Witam, chciałbym zaczerpnąć z Waszych rad. Otóż od 2-3 misięcy spotykałem się z dziewczyną, studiujemy na jednym kierunku, z każdym spotkaniem, z każdą chwilą było między nami coraz lepiej, jednak zdarzały się momenty że nie chciała mnie widywać z pewnych powodów (moje dawne grzechy) o któych nie chciała mi jednak mówić. Ostatni tydzień był najlepszym w moim życiu, spędzałem u niej niemal każdą noc, było cudownie. Byłem na każde jej zawołanie kiedy tylko mnie potrzebowała. Ale cały czas dręczyło ją to co jej kiedyś zrobiłem. Nie wiedziałem o co chodzi, bo nie pamiętałem... Otóż okazało się że wcześniej kiedy ona okazywała mną zainteresowanie, ja podbiłem do innej dziewczyny, która okazała sie całkowitym niewypałem... To ją bardzo zraniło jak mi mówiła i nie mogła o tym zapomnieć. Mimo to postanowiła spróbować ze mną i rozstaliśmy się kiedy między nami uczucie rozkwitało, było cudownie... Powiedziała mi że prędzej czy później to by się stało więc lepiej teraz niz poźniej... Uważa ze nie nadaje się do związków... Chce żebyśmy zostali przyjaciółmi, bo nada chce ze mną rozmawiać, spotykać sie (juz teraz rzadziej) w roli przyjaciółki... Na dodatek po rozstaniu, zostałem u niej do konca nocy i reszte czasu spedzilismy w objęciach, całujac sie delikatnie... Czy mam jakieś szanse na to by do mnie wróciła? Co teraz robic? Dac jej czas i tez sobie? Czy cały czas ją "męczyć"? Studiujemy razem wiec bedziemy sie mijac na uczelni... Pomóżcie, zależy mi na niej, ale zrozumiałem to późno.. za późno... Nie chcę Jej stracić ![]()
Podobne tematy
Była z Tobą szczera. Skoro już ona wie, że lepiej teraz niż później, to znaczy że lepiej teraz niż później.
Odizoluj się, zapomnij. Żadnych przyjaźni, bo to raczej nie wypali, no chyba że jak emocje już opadną.
Rozumiem tę dziewczynę - sama mam podobną sytuację, jak większość ludzi w tym wątku <<rozstanie>>. Ona pewnie też się angażuje, ale się wystraszyła, bo czuje że jak "znajdziesz lepszą" to pójdziesz do innej i ma całkowite prawo tak uważać, ja też bym tak uważała i czuła na jej miejscu. Zawiodłeś jej zaufanie już na początku, więc co tu więcej mówić? Ona nie chce ryzykować swego czasu, uczuć, emocji, skoro już na początku Waszej wspólnej drogi wybrałeś inną dziewczynę, a nie ją. Pewnie ona ma rację, prędzej czy później tak by się stało, znalazłbyś inną - i ją zostawił, już drugi raz.
Tylko, że rozstała sie ze mną w momencie kiedy jej uczucie do mnie było bardzo duże... Przecież zrozumiałem swój błąd, wiem czego nie robić. Każdy zasługuje na drugą szansę, czemu nie ja? Teraz jestem gotów w stanie zrobić dla niej wszystko co jej mówiłem... Oczywiście odruchowo zgodziłem się na opcję przyjaźni, bo to zapewni mi jej bliskość... Nie warto poddawać się już na starcie przecież...
No ale z tego, co mówisz, poddałeś się już na starcie - zarywając do tamtej, gdy TA OBECNA chciała od Ciebie czegoś więcej. Ona czuje się jak koło rezerwowe, a gdy znajdziesz inną, sądzi że polecisz...
Wiem jak ona to odbiera, bo jak mówię - jestem w tym momencie w bardzo podobnym położeniu.
To może po prostu poczekać? Jeśli jej się nie ułoży i mi też to dam jej sygnał, że wciąż jest dla mnie ważna? Bo jest i będzie. Wiem to na 100%. Mogę sobie poszukać innej, ale nie będę się z tym dobrze czuł, bo cały czas będę czuł coś do niej. Będę czekał na nią ile tylko będzie trzeba. Nawet kosztem mojej samotności do konca życia.
6 2014-01-12 12:50:58 Ostatnio edytowany przez Octopoda (2014-01-12 12:54:28)
To może po prostu poczekać? Jeśli jej się nie ułoży i mi też to dam jej sygnał, że wciąż jest dla mnie ważna? Bo jest i będzie. Wiem to na 100%. Mogę sobie poszukać innej
Brzmi to strasznie dziecinnie i niedojrzale. Czy Ty ją na prawdę pokochałeś? Czy uświadomiłeś to sobie dopiero wtedy gdy ją straciłeś. Czy nie przemawia przez Ciebie męska zraniona duma? Twoja dziewczyna stwierdzając, ze nie nadaje się do związków pokazała, że brak w niej pewności siebie. Ty jej nie zbudowałeś przez okres trwania Waszego związku, ani przed bo zamiast niej wybrałeś inną kobietę. Jeżeli Ci na niej na prawdę zależy i na prawdę ją kochasz to powinieneś zacząć od pokazywania jej jakim debilem byłeś, że wybrałeś inną. Zbudować cegiełka po cegiełce wiarę w wasze wspólne uczucie. Wchodząc w kolejny niedojrzały związek, pokażesz jej tylko, że to było dla Ciebie czymś przelotnym, nic nie znaczącym. Poświęć trochę swojego czasu na przemyślenia, nad tym co ona czuje. Żeby móc jej zaoferować coś czego jej wcześniej nie dałeś. Być może macie jeszcze szanse, być może nie. Wiele zależy od Ciebie.
PS. Godząc się na przyjaźń z nią, od ręki, odruchowo również nie pokazałeś jej że Ci na prawdę zależy na związku z nią.
Rozumiem, czuję się fatalnie, gdybym tylko mógł cofnąć czas... Chciałbym z nią jutro porozmawiać... Będziemy kilka dni po rozstaniu, bardziej na chłodno podejdziemy do tematu niż wcześniej. Chciałbym jej powiedzieć, że nie chcę nadal rezygnować z tego, że to co mówiłem o tej przyjaźni, to nie było to czego chciałem (zrozumcie moje zachowanie- który facet opanowałby się, gdyby dziewczyna zaczęła go obejmować, adorować itd?), chyba za duzo hormonu szczescia sie wydzieliło i chcąc nie chcąc sie uśmiechałem wiedząc/czując ze jutro nie bedziemy juz razem... Chciałbym ją zapytac czy nadal uwaza ze rozstanie bedzie dobre dla nas. jak sie czuje... Ucinając kontakt z nią na pewien okres nie pomogę ani jej a ni sobie. Nie pomogę nam...