netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

66 odpowiedzi17 706 wyświetleńzałożony przez zalamanaidiotka, 22.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

1

Temat: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Od jakiegoś czasu wchodzę na to forum i czytam Wasze posty, historie.. Postanowiłam założyć konto i napisać bo już nie daję sobie rady, nie ma nikogo z kim mogłabym porozmawiać. Spodziewam sie tego, że po przeczytaniu mojej historii pojawią się negatywne komentarze, zostane zjechana i wiem ze na to zasluzylam. ale pisze tutaj po to by wyrzucic wszystko z siebie i by poprosić was o rade co dalej robić bo już niewiem ;( jestem załamana sad Moze zaczne od poczatku. Mam chlopaka jestesmy ze soba juz jakies 2 lata. Bywalo roznie miedzy Nami.. Pewnego razu poznalam pewnego faceta, starszego o jakies 15 lat ode mnie. Podobal mi sie ale wiedzialam ze ma zone dziecko, a ja chlopaka. w glowie nie miescilo mi sie wtedy ze miedzy nami mogloby cos byc. Widywalismy sie na imprezach bo jezdzilismy do tego samego klubu. Przez znajomych pewnego razu sie poznalismy. No i od tej pory czasem ze soba zamienialismy pare zdan jak sie spotykalismy na imprezie. On zaczal mnie podrywac. Trwalo to dlugo. Ja poprostu traktowalam to bardziej jako zarty, nie bralam na powaznie tego co mowil, obracalam w zart, bo wiedzialam ze ma zone a ja chlopaka mimo ze nie ukladalo sie najlepiej miedzy nami wtedy. Po kilku miesiacach takich jego podrywow na pewnej imprezie dalam mu swoj numer telefonu. nie bede sie tlumaczyc ze bylam pijana bo to zadne wytlumaczenie dla mnie. Ale przejdzmy do sedna. Dalam mu sie namowic na spotkanie. Do dzis zaluje tego ze dalam mu ten numer. Wystarczylo pare tygodni bym sie w nim zauroczyla. wtedy myslalam ze to milosc. dzis wiem ze to bylo tylko zauroczenie, zakochanie.. a jemu chodzilo o to by mnie zaciagnac do lozka. a glupia myslalam ze tez cos do mnie czuje. tak sie zaczal nasz romans ktory trwal jakies 5 miesiecy. w tym czasie widywalismy sie nieraz, choc ja chcialam to zakonczyc bo wiedzialam ze nie powinnismy sie widywac dlatego ze mialam chlopaka a on zone i dziecko. probowalam zerwac kontakt jednak on zawsze wtedy dzwonil pisal do tego momentu az sie lamalam i znow mnie przekonal zebysmy sie zobaczyli. W tym czasie mialam chlopaka caly czas ale bylo roznie, niezbyt dobrze. nie ufalam mu bo mnie pare razy oklamal i zdradzil. moze dlatego tez wdalam sie w ten romans. niewiem. nie bede sie tlumaczyc bo nie dlatego pisze. Caly romans skonczyl sie jak pewnego dnia okazalo sie ze jestem w ciazy!! Swiat mi sie zawalil. Nie wiedzialam co mam zrobic. Powiedzialm X (ten facet zonaty) o tym ze jestem w ciazy. Gadal cos o tabletkach poronnych jednak  wiedizalam ze nie jestem w stanie usunac dziecka. zreszta na tabletki bylo juz za pozno a aborcji nie bylabym w stanie zrobic. bo mimo wszystko kochalam to dziecko. X namowil mnie zebym powiedziala chlopakowi ze jestem z nim w ciazy. Mowil ze prawda nie moze wyjsc na jaw itp. I chyba zrobilam najglupsza rzecz jaka moglam. Posluchalam X. Teraz jestem w ciazy, niedlugo urodze. Z X. kontaktu nie utrzymuje , jedynie tel raz na jakis czas. Chlopak mysli ze to jego dziecko. A ja niewiem co robic. sad Nie daje sobie rady sad Z czasem zrozumialam ze kocham swojego chlopaka ze z X to bylo tylko glupie zauroczenie glupia naiwna idiotka ktora myslala ze kocha zonatego faceta ze on z nia bedzie ze zostawi zone, po czasie zrozumialam ze X to zwykly dupek. Wiem ze zdradzil zone juz setki razy z nie jedna dziewczyna. Skad to wiem? Od niego. Z jednej strony mam wielkie wyrzuty sumienia ze oklamuje chlopaka. Nie potrafie sobie wyobrazic tego co by czul gdybym powiedziala mu teraz prawde bvadz trez gdyby prawda wyszla na jaw za jakis czas. Nie umiem sobie wyobrazic jakby go to zranilo. Mimo ze nie byl swiety, Zdradzal mnie klamal to zmienil sie podczas ciazy i naprawde sie stara. A ja codziennie mysle czy jednak nie powiedziec mu prawdy? przeciez niemam prawa go tak oklamywac. z drugiej strony wiem ze by mnie zostawil gdybym powiedziala prawde, kocha mnie ale nie zniosl by tego, nie potrafilby wychowywac dziecka innego faceta.. Jesli powiem prawde zostane bez dachu nad glowa (mieszkam z rodzicami, ktorzy na stowe mnie wywala z domu, bo i tak chociaz z chlopakiem jestyem to jest i bylo ciezko bo co ludzie powiedza wstyd itp bo mieszkam w malej miejscowosci i dziewczna z dzieckiem bez slubu to wstyd.) a co dopieor jakby sie dowiedzieli prawdy. Srodkow do zycia niemam bo w ciaze zaszlam na studiach. Zostane wiec bez srodkow do zycia i dachu nad glowa z malym dzieckiem. Na pomoc X niemam co liczyc. kochams wojego chlopaka (choc czy moge tak mowic niewiem bo gdybym go kochala to bym nie wdala sie w ten romans ale wtedy niewiem gdzie sie podzial moj rozum...) i chcialabym zeby to on byl ojcem dziecka. Sto procent pewnosci niemam ze to X jest ojcem ale na 99% jestem tego pewna. Boje sie tego ze prawda wyjdzie na jaw gdy dziecko sie urodzi. Boje sie ze bedzie podobne do X. Niewiem co mam robic. Codziennie zastanawiam sie czy powiedziec prawde czy jednak nie.. nie radze sobie psychicznie juz czasem. Chociaz poczatki byly duzo gorsze. Mowie sobie ze przeciez ojcem jest ten kto wychowuje dziecko a nie go splodzil. Mysle ze mamy szanse z chlopakiem na stworzenie normalnej szczescliwej rodziny. Ale czy powinnam tak myslec... sad co mam zrobic? sad

2

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Powinnaś powiedzieć chłopakowi prawdę.
Ma prawo sam zdecydować, czy chce wychowywać cudze dziecko.

