Witam, nie wiem co zrobić z pewną znajomością. Poznałam przemiłego faceta, współpracowaliśmy przy jednym projekcie, on pracuje w innej firmie. Organizując projekt mieliśmy kontakt telefoniczy meilowy smsowy, obywdwoje chciwlismy zeby jak najlepiej wypadło. Po udanym otwarciu zaprosił mnie na kawe, było bardzo miło mogliśmy rozmawiać godzinami o wszystkim. Od samego początku wiedziałam, bo mówił że ma żone, syna i jest starszy od mnie dużo. Jego zona ma tez dziecko z pierwszego małzenstwa. My zaczelismy regularnie wychodzic na kawe omawialismy przy tym kolejne projekty kontakt mielismy meilowy praktycznie co dzien a spotkania tak raz na dwa tygodnie. Pewnego dnia wylądowaliśmy w łóżku. Ja nie mam wobec nikogo zobowiązań rozstałam się jakiś czas temu z narzeczonym, ale i tak gryzło mnie sumienie chciałam to przerwać, ale nadal mamy ze soba kontakt. Nie wiem co robić, bardzo lubie tego faceta i cenie jego przyjazn jesli to tak mozna jeszcze nazwac, ale boje sie ze on moze sobie cos wiecej pomyslec. nie wiem co mam robic powiedzcie mi jak wyglada to z boku?
Podobne tematy
facet zdradził żonę to jego "grzech". Jakby nie zdradził z tobą zrobiłby to z jakąś inną kobietą. Jeżeli go lubisz na tyle by był takim kolegą "z doskoku" to nie widzę w tym niczego złego- w Twoim zachowaniu. Jednak nie zakochuj się i nie myśl o budowaniu przyszłości z takim kolesiem, bo widać od razu, ze to szuja.
Ale tłumaczenie, że "jakby nie zdradził z tobą zrobiłby to z jakąś inna" nie umniejsza winy autorki. Świadomie weszła z butami w życie innej rodziny. I moim zdaniem powinno gryźć ją sumienie.
Jak to Nirvanka nie widzisz nic złego w zachowaniu autorki? Czyli póki się nie zakocha wszystko jest ok....myślisz, że żonie tego pana zrobi to różnice jak się dowie?
Do autorki - z boku wygląda to tak, że poszłaś do łóżka z ŻONATYM mężczyzną.
a czy to wina autorki, ze facet jest hujusem zdradzającym żonę? nie, bo miał ochotę zdradzić, akurat trafiła się autorka wątku, ale równie dobrze mogła to być Pani Krysia z warzywniaka. To on jest winny ewentualnemu rozpadowi rodziny.
i ciągnąć to dalej? ...
a czy to wina autorki, ze facet jest hujusem zdradzającym żonę? nie, bo miał ochotę zdradzić, akurat trafiła się autorka wątku, ale równie dobrze mogła to być Pani Krysia z warzywniaka. To on jest winny ewentualnemu rozpadowi rodziny.
Wina autorki jest to ze bycie hujusem jej w niczym nie przeszkadza w szanownym koledze nirwanka.
Wina autorki leży w tym ze jej fakt ze hujus kapie sie dokładnie po seksie zeby przeleciec potem żonke jej nie przeszkadza.
Wina autorki leży w tym ze hujus pokładowy z doskoku jest wszystkim na co ja stać.
i ciągnąć to dalej? ...
Jasne campik. W końcu to nie twoje zycie. Nie twoja sprawa prawda?
W końcu nie twój cyrk nie twoje małpy.
Bedzie sie z roskosza przelatywal w każdej wolnej chwili.... Super!!! Każda kobieta marzy o takiej prawdziwej adoracji i rypanku miedzy żona a żona.
A propos. Twoje wybory. Twoja sprawa. Twoje zycie. Wybierasz co chcesz. Życzę ci zatem tylko takich facetów jak ten zonkos zainteresowanych toba. Pseudomezczyzn z doskoku.
Zasadniczo powinnas uratować zone i dać jej wybór. Zadzwoń i powiedz jej ze jestes kochanka jej meza. Ma prawo wybrać czy chce z hujusem żyć. Prawda?
Zrób to dla niej...
Autorko zrobiłaś to świadomie.Wiedziałaś,że facet ma rodzinę. Pewnie koles zdradzał ją z innymi przed Tobą,ale chociaż Ty mogłas nie przyczyniać się do możliwego rozpadu tej rodziny.
Ok Ty jesteś wolna ale nie oznacza to wolnej drogi do pchania się z buciorami w życie i związek innej kobiecie która chce szczęścia i dobra dla ICH dziecka. Powinnas była przemyśleć to.
Dziewczyno na co Ty liczysz? Oboje, Ty i on, zachowujecie sie jak nieodpowiedzialne dzieci.
Powinnas poinformowac zone o tym jakiego ma super meza ![]()
jeżeli autorka chce go tylko do seksu to ja nie widzę problemu, to nie ona niszczy rodzinę tylko on. Chyba, że chce być ostatnią sprawiedliwą to niech powie żonie, ze mąż ją zdradza. JAkbym była na miejscu autorki i nie chciałabym mieć żadnych kontaktów z tym facetem to bym porozmawiała z żoną, jednak jakbym chciała go do łóżka to bym nie porozmawiała.
Ludzie ogarnijcie się to jest jej życie, niech się bawi, zwłaszcza, że to nie ona bawi się czyimś kosztem tyko on.
11 2013-10-30 11:15:51 Ostatnio edytowany przez Natasza84 (2013-10-30 11:17:15)
Jak co dalej rozwód i papa raz drugi można dać szansę ale nie 30-sty, ja bym chciała wiedzieć czy mąż mnie zdradza.
12 2013-10-30 11:31:50 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-10-30 11:35:36)
ale boje sie ze on moze sobie cos wiecej pomyslec.
Ty tak na serio? Sądzisz, że żonaty facet chodzi na kawy i do łóżka po to, żeby się natychmiast zakochiwać i rozwodzić? Masz wysokie mniemanie o sobie...
i ciągnąć to dalej? ...
Ciągnij, ciągnij.
Za jakiś czas założysz wątek pt. "miał być tylko seks bez zobowiązań z żonatym, ale ja coś poczułam i chcę wiedzieć czy jest to czyste uczucie."
A potem - jeśli Ci się uda rozbić ich małżeństwo - założysz płaczliwy wątek pt.: "bo on płaci alimenty i widuje się z synem a ja chcę go mieć tylko dla siebie"
A potem kolejny wątek pt. " motyle w brzuchu zdechły a on chodzi na kawy z gołębicą z innej firmy".
