Za oknem coraz zimniej i ciemniej, dla niektórych ten okres to droga przez mękę, najchętniej zapadli by w sen zimowy lub przenieśli się w jakieś odległe ciepłe miejsce. Pogoda ta wpływa nie tylko na nasze samopoczucie ale też odporność. Jest to czas, w którym jesteśmy bardziej podatni na przeziębienia i infekcje. Jak sobie radzicie z tym okresem? Czy w waszej kuchni gości coś "specjalnego" pozwalającego bronić się przed jesienną chandrą i przeziębieniem? Tradycyjna herbata z miodem? Imbir? Czosnek? Sok malinowy? Jakaś domowa nalewka?
Sama od dłuższego czasu ciesze się świetną odpornością, lekarza nie widziałam od kilku lat, a najgorsze co mnie spotyka w zimo-jesiennym okresie to katar. Jeśli chodzi o moją dietę to nie gości w niej nic specjalnego, przez cały rok staram się zdrowo odżywiać, najchętniej tym na co akurat jest "sezon". Unikam gotowych aptecznych suplementów, wszelkie witaminy i mikroelementy staram się uzupełniać sięgając po naturalne produkty. W zimne dni chętniej i częściej piję gorące napoje, zwyczajnie, mam na nie ochotę. Jednak najwięcej daje mi aktywność na świeżym powietrzu. Przez cały rok biegam, niezależenie od pogody, deszczu czy mrozu, ląduję na trasie minimum trzy razy w tygodniu i ta czynność najlepiej poprawia moją odporność. Nie wspominając o tym, że ilość endorfin jaka wydziela się podczas wysiłku zapewnia mi naprawdę dużą dawkę szczęścia
Ostatnią rzeczą jaka przychodzi mi na myśl to temperatura w domu, która kształtuje się na poziomie 18-20 stopni, może i dla niektórych zimno, ale wychodząc na zewnątrz nie odczuwam aż tak drastycznie różnicy temperatur ![]()
Podobne tematy
Naleweczka do herbatki jak najbardziej. Ale dla mnie przede wszystkim dobra, spokojna muzyka albo zabawna książka.. Lekarstwo na wszystko.
Za oknem coraz zimniej i ciemniej, dla niektórych ten okres to droga przez mękę, najchętniej zapadli by w sen zimowy lub przenieśli się w jakieś odległe ciepłe miejsce. Pogoda ta wpływa nie tylko na nasze samopoczucie ale też odporność. Jest to czas, w którym jesteśmy bardziej podatni na przeziębienia i infekcje. Jak sobie radzicie z tym okresem? Czy w waszej kuchni gości coś "specjalnego" pozwalającego bronić się przed jesienną chandrą i przeziębieniem? Tradycyjna herbata z miodem? Imbir? Czosnek? Sok malinowy? Jakaś domowa nalewka?
A czy to nie jest przypadkiem tak agnik, ze w tym czasie stajemy sie troszke jakby hipohondryczni i z gory oczekujemy jakichs oslabien i przeziebien? Jesien i zima to inna pora roku ale nie gorsza niz wiosna czy lato, kiedy tez latwo sie rozlozyc chocby po plywaniu w zimnej wodzie, popijaniu schlodzonych drinkow, przegrzewaniu i chlodzeniu w klimie itp. Dobry stroj na zimne pory roku to podstawa zadbania o wlasciwa ochrone - nie za duzo ale i nie za malo. Ochrona glowy jest istotna, nawet za cene pieknej fryzury. Buty tez.
