netkobietyWszystkie działy
Podróże marzeń

Nie daj się utopić!

42 odpowiedzi5 965 wyświetleńzałożony przez Nemezys, 12.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PODRÓŻE MARZEŃ » Nie daj się utopić!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: Nie daj się utopić!

Wakacje w pełni, pogoda dopisuje wypoczywającym, większość z nas chętnie spędza ostatnie dni nad wodą. Można się ochłodzić, popływać, opalić się. Wypoczynek nad wodą należy do tych najczęściej wybieranych, jednak oprócz stroju kąpielowego i balsamu do opalania należy zabrać ze sobą całą masę rozsądku.

Od maja w Polsce utonęły 352 osoby, w ostatni weekend aż 22. Najczęściej do utonięć dochodzi w weekendy, po wypiciu alkoholu, na niestrzeżonych kąpieliskach, rzekach i stawach. Ratownicy WOPR ciągle apelują do wypoczywających nad wodą o ostrożność, jednak liczba śmiertelnych wypadków rośnie. Jakie są najczęstsze przyczyny lekceważenia tych ostrzeżeń? Alkohol, świetna zabawa, chęć zaimponowania znajomym, czy zwykła głupota?
Ostatnio widziałam młodych chłopaków wskakujących ?na główkę? do mulistego jeziora, gdzie osobiście bałabym się wejść nawet do pasa. Parę dni później widziałam około godziny 22 grupkę ludzi kąpiących się w rzece, trzymających w ręku piwo. Z jednej strony to zabawa, ale z drugiej słysząc wiadomości o kolejnych utonięciach czy nie powinno się być trochę rozważniejszym?

2

Odp: Nie daj się utopić!

Ja się nie boję! Mam taki lęk przed woda, ze głębiej niż do kolan nie wejdę big_smile

3

Odp: Nie daj się utopić!
Iceni napisał/a:

Ja się nie boję! Mam taki lęk przed woda, ze głębiej niż do kolan nie wejdę big_smile

Mówią że i w łyżce wody można się utopić smile

A na poważnie
Ja uważam, że wielu ludzi przecenia swoje możliwości, albo kąpią się w niebezpiecznych miejscach typu rzeka.
Ostatnio było głośno o tym, że utopiło się czworo dzieci - rodzeństwo... podobno nurt rzeki ich zabrał, na oczach matki...

Głupota ludzka ma duże znaczenie, w szczególności jeśli chodzi o dzieci. Byliśmy w sobotę nad zalewem. Dzieci w wieku od ok 3 lat do ok 10 bawiły się prawie w "samopas" w wodzie. Matki ubrane od stóp do głów siedziały na brzegu, a dzieci wchodziły do wody po brodę... Nawet ta najmłodsza dziewuszka, która miała najwyżej 3 latka. Mało tego, te matki były tak zajęte dyskusją, że w ogóle nie zwracały uwagi na te dzieci - przerażające...

Alkohol ma znaczącą rolę. A nie oszukujmy się, zmysły są przytępione, a człowiek staje się odważniejszy...

4

Odp: Nie daj się utopić!

Owszem, brawura, brak rozwagi lub czysta głupota są nagminne, ale w tym roku ogromne żniwo zebrała tak zwana cofka, która ma miejsce na Bałtyku. Nawet wytrawni pływacy w zderzeniu z tym zjawiskiem są bezsilni. Cofkę, czyli tak zwany prąd wsteczny, powodują wyjątkowo silne wiatry, głównie północne. Są to wysokie, zdradliwe fale, które niemal niepostrzeżenie potrafią nas wciągająć w głąb morza. Kiedy człowiek zorientuje się, że wpadł w jej sidła, wydostanie się z takiego wiru jest już właściwie niemożliwe. To dlatego apeluje się o rozwagę, unikanie fal (które notabene są ogromną atrakcją wakacji) i czujne obserwowanie bliskich, którzy znajduję się w wodzie.

5

Odp: Nie daj się utopić!

Mieszkam w de. Zaraz kolo mnie plynie rhein. Tydzien temu do pracy przybiegla kobieta pytajac czy jest u nas ktos kto dobrze plywa. Nikogo nie znalazla. Na drugi dzien okazalo sie, ze dziecko 12letnie porwala woda... stalo w wodzie ze starszym bratem, moczyli nogi... choc dla mnie glupota jest to, ze dzieci tam wchodza. Ludzie chyba zapominaja, ze prad jest naprawde silny, zwlaszcza, ze tu promy co chwila plywaja... wiec to zwirksza sile wody... ratownikow zero a ludzie puszczaja tam dzieci mimo wszystko...

6

Odp: Nie daj się utopić!

