Nie wiem czy to dobry pomysł pisać tutaj o moim problemie..ale..nie mam się po prostu komu wygadać..Nie wiem czego potrzebuję..wsparcia?..porady..?
Mam 25 mój mąż 29..od dwóch lat jesteśmy małżeństwem od pięciu parą..pobraliśmy się z miłości..tak mi się wydawało..jak to w bajkach bywa ropucha zamienia się w księcia..mój książę zamienił się w ropuchę..byliśmy ze sobą pomimo tego iż moi rodzice twierdzili iż mnie nie szanuje..a jego że nie nadaję się na żonę..
wszystko zmieniło się po ślubie zamieszkaliśmy z jego rodzicami..a teraz moje życie to piekło..mąż mimo iż oboje pracujemy na etat traktuje mnie jakbym była jego gosposią..cały czas wskazuje mi palcem co mam robić..a wtóruje mu...teściowa..nie sypia ze mną a kiedy to robi mam wrażenie że myślami jest zupełnie gdzie indziej..nie czuje się prawdziwą kobietą..naśmiewa się z tego że zarabiam 4 razy mniej niż on a kiedy brakuje mi pieniędzy muszę się przed nim płaszczyć żeby dał mi parę złotych na jedzenie..
zaczynam mieć tego dosyć ..jestem jeszcze młoda..wszyscy twierdzą że w miarę atrakcyjna ..dbam o siebie i o dom gotuję sprzątam ale czasem wracając po pracy po prostu nie mam siły..a jemu wciąż mało..tak wiele daję a tak mało dostaję..kiedy mu o tym mówię zawsze stwierdza że jestem egoistką..siedzi we mnie to wszystko..dzisiaj wybuchłam..uderzyłam go..a on..oddał mi zaczął kopać i wrzeszczeć..że mogę się wynieść jak mi nie pasuje..nie wiem co robić..tak bardzo go kocham i to jak mnie traktuje bardzo boli..nie wiem co robić..mam wrażenie że życie ucieka mi przez palce..na ciągłych kłótniach,cynicznych uwagach teściowej..ale do niego nic nie dociera..nie chcę odchodzić ..ale nie wiem co zrobić żeby nim wstrząsnąć..wiem że gdzieś tam głęboko ukrywa się człowiek którego poznałam..co zrobić żeby wrócił..
Wiem że niektórym z was może wydać się to może żałosne..może śmieszne..może powiecie że jestem głupia że nie odejdę ale..ja go tak kocham..:(
Podobne tematy
To jakiś horror...
Silia - tak nie można żyć!
Zadaj sobie podstawowe pytanie - czy jesteś szczęśliwa? Czy dalej chcesz tak żyć?
Ile wytrzymasz w takiej "patologi"?
Kochana - weź się w garść i pokaż mężowi i teściom, że masz szacunek do siebie i przede wszystkim postaw się im, miej własne zdanie i się jego trzymaj! Nie możesz się dawać tak traktować...
Nie wiem czy w ogóle warto jeszcze cokolwiek naprawiać, bo opisana sytuacja kopania Ciebie przez męża mną wstrząsnęła!
Pamiętaj - szacunek do własnej siebie to podstawa!
Dziękuję za odpowiedź...wiem że nie można..czuję że już straciłam sama do siebie szacunek przez to że to znoszę..choć nie jestem teraz szczęśliwa nie zawsze tak było..mieszkaliśmy rok sami bez jego rodziców i było naprawdę dobrze..kocham go i chciałbym zrobić coś żeby to naprawić..nie wyobrażam sobie życia bez niego..chciałabym wyjechać gdzieś..odetchnąć ..pomyśleć..ale nie wiem co dalej..nie wiem czy być złą na siebie,męża czy teściową która cały czas buntuje go przeciw mnie..wiem że to trochę wpływ tego jak wychowali go rodzice-zgodnie ze stereotypem-mąż zarabia żona gospodarzy..musiałabym go chyba odizolować od rodziców żeby spróbować to naprostować..ale nie chce mu stawiać takich warunków..naprawdę nie wiem co robić..to takie trudne kiedy się kocha..;(
jeśli w takiej sytuacji piszesz, że go kochasz to to już zwiazek patologiczny...
Twoi rodzice widocznie coś wcześniej zauważyli i może wszystko by sie potoczyło inaczej, gdybyś wtedy sie przyjrzała swojemu mężowi ale i tak chyba największym błędem było zamieszkanie u jego rodziców, skoro wiedziałaś jakie mają o Tobie zdanie...jesteś w naprawde ciężkiej sytuacji, bo nie jesteś ani na "swoim" ani nawet na "waszym" i to chyba daje Twojemu mężowi tą przesadną pewność siebie...
To, że jego rodzice wychowali go tak a nie inaczej to tylko tłumaczy jego (i tak bezczelne) podejście do Twojej pracy i obowiązków, ale nie jest żadnym argumentem co do kopania Ciebie! I to zupełnie nie ma znaczenia, że go uderzyłaś pierwsza, bo kobieta na ogół tak manifestuje swoją bezsilność a mężczyzna przewage fizyczną i brak szacunku do kobiety, niestety...
Mam nadzieje, że dasz rade z tego wybrnąć w pore, powodzenia!