Sama od dłuższego czasu ciesze się świetną odpornością, lekarza nie widziałam od kilku lat, a najgorsze co mnie spotyka w zimo-jesiennym okresie to katar. Jeśli chodzi o moją dietę to nie gości w niej nic specjalnego, przez cały rok staram się zdrowo odżywiać, najchętniej tym na co akurat jest "sezon". Unikam gotowych aptecznych suplementów, wszelkie witaminy i mikroelementy staram się uzupełniać sięgając po naturalne produkty. W zimne dni chętniej i częściej piję gorące napoje, zwyczajnie, mam na nie ochotę. Jednak najwięcej daje mi aktywność na świeżym powietrzu. Przez cały rok biegam, niezależenie od pogody, deszczu czy mrozu, ląduję na trasie minimum trzy razy w tygodniu i ta czynność najlepiej poprawia moją odporność. Nie wspominając o tym, że ilość endorfin jaka wydziela się podczas wysiłku zapewnia mi naprawdę dużą dawkę szczęścia
Ostatnią rzeczą jaka przychodzi mi na myśl to temperatura w domu, która kształtuje się na poziomie 18-20 stopni, może i dla niektórych zimno, ale wychodząc na zewnątrz nie odczuwam aż tak drastycznie różnicy temperatur
No i masz recepte jak sie patrzy. Dokladnie tak - zdrowa zywnosc przez caly rok, sezonowe warzywa i owoce, cieple napoje, niekoniecznie z pradem;), duzo ruchu odpowiedniego do aury i nie przegrzewanie organizmu. Stosuje i ja i moja rodzina te metode od lat i tez odczuwam efekty, najwyzej jakas aspiryna raz na pol roku i chustki higieniczne. Apteke odwiedzam od wielkiego dzwonu.
U mnie z odpornością bardzo kiepsko. Co roku w okresie jesienno- zimowym jestem chora przynajmniej 3-4 razy. Staram się z tym walczyć jedząc mnóstwo cytrusów, miód oraz kanapki z czosnkiem na kolację. Bardzo lubię czosnek dlatego dodaję go do wielu potraw, ale na surowo zachowuje swoje właściwości ![]()
Osobiście czosnku nie zniosę na surowo w ilości większej niż pół ząbka, nie przeszkadza mój smak ale o dziwo mój niedelikatny żołądek jest bardzo wrażliwy na surowy czosnek. Natomiast moja mama potrafi sobie zrobić kanapki z dwoma ogromnymi ząbkami czosnku i zjeść to ze smakiem i nie mieć jakichkolwiek przykrych dolegliwości. Sam czosnek lubię ale raczej w chociażby lekko przetworzonej formie.
Ubrania na zimę też bardzo ważne, tu dużo, po raz kolejny nauczyło mnie bieganie. Najważniejsze jest dobre izolowanie "końcówek", miejsc z których ciepło z nas ucieka, odpowiednia czapka, buty i rękawiczki dają naprawdę dużo, czasem o wiele więcej niż kurtka grubości kołdry. Często widzę błąd zbyt ciepłego ubierania się jeśli chodzi o uprawianie sportu na zewnątrz i przy plus 10 stopniach widzę ludzi ubranych w rzeczy, które ja stosuje gdzieś od jakiś -5 stopni. Przez takie przegrzewanie można szybciej się przeziębić już nie wspomnę, że sam wysiłek przestaje być przyjemny.
A odnośnie herbat to pijecie raczej tradycyjną z miodem i cytryna, ewentualnie "duchem" lub "prądem" czy macie jakieś inne zimowe smaki?
Bardzo ciekawy smak ma hibiskus, przy tym wiele ciekawych właściwości (można sobie wygooglować) i dużo witaminy C, która w tym okresie jak najbardziej nam się przyda. Odkryłam go 2 lata temu i odtąd regularnie gości w moim kubku ![]()
Agnik, podpisuję się pod tym co napisałaś obiema rękoma, podobnie jak Ty biegam o każdej porze roku, oprócz tego basen, bez względu na to czy zimno czy ciepło, temperatura u mnie w domu w okresie jesienno-zimowym to ok. 19stopni.
Dodałabym jeszcze saunę, po wysiłku fizycznym rewelacja. I nic tak nie hartuje jak sauna. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam chora.
Do herbaty- dużo cytryny i miodu lub też rum.
A moje jesienne smaki- zdecydowanie gęste, gulaszowe zupy.