I bardzo dobrze, że ten temat jest poruszany również tutaj, tym bardziej,że aura sprzyja nieszczęśliwym zdarzeniom tego typu !!!! Pomimo,że w informacjach i wiadmościach w wydaniach codziennych, problem ten również jest nagłaśniany, wzmożona czujność, jak również przestrogi, chociażby uzyskane przez to forum mogą okazać się niezwykle cenne. Może chwila refleksji po lekturze w/w odnośników, gdzie dane statystyczne, mówią jasno, jakie żniwo, niesie ze sobą woda, połączona z brawurą i głupotą ludzką, sprawią, że być może ktoś pomyśli dwa razy, zanim zrobi coś głupiego. Notabene godna pochwały jest również ostatnio popularna kampania reklamowa, odnośnie tego, by nie zostawiać dzieci samych, w zamkniętych samochodach, przy temeraturach, gdzie nawet białko jajka ścina się w automatycznym tempie, to samo również tyczy się zwierząt. Ale wracając do tematu, sama przez dwa lata byłam ratownikiem wodnym i uwierzcie,że nic mnie już nie zaskoczy. Aby stracić życie, wodą nie trzeba się nawet opić! Najlepiej wyjaśnia to zjawisko tzw. "suchego utonięcia" . Przy podtopieniu woda nie dostaje się bezpośrednio do płuc, lecz do jamy ustnej, powodując mimowolny skurcz krtani ,który dodatkowo uszczelniany jest warstwą śluzu i piany. W konsekwencji do płuc nie dociera ani woda, ani powietrze! sad Finał tragiczny- zgon w niekrótkim przedziale czasowym od zaistniałego zdarzenia. Jest też tak,że człowiek będąc pod wodą, próbując się ratować, połyka wodę, która dostaje się do żołądka. Niestety w krótkim czasie po tym, zaczyna nią wymiotować, a wtedy jego szanse na przezycie są równe zeru. Przy wymiotach dodatkowo nie nabiera wdechu, lecz wciąga wodę sad Dlatego nie bez powodu tak duże znaczenie mają i apele, jakże liczne, przy tej porze roku i świadome, profilaktyczne edukowanie. Pytanie tylko na ile są one skuteczne, skoro statystyki pokazują, że liczba ofiar, "topielców", rośnie w zatrważającym tempie.........

7 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-08-13 08:05:02)

Odp: Nie daj się utopić!

I dodam jeszcze tylko to, że pomimo lat doświadczenia, nawet ja boję się niestrzeżonych akwenów wodnych, a co dopiero mowa o śmiałkach, którzy nie czują strachu, przed pokonaniem wpław nawet 4 km odcinka, na niesprawdzonym terenie. Ludzie przeceniają swoje umiejętności i niby mówi się "Mierz siły na zamiary", ale jak widać po przytoczonych statystykach, to jedynie czcze gadanie.....

8 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-13 08:57:38)

Odp: Nie daj się utopić!

Najczęściej to niestety głupota- kilka lat temu gdy przebywałam dłuższy czas w jednym z krajów typowo turystycznych, nie było tygodnia by nie utopił się jakiś turysta. Właściwie jak ktoś przychodził do mnie z taką sensacją, to nie robiło to już na mnie wrażenia. Powodem był w 99% przypadków alkohol, w tym 1% przecenienie swoich sił i popłynięcie daleko w morze. Dodam, że wszystkie osoby były pełnoletnie.
Topili się najczęściej Anglicy i Rosjanie.

9

Odp: Nie daj się utopić!

Ja pływam dobrze i wody generalnie się nie boję, ale nie wyobrażam sobie wchodzić do rzeki z silnymi prądami, albo przy wysokiej fali do morza. Trzeba trochę pomyśleć zanim się coś zrobi. Mnie się wydaje, że ludzie się topią głównie przez własną bezmyślność, a jak się robi źle to dochodzi do tego panika i topielec gotowy. Pływam często na zalanym kamieniołomie - kąpielisko niestrzeżone, latem pełne ludzi. Niejednokrotnie widziałam nabuzowanych głupotą i testosteronem facetów, którzy po paru piwach wchodzą na najwyższą ścianę (często 15-20m) i skaczą do wody. Pomijam już to, że kamieniołom nie słoik, gładkich ścian nie ma i o wystające skały, ukryte pod wodą metalowe rury, czy czasami stojące pionowo zalane drzewa nie jest trudno. Wystarczy się przecież niefortunnie uderzyć o wodę. W sumie w takiej sytuacji nawet trudno mówić o utonięciu, bo to jest po prostu jak skok na betonową płytę. Pozostawione w samopas dzieci i ich nie mające za grosz wyobraźni matki to inna sprawa. W ogóle nie wpuściłabym dziecka do tego typu wody wiedząc, że jak się zacznie topić nie jestem w stanie mu pomóc, bo sama nie umiem pływać, a tak jest bardzo często niestety.

10

Odp: Nie daj się utopić!

Temat powinien raczej brzmieć: Naucz się pływać!
Różne są statystyki, ale generalnie nie wygląda to dobrze - ok 50-60 % Polaków nie potrafi pływać. Jaką więc szansę na przeżycie ma przeciętny Kowalski, jak zagubi się gdzieś na wodzie, gdzie nie ma gruntu?
Nie ma umiejętności, nie ma więc pomysłów, jak sobie pomóc. Panikuje bardzo szybko i finał gotowy.
Jasne, że większość z nas umie się utrzymywać na wodzie, bo kiedyś kolega, mama, czy tata pokazali, jak się to robi. Takie umiejętności jednak nie wystarczą jeśli chodzi o spotkanie z żywiołem.

Olinka napisał/a:

Owszem, brawura, brak rozwagi lub czysta głupota są nagminne, ale w tym roku ogromne żniwo zebrała tak zwana cofka, która ma miejsce na Bałtyku. Nawet wytrawni pływacy w zderzeniu z tym zjawiskiem są bezsilni.

