Witam. męczę ten wątek już długo. Otóż problem wciąż ten sam. Mianowicie nadal kocham mojego bylego, a żeby było smieszniej on mnie też, natomiast jego zachowanie mówi zupełnie co innego. Poniza mnie i wysmiewa, mielismy zostan w przyjacielskich stosunkach ale z nim się nie da niestety. Nie jestesmy razem juz pół roku, codziennie go widuje i nie mogę o nim zapomniec a tym bardziej przestać go kochać. A wszyscy mówią ze powinnam, gdyż jego odzywki do mnie(wypie***, jesteś głupia, pusta, chora psychicznie, zamknij mordę itp) są tragiczne. Ostatnio mi powiedział, że jakby wiedział jak to sie wszystko z nami potoczy to by mnie kijem przez szmatę nie dotknął. Także nienawidzę tego, że nie mogę przestać go kochać skoro on jest taki straszny dla mnie. I mój problem jest następujący: czy ja kiedykolwiek będę mogła normalnie żyć, bez tego uczucia do niego? czy ktoś miał podobną sytuację? czy w końcu mi to minie, bo skoro po takim czasie(pół roku) nadal czuję do niego to samo, to to jest już chyba chore.
co o tym myslicie?