Gdyby to ode mnie zależało zakazałabym wychodzenia z domu ludziom, którzy jedzą dużo czosnku
ok, niech wychodzą, ale błagam, bez zbliżania się do mnie, jestem wyjątkowo uczulona na ten "zapach" (sama lubię, ale jem tylko wtedy gdy nie mam kontaktu z ludźmi )
ja jak mantrę powtarzam zawsze: imbir, cytryna, miód i sok z malin
nie choruję, nie mam jesienno zimowej chandry odkąd zastąpiłam tymi składnikami apteczne suplementy
Nigdy nie stosowałam żadnych określonych metod w okresie jesienno-zimowym aż do tego roku. Nie wiem od czego to się zaczęło, ale od kilku tygodni stałam się fanką gorącego kakao
Tylko nie takiego zwykłego rozpuszczalnego, a takiego jakie się dodaje do ciast (np. DecoMorreno albo Wawel). I koniecznie z gotowanym mlekiem. Chyba działa, bo żadna chandra mnie nie dopada póki co ![]()
Czosnek faktycznie zostawia po sobie charakterystyczny zapaszek, dlatego ja jeśli decyduje się danie z czosnkiem z reguły wieczorem, albo w takie dni gdzie nie czeka mnie jakieś wyjście czy spotkanie.
Takie prawdziwe kakao smakuje lepiej niż napój który oprócz kakao zawiera w sobie aromaty, polepszacze smaku i inne podobne chemiczne dodatki. Dodatkowo możemy osobno regulować moc kakao i cukru, w połączonej mieszance, zazwyczaj już słodzonej nie ma takiej opcji. Możesz spróbować wzbogacić takie kakao dobrą gorzką czekoladą, o wysokiej zawartości masy kakaowej, można kupić czekolady mające ponad 90%
Odnośnie mleka w tym zimowym okresie właśnie przypomniał mi się koszmar z dzieciństwa, który był babcinym domowym sposobem na przeziębienie, czyli bardzo ciepłe mleko + cukier + masło + czosnek, jak dla mnie okropna mikstura.
10 2013-11-14 00:25:23 Ostatnio edytowany przez BlackDrama (2013-11-14 00:27:22)
W potrawach, które ugotuję, bez względu na porę roku, jest zawsze bardzo dużo czosnku. Oddech ujarzmiamy przy pomocy miętowych gum do żucia, rzadziej ziołowych cukierków, ale słyszałam też, że sprawdza się szklanka mleka. ![]()
A co do pytania postawionego w temacie wątku, to zmiana jadłospisu na pożywne, gorące, aromatyczne potrawy, z obowiązkowym dodatkiem grzybów. W ubiegłą niedzielę, przygotowałam na obiad bitki wieprzowe w gęstym sosie z suszonych grzybów, podane z faszerowanymi ziemniakami, i surówką z kiszonej kapusty- nieskromnie przyznam, że wyszło pysznie. ![]()
Ciasta z dynią, gruszką, śliwką, jabłkami. Zapach unoszący się po mieszkaniu podczas pieczenia tych ciast, kojarzy mi się z jesienią jak żaden inny. Czerwone wino o tej porze roku sprawdza się bardziej niż kiedykolwiek.
Dobry film, albo ciekawa książka i chilloutowy kawałek, ciepłe bambosze, moje kociaki po obu stronach, pies w nogach, i wieczory spędzane na słodkim lenistwie.
W wolne dni długie spacery po lesie, zbieranie kasztanów, i robienie zdjęć.
Długie kąpiele z pianą, solami kąpielowymi, i aromatycznymi olejkami, częstsze wizyty na masażach, i sesje w solarium. ![]()
Takie prawdziwe kakao smakuje lepiej niż napój który oprócz kakao zawiera w sobie aromaty, polepszacze smaku i inne podobne chemiczne dodatki. Dodatkowo możemy osobno regulować moc kakao i cukru, w połączonej mieszance, zazwyczaj już słodzonej nie ma takiej opcji. Możesz spróbować wzbogacić takie kakao dobrą gorzką czekoladą, o wysokiej zawartości masy kakaowej, można kupić czekolady mające ponad 90%
Muszę przyznać, że dawno nie piłam takiego prawdziwego kakao i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Zupełnie inny wymiar smaku, że tak powiem
Dzięki za radę z czekoladą, wypróbuję i podejrzewam, że będzie pyszne!