Od tego są strzeżone plaże, gdzie należy zwracać uwagę na kolor flagi i go respektować.
Trzeba też mieć trochę oleju w głowie i nie wypływać zbyt daleko od plaży; pływac wzdłuż, nie w głąb i wszystko będzie ok.

Warto też pomyśleć, jak bardzo skraca się swoje szanse, gdy płynie się daleko od brzegu; ratownicy nie roboty, choć mają krzepę i umiejętności, oni też mają ograniczoną wytrzymałość. Na początek bieg po piachu pełną parą, potem zawrotne tempo płynięcia pod fale. Jest to mega męczące, organizm wysiada. Im dalej się więc wypływa, tym maleją szanse na pomoc.

11 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-08-13 11:31:23)

Odp: Nie daj się utopić!
dorota.f napisał/a:

Temat powinien raczej brzmieć: Naucz się pływać!
Różne są statystyki, ale generalnie nie wygląda to dobrze - ok 50-60 % Polaków nie potrafi pływać. Jaką więc szansę na przeżycie ma przeciętny Kowalski, jak zagubi się gdzieś na wodzie, gdzie nie ma gruntu?

Warto też pomyśleć, jak bardzo skraca się swoje szanse, gdy płynie się daleko od brzegu; ratownicy nie roboty, choć mają krzepę i umiejętności, oni też mają ograniczoną wytrzymałość. Na początek bieg po piachu pełną parą, potem zawrotne tempo płynięcia pod fale. Jest to mega męczące, organizm wysiada. Im dalej się więc wypływa, tym maleją szanse na pomoc.

Dokładnie tak. Napiszę porównywalnie, jak to wyglądało z mojej perspektywy ratownika, gdy niezbędne było udzielenie pomocy. Ja- kobieta 57 kg, przy wzroście 1,75 m, widok z wieży, że mężczyzna wyraźnie idzie pod wodę, krzyk ludzi i ogólna panika. Sam bieg, męczący jak cholera, skok do wody i przepłynięcie odcinka morza, w którym głębokość sięgała 10 metrów i człowiek, ważący 90 kg, niewspółpracujący w żaden sposób, nieprzytomny, stanowiący dodatkowy balast. Dopłynięcie do brzegu ostatkiem sił, z jednoczesną świadomością, że mężczyzna nie daje jakichkolwiek oznak funkcji życiowych. Brzeg, resuscytacja krążeniowo-oddechowa, nie zawsze zakończona sukcesem. Niewspółmiernie przykry widok dzieci, których nie dało się uratować.....

12

Odp: Nie daj się utopić!

Ja sama w tym roku popełniłam głupotę. Zawsze kąpię się z kimś, sama nie wchodzę - no i zawsze jest to jezioro, mała rzeczka, lub morze (ale zaraz przy plaży). Weszłam w tym roku do  Warty, gdzie pierwszy krok już zanurzał mnie do pasa, a nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam płynąć z prądem, nie mogłam się utrzymać i oczywiście zaczęłam panikować. Rzeka głęboka nie była, jednak gdybym była sama to nie wiem, w którym miejscu w końcu bym się zatrzymała. A ludzi dookoła było bardzo dużo - każdy tak samo "rozważny" jak i ja. Jeszcze jak sobie pomyślę o tej czwórce dzieci, które utopiły się właśnie w Warcie, to aż mnie ciarki przechodzą.
Nie ma tu co osądzać bezmyślnego zachowania ich matki, ale jednak nasuwa się pytanie - jak można pozwolić dzieciom kąpać się w tak wielkiej rzece?

13

Odp: Nie daj się utopić!

Pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi na myśl, gdy wspomniałaś WARTA- to te malutkie dzieciaczki, o których tragedii poinformowała telewizja. Warta i rzeki jej pokrewne, mają to do siebie,że największy jej nurt występuje od zewnętrznej strony ramienia, tam też prąd jest najsilniejszy. Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy chodzi o jej wewnętrzną część- człowiek, który nieszczęśliwym trafem zostanie porwany siłą jej spływu ma znacznie większe szanse, na wydostanie się z rwącej wody, gdy natrafi na ową wewnętrzną część. Z resztą miejsce, w którym maluszki te stały, usunęło się aż 6 metrów w dół - notabene 10 metrów głębokości liczyło miejsce na morzu, w którym się znalazłam, gdzie podkreślam, trzeba było dopłynąć. Miejsce dramatu tych maluszków było natomiast przy samym brzegu! Kto mógłby się spodziewać każdy zadawał sobie pytanie ? Właśnie nikt nie może, ani się spodziewać, ani być pewnym nawet najbardziej wydawałoby się sprawdzonej rzeki. Także masz niemałe porównanie. Takie akweny są bardzo zdradzieckie, pełno w nich wirków, spadów, osuwisk, podwodnych urobów, niektóre dna tworzą typowe niecki, inne zaś pozornie zabudowane powierzchnie, pod którymi tworzą się sprytnie zamaskowane wyrwy, czekające tylko na choćby małe tąpnięcie, by tak, jak w przypadku, podawanym przez media móc się niespodziewanie zapaść.
Woda to niewątpliwie jeden z najbardziej zdradzieckich i niebezpiecznych żywiołów...

14

Odp: Nie daj się utopić!

najlepiej pływać w Morzu Martwym big_smile

15

Odp: Nie daj się utopić!