Dziwię się, że nie wiesz, co powinnaś zrobić. Przecież to jasne. Nie ma nic gorszego, niż życie w kłamstwie. A każda prawda, nawet ta najgorsza w końcu na jaw wyjdzie. I wtedy odwrócą się od Ciebie wszyscy, z dzieckiem włącznie.

3

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

chyba sie boje.. zostane bez dachu nad glowa i srodkow do zycia. z malym dzieckiem.

4

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
zalamanaidiotka napisał/a:

chyba sie boje.. zostane bez dachu nad glowa i srodkow do zycia. z malym dzieckiem.

No i co z tego?
Lepiej okłamywać, wrobić w ojcostwo faceta, którego..eee...napisałaś, że kochasz.
Ogarnij się i ponieś konsekwencje swojej głupoty.

Są domy samotnej matki. Poradzisz sobie. Poza tym, wcale nie wiesz, czy Twój facet nie da Wam drugiej szansy.

5

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Trzeba brać odpowiedzialność za to, co się robi i (szczególnie) z kim. W dzisiejszych czasach ludzie nie mówią wielu niezwykle istotnych rzeczy (wydawać by się mogło...) najbliższym dla nich osobom. Dla niektórych to normalne, dla innych zupełnie nie. Osobiście stawiam się w tym drugim szeregu. Mogę odpowiedzieć tylko za siebie; Co jak co, ale chciałbym wiedzieć o tym, że moja dziewczyna za jakiś czas urodzi bękarta, z którym nie łączą mnie więzy krwi.

6

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Tak, w zupełności się zgadzam z powyższymi postami. Za błędy trzeba płacić, a prawda zawsze wychodzi na jaw, czasem wcześniej, czasem później. Lepiej, żeby wyszła wcześniej, bo jeszcze masz szanse coś uratować. Bardzo trudno żyje się w kłamstwie, codziennie będzie Cię to nękać, a jak dziecko się urodzi, tym bardziej, zniszczysz życie swoje, bo w końcu się to na Tobie odbije, chłopaka, DZIECKA. Dokładnie, zostaniesz sama..

7

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

To dziecko się samo nie zrobiło.
Powinnaś powiedzieć prawdę i pomyśleć o alimentach.

8

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Twój post bardzo przypomina mi historię mojej przyszywanej cioci.
Ciocia mieszkała z mężem i wtedy 15letnią córką(dziś ma 21lat),z zewnątrz wyglądali na świetną rodzinę.
Starali się o drugie dziecko,nie wyszło bo wujek miał problemy(robili jakieś badania),po pewnym czasie okazało się że ciotka jest w ciąży,wszyscy happy.Dziecko urodziło się,wszyscy myśleli że to wujka(tylko mój tata mówił że nie ma takiej opcji,jak się okazało później miał rację).Mała miała jasne blond włoski(oni wszyscy ciemni szatyni).Ale cóż może ściemnieją,tak wtedy myśleli(czyt,wujek i ich starsza córka).Gdy dziecko skończyło dwa lata,ciotka pękła,nie wytrzymała psychicznie,wyznała że to dziecko jej GINEKOLOGA,no cóż bywa.Jak to się skończyło chyba nie trzeba pytać.Wyleciała z domu,zamieszkała u swojej matki.W pracy plotkowali(moja mama pracowała razem z tą "ciocią"),potem było z górki rozwód itd.Z tym że ten ginekolog później wziął odpowiedzialność za dziecko(sam miał żonę i 2 córki 16 i 18 lat),kupił dom obok siebie i tam zamieszkała ciotka  z małą,dziś po 6 latach ten ginekolog żeni się z ciotką(z własną żoną się rozstał).
Tu historia jakby nie patrzeć ma happy end,Twoja za pewne mieć nie będzie.
Trzeba było myśleć głową a nie picką.Nie wrabiaj faceta w dziecko,może znajdzie jeszcze szczęście przy innej kobiecie.
Gdybyś była na tyle mądra to byś nie miała problemu z mieszkaniem,chłopakiem,rodzicami i finansami,psychiki sobie tez byś nie psuła zagłuszając ciągłe wyrzuty sumienia.

9

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
Abizer napisał/a:

....Mogę odpowiedzieć tylko za siebie; Co jak co, ale chciałbym wiedzieć o tym, że moja dziewczyna za jakiś czas urodzi bękarta, z którym nie łączą mnie więzy krwi.

Jaka była by reakcja?

10

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
N4VV napisał/a:
Abizer napisał/a:

....Mogę odpowiedzieć tylko za siebie; Co jak co, ale chciałbym wiedzieć o tym, że moja dziewczyna za jakiś czas urodzi bękarta, z którym nie łączą mnie więzy krwi.

Jaka była by reakcja?

Podejrzewam że standardowa. Mało jest facetów,którzy chcą wychowywać nie swoje dziecko.

11

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Nie oszukuj ani dziecka, ani swojego chłopaka.
Prócz tego zainteresuj się kwestią alimentów.
Podejrzewam, że nie wdrożysz tych rad w życie, bo to ciężka sprawa, ciężki kwasik. Do tego dalej myślisz bardzo egoistycznie.
Współczuje: Facetowi i dziecku.

12 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-23 03:23:18)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
xYxAngelxYx napisał/a:
N4VV napisał/a:
Abizer napisał/a:

....Mogę odpowiedzieć tylko za siebie; Co jak co, ale chciałbym wiedzieć o tym, że moja dziewczyna za jakiś czas urodzi bękarta, z którym nie łączą mnie więzy krwi.

Jaka była by reakcja?

Podejrzewam że standardowa. Mało jest facetów,którzy chcą wychowywać nie swoje dziecko.

Wiesz - ja bywałem w związkach z kobietami (matkami), ale nie z ich dziećmi.
Ponadto nie zakładam, ze Abizer jest pierwszym lepszym leszczem.
Zresztą dlatego zapytałem - jestem ciekaw jego stanowiska.

13

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
N4VV napisał/a:

Wiesz - ja bywałem w związkach z kobietami (matkami), ale nie z ich dziećmi.
Ponadto nie zakładam, ze Abizer jest pierwszym lepszym leszczem.
Zresztą dlatego zapytałem - jestem ciekaw jego stanowiska.

A owe kobiety były w stanie utrzymać swoje dziatwy? Autorka wątku zaznacza przecież, że nie ma pesos. Nie ma pracy, nie ma gdzie mieszkać. Obecny partner jest jej potrzebny z przyczyn ekonomicznych. Wstaw się w tą sytuację. Abizer zdaje się, że to właśnie zrobił. 
To niebywale, jak bardzo ognisty może być instynkt przetrwania (jak pisze autorka; małe miasto, samotna matka, co ludzie powiedzą, rodzice z chaty wywalą), by roić w głowie nawet coś takiego, jak uczucie "miłości", wobec potencjalnego gościa, który tylko i włącznie utrzyma ją i dzieciaka zrobionego przez jakiegoś obcego typa.

