Musze się komus wyzalic... nie mam już komu... Moja historia nie jest porywającą historia ale musze wkoncu to wyrzucic z siebie.. jeśli zasmiecam forum to prosze usuncie tego wpisu.. Ale zaczynajac od poczatku. Wojtka znam 4 lata. Wspolni znajomi to co nas połaczyło, ale szybko się okazalo ze mamy duzo wspolnego. Zawsze był dla mnie przyjacielem, facetem na którego moge zawsze liczyc. Wiem, ze sam traktowal mnie jako kolezanke, nigdy nic wiecej. W miedzyczasie spotykalam sie z innym facetem, Wojtek tez mial kilka przelotnych zwiazkow. Obecnie oboje jestesmy sami. Od roku nasza znajomosc przybrala inny ksztalt. Czasami miedzy nami jest naprawde gorąco.. i wtedy on wszystko psuje:) Przyzwyczajam sie ze nie bedziemy razem i od nowa... Nic takiego, idzie wytrzymac. Ale teraz jest gorzej. Wojtek wolny, bawi się mną, choc wiem ze robi to z braku innych kobiet w swoim zyciu. Co najgorsze pozwalam na to. A co jest najgorsze z najgorszych chyba sie zakochalam... Zawsze uważałam się za silna kobiete, zdecydowana, nie pozwolajaca sobą manipulowac... A teraz wszystko sie zmienilo.
Wiem, że wykorzystuje mnie, ze mnie rani.. a kiedy pojawi sie w jego zyciu ktos inny zostawi mnie... Ale obecnie jest moja najblizsza osoba.. 2 lata temu wyjechalam na wymiane studencka do Francji. Po przyjezdzie wiele osob mnie opuscilo. On zostal. Zawsze mowi jak bardzo jestem dla niego wazna i jak wiele dla neigo znacze.. widze jak flirtuje ze mna. a za chwile nie ma godzinki zeby wpasc do mnie i porozmawiac ze mna... Nigdy nie powiedzialam mu co ja czuje. Zawsze zaprzeczalam jakimkolwiek uczucia w stosunku do niego. Sama przed soba nie umialam tego przyznac a co dopiero przed kims obcym. Ale juz dluzej nie moge. Wiem ze mecze sie udajac ze nic nie czuje do niego, ale wiem ze kiedy powiem mu o tym strace go. zostane sama jak palec- to mnie najbardzej przeraza. Zostac sama czy liczyć ze ukryje swoje uczucia, zapomne...
Podobne tematy
Wydaje mi się że ukrywając swoje uczucia, i ciągle utrzymując z nim kontakt, raczej o nim nie zapomnisz. Zastanawiam się, co bym zrobiła na Twoim miejscu.. Po moich doświadczeniach uważam że najlepiej jest porozmawiac z drugą osobą. Tak, istnieje ryzyko, że go stracisz, ale nie robiac tego i tak sobie szkodzisz. Pomyśl sama, dobrze czujesz się w takiej relacji? Czy warto jest to ciągnąć?
W sumie to sama nie mam prawa Ci cokolwiek radzić, bo sama, w podobnej sytuacji byłam, i teraz często żałuję że nie zgodziłam się ciągnąc znajomości dalej, mimo że zapowiedział mi że on nic do mnie nie czuje. Takie myśli nachodzą mnie gdy jest mi okropnie ciężko, ale wtedy jednocześnie mam poczucie, że chyba i tak bym się męczyła w takiej luźnej znajomości. Także chyba paradoksalnie dobrze się stało.
Po rozmowie dowiesz się jak on widzi waszą dalsza znajomośc.. Zostaniesz sama jak palec? Chyba lepiej jest być samej, niż oszukiwać innych i siebie samą.
Chyba lepiej jest być samej, niż oszukiwać innych i siebie samą.
Jesli jest wam to pisane abyscie byli ze soba to bedziecie ... w zyciu nic sie nie dziej bez przyczyny , zycie uczy stawiac kroki w przod . ale jesli nie sprobujesz to nie bedziesz wiedziala- chociaz czasem warto odpuscic sobie tak jak w moim przypadku ... kazdy z nas sie boi obawia najbardziej chyba odrzucenia tej milosci przez druga osobe ... uwierz na kazdego z nas ktos gdzies tam czeka jak nie teraz to w przyszlosci ...
Dziękuje za porady. Naprawdę. Usłyszeć to z innych ust - właściwie przeczytać, było dla mnie bardzo ważne.
nie ma za c;)
Musze się komus wyzalic... nie mam już komu... Moja historia nie jest porywającą historia ale musze wkoncu to wyrzucic z siebie.. jeśli zasmiecam forum to prosze usuncie tego wpisu.. Ale zaczynajac od poczatku. Wojtka znam 4 lata. Wspolni znajomi to co nas połaczyło, ale szybko się okazalo ze mamy duzo wspolnego. Zawsze był dla mnie przyjacielem, facetem na którego moge zawsze liczyc. Wiem, ze sam traktowal mnie jako kolezanke, nigdy nic wiecej. W miedzyczasie spotykalam sie z innym facetem, Wojtek tez mial kilka przelotnych zwiazkow. Obecnie oboje jestesmy sami. Od roku nasza znajomosc przybrala inny ksztalt. Czasami miedzy nami jest naprawde gorąco.. i wtedy on wszystko psuje:) Przyzwyczajam sie ze nie bedziemy razem i od nowa... Nic takiego, idzie wytrzymac. Ale teraz jest gorzej. Wojtek wolny, bawi się mną, choc wiem ze robi to z braku innych kobiet w swoim zyciu. Co najgorsze pozwalam na to. A co jest najgorsze z najgorszych chyba sie zakochalam... Zawsze uważałam się za silna kobiete, zdecydowana, nie pozwolajaca sobą manipulowac... A teraz wszystko sie zmienilo.