Każdy kolejny wątek tego typu coraz bardziej uświadamia mi, że baby są bezdennie głupie a mężczyźni radośnie to wykorzystują, szkoda tylko, że przez ten brak wyobraźni i myślenie dupą cierpią inni ludzie
Batszeba. To nie głupota. To cos gorszego Przeczytaj komentarze nirwanki np...
uważam, ze głupota jest gorsza niż egoizm. A to co ja pisze to pewnego rodzaju egoizm. Wszyscy dbają o siebie to niech ta żonka też zadba o siebie i swoje dzieci i rozwiedzie się ze swoim partnerem. Skoro ją zdradza to ona na pewno o tym wie. Ile tutaj wątków o tym, że facet mnie chyba zdradza. Każda mądra kobieta podejrzewa, a najczęściej po prostu wie kiedy jej facet robi ja na boki. A że są na tyle głupie, ze nie odchodzą to ich sprawa.
Wszyscy oskarżają te "kochanki," gdyby facetowi w gaciach się nie gotowało to by nikogo nie szukał.
Pewnego dnia wylądowaliśmy w łóżku. ... chciałam to przerwać, ale nadal mamy ze soba kontakt. Nie wiem co robić, bardzo lubie tego faceta
On ma swoje życie. Ty masz swoje. Możecie się ze sobą przyjaźnić i czasem w łóżku wylądować.
16 2013-10-30 12:49:06 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-10-30 12:51:35)
uważam, ze głupota jest gorsza niż egoizm. A to co ja pisze to pewnego rodzaju egoizm. Wszyscy dbają o siebie to niech ta żonka też zadba o siebie i swoje dzieci i rozwiedzie się ze swoim partnerem. Skoro ją zdradza to ona na pewno o tym wie. Ile tutaj wątków o tym, że facet mnie chyba zdradza. Każda mądra kobieta podejrzewa, a najczęściej po prostu wie kiedy jej facet robi ja na boki. A że są na tyle głupie, ze nie odchodzą to ich sprawa.
Wszyscy oskarżają te "kochanki," gdyby facetowi w gaciach się nie gotowało to by nikogo nie szukał.
Istnieje jeszcze tak zwana moralność Kalego, którą Ty (a także szereg gołębic pokroju autorki wątku) radośnie reprezentujesz w swoich postach.
A, my z Endaluzją wcale nie oskarżamy kochanek. Boże broń, to takie niepoprawnie polityczne, gdzieżbyśmy śmiały.
Mnie po prostu śmieszy to, że dorosłe kobiety same włażą w bagno a potem wypisują na forach i zamiast do siebie, mają pretensje do całego świata: do mężczyzn, do wrednych żon, do wrednych dzieci tychże żon, do wrednych żonatych facetów którzy kręcą i kombinują na lewo i prawo, do internautów z forów, do innych kobiet...
Pretensje i żale do wszystkich tylko nie do siebie...
Dla mnie to jest proste: wikłasz się z w romans z żonatym (nieważne, czy dla seksu czy dla tzw. "miłości") to ponoś konsekwencje, widziały gały co brały . Chcesz, to kontynuuj bez zobowiązań, chcesz to wydzwaniaj do żony, chcesz to zrywaj znajomość. Rób co chcesz, ale pretensje miej wyłącznie do siebie...
Tak wychodzi zwykła znajomość,kawki i takie różne sprawy aż tu nagle łóżko. Niby tylko czysty sex-jednak z czasem kobieta chce czegoś więcej tylko przeważnie coś a raczej ktoś stoi na drodze.
Nie wiem po co się pchać w bagno i niszczyć szczęście tej drugiej. Mało tego kwiatu widocznie więc lepiej czepić się tego zajętego-rozwiązanie 1sza klasa.
niszczyć szczęście tej drugiej- litości, ona wcale nie jest szczęśliwa bo ma męża który ja zdradza to ten mąż niszczy jej szczęśćie. Jeżeli autorka się zdecyduje na romansowanie, a potem będzie tutaj nam wyć, że on to nie chce mieć z nią nic wspólnego/ nie chce rodziny i dzieci to sama dam jej słownego kopa w dupsko. Bo jeżeli ktoś sie świadomie decyduje na układ- to niech nie robi z tego związku. Na tym polegają układy, że nie są związkami.
Ja tam mam akurat do siebie pretensje ![]()
Ja tam mam akurat do siebie pretensje
Ja czytałam Twoje posty i powiem szczerze, że nigdy nie weszłabym w taki związek z takim facetem. Za bardzo lubię spokój ducha.
jeżeli autorka chce go tylko do seksu to ja nie widzę problemu, to nie ona niszczy rodzinę tylko on. Chyba, że chce być ostatnią sprawiedliwą to niech powie żonie, ze mąż ją zdradza. JAkbym była na miejscu autorki i nie chciałabym mieć żadnych kontaktów z tym facetem to bym porozmawiała z żoną, jednak jakbym chciała go do łóżka to bym nie porozmawiała.
Ludzie ogarnijcie się to jest jej życie, niech się bawi, zwłaszcza, że to nie ona bawi się czyimś kosztem tyko on.
Nirvanka! Świetne podejście...
Jej zycie, niech sie bawi...
Żonaty = trędowaty i tyle w temacie!
Żonaty = się trędowaty, jeżeli sam do nas nie lezie i sam nie zaczyna romansować. Jeżeli jednak zaczyna flirtować i sugerować coś więcej to i tak jego żona ma przechlapane, bo wiadomo, że ją zdradzi.
Żonaty = się trędowaty, jeżeli sam do nas nie lezie i sam nie zaczyna romansować. Jeżeli jednak zaczyna flirtować i sugerować coś więcej to i tak jego żona ma przechlapane, bo wiadomo, że ją zdradzi.
Ale nie koniecznie musisz przykładać do tego rękę..!
Jak żonaty smoli do Ciebie cholewki (a wiesz że ma żonę) to sie takiego spławia i tyle....
Ale tak czynią osoby, które mają jako taki kręgosłup moralny...
Niestety większość młodych laseczek nie ma...
A potem jest płacz..ojoj..ja go tak kocham, a on nie chce odejść od żony i dzieci...jestem taka samotna w święta i weekendy..
A żonkoś ma dom posprzątany, obiadek podany, żoneczkę na wizyty rodzinne...i dupcię dla rozrywki na boku.
Widać tym panieneczkom status dupci wystarcza...
status dupci- litości, to, ze większość kobiet to idiotki, które myślą, ze zwiążą się z żonatym facetem, nie oznacza, ze nie ma kobiet, którym też chodzi tylko o seks jak owym żonkosiom. Ba nawet lepiej wejśc w taki seksualny układ z żonatym facetem bo wiadomo, ze taki nie będzie nam robił jazd np z wprowadzaniem się do nas, czy jakąś dziwną zazdrością.
uważam, ze głupota jest gorsza niż egoizm. A to co ja pisze to pewnego rodzaju egoizm. Wszyscy dbają o siebie to niech ta żonka też zadba o siebie i swoje dzieci i rozwiedzie się ze swoim partnerem. Skoro ją zdradza to ona na pewno o tym wie. Ile tutaj wątków o tym, że facet mnie chyba zdradza. Każda mądra kobieta podejrzewa, a najczęściej po prostu wie kiedy jej facet robi ja na boki. A że są na tyle głupie, ze nie odchodzą to ich sprawa.
