam pogrubić byś W KOŃCU zrozumiała?
Tak, tak oczerniam Cię, obrażam, rzucam epitetami co jeszcze?
NIE OCENIAM CIEBIE tylko TWOJE ZDANIE, UMIESZ ZAUWAŻYĆ RÓŻNICĘ? A GDZIE napisałem, że MUSISZ akceptować no GDZIE?
Teraz to chyba Ty się za bardzo emocjonujesz, weź człowieku wyluzuj - to po pierwsze.
Po drugie - nie widzę nic niewłaściwego w sposobie , w jakim przekazałam swoją opinię -obyło się bez przekleństw, niecenzuralnych słów (chyba że słowo frajer uważasz za taką obelgę), nie wiem dlaczego czepiłeś się właśnie mnie , inni wypowiadający sie jakoś nie uważali by mój wpis w jakimś stopniu przekroczył granicę dobrego smaku ( a nawet być może jesli tak uważali nie skomentowali tego), na forum spotkałam się z o wiele bardziej dosadnymi i ostrzejszymi komentarzami w różnych wątkach, więc dziwi mnie to że akurat mnie określiłeś jako "emocjonalną wariatkę"- ja absolutnie się tak nie czuje.
"Nic co ludzkie nie jest mi obce, za granicą to jest dozwolone i można się z tym nie zgadzać, ale tego nie zmienisz więc to zaakceptuj albo dalej się emocjonuj" - nie wiem po co mnie tu "oświecasz" i sugerujesz co za granica jest niby dozwolone a co nie, ja ma to gdzieś co jest za granicą.
a po 3 - naprawde nie ma sensu sie z Tobą tu "mocować", napisałam co myślałam i tyle, miłego dnia.
Witam,założyłem konto bo potrzebuje opinii kobiet,a jednocześnie zależy mi na anonimowości.
Zacznę od tego,ze mam 23 lata i na powodzeniu wśród dziewczyn nie narzekam,nie stronię od przypadkowego seksu,chodź w dwóch poważniejszych relacjach również byłem.
Niedawno (6 miesiące temu) w klubie poznałem dziewczynę w moim wieku.Bardzo atrakcyjna i inteligentna,świetnie mi się z nią gada w łóżku również super.Chodź nie mieszkaliśmy razem i nigdy nie zapytałem czy będziemy parą to zachowywaliśmy się tak jak byśmy byli:wspólne weekendy,spotykanie się ze sobą w tygodniu gdy tylko czas pozwalał,kwiaty,kolacje,ona również często u mnie nocowała.Wszystko pięknie i super.Do przed wczoraj,kiedy oznajmiła mi,że jest w ciąży.Pierwsza myśl-wkręca mnie,nie mogłem w to uwierzyć tym bardziej,że mówiła mi to z uśmiechem na twarzy od ucha do ucha.Powiedziałem,żeby zrobiła test przy mnie,uśmiech natychmiast zniknął z jej twarzy,wstała bez słowa,wyszła trzaskając drzwiami.Po kilkunastu telefonach i kilkunastu wiadomościach zgodziła się na spotkanie.Przeprosiłem i powiedziałem,żeby okazała trochę zrozumienia bo nie często zdarza się usłyszeć,że za kilka miesięcy będzie się ojcem.Do historii z testem ciążowym już nie wracałem-jasne już było dla mnie,że nie żartuje.W sposób tak delikatny jak tylko potrafiłem zaproponowałem zorganizowanie i opłacenie wyjazdu do Niemiec celem odwiedzenia kliniki aborcyjnej-dosłownie wściekła się.Dostałem liścia i szklankę soku pomarańczowego na ryj.Po 5 minutach wrzasków i wyzywania jakim to jestem odrażającym,ohydnym,podłym i bez serca nieodpowiedzialnym gówniarzem uciekła do łazienki gdzie.Dwie godziny płakała za zamkniętymi drzwiami.Ja siedziałem po drugiej stronie prosiłem,przepraszałem,błagałem-wszystko na nic.Kiedy otworzyła drzwi znowu wyszła z mieszkania z opuszczoną głową nawet przez chwile nie patrząc mi w twarz.Od tego czasu,czyli wczoraj wieczór nie mam z nią kontaktu,wiem,że tak jak wcześniej w końcu odbierze telefon i prędzej,czy później trzeba się z tym zmierzyć jeszcze raz.Pytanie co robić?Jak mam z nią rozmawiać żeby znowu się nie wściekła?Przypominam jeszcze raz,że mam 23 lata i nie chcę kończyć ze swoim dotychczasowym rozrywkowym życiem.Do tematu aborcji wracać też jakoś nie mam ochoty(na razie) po ostatnich zajściach.Dodam jeszcze,że bardzo dobrze zarabiam,ona pochodzić z dosyć biednej rodziny i podejrzewam,że ta ciąża to zwykła babska sztuczka złapania męża na dziecko.Aha na początku znajomości używaliśmy gumek,później mówiła,że łyka pigułki.
