Zranione uczucia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Zranione uczucia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Zranione uczucia

Witam, i pozdrawiam
Trafiłem przez przypadek na to forum, ale dobrze bo chodzi o kobietę którą bardzo mocno kocham, jesteśmy w związku od ośmiu miesięcy, (układa) nam się bardzo dobrze ona jest po przejściach tak jak i ja, i jest ode mnie starsza, ale to nie ma nic do rzeczy, byłem w toksycznym małżeństwie przez 23 lata, miłe wspomnienia to tylko dzieci które nas łączyły. Do tej pory nie znałem słowa miłość, teraz znam a raczej czuję to w sercu i duszy, w nowym związku po trzech miesiącach padły takie słowa jak "próbowałam zabić miłość miłością" po czym nastąpiło zamknięcie się w sobie, nie zrozumiałem przekazu, walczyłem o nasze szczęście i miłość, OK udało się po dwóch miesiącach nastąpiło znów to samo, znów zamknięcie się w sobie i znów to samo,ból, żal, gorycz. Na chwilę obecną znów blokada, padły z jej ust te słowa "jestem z tobą bardzo szczęśliwa, czuję się bezpiecznie, i jest mi z tobą bardzo dobrze, nigdy w życiu nie zaznałam tyle szczęścia od ex co od ciebie". Ale usłyszałem też coś takiego że jest ktoś po kim zostały uczucia, że ona nie zasługuje na mnie bo świadomie mnie rani itd. i nie wie co ma zrobić z tym wszystkim, znów się obecnie zamknęła w sobie do tego stopnia że wyjechała na parę dni z wnusią nad morze, musi sobie to wszystko poukładać zabrała kilka rzeczy z naszego wspólnego mieszkania ale nie wszystkie, pierścionka zaręczynowego  nie oddała, i podobnież klucze od domu po prostu zapomniała przez przypadek zabrać, nie odzywa się w ogóle do mnie, nie pisze nie dzwoni, a ja odchodzę od rozumu do tego stopnia że jestem na chwilę obecną pod kontrolą lekarską, myśl która mi towarzyszy jest dla mnie szokiem że mogę ją stracić, jak mogła się tak bawić moimi uczuciami, dlaczego posłużyłem jej jako narzędzie do swoich igraszek, po co mi dała cień nadziei i dopuściła do obecnego stanu czuję się przez nią oszukany i skrzywdzony po mimo tego iż bardzo ją mocno kocham, i nie widzę dalszego sensu życia bez niej za dużo mi dała szczęścia które mi odbiera postępując w ten sposób, jak mam dalej zaufać jej jest bardzo dobrą ciepłą kobietą, naprawdę nie mam określenia, ani słów żeby to uczucie, i to co czuję do niej napisać, a co jeśli znów za dwa miesiące powie że znów wszystko wróciło, nie wiem sam co mam dalej robić, wiem tylko jedno że dalsze życie bez niej dla mnie nie ma żadnego sensu, również jej to samo powiedziałem że, albo ona, albo już żadnej innej kobiecie nie będę wstanie zaufać i będę sam nie chcę przechodzić tego samego co przechodzę w tej chwili, dwa lata dochodziłem do siebie po rozwodzie, uśmiechnęło i spotkało mnie szczęście, ale na krótko bo tylko na osiem miesięcy, na jakiś sposób straciłem do niej zaufanie, chociaż nie wywarło na mnie jakiś negatywnych emocji obecna sytuacja, ani zazdrość kompletnie nic, jestem nadzwyczaj spokojny, ale nie wiem jak to będzie dalej, ograniczone zaufanie, nie chcę budować związku na braku zaufania chcę nadmienić iż mam 47 lat a moja miłość jest starsza ode mnie o sześć lat, co myślicie o tym??? przepraszam za te chaotyczne opisanie sytuacji, ale jestem cały rozdarty, i nie czuję nic innego jak tylko tęsknotę i ból bo ją bardzo bardzo kocham może to jest śmieszne ale taka jest prawda,

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zranione uczucia

Dobry wieczor,

Najpierw, chcialam ci podziekowac za tak jasny i dobrze napisany mesaz.