Wszyscy oskarżają te "kochanki," gdyby facetowi w gaciach się nie gotowało to by nikogo nie szukał.
witaj każda mądra kobieto;)
ja uwazam, że głupota jest jednak lepsza niż egoizm
głupota wynika z niewiedzy - mozna się dowiedzieć i zmienić postępowanie
egoizm wynika.. no z egoizmu.. i tyle.
nie nazwałabym tego o czym pisze autorka "pewnego rodzaju egoizmem". nazwałabym to inaczej
i to nie dlatego, że uważam, że jej wina, że ten facet hujus jest pospolity...
jednakże podejście które ona reprezentuje jest tak bardzo... bbierne.. nie zauważasz??
pogadali, popili kawkę, wylądowali w łożku... tak się jakoś stało, ona biedna nie wie jak... i nie wie, czy ciągnąć.... nie wie czy mu obciągać... to takie powazne dylematy są
bo fajnie sie z nim bzyka, no ale wiecie..
miejscowośc mała, zaraz się żona dowie i jeszcze ktoś powie - ale ty głupia jesteś, żonatemu hujusowi do wyra wchodzisz (niewazne, jak sugestywnie zapraszał) .. i biedna będzie niesprawiedliwie potraktowana
problem nirwanka poloega na tym, że jakkolwiek tłumaczyć, to się wytłumaczyć nie da, dlaczego uważam np. że decyzje i zachowania ciupciaki, o przeprasza campika (skąd takie niedorzeczne skojarzenie???...) są złe
bo ja o miodzie a ty o lodzie
ja mówię o zasadach zycia społęcznego, normach obyczajowych, zwyczajowych baaa- nawet prawnych (bo rozwód z orzeczeniem się w końcu dostaje z winy zdradzającego w takiej sytuacji...)
ty mówisz, że jak dupa swędzi, to się "otwwieram na wszelkie" propozycje
to jest oczywiście również jakąs zasadą i jakimś stylem życia...
i jestem święcie przekoana że ciampik.. i nty nirvanka.. jako super każde mądre kobiety za żadnego hujusa nie będziecie wiedziały, czy wasz partner może włąsnie zaczął bzykać chętną nirvaneczkę jakąs na boku... no chyba, że się zakocha, bla bla, będzie robił maslane oczy
ale tak poza tym - naprawdę faktu bzykania innej dupy nikt nie ma na czole.. chyba, że mu po powrocie do domu geba jedzie obcą cipą... no to może wtedy się domyslisz...
takie rozważania są bez sensu, bo filozofia, która nirvanka reprezentujesz jest bardzo prosta - dotyczy mnie tylko to, co mnie dotyka, świat kręci się wokół moich włąsnych przyjemności i potrzeb.... to bardzo wygodna filozofia. pewnie dasz rade tak całe życie....
to w sumie bardzo prosta, wygodna i czytelna filozofia
po co się zastanawiać
26 2013-10-30 14:43:24 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-10-30 14:48:55)
status dupci- litości, to, ze większość kobiet to idiotki, które myślą, ze zwiążą się z żonatym facetem, nie oznacza, ze nie ma kobiet, którym też chodzi tylko o seks jak owym żonkosiom. Ba nawet lepiej wejśc w taki seksualny układ z żonatym facetem bo wiadomo, ze taki nie będzie nam robił jazd np z wprowadzaniem się do nas, czy jakąś dziwną zazdrością.
no i wszystko jasne
zonaty jest wyjściem, gdy wokół niezaradni faceci, któzy koniecznie chcą kobiecie wleźć na chatę, albo są chorobliwie zazdrości, co wynika z kompleksów licznych...
no tak, na bezrybiu i rak ryba -to tez jest jakaś filozofia
zawsze chociaż pobzyka bez zobowiązań.. tyle tego dobrego...
nie nie - ja w żaden sposób nie chcę umniejszać znaczenia seksu w życiu młodej (każdej) kobiety. absolutnie nie chcę. zrozumiała jest potrzeba posiadania obiektu seksualnego (partnerem nie nazwę.. byłoby przegięciem..) zrozumiałe zupełnie, że potrzeby NALEZY ZASPOKAJAĆ! dobrze, że ci zonaci istnieją, ktoś zechce bez zobowiązan pobzykać chociaż....
chociaż czy bez zobowiązań?? z jego strony tak... ze strony jego rodziny... już nie jest to seks bez zobowiązań.. to seks bardzo zobowiązujący.
nigdzie nie napisałam, ze jestem chętna. Nigdy też nie bzykałam się - jak już mam używać Twojego wielce wysublimowanego słownictwa, z żonatym facetem. nie, ze nie było okazji, po prostu ja szukałam związku, a oni seksu.
A co jest złego w seksie bez zobowiązań?
Są ludzie, którzy nie chcą się wiązać, więc np dają ogłoszenie, spotykają się dwie osoby, jedną z nich jest żonaty facet, ale ani on nie mówi, ze jest żonaty, ani ta dziewczyna nie pyta. I co też jest zła i niedobra?
Niech każdy żyje wg własnych zasad, byleby były zgodne z prawem i już.
z prawem??
nie z prawem nirvanka, to za mało
prawo nie reguluje norm społęcznych, obyczajowych i etycznych
Kiedyś przeczytałam tu na forum takie fajne porównanie zdrady do kradzieży sweterka. Nie będzie to słowo w słowo ale sens ten sam. Może tak do niektórych dotrze.
Jeśli Twoja koleżanka ma sweterek, którego być może ostatnio zbyt często nie nosi, albo jeśli nosi to jest jej niewygodnie nie ukradniesz jej go pod pretekstem marnowania się sweterka prawda? Nie ważne jakby Ci się nie podobał i jak bardzo by do Ciebie pasował - nie weźmiesz bo to nie w porządku, prawda?
Nawet jeśli wydawałoby Ci się, że sweterek jest na Ciebie robiony i sam wręcz pcha Ci się do rąk - nie ukradniesz go.
Gdybyś jakimś cudem znalazła ów sweterek u siebie w torbie - zapakowałaś przypadkowo w szatani - oddałabyś go koleżance bo to jej sweterek. oddałabyś nawet gdyby ona go nie nosiła
Reasumując nie ukradniesz sweterka bo to nie w porządku, niemoralne i krzywdzące.