Tak samo czasami jestem zła na chłopaka. Pływać umie bardzo dobrze, ale czasami wykazuje się zerowym rozsądkiem. Pierwszy raz jesteśmy nad jeziorem, ludzi nie ma a ten z rozpędu wskakuje do wody. A przecież może się okazać, że 2 metry od brzegu jest 10 - metrowy spad, że dno jest muliste, że są korzenie - wszystko może się okazać. Wodę trzeba dobrze sprawdzić żeby poczuć się w niej pewnie...

16

Odp: Nie daj się utopić!
Carpathia napisał/a:

Woda to niewątpliwie jeden z najbardziej zdradzieckich i niebezpiecznych żywiołów...

Dlatego ja zawsze tego żywiołu nie lubiłem smile Nauczyłem się pływać, bo miałem w mieście małą rzekę więc w wieku chłopięcym latem się chodziło nad rzekę. Każdego roku trzeba było sprawdzać czy dno jest w tym samym miejscu, a przecież są rzeki, gdzie takie dno może się zmienić z dnia na dzień. Wakacje spędzałem też nad jeziorami z rodzicami (ojciec był też ratownikiem i pływał wyśmienicie). Jednak jakoś nigdy tej wody nie polubiłem. W kontakcie z wodą preferuję zdrowy strach i wyobraźnię. Nie skaczę na główkę w ogóle. Chodzę tylko na plaże strzeżone i pływając trzymam się blisko plaży właśnie pływając wzdłuż, a nie w głąb. Na Mazurach, gdy znajomi pływali w takiej porośniętej drzewami i wysepkami odnodze jeziora, to ja się trzymałem blisko brzegu i łódki. Miałem gdzieś czy będą mówić, że tchórzę, bo zawsze uważałem, że lepiej być żywym tchórzem niż martwym odważniakiem smile Choć i mnie się przytrafiło parę głupot. Nocne kąpiele po ostrym piwkowaniu w jeziorze kiedy miałem 16 lat smile A raz w Grecji przy całym tym moim uważaniu tak się zapatrzyłem w podziwianiu głazów wielkości samochodu na dnie, że nawet się nie zorientowałem kiedy fala mnie wyciągnęła sporo od brzegu. A morze było przecież spokojne... No chwila paniki, zebranie nerwów i powolne drałowanie do brzegu żeby się nie przeforsować. Kiedy już wyszedłem na brzeg minę miałem pewnie nie tęgą...

17 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-08-13 18:23:03)

Odp: Nie daj się utopić!
Nemezys napisał/a:

Tak samo czasami jestem zła na chłopaka. Pływać umie bardzo dobrze, ale czasami wykazuje się zerowym rozsądkiem. Pierwszy raz jesteśmy nad jeziorem, ludzi nie ma a ten z rozpędu wskakuje do wody. A przecież może się okazać, że 2 metry od brzegu jest 10 - metrowy spad, że dno jest muliste, że są korzenie - wszystko może się okazać. Wodę trzeba dobrze sprawdzić żeby poczuć się w niej pewnie...

Otóż to!!!
Dodam jeszcze tyle- rzeźba hydrologiczna, wydawałoby się dobrze znanych, sprawdzonych rzek, zmienia się co roku.
Materiał piaszczysty, jak również skalny, niesiony przez nurt rzeki, w znaczący sposób zmienia postać, niby dobrze znanej nam nitki wodnej, której wygląd, w postaci mierzei, wydawałoby się, jest niezmienny.
Nic bardziej mylnego!
Pozornie "ta sama" nitka, w której kąpaliśmy się od dawien dawna, jest pułapką.
Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że tak jak wspominałaś, to co pozornie niewidoczne, pod warstwą wody (często tej zamulonej, do której ślepo skaczą młodzi ludzie, tak jak wspominaliście) skrywa masę niebezpiecznych odpadów.
Nie jest jeszcze tak źle, w sytuacji, gdy owy "balast" leży na dnie i przypuszczalnie wiadomo,że może on się tam znajdywać.
Rzecz ma się o wiele gorzej, gdy pod dnem ukryte jest drzewo, dlaczego? Zarówno pień, jak i gałęzie tworzą tzw. "martwe pole" ( zupełnie jak u kierowców ciężarówek, gdy lusterka nie wychwytują wyprzedzającego ich pojazdu). W/w pole to obszar, gdzie panuje wolna przestrzeń, tworząca spory uskok, pomiędzy rzeczywistą powierzchnią dna, a wyżłobieniem, jakie zostało wytworzone. I pomijając już tutaj kwestię głębokości, która w ten sposób zwiększa się, osiągając spore rozmiary, niezmiernie trudnym jest fakt, przeprowadzania tam akcji ratunkowych.
Zaczepić o wystające konary, może równie dobrze doświadczony ratownik, jak i postronny, nie świadomy niczego, wpadający w uzasadnioną panikę laik.
Z resztą daleko szukać nie trzeba- ostatnia głośna akcja ratunkowa w wykonaniu męża Katarzyny Skrzyneckiej, w sytuacji, gdzie kąpiąca się dziewczynka, została wciągnięta przez wir wody i zaklinowała się, pomiędzy wystające pale.
Nigdy nie można być do końca pewnym, czy od dawna znana, sprawdzona rzeczka, nie jest dopiero co wytworzoną "pułapką"....

