tak sie zastanawiam co jest przyczyna darcia koszul i rwania wlosow z glowy, hmn? co jest przyczyna nieporozumien i dzikich awantur tudziez krotkich bezkrwawych sprzeczek? ciekawam bardzo.
Podobne tematy
U mnie zazwyczaj chodzi o zazdrość, ale to krótkotrwałe sprzeczki bardziej niż kłótnie.
Druga sprawa to mój dekolt, jest lato wiec ubieram koszulki na ramiączkach a w zwiazku z tym iż mam okazały biust widać mi skrawek piersi, no i mój się o to pluje, ale to tez nie kłótnie a raczej sprzeczki...
Osz kurczę... Czy Ja się z moim facetem nie kłócę ? Hmmm... wytłumaczcie mi na czym polega kłótnia
?
U mnie przeważnie idzie o czas. Twierdzę, że za mało mi go poświęca, on, że to nie prawda i że się czepiam. A czy to kłótnie czy sprzeczki? Hmm... raz tak, raz tak. Zależy od sytuacji, w której mam o to do niego pretensje.
Jedyna kłótnia o jego matkę, a raczej przez jego matkę.
Szare dni są raczej bezkonfliktowe, chyba, że któremuś wyrwie się jaki to superfacet/ superbabka dziś podrywał mnie/ jego. Poboczymy się, pogodzimy
i tak do kolejnego superobiektu. ![]()
Właściwie najwięcej sprzeczek i kłótni w życiu to były pierdoły, pod którymi leżało takie ciche pragnienie, żeby druga osoba "czytała mi w myślach" - frustrowałam się, że facet nie robi czegoś tak, jak ja tego oczekuję, bo moim zdaniem "powinien był". "Powinien był mi pomóc", "powinien ze mną rozmawiać na ten temat", "powinien był stanąć po mojej stronie", "powinien mi poświęcać więcej uwagi". Czasami miałam rację, a czasami nie, ale często kiedy zakopywałam swoje wkurzenie, to wyłaziło ze mnie przy niezmytych naczyniach czy jednym docinku z jego strony. To jest właśnie najgorsze, że irytacja narasta i człowiek czepia się wtedy naprawdę pierdół.
Czasami też sprzeczaliśmy się, bo żadne z nas nie chciało ustąpić i taka "duma jak świnia na łyżwach" także nam później bokiem wychodziła. Jedno dla zasady broniło swoich racji, drugie nie chciało być na "przegranej" w naszych oczach pozycji uginającego się i o kompromisie nie mogło być mowy.
Byłam kiedyś w związku, w którym kłóciliśmy się o wszystko, chociaż prawdziwym powodem było jego uzależnienie od narkotyków - agresor włączał mu się bez ostrzeżenia, no, ale takie patologiczne przypadki nie zdarzają się często ![]()
Zwykle kłócimy się o jakieś pierdoły. To nawet kłótnie nie sa a sprzeczki. Ja się nie lubię kłócić i staram się do tego nie doprowadzać,a le czasem się zdarza ![]()
a już myślałam, że tylko my sie kłócimy o codzienne głupoty...
nie wiem jak to jest, że jeśli chodzi o poważne sprawy to jesteśmy raczej jednomyślni a potrafimy sie posprzeczać o takie rzeczy, że jakbym powiedziała komuś to by sie uśmiał...
yvette napisała: Właściwie najwięcej sprzeczek i kłótni w życiu to były pierdoły, pod którymi leżało takie ciche pragnienie, żeby druga osoba "czytała mi w myślach" - frustrowałam się, że facet nie robi czegoś tak, jak ja tego oczekuję, bo moim zdaniem "powinien był". "Powinien był mi pomóc", "powinien ze mną rozmawiać na ten temat", "powinien był stanąć po mojej stronie", "powinien mi poświęcać więcej uwagi".
To jest racja. Ja niestety miałam tak samo. Tylko mój facet(pewnie jeszcze chwilę) okazuje się małym chłopcem i nie chce pogadać. Tylko przemysla sobie coś wtrakcie przerwy. To jest dziecinada!... Każdy popełnia błędy i nie ma idealnych związków. Jak sprawić, żeby on chciał podnieść razem ten problem????:(
o laski ktore go zaczepiaja na nk itp i w realu
a on że to normalka i ja wyolbrzymian i sie koleguje z nimi ![]()
jeśli któreś z nas ma "gorszy dzień" to sprzeczka albo foch idzie nawet o największą pierdołę. A tak normalnie to chyba głównie zazdrość i to, że któreś z nas nie do końca zrozumiało o co chodzi temu drugiemu ^^ ah te temperamenty ;D
U mnie tak samo, o jakies głupoty, ale chwilka mija i juz jest ok. Najwyzej wrócimy do tematu i wsztsko sobie wyjaśnimy. Ja sie wiecej denerwuje na niego własnie o te głupoty gdy sie nie mozemy spotkac przez jakis czas bo jestesmy daleko od siebie. Tęsknie i jestem wtedy bardziej poddenerwowana. Bo ogólnie to nie moge narzekac:)
12 2009-07-25 19:05:06 Ostatnio edytowany przez stokrotka28 (2009-07-25 19:05:23)
Przyznaję się bez bicia,że to ja zawsze się czepiam i powoduję sprzeczki.Najczęściej o jakieś rzeczy porozrzucane po mieszkaniu typu skarpetki,koszulki,o nie dokończone prace jak nadal czekający sufit na wykończenie w łazience,że za długo śpi a potem w biegu załatwiamy różne sprawy,albo o programy w telewizji które włącza gdy chcę obejrzeć jakiś film lub gdy już oglądam.
sex,o jego rodzine,o to,ze go wykorzystuja,a on tego nie widzi(on robi wszystko itp) i o jego BYŁE niestety.
... U mnie zdecydowanie zazdrość
Niby to fajne uczucie jak chłopak zazdrosny ale tak na prawdę to prowadzi tylko do kłótni... W niektórych związkach nawet do rozstań... Przez jakaś głupią i chorą zazdrość...