"ukradniesz" natomiast mężczyznę innej kobiecie. Zabierzesz ojca dziecku....z tym nie masz problemu? Tłumaczenia, że tylko na chwilę, tylko na seks są śmieszne - to tak jakbyś ukradła koleżance sweter sfilcowała a potem łaskawie jej zwróciła.
no żesz kur*a facet ma rozum sweterek nie ma. Facet chce zdradzić to zdradzi i już (tak samo kobieta) Nie dorabiajcie ideologii tam gdzie jej nie ma
31 2013-10-30 15:09:30 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-10-30 15:10:52)
nigdzie nie napisałam, ze jestem chętna. Nigdy też nie bzykałam się - jak już mam używać Twojego wielce wysublimowanego słownictwa, z żonatym facetem. nie, ze nie było okazji, po prostu ja szukałam związku, a oni seksu.
A co jest złego w seksie bez zobowiązań?
Są ludzie, którzy nie chcą się wiązać, więc np dają ogłoszenie, spotykają się dwie osoby, jedną z nich jest żonaty facet, ale ani on nie mówi, ze jest żonaty, ani ta dziewczyna nie pyta. I co też jest zła i niedobra?Niech każdy żyje wg własnych zasad, byleby były zgodne z prawem i już.
No trudno Nirvanka nazywać bardziej wysublimowanym językiem, dupczenie się z żonkosiem!
Gówienko opakowane w złotko, zawsze pozostanie gówienkiem.
A co do seksu bez zobowiązań....ja też nie mam nic przeciwko...ale to zabawa dla ludzi, któzy nie są w związku i tyle.
Proste!
On nie mówi, a on nie pyta....baaardzo wygodne...:)
no żesz kur*a facet ma rozum sweterek nie ma. Facet chce zdradzić to zdradzi i już (tak samo kobieta) Nie dorabiajcie ideologii tam gdzie jej nie ma
Panienka, która sypia z żonatym tez ma rozum...ale go nie używa ![]()
a co jej do tego czy on zdradza czy nie? jego grzech jego problem.
no problem tylko taki, że sweterek rozumku nie ma
no gośc też w zasadzie go nie ma....
tylko wtedy niesprawiedliwe jest porównanie takiego chujopląta do uroczego sweterka
bo przeciez bądźmy realistami - mówimy o facecie, który ma w dupie uczucia conajmniej jednego człowieka i to tak głęboko...że wyrazić się tego nie da. w sytuacji, gdy akurat ta osoba jest w najbliższym kręgu jego życia, wspierania i codzienności. nie mówiąc o dzieciach, jesli takowe posiada... zatem mówimy nie o ładnym sweterku.. ale kupie zawiniętej w sreberko -= człowiek., który bez żadnych wyrzutów sumienia, obaw, strachu, wyobraxni i mysleniu o konsekwencjach niszczy miłośc, zaufanie, wiarę w przyszłość swojej dotychczas najbliższej, niby ukochanej osobie, z która zamierza przeciez spędzić życie.. raczej niczym ładnym nie jest... wręcz przeciwnie
w tym kontekście pytanie - czy autorka wątku ma sprawny aparat węchowy... czy może smrodziku nie czuje....
a jak nie czuje, to znaczy, że trzeba przegrodę nosową złamać i od nowa nastawić...
w końcu wyj ątkowośc tego faceta polega na tym, że ma doskonałą pamięć, świetnie kłamie, potrafi doskonale oszukiwać, jest logistycznie zorganizowany dzieląc czas (akurat tam dzieląć...) między kochanke a rodzinę..... i świetnie zarządza finansami kupując przy okazji kochance kwiatuszki i prezerwatywy.... no no.... miodzio a nie facet
a propos - na kochankę nie mówi zosia.. mówi żabciu... tak samo zwraca się do zony//.. to na wypadek, gdyby mu sie w nocy przyśniło.. to zona awartury nie zrobi, że jakąs magde w nocy wzywaół nadaremno... zawsze jak żabcię wzywał.. to można zonie żabci powiedzieć - żemu się w niocy sniła.....
ja mam tylko jedną nadzieję.. że te kochanki tak durne nie są żeby się zabezpieczac nie umiały... bo jak z takich związków dzieciaki się będa rodzić.. to 'normalni ludzie wyginą jak dinozaury..." prawo ewolucji.. te geny będa się dalej nosić... brrrrr
nirvanka pytanie:
gdyby Twój mężczyzna zdradził Cię z kobietą. Nie miałabyś do niej żalu?
Ja w swoim poście nie umniejszam winy faceta - bo dla mnie to jest bezdyskusyjne. Porównuje faceta do sweterka bo nie chcę tu się skupiać na jego winie. Bo i po co? Wszyscy wiemy, że świętym nie jest. Ale to, że on jest winny nie umniejsza wcale winy kochanki.
To nie jest tak, że jak on jest winny bo to była jego rodzina, bo to on zdradził to kochanka czysta jak łza i w ogóle świętą ją ogłosić. Nie tylko zdradzający facet krzywdzi rodzinę.
Jeżeli to ona by zaczęła flirt to miałabym żal, ale tylko żal. Całą winą obarczałabym faceta, bo facet jeżeli ma żone, partnerkę, nie ma prawa dotknąć obcej kobiety nawet jeżeli tańczyłaby nago na stole przed nim. Facet który kocha nigdy nie zdradzi, chociażby laska mu do łóżka wchodziła. A jak ma nas gdzieś to zdradzi, nawet z brzydką, grubą i ubraną w worek po kartoflach.
Wina lezy po stronie zdradzającego, ewentualnie (nie we wszystkich sytuacjach) po stronie partnerki/ partnera osoby która zdradza. Kochanka/ kochanek to x, nie ważne, czy to sąsiadka, obca kobieta, współpracownica itp. Ta osoba jest nieważna, ona jest tylko przedmiotem. Tak naprawdę nie ma żadnej siły sprawczej, bo tak jak wyżej napisałam, facet, który chce zdradzić zdradzi bez zachęty potencjalnej kochanki, a facet, który kocha, nie zdradzi choćby potencjalna kochanka wiła się przed nim wielce kusząco.
Czyli pal sześć wszystkie normy społeczne i moralne. Skoro facet ich nie przestrzega to dlaczego miałaby to robić kobieta.
Jasne przyzwalajmy na to, bo skoro on taki głupi to czemu ona nie mogłaby przy okazji skorzystać, przecież nikomu krzywdy nie robi...
ale co za różnica czy to będzie kobieta x czy y i z itp? Facet jest winny i już (chyba, że kobieta zdradza to kobieta jest winna i już). A kochanek/ kochanka to tylko przedmiot do zaspokojenia swoich potrzeb. Jeżeli kochanka jest kochanką tylko dla seksu i tylko o seks jej chodzi to w żaden sposób nie powinna czuć się winna, bo facet i tak by zdradzał z kimś innym, jak nie z nią. Natomiast jeżeli ona chce odbić takowego faceta i stworzyć z nim związek, to nie tyle jest winna, co po prostu głupia.
