Zacznę od początku niedawno minął rok od rozstania z moim ex. Byliśmy ze sobą prawie 4 lata. To była miłość jak z bajki. Najpiękniejsze co mnie w życiu spotkało. Poznaliśmy się jak mieliśmy po 17 lat było cudownie. Po ponad 2 latach zamieszkalismy ze sobą zaczęliśmy remontować nasze gniazdko. On przystojny, miły, kochający czuły jak to mówili nasi znajomi świata poza mną nie widział ja pozanim też. Pod koniec 2011 roku oświadczył mi się w bajecznym miejscu w górach nigdy nie czułam sie tak szczęśliwa. Od połowy 2011 zaczęliśmy starać się o dziecko. Bardzo go pragnęliśmy oboje. Chociaż jak terz patrze to chyba on nawet bardziej. Chciał dać mi to szczęście widział jak ja bardzo pragne mieć z nim dziecko. W lutym 2012 zaczęło się coś dziać. Zaczął być nieobecny myślami... W marcu się wszystko skończyło zabrał mnie na spacer i powiedział że chce się rozstać chce przerwy, chce być wolny... Nigdy w życiu się tak nie czułam... Porzucona. Powtarzał że mnie kocha ale coś minęło.. Coś się wypaliło. Był rozdarty widziałam... Przez ponad pół następnego roku spotykaliśmy tak o to na spacer to na kawe. Czasem był sex i nie wstydze sie tego wydaje mi się że próbowałam się nim pocieszać. On miał już dziewczynę zabolało mnie to. Ja parę przelotnych romansów. Raz przyjechał do mnie to płakał że jest głupi że jestem wspaniała, drugim razem dzwonił też płakał (po pijaku) że on chce żebym była szczęśliwa. Ale wrócić nigdy nie chciał. I niegdy nie powiedział mi dlaczego tak naprawde mnie zastawił. Po 7 miesiącach poznałam kogoś jesteśmy 5 miesięcy razem jest cudownie. Powiem szczerze odkąd poznałam mojego obecnego chłopaka w byłym całkowicie się odkochałam... Ale stało się cos ostatnio...
Zmarła moja babcia którą mój były bardzo lubil. Napisałam mu sms bo obiecałam mu już po rozstaniu że jak cos się będzie działo to mu powiem. Po 10 minutach był u mnie. Zawsze powtarzał że bedzie przy mnie... Pogadaliśmy. Powiedziałam mu że jestem szczesliwa. On mi że niebardzo... Powiadziałam że staramy się z chłopakiem o dziecko. On zamilkł i widziałam łzy w jego oczach... Powiedział "dobrze ze on może ci to dziecko dać" zdziwiłam się. Zaczęłam naciskać.. Zaczął płakać (on płakał tylko przy mnie przy nikim innym) i powiedział że zostawił mnie bo jest bezpłodny... Oniemiałam... Powiedział że żadko się odzywał znalazł sobie nową żebym przestała go kochać... Powiedział że jestem najcudowniejszą kobietą pod słońcem i że będzie do końca życia rzałował tego ale tak musi być... Imam byc szczęśliwa. Przytulił mnie poczułam się dziwnie jakbym dopiero teraz zrozumiała co straciłam...
Od tamtej pory nie mogę przestać onim myśleć. Jestem szczęśliwa z moim chłopakiem niedługo razem zamieszkamy. Jest wspaniały i mniekocha. Ale płakać mi się chce jak pomyślę o byłym. Znam tego człowieka na wylot i wiem że mnie kochał i taka decyzja była dla niego napewno trudna.. Nie wiem jak mam przestać o nim mysleć... Niedawno dzwoił pogadaliśmy. Jest normalnie rozmawiamy tak raz w miesiącu jest mi bliski nadal bo łączy nas dziwna więź. Ale nie chce przez to zniszczyć mojego związku... Pogubiłam się... Czuję że nigdy onim nie zapomnę. Jak on to powiedział zawsze jakaś część jego serca będzie moja i odwrotnie... tak czuję.. Nie wiem co mam robic.
Przepraszam za długi wątek ale musiałam się wygadać.......