Witam wszystkie kobietki,mam problem ktory moze dla innych nie wyda sie az takim problemem.Otoz zlapalam mojego chlopaka na tym ze pisze z inna kobieta,dodam ze mieszkamy razem.Najgorsze jest to ze nie byly to zwykle wiadomosci,pisali ze soba w bardzo czuly sposob uzywajac zdrobnien typu moj kroliczku,moje sloneczko,moj chlopak pisal do niej tesknie,caluje itd.wiem ze to ich pisanie trwa juz na pewno z pol roku jak nie wiecej,ale najdziwniejsze w tej sytuacji jest to ze nigdy sie nie widzieli,ona mieszka z 500 km od nas jak nie dalej.Poznali sie na jakims portalu.Miedzy nami w ostatnim czasie sie nie uklada,moj chlopak daje mi odczuc ze juz mu na mnie nie zalezy.Powiedzialam mu ze widzialam te wiadomosci,powiedzial ze to tylko przyjaciolka,ze pisza do siebie nawzajem jak zapytalam dlaczego uzywa w stosunku do niej takich czulych slow,odp.ze pisze to co ona sama chce uslyszec,wiec zapytalam dlaczego robi to dla mnie,odp.ze jak go zdenerwuje to pisze do niej,powiedzialam mu ze musi ja kochac skoro pisze juz tak dlugo i w taki sposob,zaczal sie smiac i zaprzeczac.Nie wiem czy mam o niego walczyc czy sie poddac?boli mnie to tym bardziej ze przeciez mieszkamy razem,seks jest wspanialy no i najwazniejsze ze oni sie nie spotykaja tak normalnie,zapomnialam dodac ze ona rowniez ma swoja rodzine.Boje sie ze on moze ja kochac i co wtedy?Co mam zrobic teraz odejsc,zostac,przestac z nim sypiac,powiedziec niech idzie do tamtej,pomozcie jak mam sie zachowywac na codzien?
Podobne tematy
Ja bym odeszła, a to z 2 głównych powodów:
1. braku szacunku do Ciebie
2. nadużył zaufania
Mieszkacie razem, więc to nie takie proste.
Porozmawiaj z nim, ale nie na zasadzie "fali pretensji" (po 2 zdaniach przestanie słuchać). powiedz mu krótko i konkretnie: to i to mnie boli i nie podoba mi się.
Czułe smsy są dla mnie już początkiem zdrady, więc albo to kończysz, albo ja kończę z Tobą.
Daj mu tydzień na skończenie tego, na co dzień do tego czasu lekki dystans. Nie słuchaj jakiś mglistych wyjaśnień. Albo kończy z nią, albo do widzenia.
Nie ma znaczenia, że ona mieszka 500km od was.
Poznali sie na jakims portalu.Miedzy nami w ostatnim czasie sie nie uklada,moj chlopak daje mi odczuc ze juz mu na mnie nie zalezy.
Przestało się układać, bo przestało mu zależeć. Przestało mu zależeć, bo zafascynował się jakąś laską z internetu. Szybko mu to poszło ![]()
tak to nie jest take proste odejsc,kocham go i nie wyobrazam sobie rozstania,nie wiem ludze sie ze to po prostu mu sie znudzi ile moze cos takiego trawc,przeciez to bezsensu.
Nie wiem czy to mu tak przejdzie.. Stworzył sobie wyidealizowany obraz kobiety, z którą tylko pisze. Może być kim chce, pisać co chce. To dla niego odskocznia od życia. Pewnie w ten sposób się dowartościowuje, bo od niej słyszy także same komplementy. Jak sama napisałaś niby to nic złego bo się nie widują. Skoro ona też ma rodzinę to pewnie oboje tak do tego podchodzą. Oboje chcą się dowartościować, poczuć jakiś dreszczyk, a że zapewne boją się prawdziwej zdrady swoich partnerów ( a więc w tym Ciebie) to zadowalają się smskami. Ale właśnie. Teraz Twój facet sobie tylko pisze. A co jeśli to przestanie go kręcić i pójdzie o krok dalej? Radzę poważnie z nim o tym pogadać. Niech się nie wykręca tylko powie Ci o co mu chodzi, czy czegoś mu brakuje, czy dla niego to tylko zabawa. Bo jeśli to dla niego zabawa, to bądź pewna, że to może iść dalej w niezbyt korzystną dla Ciebie stronę.
Jeśli chcesz to ratować to zalecam poważną rozmowę i najlepiej ultimatum dla kolesia - niech się opamięta! Jeśli jednak czujesz się oszukana (a zapewne powinnaś) i czujesz że nie możesz mu zaufać tak jak wcześniej - to nie ma sensu. Bo Wasz związek już nie będzie taki sam. A on być może już się nie zmieni.
Witam wszystkie kobietki,mam problem ktory moze dla innych nie wyda sie az takim problemem.Otoz zlapalam mojego chlopaka na tym ze pisze z inna kobieta,dodam ze mieszkamy razem.Najgorsze jest to ze nie byly to zwykle wiadomosci,pisali ze soba w bardzo czuly sposob uzywajac zdrobnien typu moj kroliczku,moje sloneczko,moj chlopak pisal do niej tesknie,caluje itd.wiem ze to ich pisanie trwa juz na pewno z pol roku jak nie wiecej,ale najdziwniejsze w tej sytuacji jest to ze nigdy sie nie widzieli,ona mieszka z 500 km od nas jak nie dalej.Poznali sie na jakims portalu.Miedzy nami w ostatnim czasie sie nie uklada,moj chlopak daje mi odczuc ze juz mu na mnie nie zalezy.Powiedzialam mu ze widzialam te wiadomosci,powiedzial ze to tylko przyjaciolka,ze pisza do siebie nawzajem jak zapytalam dlaczego uzywa w stosunku do niej takich czulych slow,odp.ze pisze to co ona sama chce uslyszec,wiec zapytalam dlaczego robi to dla mnie,odp.ze jak go zdenerwuje to pisze do niej,powiedzialam mu ze musi ja kochac skoro pisze juz tak dlugo i w taki sposob,zaczal sie smiac i zaprzeczac.Nie wiem czy mam o niego walczyc czy sie poddac?boli mnie to tym bardziej ze przeciez mieszkamy razem,seks jest wspanialy no i najwazniejsze ze oni sie nie spotykaja tak normalnie,zapomnialam dodac ze ona rowniez ma swoja rodzine.Boje sie ze on moze ja kochac i co wtedy?Co mam zrobic teraz odejsc,zostac,przestac z nim sypiac,powiedziec niech idzie do tamtej,pomozcie jak mam sie zachowywac na codzien?