18 Ostatnio edytowany przez Nemezys (2013-08-13 20:19:56)

Odp: Nie daj się utopić!

Bardzo mądrze to ujęłaś!
Pułapki rzeczne to chyba zaraz obok alkoholu najczęstsze przyczyny utonięć. Cytowane z wiadomości:

"Do tragedii doprowadził nieodpowiedzialny zakład. Trzej mężczyźni pili alkohol na brzegu. 42-latek założył się z pozostałymi, że przepłynie zalew. Wszedł do wody i chwilę później zniknął pozostałym z pola widzenia. Wtedy powiadomiono policję.

Ciało mężczyzny wyłowiono dziś po południu. Wszystko wskazuje na to, że był kompletnie pijany. U jego kolegów, z którymi się założył, badanie alkomatem wykazało 2,5 i 3 promile alkoholu w organizmie."

Zakłady! Tak popularne po alkoholu, ile pijanych tyle głosów nierozsądku. Tutaj mowa o 42-latku, a co dopiero młodzież, która w lecie przecież spotyka się nad jeziorami, rzekami. Siedzieliśmy raz z piwami nad Wisłokiem - rzeka do najmniejszych nie należy - i w pewnym momencie z naprzeciwka coś płynie, aż dopłynęło do nas. Pijany młody chłopak wykrzykiwał, że wygrał zakład. Było ciemno, miejsce nieoświetlone (żeby policja nie widziała alkoholu), a tu takie nieodpowiedzialne zachowania...

19

Odp: Nie daj się utopić!
dorota.f napisał/a:

Temat powinien raczej brzmieć: Naucz się pływać!
Różne są statystyki, ale generalnie nie wygląda to dobrze - ok 50-60 % Polaków nie potrafi pływać. Jaką więc szansę na przeżycie ma przeciętny Kowalski, jak zagubi się gdzieś na wodzie, gdzie nie ma gruntu?
Nie ma umiejętności, nie ma więc pomysłów, jak sobie pomóc.

To jest jeden aspekt, ale ja poszłabym jeszcze dalej - nie masz umiejętności, to poza basenem (do wysokości, w której czujesz dno) czy płytkim brzegiem morza lub rzeki (w której wody jest do kolan, a dno widoczne) w ogóle zrezygnuj z zabawy w wodzie. Oczywiście dobrze byłoby, aby każdy z nas umiał pływać, dobrze pływać, ale tak nie jest, a jednak wielu z nas wchodzi wody po pachy czy nawet szyję lub skacze na fale, jakby zastaracając poczucie realności.

dorota.f napisał/a:

Od tego są strzeżone plaże, gdzie należy zwracać uwagę na kolor flagi i go respektować.

W tym miejscu wykorzystam pretekst, aby przypomnieć o co z tymi flagami chodzi.

1. Ustalono następujące oznaczenia kolorów flag na kąpieliskach:
1) flaga biała ? kąpiel dozwolona;
2) flaga czerwona ? zakaz kąpieli.

2. Flagę czerwoną wywiesza się w przypadku, gdy co najmniej:
1) temperatura wody wynosi poniżej 14oC;
2) widoczność jest ograniczona do 50 m;
3) szybkość wiatru przekracza 5 stopni w skali Beauforta;
4) występuje fala powyżej 70 cm, z pojawiającymi się pienistymi białymi grzywami;
5) występują silne prądy wsteczne;
6) trwa akcja ratownicza;
7) prędkość nurtu wody przekracza 1 m/s;
8) występuje chemiczne lub biologiczne skażenie wody;
9) występują wyładowania atmosferyczne.

3. Brak flag oznacza brak dyżuru ratowniczego.

Podstawa prawna: Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 6 marca 2012 r. w sprawie sposobu oznakowania i zabezpieczania obszarów wodnych oraz wzorów znaków zakazu, nakazu oraz znaków informacyjnych i flag.

20

Odp: Nie daj się utopić!
Olinka napisał/a:

Temat powinien raczej brzmieć: Naucz się pływać!
(do wysokości, w której czujesz dno) czy płytkim brzegiem morza lub rzeki (w której wody jest do kolan, a dno widoczne) w ogóle zrezygnuj z zabawy w wodzie.

Wszystko pięknie ładnie, z tym,że to dno wcale nie musi okazać się takie płytkie i widoczne, jak nam się wydaje. Prosty przykład- nie dalej jak 3 lata temu, w okolicach mojego miasta prowadzone były roboty melioracyjne, mające na celu oczyszczenie brzegu rzeki, z drzew, które poprzewalane były, wskutek wichury. I tak : zwykła, spokojna, płytka rzeczka, czyste, płytkie dno. Koparka, która prowadziła tam roboty została dosłownie wciągnięta- a wydawałoby się płytkie i pewne dno. W jednej chwili wytworzył się wir, o średnicy 4 m i po prostu wciągnął maszynę, wraz z operatorem, którego nie udało się odratować.
Kolejny przykład- zwykłe jezioro, woda stojąca, nie niosąca ze sobą żadnego niebezpiecznego materiału. Chłopak skoczył do wody z nasypu i...... gałąź, sprytnie ukrytego pod wodą drzewa, przebiła mu klatkę piersiową. Nikt się nie spodziewał, a jednak do tragedii doszło....