Przecież to szalenie niesprawiedliwe. Współczuje kolesiowi. Nawet jak się dowie, to poziom zaufania wobec drugiego człowieka (kobiety?): równy zeru. Całkiem długo biedak będzie się zbierał. A dzieciak powinien być utrzymywany przez typa, który go zrobił. No i przez mamuśkę oczywiście.

Pytanie o reakcje chyba lekko nie na miejscu imo.

14

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
bjo napisał/a:
N4VV napisał/a:

Wiesz - ja bywałem w związkach z kobietami (matkami), ale nie z ich dziećmi.
Ponadto nie zakładam, ze Abizer jest pierwszym lepszym leszczem.
Zresztą dlatego zapytałem - jestem ciekaw jego stanowiska.

A owe kobiety były w stanie utrzymać swoje dziatwy? Autorka wątku zaznacza przecież, że nie ma pesos. Nie ma pracy, nie ma gdzie mieszkać. Obecny partner jest jej potrzebny z przyczyn ekonomicznych. Wstaw się w tą sytuację. Abizer zdaje się, że to właśnie zrobił. 
To niebywale, jak bardzo ognisty może być instynkt przetrwania (jak pisze autorka; małe miasto, samotna matka, co ludzie powiedzą, rodzice z chaty wywalą), by roić w głowie nawet coś takiego, jak uczucie "miłości", wobec potencjalnego gościa, który tylko i włącznie utrzyma ją i dzieciaka zrobionego przez jakiegoś obcego typa.

Przecież to szalenie niesprawiedliwe. Współczuje kolesiowi. Nawet jak się dowie, to poziom zaufania wobec drugiego człowieka (kobiety?): równy zeru. Całkiem długo biedak będzie się zbierał. A dzieciak powinien być utrzymywany przez typa, który go zrobił. No i przez mamuśkę oczywiście.

Pytanie o reakcje chyba lekko nie na miejscu imo.

Nic dodać, nic ująć.

15

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Każde kłamstwo wyjdzie na jaw i na każdym etapie życia będzie tak samo bolało (a może nawet bardziej gdy chłopak pokocha tą małą istotkę). To co robisz jest straszne. Nie można się bawić cudzym życiem i układać je pod własną wygodę.

Pomyślałaś co będzie gdy sprawa wyjdzie na jaw za kilka lat? Jak wytłumaczysz dziecku, że nagle tatuś przestał być tatusiem.

Miej na uwadze, że nawet jeśli Ty się nie wygadasz, to może przyjść dzień, kiedy biologiczny ojciec zechce mieć kontakt z dzieckiem albo przyzna się żonie, że ma dziecko z inną i ta będzie chciała uświadomić wszystkich w koło.

16

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Ja w ogóle nie rozumiem i nie chcę rozumieć tego typu dylematów...
Jak można się przyznać do czegoś takiego tylko i wyłącznie ze strachu, że kiedyś się wyda?!

Mnie by żarły wyrzuty sumienia, nie mogłabym spać po nocach... Miałabym też na uwadze dobro innych, nie tylko moje. I z tych powodów bym się przyznała...

17 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-11-23 11:28:18)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
Cynicznahipo napisał/a:

Ja w ogóle nie rozumiem i nie chcę rozumieć tego typu dylematów...
Jak można się przyznać do czegoś takiego tylko i wyłącznie ze strachu, że kiedyś się wyda?!

Mnie by żarły wyrzuty sumienia, nie mogłabym spać po nocach... Miałabym też na uwadze dobro innych, nie tylko moje. I z tych powodów bym się przyznała...

To tak jak ja nie rozumiem, że nagle po 5 miesiącach romansu można stwierdzić, że jednak się kocha swojego partnera......

Autorka już pokazała, że nie ma wyrzutów sumienia i nie przejmuje się swoim chłopakiem, więc niech chociaż strach o to, że sprawa się wyda, zmotywuje ją do wyznania prawdy chłopakowi. A wyda się na pewno. Prędzej czy później.

Chłopak ma prawo do własnego życia, niech podejmie decyzję sam, świadomie.....

18

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Reakcja?- Zdziwiłbym się lekko big_smile

19

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Pewnie będziesz musiała przerwać studia. Zerwać z chłopakiem. Wyprowadzić się od rodziców. Udać się do organizacji, które pomagają samotnym matkom, wydrzeć alimenty, dać dziecko do przedszkola, zacząć pracować. Pewnie w ciągu 10 lat dasz radę ułożyć sobie życie tak, aby było dobrze.

20

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Dobrze byłoby, abyś wiedziała czyje jest dziecko, bo jak sama napisałaś 1% jest szansy , ze to dziecko Twojego chłopaka. Przedstaw mu sprawę, po porodzie testy, zebyś się nie wydurniła i nie pozwala X o alimenty, jeśli zdarzył się cud i nie on jest ojcem. Jakoś wszystko z czasem się ułoży, ale nie możesz zaczynać od kłamstwa.

21

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
kenobi napisał/a:

Pewnie w ciągu 10 lat dasz radę ułożyć sobie życie tak, aby było dobrze.

Nie przesadzaj. Kwestia 3-4 lat.

22

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
bjo napisał/a:
N4VV napisał/a:

Wiesz - ja bywałem w związkach z kobietami (matkami), ale nie z ich dziećmi.
Ponadto nie zakładam, ze Abizer jest pierwszym lepszym leszczem.
Zresztą dlatego zapytałem - jestem ciekaw jego stanowiska.

A owe kobiety były w stanie utrzymać swoje dziatwy?...

Tak.

bjo napisał/a:

....Pytanie o reakcje chyba lekko nie na miejscu imo.

Jest na miejscu, bo ewentualna reakcja (w dorozumieniu decyzja), stanowi punkt wyjścia do rozważań co zrobić.

23

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Szkoda, że Autorka już się nie wypowiada.
Jestem ciekawa, czy podjęła już jakąś decyzję...

24 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-23 22:14:51)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
Cynicznahipo napisał/a:

Szkoda, że Autorka już się nie wypowiada.
Jestem ciekawa, czy podjęła już jakąś decyzję...

Mi chodziło o przewidywaną decyzję partnera w przypadku doinformowania.
Tak naprawdę, w obecnej chwili, nie można przewidziec skutków jakiejkolwiek jej decyzji.
Prawdopodobnie nigdy tej tej decyzji nie będzie można podwazyć (że było by lepiej inaczej).
Dlatego bez znaczenia jest, co autorka zrobi - władowała sią w sytuację wyboru między źle i źle.
Na własną prośbę.