Tyle że gdyby nie było chętnych kandydatek z którymi facet mógłby zdradzić to najzwyczajniej w świecie rozstał by się z żoną oszczędzając jej takiego upokorzenia jakim jest zdrada.
to by zdradzał z prostytutkami. Co za różnica? zdrada to zdrada? i tak byłby skreślony
no tak, więc kochanki nie są winne są tylko głupimi substytutami prostytutek. Żony to powinny być im wdzięczne bo przynajmniej budżet domowy nie zostaje nadszarpnięty..
ja osobiście byłabym wdzięczna gdyby taka kochanka do mnie zadzwoniła i powiedziała jak wygląda sytuacja.Jeszcze bym jej podziękowała.
nie rozumiem twojego pytania co dalej? facet przyprawia rogi swojej żonie jest dużo starszy od Ciebie czyli dorwał kawałek młodego mięska i jego EGO urosło ,żona żyje w świecie fikcji a ty masz wyrzuty sumienia czy też Ci się spodobało i nie wiesz co dalej robić o to chodzi? wybacz jak źle zrozumiałam i pisze nie na temat ale ta sytuacja jest anormalna jak możesz wzleźć żonatemu facetowi do łóżka i zastanawiać się co dalej... żeby nie było nie obarczam Cię w 100% winą ale masz lustro w domu ?zobacz co widzisz i podziel się z nami swoim odkryciem zdrada jest zdradą a lalunia na szybki numerek to lalunia i nic więcej.
Jeżeli to ona by zaczęła flirt to miałabym żal, ale tylko żal. Całą winą obarczałabym faceta, bo facet jeżeli ma żone, partnerkę, nie ma prawa dotknąć obcej kobiety nawet jeżeli tańczyłaby nago na stole przed nim. Facet który kocha nigdy nie zdradzi, chociażby laska mu do łóżka wchodziła. A jak ma nas gdzieś to zdradzi, nawet z brzydką, grubą i ubraną w worek po kartoflach.
Wina lezy po stronie zdradzającego, ewentualnie (nie we wszystkich sytuacjach) po stronie partnerki/ partnera osoby która zdradza. Kochanka/ kochanek to x, nie ważne, czy to sąsiadka, obca kobieta, współpracownica itp. Ta osoba jest nieważna, ona jest tylko przedmiotem. Tak naprawdę nie ma żadnej siły sprawczej, bo tak jak wyżej napisałam, facet, który chce zdradzić zdradzi bez zachęty potencjalnej kochanki, a facet, który kocha, nie zdradzi choćby potencjalna kochanka wiła się przed nim wielce kusząco.
Tutej popre bo akurat to jest prawda. Albo kocha i 3ma się tej wybranej (tu akurat żony) albo wali w hu... po całości i tańczy jak mu pasuje.Myślę,że ten kto kocha tak serio nie posunie się pod żadnym względem do zdrady.
Ja się podpisuję pod tym co piszę Nirvanka uważam, że winę pełną ponosi ten który zdradza partnera. Dodatkowo życie to nie jest tylko dodać dwa do dwóch i już wszystko jasne.
Krew mnie zalewa na te całe nazewnictwo kobiet/kochanek. Jakoś nikt takich epitetów nie używa wobec zdradzających żonkosiów. No tak to są biedne misie. Kobiety im do łóżka włażą i cóż oni biedni mają począć, oni to na pewno potknęli się i upadli na tą podłą szmatę.
No jasne baby są po prostu głupie. To, że cudny żonkoś nawija im makaron na uszy przez wiele miesięcy. Opowiada głodne kawałki i owija je sobie wokół palca powoduje nadal, że one są szmatami, dziwkami i takie tam. Śmieszne jest też to, że znam wiele przypadków gdzie kobieta na początku w ogóle nie wiedziała o żonie i rodzinie, no ale wiadomo to ona powinna uciekać .... on nie jest winien, pogubił się nieco...litości !
Ja wiem jedno z perspektywy osoby, której raz zdarzyło się być kochanką przez krótką chwilę mogę powiedzieć, że absolutnie nie jest warto i nie wyobrażam sobie ciągnięcia tego na dłuższą metę. Jednak absolutnie nie wynika to z kwestii żony czy rzekomych zasad moralnych ale z kwestii dbałości o siebie, bo taki układ jest dla kobiety upokarzający i nie niesie z sobą wartości dodanej. Szczerze to ja współczułam później szanownej małżonce, że musi zostać z takim kretynem bo szybko zorientowałam się dlaczego on ma problemy małżeńskie.
Natomiast odpowiadająć autorce wątku poradzę - uciekaj od tego kolesia czym prędzej, zapomnij, nie odbieraj telefonów, zadbaj o siebie bo NIE WARTO.
46 2013-10-30 17:57:02 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-10-30 17:57:28)
Wina leży po obu stronach...kochanki i niewiernego żonkosia.
I gadanie, że to nie mój problem, bo to nie ja zdradzam, to nic innego, jak relatywizm moralny.
Bo skoro się dowiaduję, ze szanowny pan jest żonaty....w tym momencie zrywam i mówie adios!
Ciekawe swoją drogą, że kobiet, które zostają kochankami...bronią inne kochanki.
A zdradzający mężuś jest tyle samo wart co jego kochanka...
On - poteflon, ona sucz!
47 2013-10-30 17:58:52 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-10-30 18:03:39)
ehdi - jak możesz pisac, że lekcewazymy rolę upadłych żonkosiów.. a okreslenia pateflon, chujopląt, hujus, to w kij dmuchał?
dla mnie problem polega na tym, że chociaż każdy niby zdaje sobie sprawę, że taki facet to samo chodzące nieudactwo... to jednak nie przeszkadza to wierzyć kochankom w bajki o biednych, nieszczęśliwych misiach, któzy chcieliby, nie kochają zon.. ale musza bo zona, dzieci, zobowiązania i wyprane codziennie gacie...
problem polega na tymn, że chociaż z pogardą odnosza się tutaj wszyscy do takich facetów 9kobiet zdradzających też), chpociaż oceniamy ich najgorzej, chociaz okreslamy, że żony zyjące z takimi facetami to napewno głupie tępe idiotki są.. (nie raz takie testy czytałam tutaj...) to jednak dziewczyna, która ma ochote rozkłądac przed dupkiem nóżki może porzecież, bo żadnych zobowiązań, sama przyjemnośc i zachwyt
ciekawe tylko, czy te same dziewczyny, gdyby dowiedziały się tego o facecie ich najlepszej przyjaciółki-byłyby tym facetem zachwycone
nie, wręcz przeciwnie-pełne oburzenia wspierałyby biedną przyaciółkę i udowadniały, że to nie jest facet dla niej.. że powinna go rzucić, że to obleś i hujus...