Dlaczego o tym piszę? Akcja bardzo fajna, potrzebna, a mam wrażenie, przez niektórych zbagatelizowana... Według mnie mały odzew, ale pocieszam się faktem, że ludzie widzą co robią, dlatego nasze pisanie, jest im po prostu zbędne smile

21

Odp: Nie daj się utopić!
Iceni napisał/a:

Ja się nie boję! Mam taki lęk przed woda, ze głębiej niż do kolan nie wejdę big_smile

Ba ja mam tak samo jak Ty. Ale bardzo kocham wodę wprost uwielbiam ,  miesiąc temu kupiłam basen ale jeszcze go nie wystawiłam dopiero za rok...

22

Odp: Nie daj się utopić!
Olinka napisał/a:

nie masz umiejętności, to poza basenem (do wysokości, w której czujesz dno) czy płytkim brzegiem morza lub rzeki (w której wody jest do kolan, a dno widoczne) w ogóle zrezygnuj z zabawy w wodzie.

Nie trzeba będzie z niczego rezygnować, jeśli pójdzie się na odpowiedni kurs. Pływanie to frajda, zabawa w wodzie również, szkoda z tego rezygnować.

No i zawsze pływać w sprawdzonym miejscu, najlepiej pod czujnym okiem ratowników.
Niestety i dobrze umiejący pływać potrafią spanikować i opić się wody. No a wtedy to raczej pozamiatane. Tylko ratownik może pomóc wyjść z takiej opresji.

23

Odp: Nie daj się utopić!

Chyba każdy może/potrafi nauczyć się pływać, nawet bez kursu - na niewielkich jeziorach. Jednak umiejętność pływania nie gwarantuje bezpiecznej zabawy w wodzie, niestety...

24

Odp: Nie daj się utopić!

Niestety i dobrze umiejący pływać potrafią spanikować i opić się wody. No a wtedy to raczej pozamiatane. Tylko ratownik może pomóc wyjść z takiej opresji.

To straszne... słyszałem o takim gościu co świetnie pływał, a potem z niewiadomego powodu zachłysnął się wodą -- całe szczęście, że dno było tuż, tuż... i go wyciągnęli.

A z doświadczenia niech mi ktoś powie -- czy jeśli się przemęczy mięśnie, to można dostać np. skurczu w udach i przez to pójść na dno? Ja się tego bardziej boję niż spanikowania, chociaż skurczu nigdy nie dostałęm, ale podobno boli nieprawdopodobnie?

25

Odp: Nie daj się utopić!

Oczywiście,że jest to możliwe. Skurcz to zmiana długości i napięcia mięśnia, wywierający siłę mechaniczną na miejsca przyczepu mięśnia, lub wokół narządu otoczonego przez mięsień. Owa "siła" mechaniczna może nastąpić poprzez wysiłek właśnie. Z resztą to jedna z wielu przyczyn utonięć.

26

Odp: Nie daj się utopić!

Też się boję tego skurczu, dlatego nie wypływam daleko. Boję się też jak ktoś ze znajomych wypłynie daleko, bo wiem, że przez panikę reszty mogłoby dojść do tragedii... Przypadek z ostatniej chwili ode mnie ze wsi: w małym stawku (gdzie najgłębiej to 2 metry) wczoraj w nocy kąpała się banda młodziutkich chłopaków. Jeden zaczął się nagle topić na głębokości, gdzie mógłby dostać dna, gdyby próbował stanąć. Na szczęście go wyciągnęli, jednak widać jak łatwo może dojść do tragedii...

27

Odp: Nie daj się utopić!
Nemezys napisał/a:

Jeden zaczął się nagle topić na głębokości, gdzie mógłby dostać dna, gdyby próbował stanąć. Na szczęście go wyciągnęli, jednak widać jak łatwo może dojść do tragedii...

Ano właśnie, do tego nawiązywałam parę postów wyżej.
Rzeźba hydrologiczna- całościowa jej zmiana z roku na rok, stopniowa, nawet z dnia na dzień....
Nigdy nie można być pewnym ani zbiornika wodnego, ani swoich sił, skurcz wybiera porę, najdogodniejszą dla niego, my nie mamy na to wpływu.

28

Odp: Nie daj się utopić!

Mój mąż świetnie pływa i kiedyś miał taką sytuację, że jakiś chłopak zaczął się topić, więc popłynął go ratować. Ten chłopak w końcu o mało mojego męża nie utopił, bo wpadł w panikę i na siłę chciał się wspiąć po mężu jednocześnie wciągając go pod wodę.
Ale udało się mężowi złapać chłopaka tak, żeby się nie wyrywał i wyciągnął go na brzeg.

29

Odp: Nie daj się utopić!
nieznajoma85 napisał/a:

Mój mąż świetnie pływa i kiedyś miał taką sytuację, że jakiś chłopak zaczął się topić, więc popłynął go ratować. Ten chłopak w końcu o mało mojego męża nie utopił, bo wpadł w panikę i na siłę chciał się wspiąć po mężu jednocześnie wciągając go pod wodę.
Ale udało się mężowi złapać chłopaka tak, żeby się nie wyrywał i wyciągnął go na brzeg.