Twoje wnetrze jest bardzo wrazliwe i mam wrazenie, ze calkowicie zaangazowales sie w ten zwiazek 8 miesieczny.

Mysle, ze twoja partnerka nie odeszla, tylko po prostu oszolomila ja ta milosc jaka masz dla niej.

Wiem rowniez, ze latwo jest stac obok i radzic, ale ja nie jestem z osob, ktore radza... Moge jedynie pomoc ci w jednym, a ty to sam wiesz...

Cierpliwosc i czas pokaza co jest dla niej najlepsze, a ty masz w tej relacji miejsce tego, ktory na razie daje i bardzo kocha.

Bez niej, tak jak piszesz, zycie traci sens, wiec coz ci pozostaje?

Zaufac mimo wszystko jezeli wroci i wiesz, ze w milosci wszystko jest takie skomplikowane. Osoba, ktora tak mocno kocha moze spowodowac, ze ta osoba kochana niewiedzac kiedy zacznie kochac i angazowac sie, wlasnie dlatego, ze jest kochana.Wiec moc uczuc jest adekwatna z sila dawania, no chyba, ze twoja wybranka jest jakby to powiedziec caly czas w poszukiwaniu straconej milosci... Wiec sprawa nie jest latwa, bo
jej stwierdzenie " Chcialam zabic milosc miloscia"! stanowi bardzo duzy punkt do zastanowienia....

To dziwne, bo mam wrazenie, ze jest tutaj cos niejasnego...

Jak mozna przezywac milosc i wrocic do "tej przeszlej milosci"?

Z powazaniem

Zycie z rozami.

3

Odp: Zranione uczucia

Witam ponownie, i dziękuję za te słowa otuchy które mi przywracają nadzieję jak zostało słusznie zauważone dla mnie też jest dużo rzeczy nie jasnych ale nie wnikam, być może to jest wpływ osób trzecich którym się tylko wydaje że są przyjaciółmi i ich chore rady typu" a zostaw go bo jest młodszy i cię zostawi jak się nacieszy lub coś w tym rodzaju" bo takie ma przyjaciółki"PSEUDO" może w samotności podejmie właśnie tą słuszną decyzję lub ja poniosę porażkę, dużo mógłbym wymieniać tu aspektów które są przeciwko mnie i zawdzięczam osobom trzecim, ale cóż czas pokarze jak będzie, ja wierzę w to że właśnie tak będzie bo ta miłość nie jest ślepa.....

Jeszcze raz dziękuję i POZDRAWIAM ciepło....

4

Odp: Zranione uczucia

dziekuje rowniez

5

Odp: Zranione uczucia

Witam, powracam znów żeby się podzielić emocjami, w dniu wczorajszym otrzymałem dwie wiadomości,
1) jest ok
2) porozmawiamy o nas jak wrócę
moje odczucia co do tych esów są mieszane, raz powraca wiara że będzie wszystko dobrze, a za chwilę pojawiają się te myśli których nie na widzę, nie ukrywam że się tego panicznie boję, na samą myśl o spotkaniu i rozmowie ogarnia mnie paniczny strach, dużo rozmyślałem nad tym doszedłem do jakiś wniosków, tego typu że mogła się wystraszyć że chcę ją wsadzić do złotej klatki i zamknąć, tym bardziej że przez ostatnie osiem lat była sama, ale ja tylko kocham i chcę być dobry, być może ona tego nie chce, albo za szybko to na nią spadło, spróbowałem troszkę użyć podstępu i napisałem czy mam spakować jej rzeczy, nie dostałem na to odpowiedzi, a przed ostatnim jej zamknięciem sama powiedziała że chce zabrać swoje rzeczy itp. Tym razem w tym temacie cisza, która mnie przeraża, jak to mówią cisza przed burzą. Nasze życia do tej pory różniły się i to bardzo, i patrząc na to z punktu widzenia 3ej osoby, to są to błahostki a dla nas stanowi to bardzo duży problem przez który nagle się wycofujemy i na pewno obydwoje to strasznie przeżywamy, bo nie wierzę że od tak nagle można się odkochać, gdzie tak naprawdę jest nam z sobą bardzo dobrze, i mogę śmiało odpowiedzieć w tym momencie za nas obydwoje, jeśli jesteśmy nie szczerzy w stosunku do innych, to idzie wyczuć. Mam tylko nadzieję że ta rozmowa która nas czeka będzie szczerą rozmową bo na taką liczę, no chyba że ona już z góry ma swój finał,
Pozdrawiam......