Witam wszystkie kobietki,mam problem ktory moze dla innych nie wyda sie az takim problemem.Otoz zlapalam mojego chlopaka na tym ze pisze z inna kobieta,dodam ze mieszkamy razem.Najgorsze jest to ze nie byly to zwykle wiadomosci,pisali ze soba w bardzo czuly sposob uzywajac zdrobnien typu moj kroliczku,moje sloneczko,moj chlopak pisal do niej tesknie,caluje itd.wiem ze to ich pisanie trwa juz na pewno z pol roku jak nie wiecej,ale najdziwniejsze w tej sytuacji jest to ze nigdy sie nie widzieli,ona mieszka z 500 km od nas jak nie dalej.Poznali sie na jakims portalu.Miedzy nami w ostatnim czasie sie nie uklada,moj chlopak daje mi odczuc ze juz mu na mnie nie zalezy.Powiedzialam mu ze widzialam te wiadomosci,powiedzial ze to tylko przyjaciolka,ze pisza do siebie nawzajem jak zapytalam dlaczego uzywa w stosunku do niej takich czulych slow,odp.ze pisze to co ona sama chce uslyszec,wiec zapytalam dlaczego robi to dla mnie,odp.ze jak go zdenerwuje to pisze do niej,powiedzialam mu ze musi ja kochac skoro pisze juz tak dlugo i w taki sposob,zaczal sie smiac i zaprzeczac.Nie wiem czy mam o niego walczyc czy sie poddac?boli mnie to tym bardziej ze przeciez mieszkamy razem,seks jest wspanialy no i najwazniejsze ze oni sie nie spotykaja tak normalnie,zapomnialam dodac ze ona rowniez ma swoja rodzine.Boje sie ze on moze ja kochac i co wtedy?Co mam zrobic teraz odejsc,zostac,przestac z nim sypiac,powiedziec niech idzie do tamtej,pomozcie jak mam sie zachowywac na codzien?
- między Wami jest ostanio nie tak ... ostanio tzn. ile pół roku - i przez pół roku do niej pisze?
- pół roku piszą te sms ... a co go skłania do utrzymywania tej znajomości tylko to że Wam się nie układa ... pewnie nawet zdjęcia nie widział
- poznali sie na portal ... myślisz że tylko sms , a portal, a rozmowy?
- on pisząc czułe słowa - daje jej co ona chce usłyszeć ... hmm za to Ty jesteś wyjątkiem i Tobie mówi prawdę?
(a może podobnie jak mówi CI to co chce byś usłyszała 500km, nigdy się nie widzieli, tlumaczenia słówek tid)
- ona ma swoją rodzinę ... zapytaj co jej rodzina na to
- on daje Ci odczuć, że mu na Tobie nie zależy, ale sypia z Tobą? ... no tak 500 km, to jednak kawałek.
(jemu na Tobie nie zależy, ale sypia z Tobą - znaczy zależy mu na seksie, obojętnie z kim, bo Ty jesteś mu obojętna!
Czyli równie dobrze mógłby spać z byle kim innym, byle mógł sobie ulżyć i pisać do tamtej laski?...
... idąc dalej boisz się, że ona jest dla niego ważna i ją kocha? Odpowiedź: nie masz się co martwić - on tamtej nie kocha! Przecież sypia z Tobą, gdyby kochał tamtą, to by NA PEWNO zachowywał wstrzemięźliwość wobec Ciebie. Na pewno nie zdradzałby swojej miłości sypiajać z Tobą ... ale może być też tek, że on ją kocha, a ponieważ mu na Tobie nie zależy - to sypiając z Tobą i nie traktuje tego jako zachowania nie fair wobec niej, bo już nic dla niego nie znaczysz ... ale odwracająć sytuacje - jeśli on ją kocha, ale sypia z Tobą, to jaką masz pewność, że gdy mówił że kocha Ciebie , to nie sypiał z innymi na których mu nie zależało, np. z tamtą?)
- on pisze do niej, gdy go zdenerwujesz ... to jak on Cię zdenerwuje zacznij pisać do mnie ![]()
Dunkis moglbys napisac to troche jasniej,naprawde nie mam ochoty i sily domyslac sie co konkretnie masz na mysli?Jestem pewna ze sie nie widzieli nie dlatego ze on tak mowi tylko dlatego ze tak wynika z tych wiadomosci,sama pisala ze musza wystarczyc im tylko rozmowy,czasmi tez pisala gdzie np teraz jest i co robi,wiec jestem pewna ze nie jest z stad.
Lara skoro dochodzi do takiej sytuacji to coś nie do końca gra w waszym związku.
Niektórzy akceptują takie internetowe romanse, dopóki one zostają tylko w sieci.
Ktoś trafnie napisał, że on stworzył sobie wyidealizowaną wizje kobiety, z reguły jest to odskocznia, kompensacja braków z życia realnego, powodów jest dużo. Jak chcesz sobie poczytać o całym zjawisku internetowych romansów to polecam Ci książkę, Ben-Ze'ev - Miłość w sieci internet i emocje, książkę czyta się średnio, jak dla mnie trochę rozwleczona, można by to napisać w o wiele krótszej formie, ale cóż taki amerykański styl. Stanowi jednak dość dobre zobrazowanie tematu i na allegro można ją nabyć za grosze.
Poznanie zjawiska mogłoby Ci pomóc zdecydować co dalej zrobić z tym fantem.