25

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

rzeczywiście żadnych skutków nie jesteśmy w stanie przewidzieć na 100%
wiadomo - w takich sytuacjach wyobrażamy sobie najgorszy scenariusz - ale życie jest bogate w wiele takich chistorii - nie jesteś pierwszą dziewczyną która wpadła. wielu rodziców w takich kryzysowych sytuacjach po wyładowaniu emocji jednak pomaga swoim dzieciom. myślę, że chcą twojej pomyślności. nie chcieliby może żeby ich córka(nie wiem czy jedyna ale jeśli tak to w tej sytuacji może lepiej dla ciebie) zmarnowała lata studiów i swoją przyszłość - myślę, że by ci pomogli.

nie namawiam cię do żadnej decyzji bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji - a widać, że jest mocno skomplikowana. chcę natomiast powiedzieć, że małe szanse, ze zostaniesz bezdomna.

26 Ostatnio edytowany przez Summerka (2013-11-24 07:04:35)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Takich sytuacji nie jest tak mało. Zdarza się.  Nie ma idealnej rady. Uczciwie byłoby się przyznać do błędu.

27

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
farfalla napisał/a:

chcę natomiast powiedzieć, że małe szanse, ze zostaniesz bezdomna.

100 procent racji. Jak nie pomogą rodzice, to są domy samotnej matki.

28

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Nie bd Cię oceniać, bo sama w dałam się w romans z żonatym... Więc...

Skoro zrozumiałaś, że kochasz chłopaka to te dziecko to może dla was szansa? szansa na nowe życie wink Może pomyślcie o przeprowadzce, a przede wszystkim zmień numer telefonu! Zero kontaktu...

owszem możesz zagrać va bang powiedzieć chłopakowi, żonie tamtego ale zobacz ile osób bd cierpieć, chyba lepiej wybrać mniejsze zło?

zobacz sama że pan X miał Ciebie gdzieś, nawet odpowiedzialności za własnego potomka nie chce wziąć... odpuść sobie i ,zyj dalej

Pozdrawiam, 3maj się

29

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
samotna_m napisał/a:

Nie bd Cię oceniać, bo sama w dałam się w romans z żonatym... Więc...

Skoro zrozumiałaś, że kochasz chłopaka to te dziecko to może dla was szansa? szansa na nowe życie wink Może pomyślcie o przeprowadzce, a przede wszystkim zmień numer telefonu! Zero kontaktu...

owszem możesz zagrać va bang powiedzieć chłopakowi, żonie tamtego ale zobacz ile osób bd cierpieć, chyba lepiej wybrać mniejsze zło?

zobacz sama że pan X miał Ciebie gdzieś, nawet odpowiedzialności za własnego potomka nie chce wziąć... odpuść sobie i ,zyj dalej

Pozdrawiam, 3maj się

Mniejsze zło??
Chyba żartujesz.

A jak to się wyda? To wtedy ucierpią wszyscy, łącznie z dzieckiem.
To by dopiero była głupota...

30 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-24 14:52:49)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Dla mnie oczywistą rzeczą jest, że przyznać się trzeba. Było, minęło, ale konsekwencje swoich działań trzeba ponieść. Jakie by one nie były. Wiem, że w dzisiejszej dobie new age i nadchodzącego NWO ludziom się w dupach przewraca, ale apeluję, żeby jakieś strzępy podstawowych zasad moralnych jednak zostały zachowane.

31

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Nie masz prawa oklamywac chlopaka, zrobilas glupote i musisz za to zaplacic a nie isc na latwizne i wrobic chlopaka w dziecko .. Jak kazdy Ci tu mowil , prawda i tak wyjdzie na jaw predzej czy pozniej . A po co jeszcze bardziej komplikowac sobie zycie ..

32

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Jakim prawem decydujecie za dziewczyne i ja obrazacie?! Wstydzcie sie, bo dupy z Was, nie ludzie!

A teraz do autorki - to, ze facet Cie zdradzal nie ma zwiazku ze sprawa. Skoro o tym wiedzialas, bylo go zostawic. Jesli mu przebaczylas - to klamka zapadla i slowo sie rzeklo.

Nie oceniam Cie, jako osoby. Postapilas jednak fatalnie. Jesli Twoj facet Cie zdradzal (liczba mnoga) to domyslam sie ze to byly jednorazowe przygody. Ty swiadoie go oklamywalas przez kilka miesiecy. Teraz mozesz:
- powiedziec mu. Jako czlowiek jestem zdecydowanie za ta opcja. zrobilas zle, to teraz ponies tego konsekwencje. Co zrobi on? Pewnie Cie zostawi, co sama przeczuwasz. Wystapisz do sadu po alimenty na dziecko, skoro sama sie uczysz to rodzice maja prawny obowiazek Cie utrzymac. Argument "co ludzie powiedza?" To farsa. Nie to jest najwazniejsze teraz.
- nie mowic mu, przez wiele lat zyc w klamstwie. Moze sie nie wyda. Ale codziennie budzac sie bedziesz musiala miec swiadomosc, ze to nie jest klamstwo ktore wybacza sie z dnia na dzien. Co ryzykujesz? Ze za kilkanascie lat, jak sie dowie, to sie rozstaniecie. Bedzie bolalo duzo bardziej, choc pewnie bedziecie juz samodzielni.

Wspolczuje Twojemu facetowi, naprawde.

33

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
samotna_m napisał/a:

Nie bd Cię oceniać, bo sama w dałam się w romans z żonatym... Więc...

Skoro zrozumiałaś, że kochasz chłopaka to te dziecko to może dla was szansa? szansa na nowe życie wink Może pomyślcie o przeprowadzce, a przede wszystkim zmień numer telefonu! Zero kontaktu...

owszem możesz zagrać va bang powiedzieć chłopakowi, żonie tamtego ale zobacz ile osób bd cierpieć, chyba lepiej wybrać mniejsze zło?

zobacz sama że pan X miał Ciebie gdzieś, nawet odpowiedzialności za własnego potomka nie chce wziąć... odpuść sobie i ,zyj dalej

Pozdrawiam, 3maj się

Mniejsze zło?To żart?
Najlepiej wpakować chłopaka w wychowywanie bękarta hmm
Miała odwagę żeby zdradzić(przy okazji zajść w ciążę) a nie ma odwagi się przyznać?Jakieś kpiny...

34 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-24 17:20:52)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
pomocnikgargamela napisał/a:

Jakim prawem decydujecie za dziewczyne i ja obrazacie?! Wstydzcie sie, bo dupy z Was, nie ludzie!

A teraz do autorki - to, ze facet Cie zdradzal nie ma zwiazku ze sprawa. Skoro o tym wiedzialas, bylo go zostawic. Jesli mu przebaczylas - to klamka zapadla i slowo sie rzeklo.