6

Odp: Zranione uczucia

Witam, znów muszę podzielić się emocjami, o godzinie 13:00 zadzwoniła, ja byłem normalnie w szoku, powitanie z jej strony było tylko dla mnie zrozumiałe, bo tylko ja wiem o co chodzi, mowa jest bardzo zmysłowa, pytanie tylko, czy żeby dać do zrozumienia że pobudzam twoje zmysły? czy wzbudzić we mnie zazdrość? Rozmowa przebiegała bardzo spokojnie nie wyczuwałem jakiegoś podejrzanego zachowania w jej mowie ale???  to było na takiej zasadzie stoicki spokój, po krótkiej chwili od momentu w którym zadzwoniła, padły słowa" pamiętaj co by się nie stało, nie wiem czy zostaniemy przyjaciółmi, czy kolegami, jesteś zaj..... facetem, bardzo dobrym, kochanym, czułym, itd" w pierwszym momencie uszło ze mnie powietrze ze szczęścia, ale za chwilę analiza z mojej strony, no i pytanie czy to czasem nie danie ci do zrozumienia, że to jest koniec, po czym zadaję podchwytliwe pytanie "kochanie czy mam pakować pozostałość? odp. jest następująca "nie na razie nie" dodaję teraz mówisz (nie) a wrócisz i napiszesz (tak) odpowiada nie wiem, teraz w tym momencie sama nie wiem, a też nie mogła mówić za bardzo bo była wnuczka koło niej, a ta mała jest bardzo zazdrosna, można nawet powiedzieć że na jakiś sposób bardzo ale to bardzo nie lubi, a ja teraz nie wiem jak to odebrać jak zrozumieć sens tej rozmowy, poprosiłem ją tylko o zdrowy egoizm, przetaczając jej słowa" pamiętaj że jeśli będziesz ty szczęśliwa, to inni też, dodając że zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji, po czym dalsze słowa niech sama sobie doda, użyłem też słów żeby ją dowartościować, bo w tym temacie jest bardzo niska samoocena czuje się bardzo ta gorsza, a ja ją za każdym razem kiedy tylko na to czas pozwala, a pozwala, dowartościowuję takimi słowami jak dzisiaj (wierzę i ufam że jesteś bardzo inteligentną, kochaną kobietą, a także na tyle silną żeby być szczęśliwą kobietą, a nie patrzeć jaki inni są szczęśliwi, a samej źle się z tym czuć, pamiętaj że to zżera od wewnątrz, ja w tym momencie kocham cię do szaleństwa, i zrobię wszystko jak ci za każdym razem powtarzam, żebyśmy byli szczęśliwi, bo tylko tyle chcę, chyba to nie jest aż tak wiele, aniele po prostu , kocham i chcę być kochanym, jesteś kobietą o wielkim sercu, bez wątpienia, jesteś bardzo silną kobietą, i podjęłaś tą decyzję że będziesz ty szczęśliwa i ja też, nie użyłem słowa"razem" a nie tą żeby być nieszczęśliwą i ja też,  bo kochasz i pozwól się kochać, czy to tak wiele że chcę twojego szczęścia i naszego, mam ci tyle do powiedzenia, pamiętaj że cię kocham, i będę kochał bo jesteś tego warta będę czekał, bo uczę się cierpliwości w ten sposób, i jestem dumny z ciebie, bo to zawdzięczam tylko tobie, zaczyna to być moim atutem i zaletą, a w moim