Dunkis moglbys napisac to troche jasniej,naprawde nie mam ochoty i sily domyslac sie co konkretnie masz na mysli?Jestem pewna ze sie nie widzieli nie dlatego ze on tak mowi tylko dlatego ze tak wynika z tych wiadomosci,sama pisala ze musza wystarczyc im tylko rozmowy,czasmi tez pisala gdzie np teraz jest i co robi,wiec jestem pewna ze nie jest z stad.
prosto.. hmmm ... w obecnej sytuacji w Twoim związku pogłębia się destabilizacja, masz prawo czuć się niepewnie i masz do tego namacalne podstawy by obawiać się o wspólną przyszłość, ale to nie ze względu na tę "sms" znajomość, a z uwagi na brak widocznej chęci odbudowania go ze strony Twojego partnera. Jeśli nie skupisz się na tym, to jak Ci się rozleci związek, nie będzie miało znaczenia, czy będziesz narzekać, na nią, na sms, 500 km = efekt będzie taki, że nie będzie WAS.
resztę masz wyżej, ale jeśli nie masz ochoty ani siły do myślenia o tym co napisałem wyżej, do daruj sobie teraz czytanie i wróć do tego, gdy najdzie Cię ochota, bo moim zamiarem było właśnie pobudzić Cię do myślenia.
Lara skoro dochodzi do takiej sytuacji to coś nie do końca gra w waszym związku.
Niektórzy akceptują takie internetowe romanse, dopóki one zostają tylko w sieci.
Ktoś trafnie napisał, że on stworzył sobie wyidealizowaną wizje kobiety, z reguły jest to odskocznia, kompensacja braków z życia realnego, powodów jest dużo. Jak chcesz sobie poczytać o całym zjawisku internetowych romansów to polecam Ci książkę, Ben-Ze'ev - Miłość w sieci internet i emocje, książkę czyta się średnio, jak dla mnie trochę rozwleczona, można by to napisać w o wiele krótszej formie, ale cóż taki amerykański styl. Stanowi jednak dość dobre zobrazowanie tematu i na allegro można ją nabyć za grosze.
Poznanie zjawiska mogłoby Ci pomóc zdecydować co dalej zrobić z tym fantem.
były kultury, w których akceptowano, gejsze, w starożytności seks z niewolnikiem nie był niczym nadzwyczajnym, a na pewno nie powodem do rozpadów związków, dziś przyszedł czas na akceptowanie romasnów internetowych .... w zasadzie czemu nie, jeśli tylko poprawią relacje w realnym związku ![]()
10 2013-08-27 17:36:49 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-08-27 17:39:00)
agnik napisał/a:Lara skoro dochodzi do takiej sytuacji to coś nie do końca gra w waszym związku.
Niektórzy akceptują takie internetowe romanse, dopóki one zostają tylko w sieci.
Ktoś trafnie napisał, że on stworzył sobie wyidealizowaną wizje kobiety, z reguły jest to odskocznia, kompensacja braków z życia realnego, powodów jest dużo. Jak chcesz sobie poczytać o całym zjawisku internetowych romansów to polecam Ci książkę, Ben-Ze'ev - Miłość w sieci internet i emocje, książkę czyta się średnio, jak dla mnie trochę rozwleczona, można by to napisać w o wiele krótszej formie, ale cóż taki amerykański styl. Stanowi jednak dość dobre zobrazowanie tematu i na allegro można ją nabyć za grosze.
Poznanie zjawiska mogłoby Ci pomóc zdecydować co dalej zrobić z tym fantem.były kultury, w których akceptowano, gejsze, w starożytności seks z niewolnikiem nie był niczym nadzwyczajnym, a na pewno nie powodem do rozpadów związków, dziś przyszedł czas na akceptowanie romasnów internetowych .... w zasadzie czemu nie, jeśli tylko poprawią relacje w realnym związku
Ale to było jednostronne podaj mi lepiej przykład gdzie akceptowano romanse żon, chyba nie chwiałbyś aby twoja żona romansowała na Facebooku z jakimś innym....
Nie trzeba face to face do złości, kto zazdrości ten kocha.
Współczuję Ci. Piszesz że sex jest wspaniały itd. Nie wiem czy macie dzieci? Czy planujecie je ? Ile już jesteście razem ? Takie szczegóły ale bardzo ważne...Czy to jakaś gra miedzy wami ? Czy potrzebujecie jakieś nutki zazdrości? Może też sobie znajdź takiego przyjaciela wirtualnego, zobaczysz jak On zareaguje , jak będziesz wymieniać z nim smsy.....ale czuję że Ty jednak bardzo kochasz i męczy Cię ta sytaucja...Ja robiłam wszystko żeby zrozumieć psychikę mojego faceta, choć nigdy mnie nie zdradzał , to ja starałam się przejrzeć go na wylot, nawet na facebooku znalazłam zdjęcie jego byłej i dużo mi o niej opowiadał.....też o swoich koleżankach z dawnych lat.....Po prostu musisz wiedzieć czego potrzebuje twój facet, jakie ma marzenia, tęsknoty itd...czasami są to prozaiczne rzeczy, a czasami np. jego matka może potrzebować kontaktu z wami.....rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
Jestesmy razem od 3 lat,cos zaczelo sie psuc ale powoli,nie moglam zrozumiec dlaczego,przeciez bylo tak dobrze,naprawde nie bylo konkretnego powodu,a teraz nagle nawet nie potrafi ze mna rozmawiac,wiem ze to problem lezy w tej dziewczynie bo psuc zaczelo sie mniej wiecej wtedy jak zauwazylam pierwsza wiadomosc od niej,zrobilam mu straszna awanture,kazalam mu przestac pisac,myslalam ze to skonczy,lecz niedawno zobaczylam ze dalej pisza ze soba i teraz wiem to jest ten problem.Ale co dalej?chcialabym ratowac ten zwiazek,ale jak wybic mu z glowy ta dziewczyne?co zrobic zeby zaczal sie starac?wiem ze najrosadniej byloby go po prostu zostawic,ale chcialabym sprobowac,za bardzo go kocham.
Takie internetowe romanse wcale nie są "bezpieczne". Nie zdradza Cię realnie, ale zdradza Cię w swojej głowie. Tęskni, wyobraża sobie, marzy.
Znam historię w której facet, rozstał się z żoną dla takiej internetowej miłości, nie było dla niego przeszkodą, że nigdy jej realnie nie spotkał. Nie chciał z żoną być. Po prostu oznajmił jej że kocha tamtą. Jak sie potoczyły jego dalsze losy nie wiem.
