netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Tracę juz siły - chory związek :( długie...

11 odpowiedzi3 283 wyświetleniazałożony przez Nadia3008, 10.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Witam. Jestem pierwszy raz na forum,ale postanowiłam, ze muszę gdzieś się wygadać, bo oszaleję. Otóż jestem kobietą po 30tce, mam córkę 3 letnią z obecnym mężem. Poznalismy się, gdy zamykałam pewien bolesny etap w zyciu-rozstanie z 1 mężem=miłośćią jedyna i prawdziwą, aczkolwiek była to relacja toksyczna. On alkoholik, ja DDA.Rozstalismy się, mimo, że przestał pić, to nie dało rady uratować tego związku, za duzo złego się wydarzyło między nami, do tego straciłam dziecko. Po rozwodzie postanowilam, ze nie będę pchać się w żadne związki, przeszłam roczną terapię, wydawało mi się, że jakoś sobie radzę, początki były kiepskie - miałam mysli samobójcze. Wtedy postanowiłam sobie, że przez faceta nie doprowadze sie juz do takiego stanu.Byłam samotna az poznałam obecnego męża-tu również był ślub cywilny. Na poczatku było super, czułe słówka, komplementy, prezenty, zarzekał się, że nie pije, bo wiedział od początku jaki mam stosunek do tematu. Juz wtedy powinna zaplić mi sie lampka. Po 1,5 mies. znajomości zaszłam w ciążę, fakt nie zabezpieczyliśmy się, ale on zarzekał się, że uważał. Ledwo stawałam na nogi a tu ciążą, fakt nie powinnam iść z nim do łóżka, ale wydawało mi się, że to, co mówi jest prawdą, czułam się bezpiecznie. Cieszyłam się, że będę mamą, bo straciłam dziecko 2 lata wczesniej. Najpierw nie chciałam się z nim spotykac tak często jak on tego chciał, bo chciałam poukładac sobie wszystko w głowie. I zaczęły się smsy po kilkanascie dziennie, żale itp. wszystko musiał wiedziec na juz, a ja chciałam wyciszyc, pomyslec... Pod koniec ciąży zamieszkalismy w wynajętym mieszkaniu. Wzięlismy szybki cywil, choc nie planowałam kolejnego ślubu, ale myslałam, że tak bedzie lepiej dla dziecka.Juz na wynajetym mieszkaniu zauważyłam, że popija więcej niż mówił, robił się agresywny, padały ostre słowa w moją stronę. Urodziło się dzieco i było gorzej, ja z dzieckiem na ręku, a on obok wypity wyzywa mnie o pijanemu bo zawsze jakis powód się znajdzie, bo np. on chce mi wziąć tel. na abonament (żeby mnie kontrolować), a ja abonamentu nie chce. Z dzieckiem a dobre relacje, ale poświęca mu zbyt mało czasu, nawet jak juz jest w domu to wypija parę piw i zasypia, a mała skacze po nim, bo chce sie pobawić z tatą.Teraz awantry sa notoryczne i jego picie co raz częstsze, czuje się niekochana, bez szacunku, nie kochamy sie praktycznie wogóle, ajesli juz do czegoś dojdzie, to on kończy w minutę po czym zasypia i uważa, ze wszystko jest ok. Czuję się jak materac, nie mam z tego żadnej przyjemnosci. Jak próboałam o tym rozmawiać, to odbiera to jako atak na siebie, mówi widocznie tak mam i konczy się rozmowa. Po pijaku wylewa wszystkie żale z przed paru lat, dzis po raz kolejny straszył mnie rozwodem. Mamy mieszkanie na kredyt, teraz tego żałuję, ale nie chciałam wiecznie siedzieć kątem u obcych ludzi na wynajmie. Cały czas twierdzi, że nie jestem u siebie, bo to on płaci raty kredytu. Mimo, że mieszkanie kupiono po ślubie i jestem współkredytobiorcą. Cały czas straszy mnie tym, że jak sie rozejdziemy, to nic od niego nie dostanę tylko 300 zł na córkę. A mnie na prawdę nie zalezy na jego pieniądzach. Potem chce się godzić, a za 2 dni zaś jest awantura, bo mu cos nie spasuje. Obecnie szukam pracy, żeby choć trochę się uniezaleznić. Jest ciężko, ale mam nadz. że w krótce coś znajdę. Dziecko jest za tatą, brakuje jej go. On tez twierdzi, że kocha córkę, choć mało czasu jej poświęca, bo ciężko pracuje jak twierdzi. Nie wiem jak długo wytrzymam te hustawki nastrojów, alkohol, poczucie beznadziejności i traktowanie mnie jak scierkę do zamiatania kątów. Skoro we własnym domu czuję się jak intruz. Chiałam odejsc nie raz tylko gdzie? On wie, że ma mnie w garsci, bo on zarabiai wie, ze nie stac mnie na wynajem nawet.Czy człowiek może az tak sie zmienic? Kiedys bym nie pomyslała, że to taki furiat, do tego robi mi świetna opinię wśród swej rodziny. Na ni ch nie mam co liczyc, tesciowie nawet do wnuczki nie sa w stanie przyjść, a mieszkają 20 min. spacerkiem od nas.Każdy tam mysli tylko o własnej dupie! Gdyby nie pomoc mojej mamy juz dawno bym zwariowała, tylko ona twierdzi, że dziecko potrzebuje ojca. A tatus ma wręcz idealną opinię w otoczeniu, bo piekło odbywa się w 4 scianach. Nie wiem poradxcie coś, wiem, że to chaotyczne co napisałam, ale musiałam to z siebie wyrzucic. Znajomi mi mówią, że jestem atrakcyjna, wykształcona a on zniszczył we mnie tą kobiecość, wmówił mi, że jestem do niczego i choć wiem, ze to nieprawda, toczuję się bezsilna. Dziś 1 raz popłakałam się przy córce, tatuś spał nawalony a ja ryczałam jak bóbr. Mała powiedziała nie płacz mamo, wiem, że ona tez to przezywa, nie chcę dla niej takiego losu, ale wiem, że tęskni za tatąi chce jego obecności. Nie wiem, ale czuję się coraz gorzej i ile jeszcze zniosę tego nie wie nikt... Dzięki za uwagę kochani.