Wysłucham/przeczytam każda opinię.
To, że dziewczyna twierdziła o używaniu pigułek,wcale nie musiało oznaczać, że to prawda - to po pierwsze,a po drugie Ty też - nie patrząc na nią powinieneś się zabezpieczać,bo to nie tylko sprawa jednej strony,a po trzecie - kiedy jej powiedziałeś,aby zrobiła test - wściekła się i wyszła - to znaczy,że coś kręci,albo faktycznie jeśli to prawda,chce Cię wkręcić w ojcostwo.Ale w dzisjejszych czasach jest możliwość sprawdzenia czy to Twoje dziecko.Nie trzeba czekać aż do porodu.I jeśli chcesz być pewien,powiedz jej,że razem pójdziecie do lekarza,aby zrobić test na ojcostwo,jeszcze przed narodzinami.Zobaczysz wówczas jej reakcję.Równie dobrze,ona mogła już wcześniej być w ciąży,a Ty akurat się napatoczyłeś,w dodatku "dziany"-postanowiła to wykorzystać,bo chyba coś zbyt szybko wskoczyła Ci do łóżka - nie uważasz? Ale może dziewczynę niesłusznie podejrzewam.Zrób tak jak pisałam - razem udajcie się na zrobienie testu - wtedy będziesz pewny,czy to Twoje i czy ona wogóle jest w ciąży.I nie gódź się na to,aby ona sama poszła,bo niektóre dziewczyny np,kombinują zdjęcia z USG swoich znajomych,koleżanek,a twierdzą,że to ich własne. A tak na marginesie - jeśli ktoś chce prowadzić życie rozrywkowe,musi się spodziewać różnych konsekwencji. Niestety ![]()
Sarenka i Unikalny : Idźcie sie kłócić gdzie indziej
Nikt z nas anonimowych nie zna prawdziwej sytuacji. Związałeś się z dziewczyną, która wydawała się inteligentna i fajna. Dla mnie oznacza to, że sobie ufaliście i tworzyliście związek, a co za tym idzie było Wam ze sobą dobrze. Tak się dzieje w normalnych związkach.
No chyba, że byłeś z nią bo z kimś chciałeś być, a ona akurat była pod ręką. No ale gdzieś tam w myślach pojawiała się wizja że jak pojawi się ktoś lepszy to wtedy odejdziesz.
Twoje odczucia "ja dobrze zarabiam" ona z "biednej rodziny" jakoś Ci wcześniej nie przeszkadzały? Czyli to ty na wstępnie postąpiłeś nie fer wiążąc się z nią, mimo że przeszkadza Ci jej status materialny.
no i kilka faktów:
ABORCJA- ona ma prawo mieć swoje zdanie. Jak chce urodzi.
UCZUCIE= czy Ty ją KOCHASZ- to chyba proste pytanie?
Unikalny napisał/a:sarenka1990 napisał/a:Naprawde dziwi mnie to że oczerniasz mnie tutaj epitetami wariatki emocjonalnej moim zdaniem kompletnie bez powodu, wyraziłam swoje zdanie, nie każdemu się musi ono podobac a Ty najzwyczajniej mnie oceniasz i w dodatku obrażasz.
Za granicą wiele rzeczy (moim zdaniem niemoralnych) jest dostępne czy legalne - wcale nie musze tego akceptować czy udawać,że mi się to podoba.
Nadal nie kumasz i nie potrafisz zrozumieć, Twój problem. NAPISAŁEM, że nie chodzi mi o swoje zdanie tylko w sposób w JAKI go przekazujesz. Może mam pogrubić byś W KOŃCU zrozumiała?
Tak, tak oczerniam Cię, obrażam, rzucam epitetami co jeszcze?
NIE OCENIAM CIEBIE tylko TWOJE ZDANIE, UMIESZ ZAUWAŻYĆ RÓŻNICĘ? A GDZIE napisałem, że MUSISZ akceptować no GDZIE?
Teraz to chyba Ty się za bardzo emocjonujesz, weź człowieku wyluzuj - to po pierwsze.
Po drugie - nie widzę nic niewłaściwego w sposobie , w jakim przekazałam swoją opinię -obyło się bez przekleństw, niecenzuralnych słów (chyba że słowo frajer uważasz za taką obelgę), nie wiem dlaczego czepiłeś się właśnie mnie , inni wypowiadający sie jakoś nie uważali by mój wpis w jakimś stopniu przekroczył granicę dobrego smaku ( a nawet być może jesli tak uważali nie skomentowali tego), na forum spotkałam się z o wiele bardziej dosadnymi i ostrzejszymi komentarzami w różnych wątkach, więc dziwi mnie to że akurat mnie określiłeś jako "emocjonalną wariatkę"- ja absolutnie się tak nie czuje.
