netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

33 odpowiedzi12 241 wyświetleńzałożony przez sAmOtnA172, 09.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Witam.Długo się zastanawiałam czy tu o tym napisać z przyczyn naturalnych mam męża i dziecko.Ktoś może mnie tu skrytykować a ktoś doradzić, wytłumaczyć i zrozumieć.
Zdarzyło się  to 14 lutego dlaczego ta data jest ważna? Dzień zakochanych:)Wracałam autobusem z pracy był późny wieczór.Wsiałam do autobusu i chciałam kupić bilet.Powiedziałam miejscowość podałam pieniążki i w tym momencie "nieznajomy" nie znam nawet jego imienia.Podając mi bilet,spojrzał mi w oczy,trwało to jak wieczność nie wiem czy 2 czy 5 min.Trzymaliśmy ten bilecik razem i nie potrafiłam oderwać od niego wzroku tak jakby mnie zamroziło,on też bez ruchu.W końcu sama przerwałam to i usiadłam,podczas jazdy ja spojrzałam na niego raz, on na mnie ale każdy uciekał wzrokiem,a może tylko ja?Była kolejna szansa by go zobaczyć, tym razem widać było że liczył na to spotkanie.Było jeszcze kilka szans ale ja nie wykorzystałam.Usiadłam blisko za nim.Nie mógł mnie widzieć.Ja przestałam pracować..miesiąc nie widziałam go jak nagle szłam z dzieckiem on jechał autobusem nasze oczy się spotkały,wczoraj znowu siedziałam na przystanku a on jechał patrzyłam się na  niego a on na mnie,czuje wtedy takie ciepło w sercu jakby to był ten jedyny przeznaczony.Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny.Nie wiem co jest mi zapisane ale jeżeli on to wierzę,że kiedyś....nie odchodzę od męża kocham córeczkę i nie skrzywdzę ich ale przyjmę to co los mi przyniesie.Może mój mąż też ma kogoś zapisanego,ale to na pewno nie ja...dlaczego tak piszę? Bo ja go zmusiłam nie do małżeństwa ale z całych sił chciałam go przy sobie zatrzymać czego rezultatem jest dziecko które bardzo kochamy.Ale pragnę by on czy ze mną czy z inną żeby był szczęśliwy ma do tego prawo, jeżeli nie ze mną to z kimś innym.
Czemu to piszę bo chcę zrozumieć, wytłumaczyć co czuje...Chyba nadzieje,że nic nie dzieje się bez przyczyny.....
Nigdy nie spotkało mnie coś takiego, nigdy nikt tak na mnie nie patrzył...Życzę wszystkim czegoś tak pięknego...

2

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Czytając Twój post mam wrażenie, że nie do końca wiem o co Ci chodzi. Wcześniej chciałaś być ze swoim mężem  a teraz co? poznałaś innego mężczyznę i ,,nagle" byłabyś skłonna życzyć swojemu mężowi wszystkiego dobrego z inną?

3

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Ja z mężem uważamy że jeżeli jest nam źle to lepiej odejść niż zdradzić.Szanuję go,i chcę żeby był szczęśliwy...To nie tak,że naglę chcę...na początku byłam w dziwnym stanie ale życie nauczyło mnie pokory,dużo się wydarzyło przez co już inaczej na niego patrzę.ON zaczyna widzieć że się oddalam i stara się choć nie zawsze mu to wychodzi a ja już nie potrafię.Ja nawet nie znam imienia tamtego człowieka ale jeżeli ktoś tam na górze zechce mi jeszcze raz postawić to będę wierzyć że to przeznaczenie.

4

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

A czy chociaz sprubowalas naprawic swoj zwiazek?Nie skreslaj go tak od razu i nie pchaj sie w ramiona innego bo ty go nawet nie znasz,bo moze sie okazac zwyklym tchorzem i na sama wiadomosc ze masz dziecko zwieje gdzie pieprz rosnie a ty zostaniesz samotna matka z zlamanym sercem.Zastanow sie zanim cokolwiek zrobisz a przedewszystkim usiadz i porozmawiaj z mezem o waszym zwiazku i o waszych uczuciach moze jednak uda sie cos naprawic z mysla o waszym dziecku.