Zażądaj definitywnie zerwania kontaktów.
również bym odeszła. Jak z nim bedziesz to nigdy nie zaznasz spokoju. Jak go nie bedzie przy Tobie bedziesz myslala gdzie jest i co robi, z kim...
Jestesmy razem od 3 lat,cos zaczelo sie psuc ale powoli,nie moglam zrozumiec dlaczego,przeciez bylo tak dobrze,naprawde nie bylo konkretnego powodu,a teraz nagle nawet nie potrafi ze mna rozmawiac,wiem ze to problem lezy w tej dziewczynie bo psuc zaczelo sie mniej wiecej wtedy jak zauwazylam pierwsza wiadomosc od niej,zrobilam mu straszna awanture,kazalam mu przestac pisac,myslalam ze to skonczy,lecz niedawno zobaczylam ze dalej pisza ze soba i teraz wiem to jest ten problem.Ale co dalej?chcialabym ratowac ten zwiazek,ale jak wybic mu z glowy ta dziewczyne?co zrobic zeby zaczal sie starac?wiem ze najrosadniej byloby go po prostu zostawic,ale chcialabym sprobowac,za bardzo go kocham.
Psuć się zaczęło przypadkiem nie od tej "strasznej awantury"?
A tu masz podany powód, dlaczego pisze i kiedy pisze:
zapytalam dlaczego robi to dla mnie,odp.ze jak go zdenerwuje to pisze do niej,
To teraz możesz sobie wybrać, czy chcesz go dalej nakłaniać awanturami do kontynuowania tej relacji zdrobniałej, czy przestaniesz Go denerwować i sprawdzisz prawdziwość podanego motywu.
Najgorsze jest jednak to, co napisałaś tu:
,powiedzialam mu ze musi ja kochac skoro pisze juz tak dlugo i w taki sposob,zaczal sie smiac i zaprzeczac
To jest klasyczna podpowiedź, w dodatku kategoryczna, bo w końcu "musi", a jak musi, to pewnie wykona i pokocha. Kobiety uwielbiają być masochistkami i uwielbiają podpowiadać Mężczyznom rozwiązania, na które oni sami by pewnie nigdy nie wpadli.
Zamiast się cieszyć z dobrego seksu, to zawsze sobie znajdą jakiś powód do rozpaczy. Taka radosna twórczość.
Dunkis napisał/a:agnik napisał/a:Lara skoro dochodzi do takiej sytuacji to coś nie do końca gra w waszym związku.
Niektórzy akceptują takie internetowe romanse, dopóki one zostają tylko w sieci.
Ktoś trafnie napisał, że on stworzył sobie wyidealizowaną wizje kobiety, z reguły jest to odskocznia, kompensacja braków z życia realnego, powodów jest dużo. Jak chcesz sobie poczytać o całym zjawisku internetowych romansów to polecam Ci książkę, Ben-Ze'ev - Miłość w sieci internet i emocje, książkę czyta się średnio, jak dla mnie trochę rozwleczona, można by to napisać w o wiele krótszej formie, ale cóż taki amerykański styl. Stanowi jednak dość dobre zobrazowanie tematu i na allegro można ją nabyć za grosze.
Poznanie zjawiska mogłoby Ci pomóc zdecydować co dalej zrobić z tym fantem.były kultury, w których akceptowano, gejsze, w starożytności seks z niewolnikiem nie był niczym nadzwyczajnym, a na pewno nie powodem do rozpadów związków, dziś przyszedł czas na akceptowanie romasnów internetowych .... w zasadzie czemu nie, jeśli tylko poprawią relacje w realnym związku
Ale to było jednostronne podaj mi lepiej przykład gdzie akceptowano romanse żon, chyba nie chwiałbyś aby twoja żona romansowała na Facebooku z jakimś innym....
Nie trzeba face to face do złości, kto zazdrości ten kocha.
Katarzynka82, to co napisałem nt. akceptowania romansów internetowych to był sarkazm. Nie spodobała mi się koncepcja wysunięta przez agnik (nie twierdze że jest jej) włosy mi sie na ciele zjrzyły gdy przeczytałem, o tym, że niektórzy akceptują internetowe romanse - i użyłem sakrazmu.
.....Nie spodobała mi się koncepcja wysunięta przez agnik (nie twierdze że jest jej) włosy mi sie na ciele zjrzyły gdy przeczytałem, o tym, że niektórzy akceptują internetowe romanse - i użyłem sakrazmu.
A co Ci sie nie spodobało? Stwierdzenie faktu?
Niektórzy żyją w związkach otwartych, inni akceptują internetowe romanse.
Jeszcze inni są grabarzami.
19 2013-08-28 09:24:25 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2013-08-28 09:27:21)
Dunkis napisał/a:.....Nie spodobała mi się koncepcja wysunięta przez agnik (nie twierdze że jest jej) włosy mi sie na ciele zjrzyły gdy przeczytałem, o tym, że niektórzy akceptują internetowe romanse - i użyłem sakrazmu.
A co Ci sie nie spodobało? Stwierdzenie faktu?
Niektórzy żyją w związkach otwartych, inni akceptują internetowe romanse.
Jeszcze inni są grabarzami.
Nie podoba mi się to, że funkcjonuje przyzwolenie na takie sprawy i właśnie to wyraziłem. Fakty są faktami, z tymi nie dyskutuję. Co nie znaczy, że pewne rzeczy mogą się komuś podobać, a inne nie. Mój rozum pozwala mi przejsć nad pewnymi rzeczami do porządku dziennego inne nie. Jak ktoś by Ci strzelił w łeb z pistoletu, to otoczenie powinno prześć na tym do porządku dziennego? To że dzieciakom wciska się dragi, też przyjdzie Ci tak łatwo skiwtować podobnymi słowami i przyjąć do wadomości, zaakceptować jak cyt. Ciebie "inni akceptują", "jeszce inni są grabarzami" - to zniczeulica. I jeśli trzeba napiszę drugi raz - TAK NIE PODOBA MI SIĘ TO I MÓWIĘ O TYM NIE AKCEPTUJĄC TEGO, w przeciwieństiw do niektóych których stać wyłącznie na zaakceptowanie tego co się wokół nich dzieje, w przeciwieństwie do tych, którzy odgrywają rolę swojego życia pod postacią biernego obserwatora.