2

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Witaj
Współczuję Ci bardzo bo sama przez to przechodzę. Trudno jest doradzać w takich sytuacjach. TY masz większe doświadczenie bo jak piszesz masz już za sobą doświadczenia z terapii jaką przeszłaś. Wiedz jedno skoro teraz już pokazał że lubi wypić i uważa to za normalne to na pewno się nie zmieni niestety będzie tylko gorzej. Ja po 14 latach małżeństwa odważyłam się postawić torby mężowi, który wrócił po kolejnym piciu i nocy spędzonej w hotelu. Była silna, odważna ale tylko do tego momentu potem coś we mnie pękło i nie mogę się pozbierać mimo, że minął już rok. Życzę Ci żebyś jak najszybciej znalazła pracę i się usamodzielniła i zmieniaj swoje życie bo jesteś jeszcze młoda i nie pozwól się zmarnować. Nie słuchaj tych przykrych bzdur co o Tobie mówi i tego straszenia rozwodem bo każdy tak mówi. Mój też był taki mocny i jakoś od roku z pozwem się nie spieszy a do tego wozi się z inną samochodem, który ja mu spłacam. Nie daj się, walcz o siebie i dzieci. Wiedz, że będzie tylko gorzej. U mnie ten problem narastał latami i długo się z tym ukrywał. Moja córka (14 lat) w tych sprawach jest bardziej dojrzała emocjonalnie ode mnie i łatwiej przez to przeszła.

3

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Dzięki za odpowiedź. Liczę się z tym, ze lepiej nie będzie. On potrafi mnie zwyzywać a na drugi dzień udaje, ze nic się nie stało. Nie wiem czy mnie zdradza, bo nie jestem w stanie mu tego udowodnić. Nie mam chwili dla siebie, cały dom na głowie podczas, gdy on popija, traktuje mnie gorzej jak gówno. Mam dość, czasami mam ochote wyjechać na parę dni, zostawic to wszystko, ale musze się zająć dzieckiem. Dzis odburknął przepraszam nawet w twarz nie był w stanie powiedziec tego, a potem powiedział, że jak ma ochote to będzie pił. Wczoraj kazał nie tykać sie jego konta-choc mamy wspólne, wiele razy kazał mi oddać kartę do bankomatu. Tylko pieniędzmi potrafi mnie straszyć, bo wie, ze na moje uczucia juz nie ma wpływu. Czasami mam ochotę skończyć te życie, ale córka mnie powstrzymuje. Powiedz mi czy masz gdzie pójść? Czy on również odcina cie od pieniędzy?