5

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

On widział mnie z dzieckiem.Nie pcham się, bo nawet nie mam szans się z nim spotkać.Tak jak ja sie starałam o ten związek to nikt chyba się nie starał, ale teraz już nie potrafię, jest taka monotonia....Może to się kiedyś zmieni.....

6

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

To moze zanim kogos znajdziesz daj mezowi wolnosc?? Nie odbieraj mu szczescia i nie zapewniaj cierpienia...

7

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

jakby masz za swoje. na siłę stworzyłaś związek, a teraz spotkałaś kto Cię hipnotyzuje i czujesz to ciepło. to moze być złudne oczywiście ale .. życie nam sie odpłaca za to co robimy..

8

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Ja się całkowicie z wami zgadzam,mam za swoje i jestem tego świadoma.Bardzo chciałabym by było jak  dawniej i mam nadzieję, że tak będzie.Nie chcę go więcej krzywdzić.Zrozumiałam,że role się odwracają.Teraz on chce mnie zatrzymać...Sami pracujemy na swój los.

9

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Wybacz ale muszę to napisać, bo dochodzę do jednego wniosku czytając Twoje wypowiedzi. Złapałaś chłopaka na dziecko, doszło do ślubu, macie córkę, i chcesz to rzucić w cholerę bo już nie czujesz motylków w brzuchu? Po co ślub, po co dziecko, powalająca niedojrzałość.

10

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....
sAmOtnA172 napisał/a:

Nigdy nie spotkało mnie coś takiego, nigdy nikt tak na mnie nie patrzył...Życzę wszystkim czegoś tak pięknego...

Mnie dokładnie coś takiego jak piszesz kiedyś spotkało. Dokładnie ta sama fascynacja tym zjawiskiem, spojrzeniem i choć minęło wiele lat wciąż to wspominam jako coś niezwykłego, fascynującego i takiego, że... to trzeba przeżyć bo nie sposób tego co się wtedy czuje wytłumaczyć. Dosłownie ugięły się pode mną kolana, zabrakło mi tchu i miałem wrażenie, że czuję każde uderzenie mojego serca. Coś niezwykłego.

Wiele razy stawiałem sobie pytanie: "dlaczego tak zareagowałem, co się ze mną działo?" Z perspektywy czasu oceniam to tak, że to był ktoś wyjątkowy, że "coś" między nami zaiskrzyło, pojawiło się. Ale los sprawił, że nasze drogi się rozeszły i poza tym wyjątkowym wspomnieniem magii spojrzenia dziś nie zostało dziś nic.

Nie przekonuj samej siebie, że skoro pojawiła się miedzy wami niewidzialna nić, to że jest to człowiek Ci pisany, że to los tak chce. Może po prostu potrzebujesz nowych doznań w życiu, przypomnienia sobie jak to jest mieć motylki w brzuchu, potrzebujesz zmiany szarości dnia codziennego w większy koloryt wrażeń. Ciesz się z tego co masz. Uwodź go wzrokiem, może nawet flirtuj jeśli tego potrzebujesz, ale głęboko się zastanów, czy na pewno chcesz mienić swoje życie na coś niepewnego? Masz męża, dziecko, rodzinę - czy naprawdę warto z tego rezygnować pod wpływem jakiegoś niewyjaśnionego zauroczenia, które gwarantuję Ci, że kiedyś minie?

