Jestem w związku od 4 lat, ale ostatnio w październiku mój chłopak stracił pracę i staje się coraz bardziej nie do zniesienia. Ma takie wahania nastrojów, że czuję się nie raz jak bym czekała na wybuch bomby . Najgorsze jest to,że po kilku nie udanych rozmowach kwalifikacyjnych tak jakby się poddał i zaprzestał szukać. Nie wiem kompletnie jak mogłabym mu pomóc, wiem że ma on ogólnie niską samoocenę i wydaje mi się że się trochę zaczyna po prostu gubić w życiu nie wiem co mam zrobić. Proszę o poradę.
Podobne tematy
Niektórym ludziom po prostu nie można pomóc, bo oni tej pomocy nie chcą.
Brzmi to dziwnie, nieludzko, egoistycznie... ale nie przeżyjesz za drugą osobę jej życia, możesz co najwyżej życzliwie jej asystować, doradzać, wspierać w decyzja, natomiast cała reszta - czyli ZMIANA leży po drugiej stronie.
Niestety, mam wrażenie, że twój facet nie chce nic zmieniać. Dlaczego tam myślę?
Chłopak stracił pracę/nie może znaleźć nowej --> pojawiają się negatywne emocję, depresja --> wszyscy mu współczują, przejmują się jego sytuacją --> utwierdza się, w przekonaniu, że jest beznadziejny, że może sobie pozwalać na złość, nerwy (bo przecież jest beznadziejny), nie podejmuje już szukania pracy (bo przecież jest za słaby) ... itd
Gdzie tutaj ma być motywacja do zmiany?
Ludzie się zmieniają wtedy kiedy sami poczują motyw / potrzebę zmiany. Dla wielu jest to choroba, albo jakieś traumatyczne przeżycia, jakaś drastyczna zmiana sytuacji życiowej. Tam gdzie zmiany na gorsze odbywają się powoli i stopniowo, tam trudniej o motywację do zmiany (w końcu gość ma dziewczynę, która znosi jego niemiłe nastroje, ktoś go utrzymuje(?) nie musi wyżywić dzieci, zatroszczyć się o innych, właściwie to jest tylko "niekomfortowo").
Jeśli ma problem z depresją - powiedz mu, że jest to choroba, można to leczyć, najlepiej terapią, bo wtedy przy okazji może rozwiąże inne problemy jak niska samoocena, itp