Chyba za bardzo się różnimy. Mam poczucie, że mnie nie rozumie, właściwie nie wiem po co ze mną jest bo mam poczucie, że nie jest we mnie zakochany. Czuję, że jestem na ostatnim miejscu:po grach, kolegach, meczach. Rzadko mówi mi coś miłego, nie potrzebuje takiego kontaktu ze mną jak ja z nim. Mówi, że "nie zabrania mi dzwonić do niego, że mogę się odezwać pierwsza". Owszem i robię to ale ostatnio nie dzwoni wcale, a ja ciągle tez nie zamierzam. Boli mnie to wszystko cholernie, strasznie za nim tęsknię ale czasem wydaje mi się, że czuję już tylko żal. Spotkamy się to jest dobrze ale potem znowu to samo. On nie widzi problemu, zawsze twierdzi, że wyolbrzymiam itp. A ja jestem nieszczęśliwa w tym związku, wątpię,że się cokolwiek już może zmienić. Nie wiem jak z nim rozmawiać, on nie lubi poważnych rozmów, nigdy nie powiedział mi że mnie kocha.