11

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Hmm... Dla Ciebie to może być coś niezwykłego, przeznaczenie, ten jedyny ... dla niego fajna rozrywka w pracy, ze sobie popatrzy, wymieni wzrok z Tobą, potem z inną ... Też zdarzają mi się na co dzień takie wymiany spojrzeń, czasem na prawdę fascynujące, jednak nigdy nie traktowałam tego w ten sposób i Tobie też radzę ochłonąć, bo przez takie idealizowanie zwykłych sytuacji możesz stracić swoje prawdziwe przeznaczenie - męża i córkę. A że rutyna w związku? No cóż ... z każdym innym Belmondo również Cię to czeka. Jeśli mąż się  stara i mu zależy to radzę traktuj lepiej te wymiany spojrzeń jak rozrywkę na odpędzenie nudy w życiu i nie zgadzaj się na nic więcej, bo przez swoją chciwość możesz trafić jeszcze gorzej i zupełnie zniszczyć sobie życie.

12

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Po pierwsze, nie bierz tego co Ci daje "przeznaczenie", bo jak zrobisz tak będzie więc nie zwalaj odpowiedzialności na przeznaczenie, to domena mężczyzn. Dużo kobiet chodzi do wróżki i pytają - czy ja z nim będę- jak zagadasz i się umówisz to może tak. To coś te ciepło które czujesz to też czułam, dopóki ten facet nie otworzył buzi i zaczął mówić smile sądzę, że Ty marzysz o czymś i szukasz, dlatego tak wyfantazjowałaś o przeznaczeniu, że to ten jedyny, a to po prostu feromony uderzyły. Samiec i samica, jak dwa pieski, ludzie czują że muszą się bzyknąć ze sobą. Ja powiem o moim doświadczeniu. Też mam faceta. Ma pewnego kolegę gdy go widzę to robi mi się nie tylko ciepło ale potem mam fantazje, kilka dni masturbuję się wyobrażając sobie jego. Mam dziwne wyrzuty sumienia. Nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś zrobił na mnie takie wrażenie, że czuje się słaba i miękną mi kolana. Ten facet to chodzący seks, ocieka seksem i testosteronem. Mój samiczy instynkt krzyczy, że on by mnie zaspokoił dokładnie tak jak ja chcę, że zrobil by mi tak dobrze aż nie wiedziałabym co się dzieje, nie miałabym żadnej kontroli. Mogłabym jeszcze wiele słów na prawdę ostrych i wulgarnych użyć żeby podkreślić jak on jest seksualny. Oczywiście nie zdradzę mojego faceta i nie będę niszczyć  nam życia. Ale ehhhh....

13

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Wspaniała historia. Wyryczałem się jak dzieciak.
W przyszłości pojawią się seksualne androidy. Roboty w kształcie kobiet i mężczyzn. Będą doskonałe, jak z  krwii i kości. Ociekające seksem. Będą mówiły i poruszały się jak najbardziej drapieżne erotycznie istoty ludzkie. Nie będzie można ich odróżnić od ludzi- chyba, że tym, że będą doskonalsze w alkowie. Nadludzkie.
A ostatni człowiek będzie bezdzietnym impotentem. Stoi z boku pochodu błaznów. Jest samotny, kaleki i szary. Taki właśnie będzie ostatni człowiek.

14

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Masz dusze romantyczki,
Marzysz o księciu i wielkich miłosnych uniesieniach. MArzysz o czymś czego brakuje Ci w małżeństwie.
Miałam tak kiedyś, z kolegą z pracy (niby spojrzenia które wydawały mi się tak cudowne i jakies słowo niby nijakie a myślałam o nim ciągle)

Prawda jest taka, że pragniesz czegoś co myślisz, że ten nieznajomy mógłby Ci dać. Ale to tylko "spojrzenia" nie życie. Może je źle interpretujesz?

Myśle, że w głębi serca kochasz swojego męża ale brakuje Ci "ognia" z jego strony. Pewnie w wasze zycie weszła rutyna, dziecko, dom, praca... Standard.
Ale i z tym "nieznajomym" by tak było...

Miłość to pokonywanie drogi "życia" razem.

Moja rada:   Porozmawiaj z mężem. Powiedz mu czego Ci brakuje, co chciałabyś żeby robił. Weź wino i zrób kolacje tylko dla was. Zaprowadź córke do babci i powiedz mu czego pragniesz bo na pewno między wami kiedyś było coś równie wyjątkowego. Trzeba to tylko wygrzebać a uwierz, że jak miedzy wami będzie więcej ciepła i spontaniczności, nieznajomy odejdzie w niepamięć.

