Jak podchodzicie do kwestii materialnych w związku/małżeństwie? Czy ufnie dzielicie się wszystkim, macie wspólne konto, pozostajecie na utrzymaniu partnera/męża? Czy jednak wolicie mieć własne konto, własne mieszkanie, które czeka na Was "w razie czego", oszczędności, do których tylko Wy macie dostęp? O czym to świadczy, gdy partnerka/żona ma własne pieniądze, lokaty, odmawia sprzedania mieszkania po babci, gromadzi paragony, że komplet wypoczynkowy do salonu kupiła za swoje, itp.? O rozsądku i mądrości, czy o braku miłości i zaufania do ukochanego?
Tyle tu na forum topików "Mąż mnie zdradza, chcę odejść, ale jak dam sobie radę?" Drogie Panie, wyobraźcie sobie, że dziś opuszcza Was Wasza druga połówka. Jak będzie wyglądało Wasze jutro?