Dopiero dziś znalazłam to forum, a potrzebowałam go od bardzo dawna. Zauważyłam, że jest tutaj ciepło i serdecznie, każdy do każdego wyciąga pomocną dłoń. Od razu postanowiłam się tutaj zarejestrować. Po prostu już sobie nie radzę z własnymi problemami. Moje życie z dnia na dzień coraz bardziej mnie przeraża. Czuję, że jest coraz niej mnie we mnie.
Może zacznę od początku mam na imię Ada, ale bardzo nie lubię swojego imienia, więc mam prośbę, piszcie do mnie po prostu Nickiem.
mam 20 lat, od ponad dwóch lat mieszkam z moim partnerem, wspólnie wychowujemy półtoraroczną córeczkę. Miesiąc temu dowiedziałam się, że po raz kolejny jestem w ciąży, ale płód niestety jest martwy. Po kolejnym badaniu okazało się, że na szczęście to była pomyłka i moje maleństwo żyje. Bardzo się ucieszyłam, mój partner, wydawać by się mogło, że też, ale jakoś tak dziwnie się zachowuje, niby się cieszy, ale już nie jest taki jak w przypadku pierwszej mojej ciąży. Dwa dni przed wiadomości, że jestem w ciąży, dowiedziałam się, że właśnie dostałam się na pierwszy rok studiów. Oczywiście już muszę sobie darować pierwszy rok. Z przyszłą teściową nigdy nie miałam zbyt dobrych stosunków, ale te ostatni tygodnie to totalna katastrofa. Jeszcze od pewnego czasu z nią mieszkamy, ponieważ właśnie kupiliśmy domek i jest w remoncie, a moi rodzice mieszkają w Gdańsku. Tak więc nie mamy jakby wyboru. Teraz ciągle tylko chodzi po domu i mówi, że trzeba oszczędzać, że nieprzemyślane kroki podejmuje i marudzi, że powyrzucałam wszystkie rzeczy po córeczce. Gdyby tego było mało i moja mama się na mnie obraziła, bo nie powiedziałam jej, że ponownie będzie babcią, nie zrobiłam tego ponieważ nie zdążyłam. Przyszła teściowa działa niemalże z prędkością światła i gdy tylko się dowiedziała od razu zadzwoniła do niej. Po przeprowadzce do nowego miasta (Poznań) oczywiście większość starych znajomości się zerwała więc zostałam niemalże sama z całym złem tego świata. Nie miałam się do kogo zwrócić, więc piszę tutaj.
Mam nadzieję, że zbytnio was nie zanudziłam. Nie liczę na współczucie czy inne tego typu komentarze, potrzebuję po prostu życzliwych osób z którymi mogłabym popisać ot tak. O wszystkim i o niczym.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru.
~ Malinowa Roskosz