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, prawda?/
ponieważ jesli nie znają zony, partnerki, rodziny tego faceta - to mimo, że zachowuje się gówieńsko.. panienka dalej jest nim zafascynowana, podniecona i seks z nim to nic złego...
to jak to jest?/
naprawdę nie zmienilibyście zdania o facecie swojej bliskiej koleżanki, gdybyście dowiedzieli się, że ma dupe na boku?/
naprawde uwazalibyście dalej, że tpo świetny koleś, człowiek wart zaufania, prawdziwy przyjaciel i kolega do tanca i różańca??/
aole taki sam facet - OBCy - którego partnerka nigdy się z nami nie spotkała, na której nam nie zależy, jest podniecający, cudowny, łączy nas coś wyjątkowego, mądry i pociągający i taaaaki zabawny!!!
taka była kiedyś zabawka - nakręcany mały hujek na nózkach..... no to mniej więcej kwintesencja takiego cudownego, zabwnego, uroczego misiaczka uprawiającego serks bez zobowiązan
pytanie brzmi - o co kurcze tym dziewczynom chodzi?? naprawde o ten kawałek mięsa między nogami?? warto dla niego zleźć na samo dno relacji??
tak jak piszesz ehdi -związek z zonatym to tylko upokorzenie....
'
jak bardzo trzeba być samotnym, nieszczęsliwym, żeby zgadzac się na relacje polegające na wysyłanym potajemnie esemesie w kiblu, zakłądaniu fałszywych kont mailowych, spotykania się tylko wtedy gdy facet ma czas i chęć i gdy jemu pasuje, słuchania komunikatów półgębkiem.... nie moge teraz rozmawiać.. zona.... po północy w sylwestra pomiedzy zyczeniami dla jednej mamusi i dla drugiej mamusi- otrzymaniem zdawkowych zyczen noworocznych (na osobnych imprezach oczywiście...)
jak bardzo trzeba być zdesperowanymi niezaspokojonym, żeby godzić się na seks pomiędzy seksem małżeńskim??
48 2013-10-30 18:12:13 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-10-30 18:13:37)
związek z żonatym to oznaka tego, ze dziewczyna jest głupia, układ seksualny to układ czysto fizyczny, gdzie obu osobom chodzi o seks i tutaj już zazwyczaj tym osobom paradoksalnie zwisa, to czy ten ktoś jest żonaty, czy jest księdzem itp. nawet się nie pyta o takie rzeczy bo w takim układzie nie chodzi o budowanie relacji i nawiązywanie przyjaźni ale o seks.
I jeszcze jedno jeżeli już "obwiniamy o zdradę" to osoba zdradzana też bardzo często jest winna. Bo np. ma w nosie potrzeby seksualne partnera. I co kto w takich sytuacjach jest ofiarą, kto biednym misiem, kto tym złym?
Tak wiem, wiem, kochanka zawsze jest tą złą i niedobrą. i najgorszą i do piachu z nią. (zaznaczam nigdy nie byłam kochanką)
Całe szczęście mój chłopak ma takie samo podejście jak ja
Oto moje pytanie i odp. chłopaka
-Czy kochanek/kochanka jest winny/winna zdrady tak samo jak osoba zdradzająca?
-Myślę, że nie bo jak nie będzie tego konkretnego kochanka/kochanki to osoba zdradzająca może znaleźć kogoś innego, podobnego do zdrady, czyli tak czy siak może zdradzić.
A co?
-a czy miałbyś pretensje do kochanka, czy tylko do mnie?
-tylko do Ciebie
-no i dobrze
-dlaczego dobrze? dobra odpowiedź? coś wygrałem? ![]()
Wygrał, wygrał, ale co to nie zdradzę ![]()
nirvanka- w żwiązku może się nie ukłądać.. ale wybór SPOSOBU radzenia sobie z problemami- to już wybór jednostkowy
jesli twój chłopak znajdzie sobie kochanke, bo będziesz miała w tym miesiący długi okres, upoławy i infekcje... a on będzie miał ochote na seks...
to czy ty byłabys winna, że zamiast poczekać/pobawić się z tobą inaczej/zaproponowac cos razem - postanowi cię zdradzić??
jesli się nie będziesz z nim dogadywać.. to czy twoją winą będzie, że zamiast usiąśc z tobą przy jednym stole i rozmawiać o problemie, znad]jdzie sobie przyjaciółeczkę???
czy ty masz wpływ na jego decyzje i wybory?/
nie masz żadnego
dlatego tylko on odpowiada za zdradę - bo to jego wybór
nigdy nie daj sobie wmówić - od faceta pateflona, że rozpiął rozporek i to twoja wina... bo zostawiałaś brudną łazienkę...
odpowiadacie za wasze relacje, za to, co się dzieje między wami, jak się traktujecie, jak zaspokajacie swoje potrzeby, jak o siebie dbacie
ale co kazdy z tym zrobi - zalezy tylko od niego samego
jesli będziesz czuła się zaniedbana i samotna - to możesz albo to zmieniać.. albo znaleźc faceta na boklu
twój wybór i twoja decyzja
możesz tez odejść.. i wtedy spotkać kogoś, kto będzie dla ciebie odpowiedni
ale jeśli zdradzasz - TY wybrałaś taką formę 'radzenia sobie z proiblemami"
50 2013-10-30 18:28:11 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-10-30 18:39:25)
Ja się podpisuję pod tym co piszę Nirvanka uważam, że winę pełną ponosi ten który zdradza partnera. Dodatkowo życie to nie jest tylko dodać dwa do dwóch i już wszystko jasne.
Krew mnie zalewa na te całe nazewnictwo kobiet/kochanek. Jakoś nikt takich epitetów nie używa wobec zdradzających żonkosiów. No tak to są biedne misie. Kobiety im do łóżka włażą i cóż oni biedni mają począć, oni to na pewno potknęli się i upadli na tą podłą szmatę.
No jasne baby są po prostu głupie. To, że cudny żonkoś nawija im makaron na uszy przez wiele miesięcy. Opowiada głodne kawałki i owija je sobie wokół palca powoduje nadal, że one są szmatami, dziwkami i takie tam. Śmieszne jest też to, że znam wiele przypadków gdzie kobieta na początku w ogóle nie wiedziała o żonie i rodzinie, no ale wiadomo to ona powinna uciekać .... on nie jest winien, pogubił się nieco...litości !
Ja wiem jedno z perspektywy osoby, której raz zdarzyło się być kochanką przez krótką chwilę mogę powiedzieć, że absolutnie nie jest warto i nie wyobrażam sobie ciągnięcia tego na dłuższą metę. Jednak absolutnie nie wynika to z kwestii żony czy rzekomych zasad moralnych ale z kwestii dbałości o siebie, bo taki układ jest dla kobiety upokarzający i nie niesie z sobą wartości dodanej. Szczerze to ja współczułam później szanownej małżonce, że musi zostać z takim kretynem bo szybko zorientowałam się dlaczego on ma problemy małżeńskie.
