Cześć ![]()
Tytułem wstępu: mam 22 lata i raczej prawie żadne doświadczenia z dziewczynami. Na studiach poznałem pewną dziewczynę (siostra koleżanki z roku).
Generalnie dość szybko zaczęła mi się podobać, lecz niestety zabierałem sięza nią jak pies za jeża... Z początku roku moją wymówką był zły stan zdrowia (choć w ciągu 2,5 miesiąca byłem pewny wyleczenia). Potem stwierdziłem, że kto by tam mnie chciał - a szczególnie ona (chociaż ona nie jest żadną wielką laską to szalenie mnie kręci; niestety sama jest trochę zakompleksiona na tym punkcie). Później dowiedziałem się o tym, że ma kogoś, więc odpuściłem sobie... Jednak miesiąc temu okazało się, że ten związek się r ozleciał, a ja (jak powiedziała innej koleżance) na początku bardzo się jej podobałem i myslała o mnie jako o kimś więcej, gdybym wykazał swoje zainteresowanie rzuciłaby tamtego (toksyczny zwiazek).
Jako że dziewczyna wyjężdza niedługo na kwartal do Anglii, poprosiłem o spotkanie w poniedziałek. Chcę jej wyznać swoje uczucia. Oczywiście nie w stylu "kocham cię" ani "bardzo mi na tobie zależy", lecz zwyczajne "bardzo mi się podobasz", ewentualnie dodam, że podoba mi się od dawna, lecz byłem zbyt głupi tłumiąc to w sobie i dopiero teraz zebrałem się na odwagę. Co o tym sądzicie? Generalnie to nie liczę na wiele, po prostu muszę to z siebie jej wyrzucić, gdyż inaczej to moja psychika będzie mnie dręczyć jeszcze długo że nie spróbowałem