Nie oceniam Cie, jako osoby. Postapilas jednak fatalnie. Jesli Twoj facet Cie zdradzal (liczba mnoga) to domyslam sie ze to byly jednorazowe przygody. Ty swiadoie go oklamywalas przez kilka miesiecy. Teraz mozesz:
- powiedziec mu. Jako czlowiek jestem zdecydowanie za ta opcja. zrobilas zle, to teraz ponies tego konsekwencje. Co zrobi on? Pewnie Cie zostawi, co sama przeczuwasz. Wystapisz do sadu po alimenty na dziecko, skoro sama sie uczysz to rodzice maja prawny obowiazek Cie utrzymac. Argument "co ludzie powiedza?" To farsa. Nie to jest najwazniejsze teraz.
- nie mowic mu, przez wiele lat zyc w klamstwie. Moze sie nie wyda. Ale codziennie budzac sie bedziesz musiala miec swiadomosc, ze to nie jest klamstwo ktore wybacza sie z dnia na dzien. Co ryzykujesz? Ze za kilkanascie lat, jak sie dowie, to sie rozstaniecie. Bedzie bolalo duzo bardziej, choc pewnie bedziecie juz samodzielni.

Wspolczuje Twojemu facetowi, naprawde.

Jakoś nie zauważyłem, żeby ktoś ją tu obraził. To, że ktoś powie, że ktoś inny robi głupią rzecz wcale nie oznacza, że ten pierwszy ma drugiego za głupca. A i wolałbym, żebyś nie nazywała mnie dupą, bo to mnie delikatnie obraża tongue

No i oczywiście o dziecku należałoby wspomnieć. Dobro tego małego człowieka jest bardzo ważne, a i jemu w przyszłości należą się wyjaśnienia, w jakich okolicznościach się poczęło.

35 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-11-24 17:59:26)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

pomocnikgragamela, nikt tu nikogo nie obraził i nikt za nikogo nie podejmował decyzji.
Autorka poprosiła o rady i rady dostała.

Ty napisałaś/eś: ''Współczuję Twojemu facetowi, naprawdę''. Innym zwracasz uwagę, a sam/a dokopujesz autorce...

36

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
Nicola721 napisał/a:

Nie masz prawa oklamywac chlopaka, zrobilas glupote i musisz za to zaplacic a nie isc na latwizne i wrobic chlopaka w dziecko .. Jak kazdy Ci tu mowil , prawda i tak wyjdzie na jaw predzej czy pozniej . A po co jeszcze bardziej komplikowac sobie zycie ..

Ona nic nie musi.
Nie każdy mówił, że prawda wyjdzie.
Wcale niekoniecznie - ryzyko można wkalkulować.
Nie znam faceta - musiał bym go znać, by wiedzieć, czy warto mu mówić.
Nie każdy chciałby wiedzieć.
Nie kazdy ją odrzuci, gdy się dowie.
Niech sama decyduje.

37 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-11-24 19:03:47)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Ok! Zgadzam się w zupełności, że ona nic nie musi.
Tylko powiedz mi, jak się ma ...

N4VV napisał/a:

Nie znam faceta - musiał bym go znać, by wiedzieć, czy warto mu mówić.
Nie każdy chciałby wiedzieć.
Nie kazdy ją odrzuci, gdy się dowie.
Niech sama decyduje.

...do prawa o decydowaniu o sobie, jej chłopaka?
Nie znasz go, ja go nie znam, nie wiemy co chciałby wiedzieć, a czego by nie chciał.
Może niech również i on, ma okazję, żeby SAM ZDECYDOWAŁ.
Czy ją odrzuci, czy wybaczy i zechce wychowywać nie swoje dziecko?
Dlaczego ona ma decydować za niego? Wie lepiej czego on chce?

38

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
N4VV napisał/a:

Nie znam faceta - musiał bym go znać, by wiedzieć, czy warto mu mówić.
Nie każdy chciałby wiedzieć.
Nie kazdy ją odrzuci, gdy się dowie.
Niech sama decyduje.

A co z JEGO decyzją? Ma prawo chyba zadecydować, czy chce wychowywać cudze dziecko.

39

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

To N4VV, on wie swoje tongue

40 Ostatnio edytowany przez bjo (2013-11-24 20:02:03)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
samotna_m napisał/a:

Nie bd Cię oceniać, bo sama w dałam się w romans z żonatym... Więc...

Skoro zrozumiałaś, że kochasz chłopaka to te dziecko to może dla was szansa? szansa na nowe życie wink Może pomyślcie o przeprowadzce, a przede wszystkim zmień numer telefonu! Zero kontaktu...

owszem możesz zagrać va bang powiedzieć chłopakowi, żonie tamtego ale zobacz ile osób bd cierpieć, chyba lepiej wybrać mniejsze zło?

zobacz sama że pan X miał Ciebie gdzieś, nawet odpowiedzialności za własnego potomka nie chce wziąć... odpuść sobie i ,zyj dalej

Pozdrawiam, 3maj się

Mniejsze zło? Mniejszym złem, to byłoby jechać do Niemiec i za kilkaset euro zrobić "skrobankę" w zaprzyjaźnionej klinice. Wszyscy byliby happy. Problemu by nie było. Rzecz w tym, że autorka postu stwierdziła, że kocha dzidzie. Taki miała rozumiesz kaprys. Taki sam kaprys miała jak się puszczała bez zabezpieczenia. Teraz ma taki kaprys, że robi w majty na myśl, ze PRAWDA może wyjść na jaw. KAPRYS. K A P R Y S.

No pewnie, w ramach "suczej" solidarności wpakuj teraz tego potomka innemu, dojrzalszemu panu Y. W końcu skur... tak mają.

Nie, nie chciałam nikogo obrazić. Sami się wszyscy obrażacie żyjąc w taki, a nie inny sposób. Gdyby nie było samobiczowania, nie byłoby potem płaczu i robienia innych w chu.., by tylko utrzymać się na powierzchni.


N4VV napisał/a:
Nicola721 napisał/a:

Nie masz prawa oklamywac chlopaka, zrobilas glupote i musisz za to zaplacic a nie isc na latwizne i wrobic chlopaka w dziecko .. Jak kazdy Ci tu mowil , prawda i tak wyjdzie na jaw predzej czy pozniej . A po co jeszcze bardziej komplikowac sobie zycie ..

Ona nic nie musi.
Nie każdy mówił, że prawda wyjdzie.
Wcale niekoniecznie - ryzyko można wkalkulować.
Nie znam faceta - musiał bym go znać, by wiedzieć, czy warto mu mówić.
Nie każdy chciałby wiedzieć.
Nie kazdy ją odrzuci, gdy się dowie.
Niech sama decyduje.

Ano nic nie musi. Nawet pewne, że nic z tym nie zrobi.