Powodzenia

15

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Długo tu nie zaglądałam,bałam się tego co tu przeczytam.Tamtego widziałam,rozmawialiśmy ale krótko..Było tak jak kilka godz. przed wyobrażałam sobie by zabić czas w pracy.Później płakałam ze szczęścia stałam w tej ulewie i ryczałam.Nigdy nie czułam  się taka szczęśliwa.
A teraz? Próbuje nie myśleć o nim, tłumacze sobie że może dla niego to nic nie znaczyło,że nie mogę stracić rodziny bo kogoś tam poznałam... Mimo że nie jestem szczęśliwa to muszę dla dziecka.Mąż zrobił mi  bardzo przykrą niespodziankę po której coś we mnie pękło.Był na wieczorze gdzie Tancerka rozebrała się całkowicie i podchodziła do każdego.Dla mnie to nie dopuszczalne w małżeństwie.Nie będę się sprzeczać z wami na ten temat bo każdy może mieć swoje zdanie.Żyje bo żyje,ale zbliżenie powoduje niechęć i płacz,nie wiem czemu. ;( Macie racje....ale co ja mogę zrobić? Próbuję omijać tamtego jak najdalej by nie prowokować losu.Ale co tu zrobić jak mimo tego spotykam go w kościele mimo iż chodzę(do tego kościoła) raz na rok...Jedyne dobre rozwiązanie do przeczekanie tego wszystkiego i próbowanie życia z mężem.

16

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Jesteś osobą dorosła i wiesz co robic...

Najpierw porozmawiaj z mezej i powiedz mu, ze cie zranil itp. Tak jak pisalam post wczesniej.
A jezeli to nie pomoze to hmm moze jednak nie ma sensu tkwic w zwiazku tylko dla dziecka?
Moze lepiej rozstac sie w pokoju ?? Zastanow sie dobrze

17

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

No właśnie teraz czuje się jak zagubiona dziewczynka, która nie wiem co zrobić...co myśleć...
Był i temat rozwodu ale chyba boje się zostać sama....

18

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

A kompletnie juz nic do swojego meza nie czujesz?
Jezeli nic to czemu chcesz marnowac czas z nim tylko dlatego, ze boisz sie byc sama...
Przeciez nie jestes szczesliwa... Predzej czy pozniej sie rozejdziecie jezeli uczucie wygaslo.
A im pozniej tym bedzie trudniej.

A jezeli jeszcze jest jakas iskierka uczucia to moze warto sprobowac?

19

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Po prostu przeżyłaś fascynację. Coś nowego, fajnego, niezwykłego. I nich tak zostanie. Żadnego snucia mrzonek o  uniesieniach miłosnych, wspólnym życiu. To się zdarza. Zdarzyło się i mnie. Przez kilka tygodni chodziłam jak w transie. Mąż myślał że mi coś dolega. Niczego w życiu nie można zagwarantować ale przecież się myśli.

20

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Samotna172
jestes niespełniona w tym związku , poświadomie szukasz milości i szczęśćia , Wolno Ci  ale pamietaj masz dziecko i mężąa , musisz rozsadnie rozgrywac swoje zycie  aby nie przegrac .
Jestes zauroczona  nim ,nie obiecuj sobie zbyt wiele .

