Spotykam sie z chłopakiem od kilku miesiecy. Łączy nas wspólna wiara i wartości więc uznałam że warto spróbować być razem mimo dzielącej nas ponad 100 km odległości. Na początku nie bylo fajerwerków, było raczej spokojnie ale wzajmnie darzyliśmy do lepszego poznania sie. Na poczatku własnie czułam się z nim dobrze, wydawało mi się że moge byc przy nim sobą że nie muszę przy nim niczego udawać. Jednak w maire upływu czasu on stał sie coraz bardziej oceniający mówił "nie lubie jak tak robisz", nie lubię jak taka jesteś, a ja podświadomie starałam sie mu przypodobac bo zaczeło mi zależeć na tej relacji. Były momenty miedzy nami kiedy było naprawdę dobrze a byly takie kiedy on tak naprawde sam nie wiedział chce ze mną byc bo widział we mnie wady np to że ja mało mówię a on zawsze marzył o otwartej kobiecie choć sam jest zamkniety i nie wiele mówi. i nie pasowałam do jego wymarzonej idealnej kobiety której zawsze pragnoł. obecnie sama już nie wiem co robić czy to zakończyć czy ciągnąć dalej bo tak naprwde nigdy nie dorównam temu ideałowi o którym on zawsze marzył.
Zmieniłam tytuł wątku. Zgodnie z regulaminem forum tytuły powinny być merytoryczne i odnosić się jasno do treści posta. Proszę, pamiętaj o tym na przyszłość. Pozdrawiam, moderatorka Anemonne