N4VV napisał/a:Dunkis napisał/a:.....Nie spodobała mi się koncepcja wysunięta przez agnik (nie twierdze że jest jej) włosy mi sie na ciele zjrzyły gdy przeczytałem, o tym, że niektórzy akceptują internetowe romanse - i użyłem sakrazmu.
A co Ci sie nie spodobało? Stwierdzenie faktu?
Niektórzy żyją w związkach otwartych, inni akceptują internetowe romanse.
Jeszcze inni są grabarzami.Nie podoba mi się to, że funkcjonuje przyzwolenie na takie sprawy i właśnie to wyraziłem. Fakty są faktami, z tymi nie dyskutuję. Co nie znaczy, że pewne rzeczy mogą się komuś podobać, a inne nie. Mój rozum pozwala mi przejsć nad pewnymi rzeczami do porządku dziennego inne nie. Jak ktoś by Ci strzelił w łeb z pistoletu, to otoczenie powinno prześć na tym do porządku dziennego? To że dzieciakom wciska się dragi, też przyjdzie Ci tak łatwo skiwtować podobnymi słowami i przyjąć do wadomości, zaakceptować jak cyt. Ciebie "inni akceptują", "jeszce inni są grabarzami" - to zniczeulica. I jeśli trzeba napiszę drugi raz - TAK NIE PODOBA MI SIĘ TO I MÓWIĘ O TYM NIE AKCEPTUJĄC TEGO, w przeciwieństiw do niektóych których stać wyłącznie na zaakceptowanie tego co się wokół nich dzieje, w przeciwieństwie do tych, którzy odgrywają rolę swojego życia pod postacią biernego obserwatora.
Jakie przyzwolenie? To chyba jest osobista i indywidualna sprawa jakie ktoś sobie ustanawia prawidła we własnym związku. Nikomu z zewnątrz nic do tego. Jeśli czegoś nie akceptujesz w relacji z kobietą, negocjuj ze swoją partnerką. Nic Cię jednak nie upoważnia do ustanawiania praw i zasad obowiązujących generalnie.
Ja nie wiem, czy akceptacja "internetowych romansów" jest ok, czy nie jest. Pewnie w niektórych sytuacjach jest, w innych nie. Diabeł tkwi w szczegółach.
Dunkis napisał/a:N4VV napisał/a:A co Ci sie nie spodobało? Stwierdzenie faktu?
Niektórzy żyją w związkach otwartych, inni akceptują internetowe romanse.
Jeszcze inni są grabarzami.Nie podoba mi się to, że funkcjonuje przyzwolenie na takie sprawy i właśnie to wyraziłem. Fakty są faktami, z tymi nie dyskutuję. Co nie znaczy, że pewne rzeczy mogą się komuś podobać, a inne nie. Mój rozum pozwala mi przejsć nad pewnymi rzeczami do porządku dziennego inne nie. Jak ktoś by Ci strzelił w łeb z pistoletu, to otoczenie powinno prześć na tym do porządku dziennego? To że dzieciakom wciska się dragi, też przyjdzie Ci tak łatwo skiwtować podobnymi słowami i przyjąć do wadomości, zaakceptować jak cyt. Ciebie "inni akceptują", "jeszce inni są grabarzami" - to zniczeulica. I jeśli trzeba napiszę drugi raz - TAK NIE PODOBA MI SIĘ TO I MÓWIĘ O TYM NIE AKCEPTUJĄC TEGO, w przeciwieństiw do niektóych których stać wyłącznie na zaakceptowanie tego co się wokół nich dzieje, w przeciwieństwie do tych, którzy odgrywają rolę swojego życia pod postacią biernego obserwatora.
Jakie przyzwolenie? To chyba jest osobista i indywidualna sprawa jakie ktoś sobie ustanawia prawidła we własnym związku. Nikomu z zewnątrz nic do tego. Jeśli czegoś nie akceptujesz w relacji z kobietą, negocjuj ze swoją partnerką. Nic Cię jednak nie upoważnia do ustanawiania praw i zasad obowiązujących generalnie.
Ja nie wiem, czy akceptacja "internetowych romansów" jest ok, czy nie jest. Pewnie w niektórych sytuacjach jest, w innych nie. Diabeł tkwi w szczegółach.
Nie chce stanowić prawa, ale jeśli mam możliwość mieć wpływ na to, to korzytam z tego, jeśli posiadam argumenty, chętnie wyrażam swoje zdanie. Osobiste sprawy pozostają takimi, jeśli się je zachowuje dla siebie. Forum w przeciwieństwie do wspomnianej sytuacji jest miejscem, w której ludzie te osoiste sprawy obnażają, rozmawiają o nich, oczekują nieraz opinii, spojrzenia na sytuację z innej strony, zatem jeśli piszemy o granicach związku one się tutaj załamują, prawidła są po to by je oceniać, prawidła podlegają krytyce i ocenie, to jest norma, historia naszej cywilizacji, to przecież żywe ścieranie się właśnie tych prawideł na więksża czy mniejsża skalę, w tym czy innym zakresie, ale trzeba pamiętać że podwaliny to zawsze prywatny interes człowieka. Zasady są by je łamać - to nie puste powiedzenie, jesli ktoś okraniczy się tutaj jedynie do zasad jako prawa - to stanie w miejcu, bo łamanie zasad to również wychodzenie poza utarte schematy - jak choćby akceptowanie wspomniana akceptacja wirtualnych romansów - ale to nie znaczy, że należy to przyjmować obojętnie, sprowadzać do faktu. Szanuję to, że nie masz wyrobionego zdania, wobec tej sprawy, z mojego punktu widzenia stawia Cię to w pozycji osoby bez wyrazu, ale wcale to nie znaczy - że z punktu realnego związku ludzi, mówię nie - jako czynnikowi destrukcyjnemu, bo to wkradanie się we wspomniane przez Ciebie ustanowione prawidła związku - osób trzecich. Mało tego - właśnie to co napisałeś "Nikomu z zewnątrz do tego". Jeśli związek był budowany między dwóją ludzi - to właśnie nikomu z zewnątrz (z internetu) do tego. Dopuszcenie takiej osoby trzeciej, w moejej ocenie wpływa na integralność dotychczasowego związku, a w moim przekonaniu powoduje odbarienie papierka lakmusowego wskazując powstające się "zakwaszenie" związku. Oczywiście diabeł tkwi w szczeółach, jeśli oboje tego chcą i to akceptują to marginalne przypadki.