4

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

U mnie sytuacja wygląda inaczej. Mój mąż kiedy wychodził się napić to wracał po najczęściej trzech dniach. Wcześniej nie zdarzało się to często ale ostatnie dwa lata był stałym gościem hotelowym ( 200 m od domu). Nigdy się nie tłumaczył wcześniej opowiadał z kim pił i gdzie był potem juz tylko wracał do domu najczęściej kiedy ja już byłam w pracy. Ostatnie wyjście skończyło się tym, że postawiłam mu torby on je spakował i odjechał samochodem, za który ja spłacam kredyt. On wynajął mieszkanie i jest z koleżanką z pracy co już wcześniej podejrzewałam (Ona zostawiła męża i zamieszkała z nim). Ja zostałam z córeczką i nerwicą lękową. Męczę się już rok. Kocham go bardzo mimo, że był dla mnie tak niedobry. Strasznie mi go brakuje, nie mogę przestać o nim myśleć. Jestem od niego uzależniona i próbuję z tego wyjść ale nie jest łatwo. Jestem w tej dobrej sytuacji, że mam pracę i nigdy nie byłam od niego zależna finansowo.
Więc jeżeli tylko możliwe szukaj pracy i zostaw wulgarnego drania. On nie zginie wiedz, że zawsze znajdzie się taka, która się o niego zatroszczy, on dla Was tego nie zrobi. Możesz spróbować zgłosić się do ośrodka pomocy dla uzależnionych tam Ci podpowiedzą jak można zabezpieczyć Ciebie i dzieci. Nie popełniaj moich błędów bo wyniszczysz siebie, jemu z tego nic nie ubędzie. Ty masz dla kogo żyć, są dzieci to najważniejsze bo on sie o nie też nie zatroszczy. Mój zapomniał na całe wakacje, że ma córkę. KAŻDE CIERPIENIE MA SENS ALE NIE ŻYJEMY PO TO BY CIERPIEĆ!!! więc głowa do góry, jesteś zdrowa tylko zapomniałaś, że masz w sobie siły i ten kobiecy spryt . Przejdź do działań i przestań się bać jego zagrywek. - to chore kociaki.

5

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Ja również mam córkę, ostatnio zdarzyło mi się przy niej zapłakać, choć sie powstrzymywałam.3 letnie dziecko-a w jej oczach widziałam wiele i słowa mamo nie płacz-całkowicie sie rozkleiłam. Mój m. zawsze znajdzie powód, by sie napić. Wczoraj dowiedział sie o śmierci kogos z rodziny i juz miał pretekst. On mnie upokarza, wyzywa, a potem jak gdyby nigdy nic chce sie godzić, bo tak mu wygodnie. Mógłby troche stracic przy rozwodzie, bo mieszkanie na kredyt, ale jednak wspólne no i opinia by sie  mogła zachwiać idealnego męża i tatusia. Taiego zgrywa przed sąsiadami, znajomymi. Przez cały tydzien nie ma czasu dla dziecka, taki weekendowy tatuś. Mała tego jeszcze nie rozumie i lgnie do niego, bo go nie widzi, a mnie ma na co dzień. Wcześniej przeszłam terapię, myślałam, ze jestem silna, ale on skutecznie próbuje mnie zastraszyć pieniędzmi, mieszkaniem, nawet kiedyś coś mówił, że mi dziecko zabierze, choc o to sie nie boję. Po prostu siega po chwyty ponizej pasa. U Ciebie jest taka róznica, że ty go kochasz. Ja juz chyba wyzbyłam się wszelkich dobrych uczuć, odeszły z kolejna awantura i wyzwiskami w moim kierunku.To chore... Mieszkam w małym mieście, o normalna pracę bardzo ciężko, ale muszę znaleźć coś. Ja równiez mam nerwicę, leczyłam się w ubiegłym roku na dpresję. Gdybym wiedziała wcześniej, ze to psychopata...na początku czułe słówka, dosłownie do d... mi wchodził bez mydła. A teraz jestem winna wszystkiemu złu, u jego rodziny mam opinię wrednej zołzy i suki, a rozmawiałam z nimi parę razy w ciągu prawie 4 lat.Mam obrzydzenie do facetów, choć wiem, ze nie kazdy jest draniem. Jego była dziewczyna po 4 latach go zostawiła, pewnie w porę się opamiętała. Gdyby nie dziecko, spakowałabym się i wyjechała za granicę, a tak tkwię tu i nie wiem co robić. On nigdy nie zgodziłby się na wyjazd małej. Jesteś bardzo dzielna. Sama chciałabym mu spakować walizki, ale on twierdzi, że mieszkanie i wszystko, co w nim jest jej jego. Choć to nieprawda, typowy sknera i materialista. Przed świętami kupił sobie zegarek i złoty łańcuszek mniemam, ze za ok. 2 tys. zł. Dziecku kupił plastikową zabawkę-badziewiea mnie nic. Na moje 30 urodziny dostałam kwiatka, bo twierdził, że nie ma kasy. Na każdym kroku pokazuje mi, że ma mnie w d... tylko jak coś potrzebuje, to jest przez chwile miły. Ja nigdy nie żałowałam na niego, mimo, ze zarabiałam 3 razy mniej. Teraz widzę w jakie gówno sie wpakowałam, a najbardziej mi szkoda małej. Staram się być twarda, ale to trudne, bo musze z nim mieszkać i patrzeć na jego pijacką twarz jak mnie wyzywa a potem śpi, a dziecko nie wie do końca co się dzieje.Skąd jesteś? Dziekuję za odp. Dobrze, ze masz pracę, to bardzo duzo w dzisiejszych czasach. Ja zawsze pracowałam, potem po wychow. ciężko było znaleźć coś sensownego.Życzę dobrej nocy i dziekuję za twój post. Musze więrzyć, że los się kiedyś odwróci, czuję straszna pustkę i żal...bo przeciez nie jestem głupia a wpakowałam się w toksyczny związek sad

