Co to wogóle za tłumaczenie "taki już jestem? ;/ " Ja bym postawiła sprawę jasno, albo działamy na tych samych warunkach tzn. ty pijesz to ja też (jeśli masz ochotę) ty imprezujesz i ja też.. innego wyjścia nie widzę, jeśli niechce wspólnych imprez to niech nie zabrania Ci imprez z Twoimi kolegami czy koleżankami.. a jak ma ochotę na domówkę to proszę bardzo.. tyle że jak pisałam wcześniej niech zabierze Cię ze sobą, skoro nie ma nic do ukrycia, nie chce Cię zdradzić ani nic to przeszkód nie widze.. jeśli nie rozumie co czujesz jak rozmawiacie.. to musisz mu wytłumaczyć "jak krowie na rowie" że to jest wobec Ciebie nie fair co robi, że Cię to boli i Ci bardzo przykro i jeśli ma się tak zachowywać to może lepiej sobie odpuścić "bycie razem" bo jeśli dla niego wspólne życie wygląda.. że ty w domu a on 2+2 w mieszkaniu taka niby niewinna "imprezka".. to sorry, ale nie ma opcji. Może coś dotrze do Niego jak powiesz wprost, albo jakiś przywoity kompromis albo "dowidzenia" będziesz sam, wtedy rób co chcesz. Być może okaże się że te "imprezki", koleżanki to dla Niego ważniejsze niż Ty/Wy.. to lepiej jak okaże się to teraz niż za pare lat, np.po ślubie gdy bedziecie mieć dzieci.. tylko będziesz bardziej cierpiała wiedząc że mogłaś to załatwić wcześniej, może też okazać się że wkońcu coś dotrze do Niego, zrozumie że może Cię stracić na zawsze i dojdzie do jakiegoś wniosku i coś zmienicie wspólnie,tak aby Wam obu pasowało. Może go uświadomi myśl że zostanie sam i coś ruszy,ale musisz być pewna siebie w rozmowie, konsenkwentna i najlepiej wczesniej przygotuj sobie "notkę" w głowie co mu powiedzieć, o czym nie zapomnieć. A co do tych flirtów i "rozmówek" z koleżankami.. też bym napomkneła tyle, że w odwrotną stronę co on na to.. gdybyś to ty flirtowała.. i umawiała się z koleżanką + 2 fajnych kolegów w mieszkaniu. Zrobisz jak będziesz uważała za stosowne, ale patrząc z boku tak to wszystko wygląda.