Natomiast odpowiadając autorce wątku poradzę - uciekaj od tego kolesia czym prędzej, zapomnij, nie odbieraj telefonów, zadbaj o siebie bo NIE WARTO.
NACIĄGASZ NASZE WYPOWIEDZI I TO MOCNO. Nigdzie nie padło określenie dziwka, suka itp. To Twoja wyobraźnia Ci je podsuwa.
A propos nawijania makaronu na uszy: jak sobie jedna z drugą pozwala, to potem ma.
Wina leży fitfty/fifty.
I owszem, na podstawie historii obserwowanych w swoim bliższym i dalszym otoczeniu, a także własnego życia (otarcie się o romans z żonatym oraz liczne umizgi żonatych) uważam że baby są BEZDENNIE GŁUPIE a faceci (żonaci/w związkach) którzy tę głupotę bezwzględnie wykorzystują to pępki świata, osoby, które nie kochają ani swoich partnerek/żon ani kochanek - ONI KOCHAJĄ SAMYCH SIEBIE. A baby (większość, żeby nie generalizować) w imię własnych kompleksów i babskiej zawiści - tak, zawiści i chęci udowadniania sobie jakie to one są super - włażą w te kupiaste związki a potem histeryzują, latają po psychologach, wypisują na forach, rozmieniają się na drobne, niszczą same siebie, pieprzą o depresjach i takich innych.
I owszem, odczuwam pogardę wobec tępych lasek, które (między innymi na tym forum) wypisują farmazony o "kłodach rzucanych pod nogi" oraz "przeszkodach na drodze do szczęścia", które krew zalewa o to, że ten kocmołuch (czyli rzecz jasna żona - bo żona to zawsze aseksualny kocmołuch, pazerna harpia i manipulantka, która misia zmusiła do śubu - bo takie argumenty tutaj na forum padały, włącznie z tym, że żona chodzi do kosmetyczki i każe mężowi zajmować się dzieckiem) śmie żyć z mężem pod jednym dachem, że śmie żądać alimentów, że śmie mężowi dzieciaka podrzucać, które pitolą o braku godności - bo przecież zdradzana żona nie ma godności płacząc i prosząc misia o pozostanie z nią... Rzecz jasna najwięcej godności ma kochanka i mąż zdradzacz.
Nie wiem, jak bardzo trzeba być zakompleksiałą, żeby podbijać własne ego tym, że przeleci mnie mąż kobity, która temu uroczemu Misiowi, tej bratniej duszy pichci żarcie i pierze skarpetki oraz chowa mu dzieci. Zdobyć przystojnego, dzianego i na poziomie WOLNEGO - to jest sztuka, tylko trzeba się trochę postarać, a z tym już różnie bywa....
A najlepsze jest to, że gdy chodzi o ich własnego męża/męża koleżanki/siostry itd. na kochance same suchej nitki nie zostawią i wydrapałyby oczy każdej kobiecie, która się do niego zbliży - choćby po to, żeby zapytać gdzie jest toaleta - piszę na podstawie własnych doświadczeń z tego rodzaju paniami.
sratata. Jeżeli dzieje się źle w związku i jedna osoba chce ratować związek, pyta się, rozmawia, prosi, sugeruje i trwa to miesiącami, a tadruga cały czas ma ja gdzies i jeszcze jej ubliża i nie chce z nią sypiać to należy się tej osobie zdrada. Nie mówimy o sytuacji, gdzie ktoś ma po prostu ochotę na skok w bok i w ogóle nie rozmawia na ten temat z pratnerem.
End-aluzja to chyba logiczne, że jak facet mnie zdradzi bo mam problemy zdrowotne to na drzewo z nim, ale jeżeli ja nie mam problemów, a po prostu nie chce seksu i cały czas go zbywam, on ze mną rozmawia, pyta się dlaczego tak jest, co on może zrobic, żebym miała ochotę itp. A ja go olewam to jestem w 99% winna tego, że mie zdradzi, on jest winny w 1%, a kochanka w żadnym bo ona była tylko przedmiotem.
Sru tu tu tu nirwanka. Jeśli twój facet ma inne potrzeby niz ty. Ty go Zbywasz lekcewazysz i masz w dupie to on ma pełne prawo od ciebie odejść.
Bo albo z toba jest. Albo z toba nie jest. Jeśli nie jestes dziewczyna dla niego. Jeśli nie jest z toba szczęśliwy to kulturalnie całuje cie w rękę na pożegnanie i odchodzi w sina dal.
Ale nie ma prawa ciebie zdradzać. Nie ma prawa ciebie ranic i krzydzic.
Ma prawo odejść. Ale nie ma prawa oszukiwać.
Ma prawo zmienić swoje zycie. Ale nie ma prawa patrzeć ci w oczy i mówić spotkałem ziutka poszliśmy na kawę. Wybacz ziecialo ale cie kocham i tesknilem.
jeżeli ja tak traktuję faceta, to go ranię i upokarzam,wyznaję zasadę oko za oko ząb za ząb. Facet ma prawo mnie zdradzić bo by mnie to bolało i zrobiłby mi krzywdę jaką ja mu cały czas robilam
no chyba,że by do mnie przyszedł i powiedział co mu lezy na wątrobie, ja bym mu powiedziała "sorry, ale rzeczywiście chyba nie powinniśmy być razem" i wtedy się rozstajemy i nikt nikogo nie zdradza. Ale jężeli ja mimo tego, ze nie chce seksu, cały czas bym go krzywdziła w tym związku, to dlaczego on ma się nie zemścić? należałoby mi się.
Przepraszam, czy Wy kobietki naprawdę myślicie ze ktoś , kto zdradza naprawdę kocha swoją partnerkę?
Zgadzam sie ze jeśli nie ta to byłaby inna? Żal, który słyszymy juz po ze jednak to mnie kocha, to był błąd , pożal sie Boże , słuchać sie nie da.Słowo kocham jest teraz na sprzedaż , nic nie znaczy.
I w tej konkretnej sytuacji, bez szukania winnych, uważam ze autorka sama powinna wiedzieć jak i co. Tylko musi wiedzieć ze Pan i tak pewnie wybierze żonę , bo przecież ja " kocha".
Przepraszam, czy Wy kobietki naprawdę myślicie ze ktoś , kto zdradza naprawdę kocha swoją partnerkę?
Zgadzam sie ze jeśli nie ta to byłaby inna? Żal, który słyszymy juz po ze jednak to mnie kocha, to był błąd , pożal sie Boże , słuchać sie nie da.Słowo kocham jest teraz na sprzedaż , nic nie znaczy.
I w tej konkretnej sytuacji, bez szukania winnych, uważam ze autorka sama powinna wiedzieć jak i co. Tylko musi wiedzieć ze Pan i tak pewnie wybierze żonę , bo przecież ja " kocha".