6

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Nadiu 3008 rozumiem co czujesz ale pociesz się tym, że Ty tego drania już nie kochasz i jeśli faktycznie tak jest to masz już część drogi za sobą. I wiedz jedno jesteś mądrą kobietą bo zdajesz sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znalazłaś. Jeżeli nie możliwości zostawić go i obecnie odejść to pozostaje Ci jedno mieć go w d...e i udawać że Ci zależy tak jak on udaje że jest głową rodziny. Wykorzystuj go jak tylko się da, czerp dla siebie i córeczki, uśmiechaj się bo choć sztucznie to uśmiech zawsze pomaga a on będzie myślał że do niego. Podejdź go dobrym słowem, pograj sobie trochę przecież go nie kochasz a tak robiąc nic nie tracisz. Kurde jak ja bym chciała osiągnąć swój cel i móc powiedzieć że nie kocham tego dupka, od którego się uzależniłam. Mam nadzieję że ten dzień nadejdzie juz niedługo i wtedy na jego miejscu zaczęłabym się bać i właśnie wtedy zabawię się nim tak jak to proponuje Tobie. Nie myśl o nerwicy, depresji pomyśl o nowych butach i zakręć się koło panicza a zobaczysz że je dostaniesz. Potem miłe słówko i bluzeczka. On ma kasę korzystaj z tego nie myśl o kredycie niech Pan płaci a Ty tylko bądź kochaj córcię i po cichu działaj i jak tylko będzie okazja zostawisz go z dnia na dzień pewna siebie i ładnie ubrana i wtedy mu się do d..y naleje. Ja przez całe małżeństwo nagradzałam pana co chciał to miał, w domu nie robił nic. On butki za 250 ja za 50 itp na koniec on samochodzik a ja kredyt za niego. Dziś żałuję że kiedy byłam w Twoim wieku nie korzystałam z życia i nie doiłam pana. Ja przecież tylko go kochałam a on to miał i ma w głęboko w d...