22 2013-08-28 10:43:13 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-28 10:43:48)
Wszystko zależy też od oceny, co jest, a co nie jest "internetowym romansem".
Dla jednych będzie to cyberseks, dla innych każda wymiana informacji.
Konkludując - jesli autorce sytuacja jawnie przeszkadza, jej facet powinien zareagować, by czuła się z nim dobrze.
Jeśli tego nie robi, ma pozajączkowane priorytety lub zwyczajnie ma ją gdzieś.
Ponadto, jak dla mnie, utrzymywanie takiej relacji na odległość jest pozbawione sensu - romans z własną wyobraźnią.
Wszystko zależy też od oceny, co jest, a co nie jest "internetowym romansem".
Dla jednych będzie to cyberseks, dla innych każda wymiana informacji.Konkludując - jesli autorce sytuacja jawnie przeszkadza, jej facet powinien zareagować, by czuła się z nim dobrze.
Jeśli tego nie robi, ma pozajączkowane priorytety lub zwyczajnie ma ją gdzieś.
Ponadto, jak dla mnie, utrzymywanie takiej relacji na odległość jest pozbawione sensu - romans z własną wyobraźnią.
Nie jest moją inetencją roztrząsać co jest romansem, zdradą, albo flirtem co najwyraźniej przyszło autorce obserować, istotne jest to że ma negatywny wpływ na związek i przeszkadza w odbudowaniu zachwianych relacji. Zauważ, że jej facet nie tylko nie reaguje na ta, ale wręcz wmawia jaj , że to ona przyczynia się do tego, że on zagłebia się w wirtualne relacje - bo go denerwuje. Co do romansu z wyobraźnią, może wydawac się to bez sensu, ale jemu wystarcza - a to nalezy przyjąć za fakt. Dla tego pisałem, że powinna zająć się rozwiązywaniem problemów między nimi, a nie skupiać się na jego znajomości, jesli tego nie zrobi związek się rozleci, a co najwyżej, zamiast poszukać błedów w swoich relacjach z partnerem, zwali winę na wirtualną babę i całkiem możliwe, że w kolejnym związku popełni te same błędy, które doprowadzą do kolejnego marnego końca, z tym, że przyczyna może będzie inna.
Dziekuje, Dunkis dales mi sporo do myslenia,chyba domyslam sie gdzie lezy problem.
Dziekuje, Dunkis dales mi sporo do myslenia,chyba domyslam sie gdzie lezy problem.
do usług
ciesze się, że zmobilizowałaś się do ... myślenia
skorzystaj z tego co wydaje się, że działa u Ciebie sprawnie - intuicji
i pamiętaj masz nad nią przewagę ... jakieś 500 km - to sporo, a przecież wiesz co on lubi ... zawsze możesz dać do zrozumienia że może to stracić ...
wiesz na mężczyzn działa bardzo mocno, jak inny mężczyzna wkracza na jego teren, Tobie też się może zdażyć, że ktoś będzie Cię adorował... ot drobna symulacja, zmiana zachowania, zamiast się zamartiwać... ubrać się sexy, wyjść, bez słowa ... wrócić zadowolonej bez ogłaszania że powodem są zakupy schowane w torebce ... takie tam symulacje.
Dunkis,
znowu na Ciebie trafiam :-)
Nie sadzisz, ze strategia z "nieistniejacym adoratorem" jest na bardzo krotko? Pomijajac inne aspekty takiego klamstwa.
Pozniej i tak trzeba wiele w zwiazku zmienic, bo kiedy partner juz otrzasnie sie z zazdrosci (wywolanej oszukanczymi metodami) i nie bedzie sie obawial straty, stare wroci. CHYBA ze w miedzyczasie autorka wprowadzi prawdziwe zmiany. Samo to, co radzisz nie zmieni zwiazku na lepsze w dluzszej perspektywie.
Dunkis,
znowu na Ciebie trafiam :-)
Nie sadzisz, ze strategia z "nieistniejacym adoratorem" jest na bardzo krotko? Pomijajac inne aspekty takiego klamstwa.
Pozniej i tak trzeba wiele w zwiazku zmienic, bo kiedy partner juz otrzasnie sie z zazdrosci (wywolanej oszukanczymi metodami) i nie bedzie sie obawial straty, stare wroci. CHYBA ze w miedzyczasie autorka wprowadzi prawdziwe zmiany. Samo to, co radzisz nie zmieni zwiazku na lepsze w dluzszej perspektywie.
ale przykuje uwagę ... to jedyny cel tej strategii, przynajmniej w tym przypadku,
zazdrośc to tylko narzędzie, tak jak plotka czy niedopowiedzenie - kobietom to łatwo przychodzi i często z tego korzystają. Czyżbys chciała powiedzieć, że nie posuzyłabyś się takimi metodami, by zatrzymać przy sobie ukochanego?
oczywiście, to jaki sprawa obierze obrót później zależy jak się tę sytuacje wykorzysta. Nigdy nie twierdziłem, że wywołanie zazdrości uporządkuje czyjkolwiek związek albo przywróci tętno na dłużej. Tylko krótkowzroczna osoba może tak twierdzić. Miriamm, czyżbyś uważała mnie za krótkowidza?
....
wiesz kiedy kobieta najuważniej słucha swojego partnera? ano wtedy gdy rozmawia z inną kobietą
to samo się dzieje z samcem, gdy inny wkracza na "jego" teren, nie ma znaczenia czy "teren" jest bogaty, czy nie ... liczy się nieporządana ingerencja
Dunkis,
pytasz, czy ja bym sie posluzyla taka metoda. Nie. Bo bylabym bardzo niewiarygodna. Nie umiem tak robic i to byloby sztuczne. Moj maz co najwyzej pytalby sie, czy cos mi sie stalo (w jego wykonaniu: czy cos mi odbilo).
Nie mowie, ze to dobrze, ale tak mam.