BlackDrama wspomniała też coś o czerwonym winie. Kiedyś nie przepadałam raczej za winem, ale ostatnio jak jest sprzyjająca okazja to właśnie na ten rodzaj alkoholu mam najczęściej ochotę, ewentualnie jakieś piwo miodowe. (Nie żebym zachwalała alkohol jako metodę na przetrwanie okresu jesienno-zimowego
)
na odporność to czosnek, ale tylko jak nie śpię z chłopakiem tego dnia;) a tak to kakao takie prawdziwe pomaga poprawić sobie humor jeszcze zanim się skończy. Najlepiej jeszcze z cynamonem:)
Wczoraj dowiedziałam się i sprzedaję dalej.
Podobno na przetrwanie tych szarug jesiennych i niedoboru światła, co w efekcie daje często/gęsto obniżenie nastroju, skutecznym jest zażywanie witaminy A+D3.
A ja mam na to inną receptę - lubić jesień i zimę. Ja uwielbiam tą porę roku, więc jakaś tam chandra, depresja itp mnie nie dotyczy, bo ja uwielbiam ten okres w roku. Jak już spadnie śnieg to w ogóle jestem przeszczęśliwa
Sport na świeżym powietrzu świetnie hartuje organizm i poprawia samopoczucie. Ja się nie dziwię, że ludzie mają depresję, bóle głowy, przeziębienia, skoro siedzą pół dnia w biurze, drugie pół dnia w domu, bo marudzą, że zimno. Jeżdżą ogrzewanymi samochodami, nie dają sobie szansy na przyzwyczajenie się do temperatury, a potem przewieje ich lekko i zaraz się przypałęta jakaś grypa. Ja prawie codziennie spędzam jakieś 2-3 godziny w stadninie koni - póki nie ma mrozu i podłoże jest dobre to jeżdżę na zewnątrz, jak mróz przyciśnie to w nieogrzewanej hali.
Zgadzam się w 100% że zimą dobre buty i rękawice to podstawa. Zdarzało mi się przy -24 stopniach pracować prawie cały dzień w stadninie i nie byłam chora. Za to w zeszłym roku nie było niskich temperatur, a do mnie przypałętało się wczesną jesienią przeziębienie, które przez błąd lekarza stało się zapaleniem płuc i trzymało mnie do stycznia. Nie ma reguły, czasem się zdarzy zachorować, to nie koniec świata.
Zimą lubię rozgrzewające potrawy - takie z imbirem, cynamonem itp. Dużo naturalnych produktów, swoje warzywka z ogródka (buraki, brukiew). Jem dużo mandarynek, używam miodu (ale prosto z pasieki, nie ze sklepu). Wszelkie sosy czosnkowe własnej roboty też lubię.
Na przemarznięcie lubię bardzo grzane wino z miodem, sokiem z pomarańczy i przyprawami.
W ogóle ja mam wrażenie, że u nas najwięcej złego robi podejście ludzi - zachowują się jakby ta coroczna, nieunikniona zmiana pogody to była jakaś kara za grzechy, kataklizm i cholera wie co jeszcze, a to przecież nie jest nic czego byśmy wcześniej nie przeżyli. Bardzo mnie wkurza to całe narzekanie - że ciemno, że zimno, że pada, że śnieg, że mróz, że ciapa, że ogrzewanie drogie, że drewno do kominka trzeba przynieść, że wieje, że trzeba kupić zimowe buty itd. Lista żalów i pretensji nie ma końca. Co mają powiedzieć ludzie, którzy od urodzenia mieszkają w Skandynawii, na Islandii, na Syberii, na Alasce? Przecież u nich zima jest zwykle ostrzejsza niż u nas, ale żyją i nie sprawiają wrażenia takich obrażonych na świat i pogodę.