A to akurat absurd. Każdy ma prawo znać prawdę. Szczególnie w tak delikatnej kwestii. Chciałbyś wychowywać dzieciaka, a potem się dowiedzieć, ze to bachor jakiegoś gnoja bo:
"Przepraszam kochanie, lecz 15 lutego 2006 roku o godzinie 16:50 rozstawiłam swą piczę przed przyrodzeniem Piotrka z Działu Bezpieczenstwa. Michałek to jego nasienie. Wrobiłam Cię, bo nie miałam jaj, by się przyznać, a poza tym Ty tak dobrze zarabiasz... Z Piotrkiem czasami się spotykamy... Michałek Cię kocha. "

? ;> (Opowieść fikcyjna, stworzona na potrzeby postu)

Hahaha, zawsze mawiałam, ze religia+bieda to wspaniała mieszanka. Tutaj miast (lub do) należy dodać (jeszcze) emocjonalną zdzirowatość i jest bosko. But why? Życie jest takie beznadziejne, przeważnie to ono włada nami, a nie na odwrót... Ale wydaje mi się (o ile to słowo "wydaje" nie jest tu kluczem), że są to kwestie nad którymi można panować. Albo przynajmniej brać odpowiedzialność za swoje decyzje, a nie kulić ogon i zachowywać się totalnie bez godności. Byłoby mi przykro, gdyby moi starzy nie mieli honoru, czy chociażby mniejszej jego opcji, a mianowicie "godności" .
W tym pojedynczym przypadku nie ma sensu, by ofiarę ponosił ten bogu-ducha (:]) winny facet, który czeka na przyjście nie-swojego dziecka. Nieistotne jaka będzie jego reakcja na wiadomość, że bobo wcale nie jest jego. Jeny, ale masło maślane.

41

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
bjo napisał/a:

A to akurat absurd. Każdy ma prawo znać prawdę. Szczególnie w tak delikatnej kwestii. Chciałbys wychowywać dzieciaka, a potem się dowiedzieć, ze to bachor jakiegoś gnoja bo: "Przepraszam kochanie, lecz 15 lutego 2006 roku p godzinie 16:50 rozstawiłam swą piczę przed przyrodzeniem Piotrka z Działu Bezpieczenstwa. Michałek to jego nasienie. Wrobiłam Cię, bo nie miałam jaj, by się przyznać, a poza tym Ty tak dobrze zarabiasz... Z Piotrkiem czasami się spotykamy... Michałek Cię kocha. "

Nie wiem.
Musiałbym podejmować decyzje - to oznacza wysiłek, a ja jestem leniem.
Myślę jednak, ze każda decyzja, w dowolnym czasie, była by uwarunkowana jakością relacji z partnerką.
Dlatego moją partnerką może zostac niewielki odsetek kobiet.

Mam na tylę rozwiniętą wyobraźnię i zdolność abstrakcyjnego myślenia, że mogę sobie sytuację całkiem realnie wyobrazić.
Sądzę też, że teraz poradził bym z nią sobie - 10 lat wczesniej być może nie.
Widzisz - stoję na stanowisku, ze w przypadku, gdy moja partnerka się puszcza, jest to moja wina głównie.
Bo czegoś nie widziałem lub coś robiłem nie tak.
To oczywiście nie musi być prawdą w każdej sytuacji, ale od takiego stanowiska zaczynał bym analizę.
Chcesz zmienić ten świat, zaczynaj od siebie.

bjo napisał/a:

... Jeny, ale masło maślane.

Z ubijania rozlanego mleka, tylko masło maślane może powstać.

42

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
bjo napisał/a:

Mniejsze zło? Mniejszym złem, to byłoby jechać do Niemiec i za kilkaset euro zrobić "skrobankę" w zaprzyjaźnionej klinice. Wszyscy byliby happy. Problemu by nie było.

Ty tak na poważnie?

43

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
N4VV napisał/a:

Mam na tylę rozwiniętą wyobraźnię i zdolność abstrakcyjnego myślenia, że mogę sobie sytuację całkiem realnie wyobrazić.
Sądzę też, że teraz poradził bym z nią sobie - 10 lat wczesniej być może nie.
Widzisz - stoję na stanowisku, ze w przypadku, gdy moja partnerka się puszcza, jest to moja wina głównie.
Bo czegoś nie widziałem lub coś robiłem nie tak.
To oczywiście nie musi być prawdą w każdej sytuacji, ale od takiego stanowiska zaczynał bym analizę.
Chcesz zmienić ten świat, zaczynaj od siebie.

Drugą częścią (pogrubionej) wypowiedzi przywróciłeś mi wiarę w to, że mimo wszystko nie płyniesz ze swą zdolnością abstrakcyjnego myślenia. Trzeba o tym wiedzieć, pamiętać i ZAWSZE mieć na uwadze, że niektórzy rodzą się, dorastają, dojrzewają, a potem funkcjonują z czymś, co jeszcze nie jest (nie rozumiem dlaczego) jednostką chorobową, a nazywa się "emocjonalna ku... syndrome".
To przykre, że wielu zdrowych pada ich ofiarami, co więcej łudzi się , że owe osoby wyzdrowieją, że już więcej nie będą, a jak ZNOWU to robią, to znaczy, że to ICH wina. ICH, bo właśnie... bo:

N4VV napisał/a:

Bo czegoś nie widziałem lub coś robiłem nie tak.

Okay. Chwalisz się umiejętnością logicznego i chłodnego myślenia itepe., wielu człeków jednak myśli mniej więcej tak, jak autorka postu. Ni?


Abizer napisał/a:
bjo napisał/a:

Mniejsze zło? Mniejszym złem, to byłoby jechać do Niemiec i za kilkaset euro zrobić "skrobankę" w zaprzyjaźnionej klinice. Wszyscy byliby happy. Problemu by nie było.

Ty tak na poważnie?

Zapytał Abizer, mentalny ojciec wszystkich nie i na-rodzonych dzieci. Chcianych i niechcianych.
W TEJ konkretnej sytuacji TAK. W każdej innej, również TAK. Tak, uważam, ze aborcja nie powinna być ani tematem tabu, ani nie powinna budzić oburzenia, ani nie powinna być machiną produkującą sztuczne poczucie winy u kobiet.
Sama miałam kiedyś wpadkę z byłym, co prawda nie zaszło to dalej niż do tabletek wczesnoporonnych. Na szczęście, nawet jeżeli czasami zapominam, to po krótkim czasie przypomina mi się, że jestem przecież posiadaczką mózgu.
Ale to chyba wątek nie o tym? Na forum jest kilka aktywnych wątków (zwanych też przeze mnie frontami) o tej i podobnej tematyce. Jak jesteś zainteresowany/zbulwersowany/rozbawiony/podenerwowany to wpadaj tam.

44 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-24 22:02:08)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
bjo napisał/a:
Abizer napisał/a:
bjo napisał/a:

Mniejsze zło? Mniejszym złem, to byłoby jechać do Niemiec i za kilkaset euro zrobić "skrobankę" w zaprzyjaźnionej klinice. Wszyscy byliby happy. Problemu by nie było.

Ty tak na poważnie?