Gratuluję męża! big_smile
Niewiele jest osób, którzy gotowi są nieść pomoc innym.
Panika, to jeden z najgorszych doradców.
Ale jak nie panikować, gdy zaczynamy opijać się wody i iść na dno?
Właśnie jak?
Pamiętam, przypadek podobny do sytuacji, w jakiej znalazł się twój mąż, tonący również zrobił sobie ze mnie "drabinkę", co w konsekwencji poskutkowało u mnie złamanym obojczykiem. Jednak jego reakcja w zaistniałej sytuacji jak najbardziej usprawiedliwiona.

30

Odp: Nie daj się utopić!

Carpathia ja się wcale nie dziwię i podejrzewam, że w takiej sytuacji, też spanikowałabym i za wszelką cenę chciała się "ratować"
Tyle, że ja za dobrze nie pływam i głębiej jak po biust nie wchodzę tongue

31

Odp: Nie daj się utopić!

Raz wyciągałem dziewczynkę 7 letnią topiącą się w morzu. Pływały we dwie, daleko od brzegu i nagle słyszę: 'Pomocy!' Byłem niedaleko, szybko podpłynąłem i odstawiłem na brzeg. Rodzic ani be, ani me, nawet nie podziękował, a do pociechy powiedział, żeby następnym razem była ostrożniejsza hmm Pomyślałem sobie: Ty bucu jeden, pilnuj dziecka, bo kolejnego razu może nie być.

Inna sytuacja była z gościem w wieku około 18 lat. Topił się w jeziorze. Byłem wtedy z kolegą i nijak nie mogliśmy go uspokoić, bo machał rękoma, podtapiał nas w panice itd. Wtedy doszliśmy do wniosku, że 2 szybkie proste w twarz i będzie spokój. Jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy. Wszystko dobrze się skończyło.

Co do skurczu, to jeśli wiem, że będę miał cięższy trening, wcześniej biorę magnez + potas i problemu nie mam mimo bardzo intensywnych ćwiczeń. Kiedyś złapał mnie kilka razy na rowerze. Ból w łydce był nie do zniesienia, już chciałem szorować bokiem po asfalcie, żeby tylko się zatrzymać i inaczej ułożyć nogę. Nic przyjemnego sad

32

Odp: Nie daj się utopić!

Mnie skurcz w łydce łapie czasami w nocy, rzadko, ale jak już się pojawi - to bólem wygina całe ciało. Nie wyobrażam sobie dostać skurczu w wodzie, jeszcze na głębokości, gdzie nie dosięgam dna!

Co do paniki - ja sama jak tylko stracę grunt pod nogami zaczynam podskakiwać, wymachiwać rękami - zamiast po prostu cofnąć się ten jeden metr bliżej brzegu. Gdy pływając zorientuję się, że już jestem za daleko żeby dosięgnąć dna, to nagle moje umiejętności pływackie(;)) się cofają i zaczynam panikować.

33

Odp: Nie daj się utopić!

Ta panika jest w zupełności uzasadniona, to mechanizm obronny organizmu.
Skurcz, to zjawisko objawiające się skomplikowaną reakcją chemiczną zachodzącą w mięśniach, towarzyszy temu napływ jonów, kalmodulina, kinaza- to wszystko ma wówczas miejsce.
No jak dotąd nie wymyślono skutecznej metody radzenia sobie ze skurczem podczas pływania, każdy radzi sobie jak może, przyśpiesza ruchy całego ciała, by jak najszybciej dopłynąć do brzegu, szczególnie bolesne, gdy w pomoc tą musi być przymusowo zaangażowany bolący mięsień.

34

Odp: Nie daj się utopić!

Aby zapobiegać skurczom, warto przyjmować potas, z tego co się orietuję, to głównie jego brak powoduje nieprzyjemne, bolesne uczucie.

Mój mąż pływa całkiem nieźle, kiedyś poprosił ratownika, aby pokazał mu jak wyciąga z opresji tonącego, odpłynął kilkanaście metrów od brzegu i udawał, że się topi. Ratownik podpłynął do niego blisko, objął wpół i szybkim ruchem wciągnął pod wodę, jak potem tłumaczył, właśnie po to, aby opanować panikę - osoba wciągnięta pod wodę jest zdezorientowana i mimo wszystko łatwiej jest nad nią zapanować.
Panikujący nie tylko sam dla siebie stanowi niebezpieczeństwo, ale też dla ratującego. Jego ruchy są nieskoordynowane, łapczywie i na oślep chwyta się drugiej osoby, nie słucha jej instrukcji, co niestety bardzo utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia udzielenie pomocy.

35

Odp: Nie daj się utopić!
Olinka napisał/a:

Mój mąż pływa całkiem nieźle, kiedyś poprosił ratownika, aby pokazał mu jak wyciąga z opresji tonącego, odpłynął kilkanaście metrów od brzegu i udawał, że się topi. Ratownik podpłynął do niego blisko, objął wpół i szybkim ruchem wciągnął pod wodę, jak potem tłumaczył, właśnie po to, aby opanować panikę - osoba wciągnięta pod wodę jest zdezorientowana i mimo wszystko łatwiej jest nad nią zapanować.

Musiałbym poprosić jakiegoś ratownika, żeby pokazał mi jak oni łapią tonącego i ciągną do brzegu. Niedługo nadrobię brak wiedzy w tym temacie smile

36

Odp: Nie daj się utopić!
Olinka napisał/a:

Ratownik podpłynął do niego blisko, objął wpół i szybkim ruchem wciągnął pod wodę, jak potem tłumaczył, właśnie po to, aby opanować panikę - osoba wciągnięta pod wodę jest zdezorientowana i mimo wszystko łatwiej jest nad nią zapanować.