Też nie mam nic przeciwko jesieni i zimie. W szczególności, że są to temperatury, w których ja uwielbiam biegać. Nie mówię o jakiś super mrozach ale do -5 jest naprawdę przyjemnie. Jedyne czego zimą nie lubię to odwilż, jak już śnieg spadnie to niech leży
Właśnie owo marudzenie, o którym piszesz po trosze zainspirowało mnie do tematu
Nie jako prowokacja do "marudzenia" i wylewania żali jak to zimno za oknem, a podzielenia się sposobami na umilenie tego czasu ![]()
W ogóle ja mam wrażenie, że u nas najwięcej złego robi podejście ludzi - zachowują się jakby ta coroczna, nieunikniona zmiana pogody to była jakaś kara za grzechy, kataklizm i cholera wie co jeszcze, a to przecież nie jest nic czego byśmy wcześniej nie przeżyli. Bardzo mnie wkurza to całe narzekanie - że ciemno, że zimno, że pada, że śnieg, że mróz, że ciapa, że ogrzewanie drogie, że drewno do kominka trzeba przynieść, że wieje, że trzeba kupić zimowe buty itd. Lista żalów i pretensji nie ma końca. Co mają powiedzieć ludzie, którzy od urodzenia mieszkają w Skandynawii, na Islandii, na Syberii, na Alasce? Przecież u nich zima jest zwykle ostrzejsza niż u nas, ale żyją i nie sprawiają wrażenia takich obrażonych na świat i pogodę.
Kiedyś, jako dziecko, chyba każdy z nas potrafił cieszyć się i z jesieni i z zimy. Chowanie się w liściach czy taplanie się w śniegu przez cały dzień to była frajda! I nie straszny był wiatr czy mróz.
Z wiekiem większość ludzi staje się marudna i wiecznie niezadowolona, tracimy tę cenną dziecięcą zdolność cieszenia się z małych rzeczy, a skupiamy całą uwagę na tym czego nam brakuje lub co nam nie odpowiada. A szkoda, bo wiele przez to tracimy.
17 2014-01-02 20:26:54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-01-10 08:52:24)
Ja zawsze mam w domu rutinoscorbin, vit c 1000 mg, cynk, rutinacea, zaczynam stosować od jesieni, cały niezbędnik kupuję na stronie reklama. Dla mojej córki oczywiście tran, brała też ismigen i póki co chodzi do przedszkola:)
18 2014-01-05 03:37:34 Ostatnio edytowany przez Facet_t (2014-01-05 03:37:58)
Najskuteczniejszym sposobem na zdrowie jest utrzymanie szczelności jelit poprzez porządną dietę. (brak słodyczy , kawy, alkoholu, białej mąki, mleka UHT),a także suplementacja witaminą D. Można jej jeść na prawdę dużo, ciężko przedawkować. Do tego można zażywać odpornościowe typu "colostrum", czosnek, cebula i cynk + dużo witaminy C (ale nie kwas askorbinowy tylko kwas l-askarbinowy , bo tylko taki sie wchlania). Witaminy C można jeść dziennie nawet do 30 gram bez obawy o skutki uboczne.
Rano wypijam zawsze szklankę ciepłej wody z wycisiniętą połówką cytryny i miodem. Później w dzień jem dużo warzyw i owoców, uwielbiam soki warzywne, więc piję je do obiadu. Łykam również witaminę c i staram się żebu nie było mi ani za ciepło ani za zimno. Wieczorem natomiast piję mleko z miodem i staram się wysypiać. Jak na razie żadne choróbsko od lata mnie nie dopadło ![]()
20 2014-01-11 22:28:22 Ostatnio edytowany przez agne8190 (2014-01-11 22:30:12)
U mnie z odpornością bardzo kiepsko. Co roku w okresie jesienno- zimowym jestem chora przynajmniej 3-4 razy. Staram się z tym walczyć jedząc mnóstwo cytrusów, miód oraz kanapki z czosnkiem na kolację. Bardzo lubię czosnek dlatego dodaję go do wielu potraw, ale na surowo zachowuje swoje właściwości
Imbir ma 10X silniejsze działanie od czosnku.