Zapytał Abizer, mentalny ojciec wszystkich nie i na-rodzonych dzieci. Chcianych i niechcianych.
W TEJ konkretnej sytuacji TAK. W każdej innej, również TAK. Tak, uważam, ze aborcja nie powinna być ani tematem tabu, ani nie powinna budzić oburzenia, ani nie powinna być machiną produkującą sztuczne poczucie winy u kobiet.
Sama miałam kiedyś wpadkę z byłym, co prawda nie zaszło to dalej niż do tabletek wczesnoporonnych. Na szczęście, nawet jeżeli czasami zapominam, to po krótkim czasie przypomina mi się, że jestem przecież posiadaczką mózgu.
Ale to chyba wątek nie o tym? Na forum jest kilka aktywnych wątków (zwanych też przeze mnie frontami) o tej i podobnej tematyce. Jak jesteś zainteresowany/zbulwersowany/rozbawiony/podenerwowany to wpadaj tam.

Spokojnie, tylko zapytałem big_smile

Zapytałbym i drugi raz o to, czy zawsze masz takie nastawienie do ludzi, którzy pierwszy raz w życiu zadają Ci dość lakoniczne i neutralne pytanie, ale zważywszy na Twoją pierwszą odpowiedź z obawy o swoje życie się powstrzymam...:D

45

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
Abizer napisał/a:

Zapytałbym i drugi raz o to, czy zawsze masz takie nastawienie do ludzi, którzy pierwszy raz w życiu zadają Ci dość lakoniczne i neutralne pytanie, ale zważywszy na Twoją pierwszą odpowiedź z obawy o swoje życie się powstrzymam...:D

Aha ":D".

46 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-25 01:21:34)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
Cynicznahipo napisał/a:
N4VV napisał/a:

Nie znam faceta - musiał bym go znać, by wiedzieć, czy warto mu mówić.
Nie każdy chciałby wiedzieć.
Nie kazdy ją odrzuci, gdy się dowie.
Niech sama decyduje.

A co z JEGO decyzją? Ma prawo chyba zadecydować, czy chce wychowywać cudze dziecko.

Nie wiem, jakie on ma prawo, a jakiego nie ma.
Nie zamierzam się wpuszczać w czyjeś jedynie słuszne prawidła moralizatorskie.
Staram się oszacować globalną ilość i ryzyko wyprodukowanego nieszczęścia na jednostkę czasu.
Z tych szacunków nie wynika mi nakaz opowiadania przez autorkę komukolwiek o czymkolwiek.
Cokolwiek ona zrobi, będzie źle i będzie można tą decyzję podważyć.
Rozchodzi sie jednak o to, by decydować optymalnie - wbrew pozorom również dla dobra jej partnera.
Rozumiem jednak, że dla Ciebie to wszystko zbyt skomplikowane jest, bo na wszystko masz już gotowe schemaciki postępowań, co czyni życie Twe prostszym.

bjo napisał/a:

....
Mniejsze zło? Mniejszym złem, to byłoby jechać do Niemiec i za kilkaset euro zrobić "skrobankę" w zaprzyjaźnionej klinice. Wszyscy byliby happy. Problemu by nie było. Rzecz w tym, że autorka postu stwierdziła, że kocha dzidzie. Taki miała rozumiesz kaprys. Taki sam kaprys miała jak się puszczała bez zabezpieczenia. Teraz ma taki kaprys, że robi w majty na myśl, ze PRAWDA może wyjść na jaw. KAPRYS. K A P R Y S.

Fakt - masz rację.

47

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Już nasze babki wiedzialy, że facetom pokazuje się tylko rabek koszuli. Ja w tej sytuacji nie zrobiłabym dosłownie nic. Zatrzymałabym całą tajemnicę tylko i wyłącznie dla siebie. W imię mniejszego zła.Co ma się zdarzyć to i tak się wydarzy, czas pokaże.

48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-25 10:24:49)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
payapa napisał/a:

Już nasze babki wiedzialy, że facetom pokazuje się tylko rabek koszuli. Ja w tej sytuacji nie zrobiłabym dosłownie nic. Zatrzymałabym całą tajemnicę tylko i wyłącznie dla siebie. W imię mniejszego zła.Co ma się zdarzyć to i tak się wydarzy, czas pokaże.

I właśnie przez takich ludzi później najbardziej cierpią te dzieci,które są oszukiwane od urodzenia.

Jak najbardziej bjo ma rację mniejsze zło to skrobanka,nie wrabianie faceta w utrzymywanie nie swojego dziecka.

Post edytowany ze względu na naruszenie regulaminu forum.

49 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-25 16:45:56)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
xYxAngelxYx napisał/a:
payapa napisał/a:

Już nasze babki wiedzialy, że facetom pokazuje się tylko rabek koszuli. Ja w tej sytuacji nie zrobiłabym dosłownie nic. Zatrzymałabym całą tajemnicę tylko i wyłącznie dla siebie. W imię mniejszego zła.Co ma się zdarzyć to i tak się wydarzy, czas pokaże.

I właśnie przez takich ludzi później najbardziej cierpią te dzieci,które są oszukiwane od urodzenia.

Jak najbardziej bjo ma rację mniejsze zło to skrobanka,nie wrabianie faceta w utrzymywanie nie swojego dziecka.

O ile się dobrze orientuję, to malumometr nie został jeszcze wymyślony i nie zmierzymy.

Dla mnie w tak skrajnych przypadkach od  zachowania twarzy i jednocześnie niepewnego i niejasnego przyszłego rozwoju wydarzeń, trochę ważniejszy jest honor i własne sumienie, a od owych "trochę" ważniejsze czyjeś (bądź moje) życie.

50

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Tak was czytam i się zastanawiam...Załóżmy-rodzi się dziecko, nadal nic nie mówisz o prawdziwym ojcostwie, maluch dorasta, odpukać dochodzi do wypadku, niezbędna jest transfuzja krwi. Okazuje się,że dziecko posiada grupę krwi ojca-nie Twoją autorko. "Dotychczasowy" ojciec się o tym dowiaduje i??? Jakie wówczas byłoby Twoje tłumaczenie? Tak nawiązuję do tego, bo warto się zastanowić, czy nie ukrócić tych kłamstw "w zarodku", czy trwać w kłamstwie przez X lat, a następnie zafundować partnerowi, tudzież mężowi terapię szokową? Moim zdaniem każdy ma prawo wiedzieć, kogo wychowuje. Bo nie Ty masz prawo decydowania za życie dwóch osób-zarówno swojego dziecka, jak i "mianowanego" ojca. Nie masz niestety takiej mocy sprawczej, no chyba,że w grę wchodzi kłamstwo....ale to już zupełnie inna bajka.

51

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
Viggo napisał/a:

Tak was czytam i się zastanawiam...Załóżmy-rodzi się dziecko, nadal nic nie mówisz o prawdziwym ojcostwie, maluch dorasta, odpukać dochodzi do wypadku, niezbędna jest transfuzja krwi. Okazuje się,że dziecko posiada grupę krwi ojca-nie Twoją autorko. "Dotychczasowy" ojciec się o tym dowiaduje i??? Jakie wówczas byłoby Twoje tłumaczenie? Tak nawiązuję do tego, bo warto się zastanowić, czy nie ukrócić tych kłamstw "w zarodku", czy trwać w kłamstwie przez X lat, a następnie zafundować partnerowi, tudzież mężowi terapię szokową? Moim zdaniem każdy ma prawo wiedzieć, kogo wychowuje. Bo nie Ty masz prawo decydowania za życie dwóch osób-zarówno swojego dziecka, jak i "mianowanego" ojca. Nie masz niestety takiej mocy sprawczej, no chyba,że w grę wchodzi kłamstwo....ale to już zupełnie inna bajka.