21

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Zgodziłabym się z moimi przedmówczyniami,rzucić się bez koła ratunkowego na głęboką wodę to trochę ryzykowne.Ale nie jest to nie możliwe,jest coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia,a zdarzyło się to mojej przyjaciółce.Oboje byli w związkach nieszczęśliwi i być morze oboje podświadomie szukali czegoś więcej i gdy się po raz pierwszy spotkali czuli że od pierwszej chwili należą do siebie.Dreszcz,który przeszył ich ciała,to że od pierwszego momentu się wyczuwali,moja przyjaciółka zawsze to czuła że ten jedyny jest w pobliżu.Na samym początku się ukrywali z tym uczuciem ,ale ono było silniejsze od nich samych .Wiadomo,że żadne z nich nie chciało skrzywdzić swoich rodzin ,przyjaciółka była już wtedy sama z dziećmi <a on trwał w związku który nie miał przyszłości .Spotykali się u niej ale po jakimś czasie stwierdzili,że trzeba się rozstać ze względu na jego dzieci ,lecz rozłąka nie trwała długo wkrótce ukochany sprowadził się na dobre.Przeżyli wiele ciężkich chwil nie ze  swego powodu lecz przez jego byłą żonę i jego dzieci .Byli ze sobą szczęśliwi przez 26 lat ,każdemu z Was życzyłabym tak pięknego i trwałego uczucia ,po cichu jej zazdrościłam że wciąż się kochają ,ale 6 lat temu odprowadzałyśmy jej ukochanego na cmentarz,gdyby nie jego choroba byliby dalej ze sobą .Miłość jest najcudowniejszym uczuciem i tylko ktoś kto jej nie poznał będzie za nią tęsknić całe życie ,nie wiem co Ci poradzić ,ale nie działaj pochopnie ,przemyśl to sobie i poczekaj jeszcze .Jak mówiłaś nie znasz go i nie wiesz jak ma na imię ?? i nawet jeszcze nie rozmawialiście <trochę rozsądku nie zawadzi smile

22

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

megi2307-Rozmawialiśmy ale krótko....Nie znam jego imienia i nie wiem czy kiedykolwiek  go poznam,nie  widziałam go już dawno może dzięki sobie bo nie chce jeździć  by go nie spotkać, ostatni raz go widziałam na ulicy jak jechał (był w pracy).
Nie zapomniałam o nim, nie zmieniłam zdania co czuje ale postanowiłam żyć z mężem mimo iż jego ostatnie zachowanie tak naprawdę przekreśliło "coś" nie potrafię już się do niego zbliżyć, chociaż czasem to robię bo tak trzeba. Co do "X" serce go szuka a rozum odradza, dlatego wierze że jeżeli będziemy mieli się kiedyś spotkać przypadkiem to się spotkamy.Ja uciekam przed szczęściem takim prawdziwym bo nie chce psuć tego co jest teraz bo z strony męża jest troszkę lepiej nie wyzywa mnie już tak ale co ze mną.... marzę że kiedyś poczuję się kochana wspierana, ja tak naprawdę chyba jeszcze nigdy nie czułam się naprawdę kochana....

23

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

To było 5lat temu.Był bardzo wczesny poranek,czekałam na taxi,którą codziennie jezdziłam do pracy,ale facet się spózniał.Wreszcie podjechał duży granatowy samochód z nazwą korporacji na drzwiach.Szybko usiadłam obok kierowcy wkurzona,że spóznię się do pracy.Nawet nie spojrzałam na kierowcę kiedy ten rzucił "Dzień dobry".Jechaliśmy tak,od czasu do czasu odpowiedzialam mu na jego zaczepki nawet nie patrząc na niego.Kiedy wreszcie  podjechaliśmy pod budynek,w którym pracowałam wyjęłam pieniądze i wtedy pierwszy raz zobaczyłam jego oczy.Były piękne,szklisto-niebieskie,jego spojrzenie przeszyło mnie na wylot i nawet nie zauważyłam,że on trzyma moją dłoń.Całe wieki patrzał w moje oczy a ja w jego,bez słów.Wyrwałam rękę i już chcialam wysiąść gdy on powiedział"Proszę,wez mój numer telefonu na wypadek gdybyś potrzebowała jutro podwózki".Wzięłam numer,raz jeszcze popatrzałąm na niego i poszłam do pracy.Cały dzień myślałam o tym co mnie spotkało.Spotykałam się z nim codziennie przez 2 tygodnie,dopóki nie wrócił do Polski.Okazało się,że przyjechał do Irl na okres letni,aby dorobić do interesu.Dni,które spędziliśmy razem były wtedy najpiękniejszym moim doświadczeniem.Gdy wyjechał całe miasto pachniało nim.Każda uliczka była naznaczona sladami naszych stóp.Czasem wydawało mi się,że go widzę gdzieś po drugiej stronie ulicy.Po miesiącu szefowa oznajmiła mi,że mam gościa.To był on.Przyleciał z Pl żeby się ze mną zobaczyć.|Potem znów wyjechał.Prosił mnie,żebym wróciła do Pl,żebym z nim była...ja się bałam.Tu miałam pracę,wszystko poukładane.Nasze drogi się rozeszły.Do tej pory mam go w znajomych na Fejsie i czasem przeglądam jego stare zdjęcia i te nowe-z dziewczyną.Zadzwonił do mnie kiedyś,gdy byłam już w ciąży z obecnym partnerem.Rozmawialiśmy chwilę,serce mi waliło,on nie wiedział po co właściwie zadzwonił...Taka jest moja historia miłości od pierwszego spojrzenia:)