Wystarczy kupić korzeń imbiru obrać z tej skórki i wrzucić do herbaty TYLKO JEDEN MAŁY CIENKI PLASTEREK. Wyjąć po jakichś 2 - 3 minutach i delektować się lekko cytrynowym smakiem. Z reguły osoby zrażają się do imbiru bo przesadzają z jego ilością i wtedy jest gorzki ;-)
Po za tym polecam suplement Gripovitę na wyciągu porzeczkowym. Przy mojej skazie krwotocznej gdzie nie mogę przyjmować praktycznie żadnych leków typu Gripiex, Ibuprom itd. to świetny zastępnik.
No i piję też tran (ble ) polecam tran Melersa - nie zostawia rybiego posmaku po wypiciu.
21 2014-01-27 01:08:07 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2014-01-27 09:39:47)
Dla mnie najlepszym sposobem na przetrwanie tego okresu jest kuracja probiotykiem. Mogę polecić spam, stosuję go i jestem naprawdę z niego zadowolona
Oprócz tego codziennie rano miód z cytryną i zima nie jest mi straszna ![]()
Do tej pory to był luzik, ale od dwóch tygodni jak trzymaja te mrozy, to zorbiło się ciężko. U nas coraz częściej jakies zupki, nawet jako popitka, labo mleko z miodem, kakao rozpuszczalne, bo herbata tak nie rozgrzewa, a mi wiecznie zimno... Spożycie mleka u nas wzrosło o 300% ![]()
A w kwestii rozrywek nauczyliśmy naszą 6-latkę grać w makako i już kilka wieczorów tak spędziliśmy ![]()
Do tej pory to był luzik, ale od dwóch tygodni jak trzymaja te mrozy, to zorbiło się ciężko. U nas coraz częściej jakies zupki, nawet jako popitka, labo mleko z miodem, kakao rozpuszczalne, bo herbata tak nie rozgrzewa, a mi wiecznie zimno... Spożycie mleka u nas wzrosło o 300%
A w kwestii rozrywek nauczyliśmy naszą 6-latkę grać w makako i już kilka wieczorów tak spędziliśmy
Spoko, na zimę taki napoje na bazie mleka czy to z miodem, czy to kakao sa najlepsze, ja moim zawsze rano daję na "start" jeszcze przed śniadaniem po kubasku, od razu moje śpioszki się budzą ;-)
Jak już mnie coś bierze to sięgam po mleko z masłem i miodem i czosnkiem.
A tak na codzień w zimę to właśnie albo herbata z imbirem, czy czymś mocniejszym (np. rumem) albo kakao z cynamonem. ![]()
Za 7tygodni będzie juz wiosna!
wzmacniać odporność trzeba cały rok, teraz nic już nie zdziałamy w sezonie przeziębień i gryp. Grunt to zdać sobie sprawę z jednego - 3/4 zakażeń jakie nas teraz dopada to infekcje wirusowe. A wirusy są odporne na antybiotyki. od kiedy jedna pani doktor wyjaśniła mi to, moim sposobem na leczenie infekcji czy przeziębień u dzieci jest homeopatia. W tym sezonie wspomagamy się całą rodziną lekiem Heel-Engystol. Parę lat temu byłam bardzo sceptycznie nastawiona do takiego leczenia, ale zmieniłam zdanie od kiedy widzę że naprawdę pomaga. Objawy nawet takie jak katar szybko ustępują.
Niby już wiosna, ale my sporo chorowaliśmy i dzieciaki słabe po zimie, nadal tez chcą kakao pi rano i to gorące, może dlatego, ze zasmakowały w MixFixie a ja im nie żałuję, tam są dodatkowo witaminy i magnez, to je wzmocni ;-)
Dla mnie na odporność zbawienny jest colostrum. Zawsze jak moja odporność spada w dół, to pojawia mi się zimno na wardze. W aptece zaproponowali mi oprin bez recepty, który, jak się okazało na moim przykładzie, ma dobry skład na samą opryszczkę -nie pojawiają się pęcherzyki i opryszczka krócej trwa. Ale też na odporność, bo dużo colostrum w składzie. Same dobrości, polecam.