Rozwinięcie mojego postu wyżej smile

52

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(
Abizer napisał/a:
Viggo napisał/a:

Tak was czytam i się zastanawiam...Załóżmy-rodzi się dziecko, nadal nic nie mówisz o prawdziwym ojcostwie, maluch dorasta, odpukać dochodzi do wypadku, niezbędna jest transfuzja krwi. Okazuje się,że dziecko posiada grupę krwi ojca-nie Twoją autorko. "Dotychczasowy" ojciec się o tym dowiaduje i??? Jakie wówczas byłoby Twoje tłumaczenie? Tak nawiązuję do tego, bo warto się zastanowić, czy nie ukrócić tych kłamstw "w zarodku", czy trwać w kłamstwie przez X lat, a następnie zafundować partnerowi, tudzież mężowi terapię szokową? Moim zdaniem każdy ma prawo wiedzieć, kogo wychowuje. Bo nie Ty masz prawo decydowania za życie dwóch osób-zarówno swojego dziecka, jak i "mianowanego" ojca. Nie masz niestety takiej mocy sprawczej, no chyba,że w grę wchodzi kłamstwo....ale to już zupełnie inna bajka.

Rozwinięcie mojego postu wyżej smile

Hah, rzeczywiście, nie zauważywszy big_smile Apologize smile W każdym razie myślimy podobnie.

53 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-26 21:12:12)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Wybaczywszy, forgiven big_smile
Ciekawe, jak się mają teraz sprawy, my tu sobie deliberujemy, a na razie brak odzewu ze strony "podmiotu sprawczego".

54

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

No o tym samym właśnie pomyślałam-telepatia, czy co? big_smile

55 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-26 22:13:59)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Możliwe, że występuje jakaś forma łączności. Możliwe, że warto to przedyskutować. big_smile

56

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Możliwe,że istnieje taka możliwość lol big_smile

57

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Istnieje także równie duże prawdopodobieństwo, że zaraz posypie się kara od moderacji za offtopic w tym wątku... big_smile

58

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Prawdopodobnie prawdopodobieństwo wystąpienia wyżej wymienionego prawdopodobieństwa jest większe, niż ilość włosów na mojej czuprynie big_smile No i czar prysł, ah ci mężczyźni....Pozdrawiam kończąc tym samym off-top smile

59 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-27 17:15:37)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

No cóż, jeśli z tego czaru już nic nie da się wyczarować to trudno. Szkoda. Też z pozdrowieniami skończę offtop. Chyba na przyszłość będę musiał swoją delikatną, subtelną sugestię przekierowania i usytuowania rozmowy w bezpieczniejszym "miejscu" wyrazić bardziej dosadnie... wink

60

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Faktycznie,  słodko to nie wygląda.  Sama nie wiem, co bym w takiej sytuacji zrobiła hmm Dla mnie zawsze dobro dzieci jest najważniejsze, ale też równie ważna jest prawda. Niemniej jednak uważam, że prawdziwy ojciec dziecka powinien również ponieść konsekwencje swojej głupoty. Ma już dziecko, więc chyba wie skąd się wzięło? Jeśli nie chciał kolejnego mógł chociaż on-starszy i bardziej doświadczony, pomyśleć o zabezpieczeniu.
Co niektórzy strasznie dziewczynie pomogli. Jest już i tak w niezłym dołku psychicznym, który został przez was zakopany. Nic dziwnego, że dziewczyna nie ma odwagi się odezwać.

61

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Nie wiem, o kogo Ci konkretnie chodzi. Jeżeli już wysuwasz jakieś "oskarżenia" na temat dołowania, to dobrze by było podać docelowego ich adresata (bądź adresatów) z odpowiednią swoją argumentacją, a nie uogólniać do określenia "wy".

62

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

My ją dołujemy? Nikt nie kazał jej się pchać żonatemu do "łóżka",a tym bardziej zachodzić z nim w ciążę i wrabiać w to obecnego partnera.No normalnie komedia jakaś...

63 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-01 00:15:56)

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Komedia czy nie- na pewno tej dziewczynie teraz nie jest do śmiechu. Co do owego "dołowania", to na usprawiedliwienie ewentualnych podejrzanych o taki występek osób pragnę jedynie wskazać, iż opisane przez autorkę zdarzenie to przypadek skrajny, który z całą pewnością może wywołać u co niektórych czytających równie skrajne i adekwatnie negatywne emocje, nie dające się powstrzymać w ichnim pokonaniu odcinka: |głowa->palce->klawiatura->forum| smile.

64

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Autorko posta - jest mi bardzo przykro z powodu Twojej sytuacji. Jestem w stanie zrozumieć to, jak Ci musiało być ciężko w związku, w którym nie czułaś masy rzeczy, które powinna czuć kobieta szczęśliwa i spełniona. Domyślam się też, że pewnie brałaś pod uwagę rozstanie, chociażby momentami, ale zakładam, że musiało to być dla Ciebie zbyt ciężkie. Wiem, że niektórym z nas i też w niektórych sytuacjach, z niektórymi facetami jest się bardzo ciężko rozstać. Sama oceniłaś swoje późniejsze decyzje jako błędne. Musi Ci być potwornie trudno żyć z konsekwencjami swoich decyzji, wiem o tym. Ale tak jak inne dziewczyny wspomniały - lepiej będzie powiedzieć prawdę. Będzie trudno, może być bardzo źle - ale życie w kłamstwie i strachu każdego dnia jest jeszcze potworniejsze. Z twojego posta czuć dużo smutku, zagubienia i strachu. Masz prawo to wszystko czuć. Ale weź też pod uwagę, że przed romansem szczęśliwa też nie byłaś. Może Twoje dziecko będzie teraz dobrym impulsem do tego, aby swoje życie zmienić? Samotne matko mają ciężko, ale czasami to jest dużo lepsza decyzja, niż codzienne życie w cierpieniu i strachu. Trzymam w każdym razie za Ciebie kciuki! Weź swoje życie w garść i zacznij odpowiedzialnie nim żyć. Sama zobaczysz, że pewnego dnia stwierdzisz, że było trudno, ale że to mogła być najlepsza decyzja jaką podjęłaś.

65

Odp: zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

A w Newsweeku artykuł jak w sam raz do tego wątku : http://polska.newsweek.onet.pl/ustalanie-ojcostwa-testy-dna-kukulcze-dzieci-newsweek-pl,artykuly,276533,1.html  . Autorko poczytaj.

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » zwiazek.. romans.. dziecko z kochankiem.. klamstwo.. :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026