7

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Wiesz wydaje mi, że nie czuje do niego nic pozytywnego przez te wszystkie przykrości, ponizanie, ale wydaje mi się, że też w pewien sposób jestem uzalezniona od tej osoby. Paradoksalnie uzalezniamy się od osób jesli zyjemy w chorych, toksycznych związkach i nie chodzi mi tu o pieniądze, ale o uzaleznienie psychiczne. On mi wmawia, że jestem tępa i do niczego, mimo, ze mam wyższe wykształcenie (tyle ze ciężko o pracę) a on zaledwie zawodowe, ale dostał prace dobrze płatna po znajomości i się szczyci tym.Niby mogę zyć z nim i udawać, że jest ok. ale na dłuższą mętę tak chyba się nie da, bo wszystko ma swoje granice i przy kórejś z koli próbie upokarzania mnie, obawiam się, że zaś się rozkleję. M. robi ze mnie wredną sukę u swojej rodzinki, która nigdy defakto nam nie pomogła, nawet przy dziecku. Wszystko zawdzięczam mojej mamie. ONI bronia synalka, mam wrażenie, że jego matka sie go boi, nawet jak wyzywał mnie przy niej, to nie zareagowała w zaden sposób. A kiedys na początku małżeństwa on mi powiedział, ze matka go nie chciała, bo miała juz jedno małe dziecko i robiła wszystko, żeby poronić, skakała ze schodów itp. Czy to jest normalne, żeby mówić coś takiego przy własnym dziecku?? Dla mnie to jakaś patologia.Mam go chyba nie kochała za wiele i teraz są skutki jego podejscia do kobiet.Na zewnątz ideał, a w środku cham, prostak iładak, który umie wyzyć się na słabszych tylko.Najgorsze, że dziecko jest związane z nim bardzo i nie rozumie tego jeszcze, tak mi szkoda tego, ze nie moze doświadczyć życia w normalnej, zdrowej rodzinie. Na razie nie mam gdzie się wynieść. A co do tych zakupów, to by chyba nie przeszło, bo zas by mi wypomniał. Kiedys był w stanie wypomniec mi mleko, k. dałam mamie, a ona zajmowała się nieraz naszym dzieckiem bez mrugnięcia okiem, zawsze miała czas. A teściowa moja córkę widziała z 8 razy-córka ma 3 lata, moja mała się jej boi, do drugiego roku zycia a, dostawała histerii na jej widok, nie bała się obcych i sąsiadów a jej i tescia panicznie. Myślę, że takie dziecko wyczuwa fałsz i to, że nie jest się do niego przychylnie nastawionym. Przerabiałam trapie uzależnienia od osoby, ale wtedy bardzo kochałam mojego ex, było bardzo ciężko. Wiem, ze masz trudna sytuację, ale uwierz będzie lepiej z dnia na dzień. Ja boję się o przyszłość siebie i dziecka, boję się, że zabraknie mi mamy-jest schorowana, a wtdy on zniszczy mnie psychicznie, materialnie itp. Choć wiem, że dla dziecka muszę walczyć o siebie i godność. Trzymaj się kochana, staraj się zająć myśli czym innym. Ja ostatnio nałogowo oglądam filmy, czytam, byle tylko zająż czymś mysli wieczorami jak mała śpi. Jest trudno wyłączyć się zupełnie, ale trzeba się starać, nie chcę znów łykach proszków, ale boję się, że tak może być:( Pozdrawiam ciepło...

8

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

nadia.. jedyne co na Twoim miejscu miałoby dla mnie znaczenie to dziecko. Mogę zrozumieć bardzo dużo ale krzywdy dziecka nie zrozumiem nigdy. Pomyśl nad tym i zastanów się czy na pewno Twoje dziecko zasłużyło na taką " rodzinę" ?

9

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Niestety ludzie z syndromem DDA powtarzają często schemat związków.
I bardzo trudno z tego wyjść, bo nieświadomie przyciąga się cały czas alkoholików.

10

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Wiem, ze przyciagam takich mężczyzn, przerabiałam to na terapii. Ale mój obecny mąż gdy go poznałam wiedział jaki mam stosunek do alkoholu i ile wycierpiałam w poprzednim związku. On zarzekał się, że nie pije, wszystko wyszło na jaw, gdy urodziłam dziecko we wspólnym mieszkaniu. Na początku jeszcze się z tym krył, a potem jawnie mówił, że będzie pił, gdy zachce. Więc po co zawracał mi gitarę, był podobno taki zakochany, tak mną zmanipulował, ze uwierzyłam w jego szczere intencje. I teraz mam za swoje, człowieka nie da się poznać do końca, a niektórzy to swietni aktorzy, potrafią dobrze udawać i grać, by coś osiagnąć. A gdy to zdobędą już im nie zależy i zaczyna się gehenna. Może jest w tym moja wina, że przyciągam takich facetów, ale teraz już za późno. Nie chcę by moja córka wyrastała w domu z alkoholem, awanturami i przemoca psychiczną. Tylko, że ja na prawdę nie mam gdzie pójść, mogłabym pójść do rodziców, ale mój tatuś to kopia mojego obecnego m. i wiem, że tam tez miałabym wszystko wypominane. Tego typu faceci uważają, że powinnam się cieszyć, że mam dach nad głową i powinnam być posłuszna mężowi, bo on zarabia, powinnam stać przy garach i zajmować się domem, podczas gdy im wolno wszystko. Czuję taka pustke i bezradność, choruję na tarczycę, mam nawroty depresji, czasami wydaje mi się, że zupełnie stracę siły, ale co będzie wtedy z moją córką...

11

Odp: Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Z alkoholikiem ciężko jest się dogadać.
Myśl o dziecku i się nie poddawaj, wiem jak ciężko jest jak ci rodzice wszystko wypominają. Ale może lepsze to niż siedzieć z pijakiem w domu.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Tracę juz siły - chory związek :( długie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026