5 2009-07-30 22:30:31 Ostatnio edytowany przez SiLiA1988 (2009-07-30 22:31:17)
chyba najlepiej będzie jeśli wyprowadzę się na jakiś czas..zaczynam się pakować..jeśli nie zawalczy o nasz związek chyba nie warto..ja nie mam już siły..wypompował ze mnie wszystko..muszę odetchnąć..życzcie mi siły żebym nie zmieniła zdania..dłużej nie zniosę takiego poniżania i braku szacunku..kocham go ale jeśli tak ma wyglądać ta miłość to jej nie chcę..;(..serce mi pęka..on naprawdę chyba nie wierzy że mogłabym odejść...
6 2009-07-30 22:39:32 Ostatnio edytowany przez MortarChaos (2009-07-30 22:41:26)
... co to za mąż który bije żonę ? Taki typ facetów się nie zmieni... Mężczyzna który uderzył chociaż raz kobietę ( nie ważne czy koleżanka, jakas nie znajoma, czy ktoś z rodziny a tym bardziej żonę) ja po prostu nie uważam za prawdziwego mężczyznę. Może się mylę bo mam dopiero 18 lat ale logicznie rzecz biorąc prawdziwy chłop nawet nie powinien podnieść ręki na kobietę! a co dopiero uderzyć własną żonę...
... KAżdej z nas łatwo pisać: odejdź bo jest nie wart albo inne teksty. Ale odpowiedz sobie sama czy długo wytrzymasz jeszcze takim traktowaniem ? Czy chcesz być dalej poniżana przez męża i teściów ? Wytykana, że Ty to ta gorsza ? Wątpie bo żadna by tego nie chciała. Więc pomyśl, czy ten związek ma sens lub się wyprowadź na jakiś czas by pokazać im że nie dasz soba manipulować i pokaż im że ich duma to g***o warte, że bez męża też sobie poradzisz i to o wiele lepiej. Przynajmniej nie będzie Cię bił bo z tym już przesadził...
Miłość to nie wszystko... Są i inne rzeczy które podtrzymują związek..
Silia, popieram pomysł z przeprowadzką. Myślę, że to pozwoli Ci nabrać dystansu.
Dla dorosłego mężczyzny hierarchia wartości na linii matka-żona zawsze powinna być jasna. I rodzina, którą się zakłada jest warta wejścia w konflikt z rodziną, w której się wychowywało, jeżeli trzeba dokonać tego przykrego wyboru. Oszalałabym będąc pod podwójnym ostrzałem - raz ze strony teściowej, dwa ze strony męża.
Dziewczyny mają rację-wyprowadź się na jakiś czas, pomyśl nad wszystkim, jak ochłoniesz będziesz realniej patrzeć na sytuację. Też nie mam lekko, ale uwierz mi z czasem człowiek realniej podchodzi do sprawy. Nie toleruj bicia-kopania Cię-to jest obrzydliwe ze strony faceta. Gdyby mój mąż mnie kiedykolwiek uderzył-nie wybaczyłabym mu tego nigdy. Jesteś młodą kobietą-nie daj sobie nadwyrężyć psychiki.
To nie jest miłośc nie wmawiaj sobie !!! Odejdź jak jeszcze nie macie dzieci !!! Jaki los będą miały te ewentualne dzieci...dobrzek kocur piszesz TO JEST PATOLOGIA. Kobieto obudz się natychmiast - dochodzi do rękoczynów już ma Cię tam nie być !!! Nigdy nie poznałaś tego czlowieka, który jest Twoim mężem.
witaj ja jako facet mogę powiedzięć iz kazdy meżczyzna który uderzył swoja zone , kobiete nie jest wart miłości kobiety , nigdy ale to nigdy nie nalezy tego robić, dla mnie to śmiec i chetnie bym mu dokopał , obudz sie kazdy z nas na tym forum cierpi ,ma swoje problemy ale nie daj sie ponizac, uciekaj jak najdalej , posród osob na forum wszyscy Cie poprzemy w decyzji , ta "SZMATA" o ktorej piszesz,ze jest twoim męzem nie jest wart twojego uczucia -UCIEKAJ NATYCHMIAST I NIE WRACAJ , nawet jak bedzie o ciebie zabiegał to zrobi to z powodu matki i samczej ambicji że został upokorzony
Silia, jak on Cię bije to Ty nie masz co tam tracić czasu! Moim zdaniem powinnaś mimo wszystko zacząć własne życie... On Cię upokarza, nie docenia. Prawda jest taka, że on nie zasługuje na Twoją miłość a Ty z pewnością znalazłabyś kogoś, kto obdarzy Cię szacunkiem, opieką, będzie oparciem... Mamy po tyle samo lat. Mnie nie spotkało jeszcze to czego szukam. Być może tak jest z Tobą... Bo nie sądze by tak wyglądało prawdziwe uczucie...
nie daj się mu silia!! jestes jeszcze młoda a chyba nie chcesz przez całe zycie być upokarzana na każdym kroku i do tego bita:( napewno gdzies czeka ktoś na Ciebie a Ty jeszcze może nie wiesz o jego istnieniu...i ten ktos obdarzy cię prawdziwa a nie chora miłoscia...
przykre jest to co piszesz...a on to prawdziwy mamin synek!!!
Miłość czasem tak bardzo boli.....