przypadku dostrzec taką cechę u siebie to bardzo wiele znaczy i to dzięki tobie, a nie zrobisz tak kochanie że będziesz ty nie szczęśliwa, a przy tym i ja, powtarzałem to kilka razy, po czym zmieniłem temat dała mi do zrozumienia że nie jest sama, mówiąc to, i znów nasunęło mi się pytanie czy dlatego że jest przy niej wnuczka, czy może ktoś a może to właśnie ta była miłość, ale mam nadzieję że to jest to pierwsze, po czym powiedziałem ok kochanie to ja już kończę i ty dasz znać kiedy się spotkamy pa kocham cię i się rozłączyłem , dodam że jutro wieczorem wraca, nie ukrywam że panicznie boję się tego spotkania i tej rozmowy o nas, bo ona być może zna już koniec, a ja takiego końca nie przeżyję i boję się że będę się zachowywał jak dziecko znając siebie, po mimo tego że mam 47 lat, ale tak ją kocham bardzo mocno nie umiem tego opisać słowami bo tego nie da się opisać, to trzeba czuć, ktoś mądrze napisał że widzi się tylko sercem, najważniejsze jest nie widzialne dla oczu, boję się że ja tą prawdę być może też znam, aha na koniec dodałem że proszę zanim cokolwiek powie i postanowi żebyśmy się spotkali i porozmawiali ale szczerze bo tego oczekuję, bo zawsze są dwa wyjścia w jednym z nich jest tak że możemy jednak być razem szczęśliwi ale to wymaga czasu a ja jestem dzięki niej cierpliwy bo tą zaletę jej zawdzięczam także możemy zmienić to co do tej pory stanowiło problem, i jak wy mądre NETKOBIETY  to widzicie, czy waszym zdaniem jest wszystko ok, czy ja się nakręcam, czy sama nie wie jeszcze i potrzebuje jeszcze czasu, czy może nie chce się określać, bo od poniedziałku do pracy a okres wakacyjny uwierzcie ja sam byłem w szoku po mimo tego iż jestem gastronomem czyli kucharzem to nie dowierzałem że taka mała knajpka potrafi robić takie obroty, a to dopiero koniec lipca jeszcze sierpień cały i na ten okres chce zostać w przyjaźni, bo nie poświęci mi tyle czasu ile jej zdaniem zasługuję a uważa że dużo bo się kochamy a zrobiła naprawdę jak na nią dla mnie bardzo dużo, gdzie ja dopiero teraz to zauważyłem, boi się że tego nie wytrzymam i ją zostawię i może użyła tych słów przyjaciel, kolega, a dopiero po tym okresie będzie wszystko jasne, dlatego poprosiłem o szczerą rozmowę , ja jestem bardzo już cierpliwy i będę czekał bo ją tak mocno kocham i będziemy razem, na pewno nie tak często jak dotąd, ale będziemy,zrobię wszystko żeby była szczęśliwa bo patrząc na nią czy w dzień czy w nocy jak jest szczęśliwa, cała w motylach, ja też jestem szczęśliwy, sorki że się rozpisałem ale tak szarpią mną emocje raz te pozytywne, a raz te negatywne, nie umiem nabrać do tego dystansu, aż mi jest głupio z tego tytułu, może się gdzieś powtarzam lub coś w tym rodzaju to z góry przepraszam, i proszę o wyrozumiałość, 