24

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

enigma26-Dodałaś mi wiary,że to co czuje może być nie złudzeniem ale czymś bardzo prawdziwym.Bez niego czuje że usycham a gdy go tylko widzę to życie nabiera barw, mam żal do siebie o to co teraz piszę czuję cały czas walczę ze sobą ale co ja mogę gdy to jest silniejsze ode mnie.... ;(

25

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Doskonale wiem co czujesz,bo w tamtym czasie też nie byłam całkowicie wolną osobą.U mnie wyglądało to tak,że padły słowa o rozstaniu lecz jeszcze przez jakiś czas mieszkaliśmy w jednym domu.Gdy poznałam "mojego kierowcę" miałam mętlik w głowie.Lawina uczuć jakich doznawałam przy nim to było dla mnie coś zupełnie nowego i już nigdy więcej się tak nie poczułam.Cóż mogę jeszcze powiedzieć na ten temat....Przestraszyłam się zmian,z którymi był związany powrót do Pl i dokonałam wyboru takiego jakiego dokonałam.Pózniej płakałam po nocach,żałowałam tego,że nie dałam sobie szansy na prawdziwe szczęście.
Dzisiaj mam nowe życie,ukochanego synka,partnera...Nie mogę powiedzieć,że żałuję,bo gdyby nie tamta decyzja o pozostaniu w Irl,teraz nie byłoby mojego dziecka,bez którego nie wyobrażam sobie życia.Jednak przyznaję się szczerze,że często wspominam tamten czas gdy byłam najszczęsliwsza jako KOBIETA!

26

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Chciałem się zapytać ciebie czy jesteś szczęśliwa w małżeństwie i czy kochasz męża i dziecko.....

27 Ostatnio edytowany przez AdrianDąbrowski (2013-08-05 23:02:16)

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....
AdrianDąbrowski napisał/a:
herezjarcha napisał/a:

Wspaniała historia. Wyryczałem się jak dzieciak.
W przyszłości pojawią się seksualne androidy. Roboty w kształcie kobiet i mężczyzn. Będą doskonałe, jak z  krwii i kości. Ociekające seksem. Będą mówiły i poruszały się jak najbardziej drapieżne erotycznie istoty ludzkie. Nie będzie można ich odróżnić od ludzi- chyba, że tym, że będą doskonalsze w alkowie. Nadludzkie.
A ostatni człowiek będzie bezdzietnym impotentem. Stoi z boku pochodu błaznów. Jest samotny, kaleki i szary. Taki właśnie będzie ostatni człowiek.

