Witam.
Rozwiodłam się po ..stu latach trwania w toksycznym małżeństwie. Choć finansowo niczego mi nie brakowało mąż wykańczał mnie psychicznie; poniżał, manipulował; żyłam dostatnio, ale w ciągłym strachu. Poznałam człowieka, przy którym poczułam się szczęśliwa. Rozwiodłam się; nastoletnie dzieci bardzo to przeżyły...Myślałam o wspólnym, nowym życiu, ale on chyba już tego nie chce...wielka miłość gaśnie przez codzienność. Oddalamy się od siebie. Po rozwodzie znalazłam się też w trudnej sytuacji finansowej. Mam wrażenie, że zostałam sama jak palec. Nie wiem w którą stronę się udać... Czasem myślę, że może mogłabym trwac w tym małżeństwie - przynajmniej miałbym na życie..
Podobne tematy
Podjelas decyzje , ktora okazala sie nie sluszna , nie miej do siebie zalu , chcialas sprobowac innego zycia , toksyczny partner nie jest lepszy od samotnosci uwierz. Przeylas na pewno kilka cudownych chwil , wiec trzymaj sie tego i do przodu .
W zyciu nie chodzi o to zeby bledow nie popelniac , ale zeby brac je jako doswiadczenie , probe , i dalej .
Zyc dalej , bo nic innego Ci nie zostalo
Trzymaj sie
3 2013-04-17 15:36:24 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-17 15:39:29)
Witaj...
Choc zabraklo mi niespelna kwartalu do rocznego stazu w tez toksycznym zwiazku malzenskim - bagatela 3 osobowym i bez dzieci - to tez czulem sie "opuszczajac" jego szeregi jak w tym trwaniu od slubu do "wiekowej" emeryury.
Rozterki i dylematy powrotne tez sie zdarzaly i to jeszcze u kresu zeszlego roku, no ale zauroczenie malzonki - zdrada - wszystko przekreslilo.
Wiele na ten temat dyskutowalem, czytalem, ogladalem i sam rozkminialem majac "zywy organizm" w postaci wlasnego zwiazku "na warsztacie" i moze to Ci jakos pomoze uzmyslowic problem, dlaczego ten - bez urazy oczywiscie - kolokwialnie zwany uklad "klina klinem" Ci nie wyszedl:
rozwod i rozstanie odczuwasz - co wnioskuje z Twojego opisu - jak odstawienie narkotyku. Psycholog o takim odczuciu mowi tak:
Toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie - jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczął swoje życie na nowo.
I dla lepszego zobrazowania: bezsilnosci, idealizacji, poczucia odrzucenia, przyjmowania na siebie winy za rozpad zwiazku, "spitolenia" pewnch spraw jest dzialaniem toksycznym, destrukcyjnym.
To jest objaw, ktory chyba najlepiej pasuje pod pojecie efektu odstawienia jak to ma miejsce z alkoholem czy narkotykami.
Odczucia zalamania, gorszej "jakosci" Naszej osobowosci, ktore sa oznaka stania na progu u drzwi zwanych depresja sa jej poczatkowym stadium. Z tym trzeba walczyc, by nie popasc w dlasze, negatywne w skutkach skrajnosci, bo:
Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.
Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.
Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.
Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.
Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach...
3maj się. I przemyśl wszystko to co Tobie napisałem, na chłodno, bez emocji.
Bo gdy włączają się emocje - wyłącza się myślenie.
4 2013-04-17 16:00:43 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-17 16:02:23)
Mogę zapytać co uważasz pod pojęciem toksyczny związek,mąż?
W jaki sposób ta toksyka objawiała się z Jego strony?W jaki sposób poniżał i manipulował Tobą mąż?
jeżeli uważasz, że to był toksyczny związek i tak go odczuwalaś to bardzo dobrze, że się rozwiodłaś. To była dobra decyzja. Przykre jest to, że kobiety wolą być poniżane, ale za to żyć w dostatku niż być ludźmi i być tak traktowane. kolejny raz przekonuję się o tym, że kobiety (moim zdaniem w większości) to materialistycznie podchodzące do życia idiotki
masz fajne podejscie do malzenstwa,zwiazku-"przynajmniej mialabym na zycie"
musisz byc bardzo wartosciowa kobieta?
a sama nie umiesz zarobic na zycie?na raczki nasrali?szukasz wygody.ile Cie zadowala miesiecznie aby tkwic w zwiazku?