Co do tego, czy uwazam, ze jestes krotkowidzem: nie znam Cie na tyle, zeby to stwierdzic. Skoro mowisz, ze wiesz - przyjmuje to a priori. Bez dowodu :-)
29 2013-08-28 15:50:16 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2013-08-28 16:07:43)
Dunkis,
pytasz, czy ja bym sie posluzyla taka metoda. Nie. Bo bylabym bardzo niewiarygodna. Nie umiem tak robic i to byloby sztuczne. Moj maz co najwyzej pytalby sie, czy cos mi sie stalo (w jego wykonaniu: czy cos mi odbilo).
Nie mowie, ze to dobrze, ale tak mam.Co do tego, czy uwazam, ze jestes krotkowidzem: nie znam Cie na tyle, zeby to stwierdzic. Skoro mowisz, ze wiesz - przyjmuje to a priori. Bez dowodu :-)
Pytanie dotyczyło czy byś się do tego posuneła, a wiarygodność, to inna sprawa. Nie wszyscy są stworzeni do wielkich rzeczy, ja na przykład również jestem kiepskim aktorem.
Tak na marginesie - jeśli padnie kiedyś pytanie czy coś Ci odbiło - odpowiedz że "tak" i więcej nie tłumacz. Potwierdzenie niedorzeczności, jest zazwyczaj bardziej intyrgujące niż oczywiste zaprzeczenie, którego druga storna w sposób naturalny oczekuje ![]()
skoro tak dobrze Ci idzie przyjmowanie tego co o sobie piszę bez dowodu, to może przyznasz, że jestem hmmm... nie to by było za skromne, a to ... nie to nie byłoby pełne, albo ... że mój uśmiech jest ... hmmmm ... to nie ma znaczenia, ważne co myślą o mnie bliscy.
tak, lubie budzic zdumienie mojego meza. daje mi to poczucie, ze wcale mnie tak dobrze nie zna, nie wie, czego sie spodziewac.
I w zwiazku z tym jego oceny mojej osoby tez niekoniecznie sa adekwatne - bo patrz wyzej - nie zna mnie.
Pokretne troche, ale prawdziwe.
No i nawiazujac do watku Lary:
mozna sie domyslec, ze w mojej opinii (jako osoby dosc pryncypialnej) niedobrze jest nawiazywac jakiekolwiek romanse w trakcie trwania zwiazku. Odradzalabym szczerze. A jesli Lara nie akceptuje takich zachowan to znaczy, ze to jest jej granica - nieprzekraczalna. Co sie dzieje po przekroczeniu takiej granicy przez partnera decyduje Lara.
Kompromis ze strony Lary w takiej sytuacji moze grozic w pozniejszym czasie poczuciem krzywdy autorki - bo bedzie musiala acceptowac cos, czego nie chce.
Jesli juz na takim etapie zwiazku pojawiaja sie powazne watpliwosci, zawsze warto to powaznie przemyslec.
Pisanie to jeszcze nie zdrada. Czasem łatwiej jest powiedzieć komuś kogo się zna tylko z neta, więcej niż ukochanej osobie bo jest bezpieczniej. Ludzie szukają przyjaźni nawet takie wirtualnej. Nic w tym złego.
Mowicie nowy adorator?mies.temu probowalam takiej sytuacji,gdy moj kolega mial problem rozmawialismy w sumie codzienie przez tel.czasmi byly jakies spotkania.Co moj partner na to?szczerze mowiac nie bylo widac zazdrosci z jego strony,on jest strasznie dumny i nie pokazuje tego po sobie,chociaz gdy kilka razy poprosilam go cos,warknal dlaczego nie idziesz do swojego kolegi,niech on ci pomoze,lub gdy konczylam rozmowe przez tel to pytal sie co tam u kolegi,czy juz lepiej,jak pisalam juz wczesniej on jest za dumny i niczego nie pokazuje,a mnie to jeszcze bardziej denerwuje ,moze to tez jego wiek ma 41 lat,nie bawia go takie gierki,chociaz potrafil robic mi na zlosc np.gdy sie spotykalam z tym kolega to on wychodzil jak ja wracalam,gdzie normalnie z reguly nie wychodzimy bez siebie.Tak wiec skonczylam te gierki z zazdroscia nic z tego dobrego nie wychodzilo,poza tym ze robilismy sobie na zlosc,jak ja mu tak on mi itd.
Masz racje kiko,ale jak twoj facet uzywa slow typu sloneczko,kroliczku,tesknie,jestem twoj,w stosunku do innej kobiety to juz boli,nawet jezeli tylko pisza.
kiko1977, czyli jeśli Twój facet/kobieta(nie wiem jakiej jesteś płci:)) napisałby/łaby do mnie czy jakiegoś tam faceta np słoneczko, króliczku czy inne tego typu czułe słówka byłabyś/byłbyś zadowolona/zadowolony?
Wątpię! I to szczerze wątpię.
Jest granica między przyjaźnią, a flirtem i nie sądzę, aby w przypadku chłopaka Lary była to tylko i wyłącznie przyjaźń.
Nie można akceptować takich zachowań, a tym bardziej akceptować tego, że facet woli spędzać czas na pisaniu z jakąś laską niż ze swoją własną kobietą.
Zgadzam się, że przez neta jest łatwiej coś powiedzieć, ale bez przesady. W takiej sytuacji jest nadszarpnięta komunikacja w związku, a to nic dobrego niestety nie wróży.
Skoro ktoś wzbudził większe zainteresowanie i chętniej rozmawia z nią niż z Tobą Laro, to chyba mleko się rozlało.
Zafascynował się nią, ponieważ wyobraża sobie nie wiadomo co. A jak każdy wie w internecie sporo osób ma "gadane" i choć w rzeczywistości mają paskudny charakter to w necie przedstawią się tak, że wypadną jak skrzydlate anioły.
Jeśli go kochasz to próbuj walczyć, ale czy można walczyć o coś co jak sama stwierdziłaś pisząc "okazuje mi to, że już mu nie zależy" można jeszcze uratować?
Albo wóz, albo przewóz. Nie ma sensu się męczyć i zastanawiać czy jak mówi Ci, że Cie kocha, to myśli o niej.