Parę postów wyżej:
"faceci (żonaci/w związkach) którzy tę głupotę bezwzględnie wykorzystują to pępki świata, osoby, które nie kochają ani swoich partnerek/żon ani kochanek - ONI KOCHAJĄ SAMYCH SIEBIE. "
Rola i wina kochanki według mnie zależy od sytuacji. Znam dziewczynę, którą kręcą żonaci. Sprawia jej satysfakcję, że wyrwie właśnie takiego, bo teoretycznie powinno być to trudniejsze niż z wolnym. Teoretycznie
Czy uważam ją za głupią ? Na pewno nie jest głupia, ma jakieś kompleksy pewnie, które leczy w ten sposób. Uważam jednak, że to chamstwo, bo ona z premedytacją flirtuje z żonatymi. Wtedy uważam, że wina jest 50/50, bo w sumie cokolwiek by nie robiła FACET, KTÓRY KOCHA ŻONĘ I NIE CHCE ZDRADZIĆ NIE ZDRADZI !.
Mam też koleżankę, która często ma żonatych kochanków. Jest młoda, ładna, dobrze zarabia, robi karierę. Nie zależy jej na związku, czasem chce z kimś wyskoczyć gdzieś na weekend. Nie chce rozbić niczyjej rodziny. Trafia się jej żonaty to bierze żonatego. To on zdradza, nie ona. Ona niczego od niego nie chce i nie oczekuje. Wcale nie jest głupia. Ja nigdy nie chciałabym mieć czegokolwiek z żonatym, ale w takiej sytuacji wcale nie widzę w niej winy.
I chociaż nigdy nie byłam kochanką, nie byłam też zdradzona ( z tego co wiem
) to nie uważam, że wszystkie kochanki to sucze, szmaty i głupie gęsi.
Innymi słowy - jak widzisz, że sąsiadowi okradają dom, zamiast zadzwonić po policję idź się rozejrzyj lepiej, może przegapili jakąś plazmę.
kolejne genialne porównanie.
Genialne pewnie nie jest... Ale mam pytanie. Jak ciebie kiedyś w przyszłości mąż zdradzi z kobietą, która wie, że istniejesz i pierzesz mu gacie, nie będziesz miała do niej żadnych pretensji??? Pójdziecie na kawę i pogadacie o jego upierdliwych wadach i tym, że zawsze bzyka w skarpetkach??? Uśmiejecie się i git. Ona powie ci "Wiesz, wiedziałam, że gdzieśtam sobie jesteś ale strasznie chciało mi się bzykać a on i tak by cię zdradził więc pomyślałam sobie, czemu nie?" i ty rzecz jasna przyznasz jej rację.
Dziewczyna byłaby niewinna gdyby padła ofiarą kłamstwa. Jeśli wie, że jest żonaty i pakuje się z nim do łóżka jest tak samo winna jak on. Jest to najzwyczajniej niemoralne i nieetyczne. I to, że on zrobiłby to tak czy inaczej z jakąś dupą wcale nie czyni jej winy mniejszą. To tak jakby oskarżony o współudział w morderstwie powiedział, że koleś był już i tak zdecydowany zabić więc równie dobrze mogłem mu pomóc. Jak nie ja, i tak zrobiłby to ktoś inny.. Więc czemu ten ktoś inny miałby zgarnąć kasę? Takie myślenie jest winne wielu niepotrzebnych tragedii.
Genialne pewnie nie jest... Ale mam pytanie. Jak ciebie kiedyś w przyszłości mąż zdradzi z kobietą, która wie, że istniejesz i pierzesz mu gacie, nie będziesz miała do niej żadnych pretensji??? Pójdziecie na kawę i pogadacie o jego upierdliwych wadach i tym, że zawsze bzyka w skarpetkach??? Uśmiejecie się i git. Ona powie ci "Wiesz, wiedziałam, że gdzieśtam sobie jesteś ale strasznie chciało mi się bzykać a on i tak by cię zdradził więc pomyślałam sobie, czemu nie?" i ty rzecz jasna przyznasz jej rację.
Dziewczyna byłaby niewinna gdyby padła ofiarą kłamstwa. Jeśli wie, że jest żonaty i pakuje się z nim do łóżka jest tak samo winna jak on. ....
Nie brała ślubu z jego żoną. Nie łamie deklarowanych zobowiązań. Nie ma obowiązku dbać o interes obcej kobiety - w przeciwieństwie do kobiety tej partnera.
Nie brała ślubu z jego żoną. Nie łamie deklarowanych zobowiązań. Nie ma obowiązku dbać o interes obcej kobiety - w przeciwieństwie do kobiety tej partnera.
Jeżeli jest wierząca, złamała dziewiąte przykazanie.
No i szóste (jakby być drobiazgowym). ![]()
Winna zdrady wobec tamtej kobiety nie jest, to jej partner seksualny jest żonaty.
Ale Campik mogła zdradzić własne przekonania - jeżeli kiedyś sobie przysięgała, że nie tknie faceta w związku; jeżeli nigdy nie chciała być dla faceta zwykłą d*pą do je**nia; jeżeli nigdy nie pragnęła mieć choćby minimalnego negatywnego wpływu na jakiś związek obojga ludzi.
W tym tkwi problem - jakie Campik ma zasady moralne i etyczne i na czym opiera swoje człowieczeństwo, jak rozumie pojęcia wolność i odpowiedzialność.
N4VV napisał/a:Nie brała ślubu z jego żoną. Nie łamie deklarowanych zobowiązań. Nie ma obowiązku dbać o interes obcej kobiety - w przeciwieństwie do kobiety tej partnera.
Jeżeli jest wierząca, złamała dziewiąte przykazanie.
No i szóste (jakby być drobiazgowym).
...
A co to obchodzi osoby trzecie? - jej wewnętrzna sprawa.
Odniosłem się wyłącznie do symetrii odpowiedzialności - nie widzę jej.
Dominisia21 napisał/a:N4VV napisał/a:Nie brała ślubu z jego żoną. Nie łamie deklarowanych zobowiązań. Nie ma obowiązku dbać o interes obcej kobiety - w przeciwieństwie do kobiety tej partnera.
Jeżeli jest wierząca, złamała dziewiąte przykazanie.
No i szóste (jakby być drobiazgowym).
...A co to obchodzi osoby trzecie? - jej wewnętrzna sprawa.
Odniosłem się wyłącznie do symetrii odpowiedzialności - nie widzę jej.
Przecież Campik się tu wypowiedziała, w pewnym sensie pokazała siebie, więc musiała się liczyć z tym, że będzie oceniana, że jej postawa będzie obchodziła forumowiczów.
Mi chodzi wyłącznie o rzeczywistą (przyczynową) odpowiedzialność kochanki wobec żony faceta. Nie jest ona, moim zdaniem, równoważna odpowiedzialności męża. Niezależnie od tego, co napisała Campik.