KAS NIEDA CI SZCZĘŚCIA! !!!!! choć jestem dopiero 3 lata po ślubie to mam podobna historię. maz poniza wyzywa i czasami bije. mam dosc ale nie potrafię odejcs i w moim przypadku nie chodzi o pieniądze( moge liczyć na rodzine) ale jestem glupa cały czas daje szansę choc jest bardzo źle! !!!! uwierz mi ze lepiej zebrać niż żyć tak jak ja. zazdroszczę ci ze miałaś tyle odwagi bardzo. zobaczysz dasz rade. sa różne instytucje finansowe dla samotnych poszukaj:) Powodzenia
KAS NIEDA CI SZCZĘŚCIA! !!!!! choć jestem dopiero 3 lata po ślubie to mam podobna historię. maz poniza wyzywa i czasami bije. mam dosc ale nie potrafię odejcs i w moim przypadku nie chodzi o pieniądze( moge liczyć na rodzine) ale jestem glupa cały czas daje szansę choc jest bardzo źle! !!!! uwierz mi ze lepiej zebrać niż żyć tak jak ja. zazdroszczę ci ze miałaś tyle odwagi bardzo. zobaczysz dasz rade. sa różne instytucje finansowe dla samotnych poszukaj:) Powodzenia
Sorry zalamana ale to jest brzydko mowiac pieprzenie kotka za pomoca... jest tu wiele watkow i wiele tematow poruszajacych ta ucieczkowa tematyke. Mozna to zrobic i mozna chciec tylko trzeba przeprogramowac wlasne myslenie z nie moge i etc. na chce i nauczyc sie mowic NIE, bo nie "musze" siedziec w tej zlepce iluzji dla dobra oprawcy jakim jest maz. On jest dla Ciebie droga a nie przymusem do zycia, wroc - wegetacji pod toksycznym przymusem.
Majura, ale czego oczekujesz? Chcesz się tylko pożalić? Poradzić?
10 2013-04-19 23:06:18 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-04-19 23:28:43)
Witam.
Rozwiodłam się po ..stu latach trwania w toksycznym małżeństwie. Choć finansowo niczego mi nie brakowało mąż wykańczał mnie psychicznie; poniżał, manipulował; żyłam dostatnio, ale w ciągłym strachu. Poznałam człowieka, przy którym poczułam się szczęśliwa. Rozwiodłam się; nastoletnie dzieci bardzo to przeżyły...Myślałam o wspólnym, nowym życiu, ale on chyba już tego nie chce...wielka miłość gaśnie przez codzienność. Oddalamy się od siebie. Po rozwodzie znalazłam się też w trudnej sytuacji finansowej. Mam wrażenie, że zostałam sama jak palec. Nie wiem w którą stronę się udać... Czasem myślę, że może mogłabym trwac w tym małżeństwie - przynajmniej miałbym na życie..
to ten wspaniały człowiek uswiadomił Ciebie w jakim toksycznym małżeństwie żyłaś ?
Nastoletnie (czyli kumające już) dzieci widać miały odmienne zdanie skoro bardzo to przeżyły.
Kochanek, okazało się że też pierdzi i beka a czasami ma brudne nogi i chamskie odzywki ?
Cóz z pod deszczy pod rynnę a motylki były takie przyjemne... może poszukasz następnych. Co tam dzieci, już się zdązyły przyzwyczaić do takiej matki.
Do męża nie wracaj.
Daj mu szansę poznać kogoś kto nie będzie go zdradzał, oszukiwał.
Witam.
Rozwiodłam się po ..stu latach trwania w toksycznym małżeństwie. Choć finansowo niczego mi nie brakowało mąż wykańczał mnie psychicznie; poniżał, manipulował; żyłam dostatnio, ale w ciągłym strachu. (...) Po rozwodzie znalazłam się też w trudnej sytuacji finansowej. Mam wrażenie, że zostałam sama jak palec. Nie wiem w którą stronę się udać... Czasem myślę, że może mogłabym trwac w tym małżeństwie - przynajmniej miałbym na życie..
Majura, a może zamiast użalać się nad brakiem środków do życia, mogłabyś pójść do pracy i na to życie zarobić? I przy okazji poznałabyś nowych ludzi... No cóż, widać odzyskanie wiary w siebie i niezależność finansowa to zbyt wysokie wymaganie, którego sobie nigdy nie postawisz. Znajdzaiesz milion wymówek, albo za stara, albo brak kwalifikacji, albo, albo, albo... Uzależniłaś się od toksycznego męża czy od jego portfela? Głupota kobiet nigdy nie przestanie mnie zadziwiać...
Ladidi (kobieta)
podpisuje się pod postem wyżej;)
"Trzeba mieć wytrwałość i wiarę w siebie.
Trzeba wierzyć, że człowiek jest do czegoś zdolny
i osiągnąć to za wszelką cenę."