Pozdrawiam jeszcze raz i czekam nie cierpliwie na odpowiedzi jak to jest spostrzegane.....

Odp: Zranione uczucia

Jestem ciekawa, co z tego wynikło? Czy ukochana została?

8 Ostatnio edytowany przez czarecki (2013-07-22 16:01:42)

Odp: Zranione uczucia

Witam ponownie, a więc tak,  mamy jutro szczerą rozmowę na nasz temat, lecz ja dzisiaj zrozumiałem wszystko, a zwłaszcza słowa"CHCIAŁAM ZABIĆ MIŁOŚĆ MIŁOŚCIĄ" to chyba jest mąż bo jednak z nim ma dzieci, i teraz ma porównanie tamten związek, a obecny nie chcąc krzywdzić ani dzieci, ani mnie więc woli być sama bo boi mi się zaufać że może się zmienię i będzie wielkie dla niej rozczarowanie, to jej słowa" wyprowadzisz mnie na pierestał a później przez swoje FOSZKI jak to każdy głupi facet ją tym dobijam, i jeszcze o swoją głupotę mam nie uzasadnione pretensje, dlatego się momentalnie zamyka w sobie, woli żyć z taką świadomością, jaka jest na chwilę obecną, czyli w tamtym związku tylko dzieci i wielkie zlekceważenie przez byłego męża a w obecnym być szczęśliwą jaką jest na tą chwilę, i tak to zapamiętać, dla mnie jest to cień nadziei, próbuje mi dać szansę, i to by się zgadzało też jej słowa"po trupach do celu" a także zdrowy egoizm "najpierw ja", jeśli będę tęsknić, to warto mu chyba dać szansę, a taką dostałem, gdyby nie ufała to byłby już dawno koniec, wszystko teraz w moich rękach, jak już pisałem wcześniej, w starym związku została strasznie upokorzona"zdrada", a ja to samo zrobiłem ale nie świadomie, przyrzekam przyszedł moment że moja cierpliwość zaczęła dawać znaki czyli "FOCH" jak to większość facetów, a przecież ona do tej pory zrobiła naprawdę jak na swoje możliwości dla mnie , bardzo dużo, żeby to pogodzić wszystko, ja ją zlekceważyłem odrzucając jej połączenia do mnie w tym feralnym dniu, gdzie być może chciała mnie pocieszyć, do mnie także pisząc esy, aż ostatni es do mnie był następujący" uszanuję twoją decyzję chociaż za bardzo jej nie rozumiem, i nie będę się więcej narzucała" ja oczywiście tak tępy jak to facet głupie chore ego zacząłem po dwóch godzinach myśleć i analizować"NIE BĘDĘ SIĘ NARZUCAĆ" oho nie żarty i przelewki, tak jak napisała, do dzisiaj się nie narzuca, ale wierzę że będzie dobrze jutro jesteśmy umówieni tam gdzie tylko my wiemy, i taki jest tego chyba finał boże jaki ja byłem głupi, trzeba się kobiet słuchać, i nie tylko słuchać, ale też i słyszeć, chcieć słyszeć
POZDROWIENIA.....
Na pewno finał tego też opiszę, ale nie ukrywam że strasznie się boję tego spotkania.....

9

Odp: Zranione uczucia

Witam ponownie, obiecałem że napiszę o finale tej historii!!!. A więc tak, w końcu spotkaliśmy się aby porozmawiać o nas, trwało to całą noc do białego rana, było fantastycznie, naprawdę super w końcu się otworzyliśmy do bólu, po przez łzy szczęścia itd, ja uprzednio, postanowiłem zaglądnąć w głąb swej duszy i doszedłem do, na tę chwilę jednego wniosku, nie ma czegoś takiego w związku dwóch kochających się istot jak "JA", jest "ONA" a później "MY" i to jest piękne jak człowiek może sam dostrzec takie błędy w sobie, robiłem wszystko pod siebie nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jest to tak proste na chwilę obecną, że aż takie trudne by to zrozumieć na tamtą chwilę, jesteśmy z powrotem "RAZEM", gdzie cierpienie, tam nadzieja, bardzo jestem szczęśliwy z tego powodu że odzyskałem swą miłość życia, na którą czekałem ponad dwadzieścia lat, ujmę to może w ten sposób " Każdy z nas jest Aniołem, z jednym skrzydłem, więc jeśli chcemy się unieść musimy bardzo mocno się objąć." I taki jest koniec " zranionych uczuć" więcej nigdy w życiu już nie popełnię tego błędu, i zanim powiem słowo pomyślę o mym kochanym ANIELE, pozdrawiam, i życzę każdemu szczęścia, które mnie spotkało, dorosnąć to znaczy zrozumieć, że najważniejszym słowem nie jest na świecie słowo"JA"..........

10

Odp: Zranione uczucia

Ciesze sie, ze jestes szczesliwy! Masz racje, kochaj i to niech bedzie taka dobra milosc!

Zycie z rozami.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Zranione uczucia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018