Hej Dziewczyny! Pisze ten post bo wczoraj miałam pierwszą randkę z kolesiem którego poznałam przez neta. Od długiego czasu rozmawialismy sobie na GG widzielismy swoje zdjecia i bardzo sie sobie spodobalismy jednak spotkac sie jakos nigdy nie moglismy. A to on spotykał sie juz z kims a to ja byłam zajęta...Wreszcie spotkanie doszło do skutku. Okazał sie jeszcze bardziej przystojny i jeszcze bardziej sympatyczny niz sobie wyobrazałam. Siedzielismy obok siebie na ławce w pubie....rozmawialismy pilismy piwo...zacza mnie głaskac po kolanie... nie zwróciłam na to uwagi...no i zaczelismy sie całowac...nie moglismy przestac, oderwac sie od siebie.... cholera! znowu zachowałam sie nie asertywnie! Wiem ze na pierwszej randce sie nie powinno całowac i zwykle tego nie robie...a tu prosze...
i tak siedzielismy w tym pubie od 19 do 1 w nocy... dotykał głaskał przytulał całował było mi tak cholernie dobrze!!! czułam taka chemie ze bałam sie co by było jakbysmy nie byli w miejscu publicznym....on mówił ze nie moze sie ode mnie oderwac ze strasznie go pociągam itp... Dzis mam jakies wyrzuty sumienia....było mi cudownie ale zaczełam sie zastanawiac co on o mnie pomyslał...ze jestem łatwa!! mało tego...on za miesiac wyjezdza za granice wiec cos powazniejszego nie miałoby sensu...własnie pisze z nim na gg mówi ze nie wie co go napadło ze tez sie zwykle tak nie zachowuje ale było mu bardzo fajnie i chyba chce sie spotkac drugi raz...ja tez chce ale boje sie ze hamulce puszcza zupełnie
Cholera co o tym myslec?!
z jednej strony po co mam sie przejmowac bedzie co ma byc ale z drugiej...?
Mało tego on sie teraz z kims niby spotyka i jak twerdzi to jest układ bez zobowiązan ze kazde moze robic co chce- on mi tak powiedział. I to niby ta dziewczyna sama postawiła taki warunek.
Ja mu wczoraj powiedziałam ze nie zamierzam sie z nikim dzielic i nie będe kołem zapasowym. Zatkało go i powiedział ze bardzo sie cieszy ze mu to powiedziałam i musi to przemyslec.
No i teraz poszedł pod prysznic...myslec...