Oby tez męskie, bo chyba widziałeś film pt Żony ze Stepford i jak się skończył ale ten z 1975 a nie ten współczesny komediowy kicz z Demi Moore w roli głównej(choć akurat aktorka jest genialna no ale akurat w tym w filmie grała bardzo średnio).

sAmOtnA172 napisał/a:

megi2307-Rozmawialiśmy ale krótko....Nie znam jego imienia i nie wiem czy kiedykolwiek  go poznam,nie  widziałam go już dawno może dzięki sobie bo nie chce jeździć  by go nie spotkać, ostatni raz go widziałam na ulicy jak jechał (był w pracy).
Nie zapomniałam o nim, nie zmieniłam zdania co czuje ale postanowiłam żyć z mężem mimo iż jego ostatnie zachowanie tak naprawdę przekreśliło "coś" nie potrafię już się do niego zbliżyć, chociaż czasem to robię bo tak trzeba. Co do "X" serce go szuka a rozum odradza, dlatego wierze że jeżeli będziemy mieli się kiedyś spotkać przypadkiem to się spotkamy.Ja uciekam przed szczęściem takim prawdziwym bo nie chce psuć tego co jest teraz bo z strony męża jest troszkę lepiej nie wyzywa mnie już tak ale co ze mną.... marzę że kiedyś poczuję się kochana wspierana, ja tak naprawdę chyba jeszcze nigdy nie czułam się naprawdę kochana....

On cię jeszcze śmiał wyzywać i zdradził zostaw go, dzieci będą twoje do niczego u ciebie jeszcze nie doszło, ludzie to nie roboty, uczuć nie da się kontrolować.

rudy19800510 napisał/a:

Chciałem się zapytać ciebie czy jesteś szczęśliwa w małżeństwie i czy kochasz męża i dziecko.....

Niestety jeśli w związku niema chemii to łatwo paść ofiarą uczuć, widziałeś żeby ona maiła wybór, to przyszło samo z siebie, niestety chyba jednak człowiek nie jest stworzony do monogamii.

28

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Ale się omotała i widać że chce zranić męża i dziecko szkoda mi ich ale cóż to jej wybór....

29

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Gdybym chciała zranić męża szukałabym kontaktu z tamtym....A dziecko to największe szczęście jakie mam!Zrozumie to co czuje tylko ten kto przeżył coś podobnego.

30

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

To co chcesz z tym zrobić....

31 Ostatnio edytowany przez sAmOtnA172 (2013-08-06 11:59:59)

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

NIC.Nie chcę ranić męża mimo, że on robił to świadomie, robił i pewnie robi rzeczy które ja nie akceptuje... To świadczy tylko o nim że nie kocha mnie tak jak powinien, nie pomaga przy dziecku gdy ja chcę się uczyć, muszę liczyć tylko na siebie. Żyje tym co mam teraz, nie wiem co będzie jutro albo za 20 lat..... Postanowiłam, że nie będę gonić za "niewiadomym" świadomie tego na pewno nie zrobię.... Nawet jeżeli go już nie zobaczę, cieszę się że przeżyłam coś takiego.I wiem że nigdy nie zapomnę tego uczucia bo warto coś takiego przeżyć.Nie chce być  tu potępiania ani usprawiedliwiana bo wiem że nie powinnam ale mam powody by czuć się źle w małżeństwie,brakuje mi w nim podstawowych potrzeb: pomoc, wsparcie, szacunek... Jestem młoda i po prostu chyba  żyje marzeniami.Pora zejść na ziemię... Cieszyć się tym co się ma i akceptować to....

To będzie chyba najbardziej rozsądne i odpowiedzialne...A tego się właśnie ode mnie oczekuje.

32

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Musicie usiąść i poważnie porozmawiać szczerze o waszym małżeństwie i o tym co ma być dalej.....

33

Odp: Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Samotna pamietam Twoje stare watki, dusilas sie w swoim zwiazku, bylas nieszczesliwa szukalas rozwiazania -rozwiazanie nie przyszlo. Pamietaj kochana ze tylko od nas samych zalezy jak pokierujemy swoim zyciem. To co przezylas to niesamowite uczucie, i kto wie moze sie jeszcze spotkacie. Chcialabym zebys zaznala szczescia w swoim zyciu, bo jestes tego warta.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Dzień, o którym nigdy nie zapomnę....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026