W kazdym razie,nie wiem czy dobrze zrobilam,ale wczoraj powiedzialam mu ze mam dosc jego klamstw,ze boli mnie to jak mnie traktuje i nie zamierzam tego dalej tolerowac,powiedzialam od dzisiaj nie chce zeby mnie dotykal,przytulal sie,ze nie chce miec z nim nic wspolnego,skoro poswieca nasz zwiazek z powodu jakiejs wyidealizowanej laski z internetu.Nie odpowiedzial nic,nie odzywamy sie do siebie od wczoraj,nie wiem czy wlasciwie zareagowalam ale jestem juz psychicznie wykonczona cala ta sytuacja,musze to wszystko przemyslec,jezeli on bedzie chcial to niech sie teraz postara,bo ja dopoki jest taka sytuacja nie zamierzam robic nic w tym kierunku.
I dobrze.
Przetrzymaj go, wtedy zobaczysz jak zareaguje i czy faktycznie mu zależy na Waszym związku.
Jeśli zobaczysz, że będzie próbował rozmawiać, tłumaczyć (nie kłamać, tłumaczyć!) lub będzie próbował w jakikolwiek sposób poprawić sytuację między Wami to będziesz wiedziała, że jednak trochę mu jeszcze zależy.
A jeśli będzie miał w d*pie całą tą sytuację i nadal będzie leciał w kulki to postaw na swoim i kopnij go w tyłek.
37 2013-08-28 19:20:05 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-08-28 19:22:49)
Sorry Lara. Ale dla mnie jest oczywiste, że twój facet nie traktuje Cię poważnie. Nie znam faceta, który byłby w udanym związku i szukał sobie realnych czy wirtualnych koleżanek. Znam za to takich co im się związek rozpadał, z partnerką już nie mieli o czym rozmawiać i wtedy nawiązywali tego typu znajomości. Widać, że w waszym związku brakuje emocjonalnej bliskości i porozumienia i on sobie tego szuka na zewnątrz. Jeśli seks jest ok to nie ma powodu, żeby sobie tego szukał. Pytanie czy TY chcesz prawdziwego związku z perspektywami na przyszłość, czy bycia z facetem, który Cię traktuje jako dziewczynę na tu i teraz, głównie do zaspokajania potrzeb seksualnych i życiowej wygody.
W kazdym razie,nie wiem czy dobrze zrobilam,ale wczoraj powiedzialam mu ze mam dosc jego klamstw,ze boli mnie to jak mnie traktuje i nie zamierzam tego dalej tolerowac,powiedzialam od dzisiaj nie chce zeby mnie dotykal,przytulal sie,ze nie chce miec z nim nic wspolnego,skoro poswieca nasz zwiazek z powodu jakiejs wyidealizowanej laski z internetu.Nie odpowiedzial nic,nie odzywamy sie do siebie od wczoraj,nie wiem czy wlasciwie zareagowalam ale jestem juz psychicznie wykonczona cala ta sytuacja,musze to wszystko przemyslec,jezeli on bedzie chcial to niech sie teraz postara,bo ja dopoki jest taka sytuacja nie zamierzam robic nic w tym kierunku.
tak trzymaj,
rozmawiać z nim możesz rozmawiać, ale nie dawaj mu tego co zazwyczaj lubi , albo dostawał .... za darmo, jedocześnie gadając z Ta laską... jeśli gość odpadnie, to znaczy, że prędzej czy później by odpadł, tylko tyle, że by się to cięgneło, do póki jemu by było wygodnie, bądź urpzejma, ale niedostępna ... uprzejma --- po to by znów nie mógł powiedzieć, że go zdenerwowałaś i dla tego dzwonił do tamtej, ale nie bądź opryskiwa, traktuj go jak kolegę - w końcu macie piękne chwile za sobą, le trzymaj go na dystans i nie daj się złamać, przy pierwszym jego podejściu ... przy drugim... już możesz o ile poczujesz się wystarczająco pewnie.
tak trzymaj,
rozmawiać z nim możesz rozmawiać, ale nie dawaj mu tego co zazwyczaj lubi , albo dostawał .... za darmo, jedocześnie gadając z Ta laską... jeśli gość odpadnie, to znaczy, że prędzej czy później by odpadł, tylko tyle, że by się to cięgneło, do póki jemu by było wygodnie, bądź urpzejma, ale niedostępna ... uprzejma --- po to by znów nie mógł powiedzieć, że go zdenerwowałaś i dla tego dzwonił do tamtej, ale nie bądź opryskiwa, traktuj go jak kolegę - w końcu macie piękne chwile za sobą, le trzymaj go na dystans i nie daj się złamać, przy pierwszym jego podejściu ... przy drugim... już możesz o ile poczujesz się wystarczająco pewnie.
Przepis (algorytm) postępowania z net-facetami:
1. Dawaj mu to, czego nie lubi i nie dawaj tego, co lubi.
2. Niczego mu nie dawaj za darmo. Jak czegoś chce, to niech zapłaci.
3. Tak samo postępuj ze swoimi włosami: smaruj tym, czego nie lubią i nie smaruj tym, co lubią, to samo z myciem - myj tym, co nie jest do włosów (płyn do naczyń, woda utleniona). Jak Ci włosy wypadną to się nie przejmuj, bo to znaczy, że wcześniej lub później by i tak wypadły. Włosy tak mają, że wypadają. Lepiej niech włosy odpadną wcześniej, a nie żeby one decydowały i ciągnęły się z głowy tak długo, jak im będzie pasowało.
4. Nie postrzegaj swojego zachowania jako przyczyny, który wywołuje określony skutek. W ogóle, postrzeganie relacji w kategoriach przyczonowo-skutkowych to przesąd pseudonaukowy.
5. Bądź niedostępna jak kredyt dla bezrobotnego.
6. Trzymaj go na dystans, bo tylko dystans zapewni Ci poczucie bliskości, szacunek, wpływ na sytuację, choć z pewnością sytuacja będzie coraz gorsza i trudniejsza do kontrolowania.
7. Nie daj się złamać przy pierwszym podejściu. Naucz go, że łamiesz się dopiero przy drugim podejściu. Z czasem może nauczy się, że w ogóle nie warto podchodzić. Wtedy pamiętaj o włosach i punkcie trzecim.
Jako motto swojego zachowania przyjmij zasadę, by zawsze chwalić swoją głupotę przynajmniej tak wytrwale i systematycznie jak robić to Erazm z Rotterdamu.