Wiem, że wykorzystuje mnie, ze mnie rani.. a kiedy pojawi sie w jego zyciu ktos inny zostawi mnie... Ale obecnie jest moja najblizsza osoba.. 2 lata temu wyjechalam na wymiane studencka do Francji. Po przyjezdzie wiele osob mnie opuscilo. On zostal. Zawsze mowi jak bardzo jestem dla niego wazna i jak wiele dla neigo znacze.. widze jak flirtuje ze mna. a za chwile nie ma godzinki zeby wpasc do mnie i porozmawiac ze mna... Nigdy nie powiedzialam mu co ja czuje. Zawsze zaprzeczalam jakimkolwiek uczucia w stosunku do niego. Sama przed soba nie umialam tego przyznac a co dopiero przed kims obcym. Ale juz dluzej nie moge. Wiem ze mecze sie udajac ze nic nie czuje do niego, ale wiem ze kiedy powiem mu o tym strace go. zostane sama jak palec- to mnie najbardzej przeraza. Zostac sama czy liczyć ze ukryje swoje uczucia, zapomne...
Czytając Twoją "historię" to tak jakbym o sobie czytała w pewnym sensie z taką różnicą że w czasie gdy miałam takiego dobrego kumpla (zrozumiałam że taki jest właśnie wojtek) miałam również chłopaka tyle że on traktował mnie strasznie (bił, wyzywał itp.) i wtedy zaczęłam się wyżalać temu koledze widywaliśmy się tak dwa-trzy razy w tygodniu. później miedzy mna a chłopakiem zaczęło się robić coraz gorzej i w końcu po prawie 5latach związku w końcu go zostawiłam. po tym wydarzeniu w moim życiu znowu się pojawił ten kolega (przez ok 2lata nie rozmawialiśmy przez mojego byłego) i to nawet przez przypadek bo pomylił mnie z moją siostrą no ale zaczeliśmy rozmawiać, po kilku dniach się spotkaliśmy a potem już samo się potoczyło, zaczął wspominać "stare" czasy spotkania, jego podchody do mnie i to co było jak się jeszcze spotykaliśmy jako kolega z koleżanką, ale niestety nie wytrzymaliśmy ze sobą długo bo zaledwie 4 może 5 miesięcy
a popsuło się bo za dużo o sobie wiedzieliśmy, no i się rozstaliśmy. ale dopiero po rozstaniu dotarło do mnie że to nie miało prawa przetrwać. takie związki nie mają przyszłości...
dlatego też moim zdaniem nie powinnaś brnąć żeby być z nim w związku, postaw sprawe jasno co Ci na sercu leży i wyjaśnijcie sobie te "podchody" sama piszesz że jak nie ma nikogo to ma czas dla Ciebie a jak jest jakaś przelotna znajomość to wtedy nie znajduje nawet chwili dla Ciebie. zastanów się dobrze żebyś później niczego nie żałowała, jak było to ze mna.
Przykro mi kati1989, że spotkała Cię taka sytuacja z chłopakiem. I dziękuje Ci za radę.
Myśle, że nie mogę się dalej oszukiwać. Muszę zerwać kontakt. Trudno, jeśli jest mi pisana samotność to tak będzie. Los i tak zawsze zwycięży;) Tylko muszę pomyśleć nad sposobem
Wiem, że szczera rozmowa byłaby najlepszym wyjściem ale tego juz probowalam kiedy chcialam się dowiedziec kim dla niego jestem... skonczyło się kłotnią, a jego jedyna odpowiedz to "ze nie bedzie tego komentował"... Boję się też reakcji naszych wspólnych znajomych..
Jeśli to jest miłość to mam nadzieje ze ostatnia w moim zyciu...
Przykro mi kati1989, że spotkała Cię taka sytuacja z chłopakiem. I dziękuje Ci za radę.
Myśle, że nie mogę się dalej oszukiwać. Muszę zerwać kontakt. Trudno, jeśli jest mi pisana samotność to tak będzie. Los i tak zawsze zwycięży;) Tylko muszę pomyśleć nad sposobemWiem, że szczera rozmowa byłaby najlepszym wyjściem ale tego juz probowalam kiedy chcialam się dowiedziec kim dla niego jestem... skonczyło się kłotnią, a jego jedyna odpowiedz to "ze nie bedzie tego komentował"... Boję się też reakcji naszych wspólnych znajomych..
Jeśli to jest miłość to mam nadzieje ze ostatnia w moim zyciu...
Tak szczerze to było to dobre 4 lata temu a teraz jestem już od prawie roku szczęśliwą mężatką (podkreślam że nie brałam ślubu z powodu "wpadki"
) więc nie bardzo mam czego żałować
ale po rozstaniu z tamtym byłam dosłownie załamana, bo to był już drugi nieudany związek z kimś na kim mi zależało, ale ja już nie mam do czego wracać ![]()
Może nie musisz od razu całkowicie kończyć znajomości i zrywać kontaktu, może na początek ogranicz te kontakty i spotkania. ja bym teraz wiele dała żeby mieć takiego "kumpla" żeby móc się wyżalić i wypłakać w rękaw bo to chyba oczywiste że nie zawsze jest pięknie i kolorowo w małżeństwie, no ale teraz nie mam nikogo takiego więc dlatego próbuję pomóc innym w podobnej sytuacji to dla mnie taka w pewnym sensie terapia no i przyjemność ![]()