O właśnie mąż jak ratował tamtego chłopaka też zrobił coś podobnego, dla mnie brzmiało to strasznie, bo jak by nie patrzeć - podtopił tonącego, ale mówił, że nie miał wyjścia, bo inaczej obaj by się utopili. Ale skoro ratownicy też tak robią, to jestem spokojniejsza smile

37

Odp: Nie daj się utopić!

Nie wiedziałam, że ratownicy robią cokolwiek żeby tonący był bezwładny - ale to ma sens. Łatwiej im pewnie ciągnąć za sobą bezwładną osobę niż taką, która wywija rękami i nogami próbując się "uratować"...

38

Odp: Nie daj się utopić!

To chyba coś na zasadzie uderzenia w twarz histeryczki.

39

Odp: Nie daj się utopić!
nieznajoma85 napisał/a:
Olinka napisał/a:

Ratownik podpłynął do niego blisko, objął wpół i szybkim ruchem wciągnął pod wodę, jak potem tłumaczył, właśnie po to, aby opanować panikę - osoba wciągnięta pod wodę jest zdezorientowana i mimo wszystko łatwiej jest nad nią zapanować.

O właśnie mąż jak ratował tamtego chłopaka też zrobił coś podobnego, dla mnie brzmiało to strasznie, bo jak by nie patrzeć - podtopił tonącego, ale mówił, że nie miał wyjścia, bo inaczej obaj by się utopili. Ale skoro ratownicy też tak robią, to jestem spokojniejsza smile

Wiem, że brzmi strasznie, ale logicznie myśląc jak doprowadzić do brzegu kogoś, kto jest od nas być może większy, silniejszy, a do tego wykonuje mnóstwo chaotycznych i nieskoordynowanych ruchów? Trzeba go w jakiś sposób obezwładnić, w przeciwnym razie i tonący, i ratownik mogą pójść na dno.

BabaOsiadła napisał/a:

To chyba coś na zasadzie uderzenia w twarz histeryczki.

Sądzę, że tak. Takie wywołanie lekkiego szoku, który pozwala nad daną osobą zapanować.

40

Odp: Nie daj się utopić!

Ratującemu, szczególnie mniej doświadczonemu, nie zawsze udaje się ustrzec przed chwytem tonącego. Zdarza się to najczęściej przy niezbyt ostrożnym podpływaniu do niego. Aby skutecznie uwolnić się od chwytu tonącego, konieczna jest znajomość sposobów uwalniania się oraz zachowanie spokoju.

Każdy tonący po uchwyceniu się ratującego usiłuje unieść się jak najwyżej nad wodę, aby zaczerpnąć powietrza. Niedoświadczony ratujący wpada w takiej sytuacji w panikę i często zapomina, że umie pływać i że zanurzenie się w wodzie na odpowiednią głębokość nie sprawiało mu dotąd żadnego kłopotu, a właśnie pod wodą najłatwiej można uwolnić się od chwytu tonącego. Dlatego też, gdy tonący niespodziewanie chwyci ratującego, należy niezwłocznie zanurzyć się, ująć tonącego za tułów i odepchnąć od siebie w górę, jednocześnie oddalając się na bezpieczną odległość około 2-3 m. Natomiast jeżeli ratujący, będąc blisko tonącego, zauważy zamiar uchwycenia go, wykonuje gwałtowny ruch do tyłu, pomagając sobie wymachem ramion, odpycha nogą tonącego od siebie i odpływa na grzbiecie na bezpieczną odległość, by po chwili, gdy tonący się uspokoi, przystąpić do dalszych czynności ratowniczych.
Ratujący po uwolnieniu się z chwytu tonącego musi być przygotowany na ponowną próbę chwytu i gdy wyczuje taki zamiar, ubiega go, stosując chwyt obezwładniający "nelson" lub "półnelson". Stosując chwyt "nelson", ratujący ustawia się z tyłu ratowanego, wsuwa szybko oba ramiona pod jego ramiona i naciska dłońmi jego głowę. Przy chwycie "półnelson" ratujący wsuwa tylko swoje prawe ramię pod prawe ramię tonącego i dłonią naciska jego głowę. Lewą ręką ujmuje za nadgarstek lewego ramienia tonącego i zginając je w stawie łokciowym, przytrzymuje za jego plecami . Po uspokojeniu się ratowanego należy przystąpić do holowania, najlepiej stosując chwyt żeglarski.

Uwalniając się należy ujmować tonącego zawsze za najbardziej czułe i słabe miejsca, np. palec, lub naciskać na nadgarstek, nos, lub staw łokciowy.

To tak odnośnie bezpieczeństwa samego ratownika, którego życie może być zagrożone, przez agresywnego tonącego.

41

Odp: Nie daj się utopić!

Mam nadzieję, że nigdy nam się ta wiedza nie przyda w praktyce smile

42

Odp: Nie daj się utopić!

I ja również życzę Wam tylko i wyłącznie bezpiecznych, przyjemnych, pozbawionych akcji ratowniczych kąpieli big_smile

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PODRÓŻE MARZEŃ » Nie daj się utopić!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026