"Nic co ludzkie nie jest mi obce, za granicą to jest dozwolone i można się z tym nie zgadzać, ale tego nie zmienisz więc to zaakceptuj albo dalej się emocjonuj" - nie wiem po co mnie tu "oświecasz" i sugerujesz co za granica jest niby dozwolone a co nie, ja ma to gdzieś co jest za granicą.
a po 3 - naprawde nie ma sensu sie z Tobą tu "mocować", napisałam co myślałam i tyle, miłego dnia.
Nie chce mi się nawet już tego czytać i odpisywać.
Sarenka i Unikalny : Idźcie sie kłócić gdzie indziej
Jakby były Prywatne Wiadomości na forum to by było całkiem inaczej. Tak tak jest mail, ale nie wiem czy prawdziwy z resztą pisanie przez niego jako rozmowa jest niezbyt fajnie.
47 2014-02-09 23:16:05 Ostatnio edytowany przez Abdulwisimulacha (2014-02-09 23:17:04)
Nie miałem czasu regularnie odpowiadać,a wątek zaczął żyć własnym życiem.
Decyzje podjąłem-oświadczę się Julce.Dziękuję wszystkim osobom udzielającym się w temacie.Postaram się trochę uściślić:
1.Nie jestem obłudnikiem i hipokrytom.Napisałem,że moja rodzina jest bardzo katolicka i to jest prawda.Ja sam z katolicyzmem mam tyle wspólnego,że byłem u chrztu,komunii i bierzmowania.Od wyprowadzki czyli 20 roku życia w ogóle nie bywam w kościele z wyjątkiem pogrzebów,ślubów itd.
2.Wykluczyłem możliwość alimentów ze względu na rodzinę.Głównie mamę,znienawidziłaby mnie.
3.Dziecko jest na 100% moje.Nie zamierzam już nic sprawdzać,nie chcę jej drażnić.Wiem,że nie zdradziłaby mnie,zresztą nawet nie miała kiedy i gdzie.Każdą wolną chwilę spędzała ze mną.
4.Nie wiem dlaczego wysnuliście wniosek,że ja nagle zmieniłem o niej zdanie.Nadal uważam,że jest inteligenta,ładna i dobrze się dogadujemy.Wyjątkiem były sytuacje opisane powyżej.
5.Nigdy nie pisałem i nie uważałem,że przeszkadza mi to z jakiej rodziny pochodzi i ile ma pieniędzy.To nie ma dla mnie znaczenia.
6.Rozmawiałem z tatą i tak jak przeczuwałem doradził oświadczyny.Zapewniał,że dziecko również pokocham,gdy po kilku godzinach czekania na korytarzu zobaczę jej leżące z Julką po porodzie.
7.Julka odebrała,w poniedziałek mam z nią pójść do gabinetu.Zobaczę "co i jak".
8.Zamierzam w przyszłym tygodniu zaprosić ją na kolacje do jakiegoś miłego miejsca i oświadczyć się.
To chyba tyle na ten moment.Jeśli będzie zainteresowanie odświeżę temat za kilka miesięcy i opiszę jak się wszystko układa.
Nie miałem czasu regularnie odpowiadać,a wątek zaczął żyć własnym życiem.
Decyzje podjąłem-oświadczę się Julce.Dziękuję wszystkim osobom udzielającym się w temacie.Postaram się trochę uściślić:1.Nie jestem obłudnikiem i hipokrytom.Napisałem,że moja rodzina jest bardzo katolicka i to jest prawda.Ja sam z katolicyzmem mam tyle wspólnego,że byłem u chrztu,komunii i bierzmowania.Od wyprowadzki czyli 20 roku życia w ogóle nie bywam w kościele z wyjątkiem pogrzebów,ślubów itd.
2.Wykluczyłem możliwość alimentów ze względu na rodzinę.Głównie mamę,znienawidziłaby mnie.
3.Dziecko jest na 100% moje.Nie zamierzam już nic sprawdzać,nie chcę jej drażnić.Wiem,że nie zdradziłaby mnie,zresztą nawet nie miała kiedy i gdzie.Każdą wolną chwilę spędzała ze mną.
4.Nie wiem dlaczego wysnuliście wniosek,że ja nagle zmieniłem o niej zdanie.Nadal uważam,że jest inteligenta,ładna i dobrze się dogadujemy.Wyjątkiem były sytuacje opisane powyżej.
5.Nigdy nie pisałem i nie uważałem,że przeszkadza mi to z jakiej rodziny pochodzi i ile ma pieniędzy.To nie ma dla mnie znaczenia.
6.Rozmawiałem z tatą i tak jak przeczuwałem doradził oświadczyny.Zapewniał,że dziecko również pokocham,gdy po kilku godzinach czekania na korytarzu zobaczę jej leżące z Julką po porodzie.
7.Julka odebrała,w poniedziałek mam z nią pójść do gabinetu.Zobaczę "co i jak".
8.Zamierzam w przyszłym tygodniu zaprosić ją na kolacje do jakiegoś miłego miejsca i oświadczyć się.
To chyba tyle na ten moment.Jeśli będzie zainteresowanie odświeżę temat za kilka miesięcy i opiszę jak się wszystko układa.
Brawo! Powodzenia!